środa, 31 października 2012

na ty z Czesławem


Tadeusz Różewicz

na ty z Czesławem

Nie "ty-kaliśmy" się
nie wypiliśmy
"bruderszaftu" ("brudzia")

zawsze mówiliśmy do siebie
"per" pan
była zgoda
że "ty" nam nie pasuje
a znaliśmy się
chyba 55 lat
ja nie mówiłem ani
Czesławie ani Czesiu
ani Cesiek
nie było to potrzebne
ani Panu ani mnie
między "panami" nie ma
pewnych form które mogą
zaistnieć między
Tadziem i Ceśkiem

38 komentarzy:

  1. Przez 55 lat byli na "pan" - no, no ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli spotykali się tylko na spotkaniach literackich, to jestem w stanie to zrozumieć. Niemniej tak długiej znajomości można chyba zazdrościć.;)

      Usuń
    2. Fakt, ja nawet tyle nie żyję :-)

      Usuń
    3. Ja też.;) Z najlepszą przyjaciółką znam się od ponad 20 lat, może dotrwamy do 55.;)

      Usuń
    4. Ale zapewne przeszłaś z nią na "ty" - co za poufałość! :-)

      Usuń
    5. Naturalnie, już na pierwszym spotkaniu.;) Ale w pracy tak łatwo nie "tykam".;)

      Usuń
    6. Ja już jestem z "nowej szkoły" - przejście na "ty" wcale nie znaczy, że coś się zmienia w relacjach zawodowych :-) ale przyznaję że niektórzy może odnoszą czasami takie mylne wrażenie, chociaż mi ani w stosunku do mnie nigdy się to nie zdarzyło :-)

      Usuń
    7. Szczęściarz z Ciebie, nie wszyscy niestety mają takie podejście.;( Po kilku przypadkach zbytniego spoufalenia się zaczęłam stosować selekcję potencjalnych "tykaczy".

      Usuń
    8. Lata praktyki i asertywność :-) wystarczy raz wytłumaczyć :-) a jak nie zrozumie to i forma "pani/pan" niewiele pomaga, niestety.

      Usuń
    9. Zapewniam Cię, że forma Pan/Pani pomaga, z mojej strony to zawsze jest jasny przekaz.;) Asertywność zawsze w cenie.

      Usuń
  2. 'Dziwny jest ten swiat...'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to tylko ludzie są dziwni.;)

      Usuń
    2. Te Czeslawy czy Tadki? Ceśki czy Tadeusze? Dystans czy szacunek?

      Usuń
    3. Szacunek. Do siebie czy drugiej osoby?

      Usuń
    4. Z zasady, wlasnej skromnosci czy okolicznosci obiektywnych?

      Usuń
    5. To już nie do mnie pytanie.

      Usuń
    6. :D
      Milego listopada :)

      Usuń
  3. Piękna historia! Zastanawiam się, kto bardziej odpowiada za ten dystans i wydaje mi się, że Różewicz. Miłosz wyglądał mi na bardziej otwartą osobę, ale może się mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po korespondencji Różewicza z Nowosielskim p. Tadeusz jest osobą ciepłą i troskliwą. Jego poezja też wydaje mi się bardziej "dla ludzi" niż Miłoszowa.:) Ale to mogą być naturalnie pozory.

      Może jak sugeruje powyżej Echo tu chodzi o szacunek?

      Usuń
    2. A może i ziarnko zazdrości? Trudno zgadnąć.

      Usuń
    3. Wolę myśleć dobrze o Różewiczu.;)

      Usuń
    4. Pan Cesiek mógł być tym zazdroszczącym. :)

      Usuń
    5. Aaaa, o tego zazdroszczącego chodziło!;) Jako laureat Nobla chyba nie miał czego zazdrościć. No, może prostoty.;)

      Usuń
    6. Trzeba będzie sprawdzić u Franaszka, jak układały się relacje. :)

      Usuń
    7. Pamięć naturalnie może mnie zawodzić, ale nie pamiętam, aby Różewicz pojawiał się w znaczący sposób w biografii Miłosza.;(

      Usuń
    8. Jeśli mama nie pożyczyła komuś Franaszka, zlustruję indeks. :)

      Usuń
    9. Ech, mogłam to dzisiaj w księgarni zrobić! W takim razie liczę na Ciebie.;)

      Usuń
    10. Melduję, że przegląd został dziś dokonany. :)
      Stron z Różewiczem niewiele, ale wynika z nich jednoznacznie, że Miłosz darzył go ogromnym szacunkiem i uważał za jednego z najlepszych, o ile nie najlepszego, współczesnego polskiego poetę, o czym przekonywał na przykład Andrzejewskiego. Tak więc w sumie nie wiadomo, kto był bardziej onieśmielony. :)

      Usuń
    11. Wielkie podziękowania za sprawdzenie.
      To ciekawe, umknął mi ten wątek podczas lektury. Na marginesie - konkurencja do tytułu najlepszego współczesnego poety nie była liczebna - Miłosz (na emigracji, czyli właściwie go nie było), Herbert i Różewicz. Niemniej taki szacunek dla kolegi z branży jest ujmujący.

      Usuń
    12. Sprawdziłam z przyjemnością i prawie zatonęłam we Franaszku ku oburzeniu rodziny zgromadzonej na niedzielnym obiedzie. :)
      Następnym razem sprawdzę wątek Herberta. :) To też ciekawy temat.

      Usuń
    13. I znowu rodzina się oburzy.;)
      Przyjaźnie (i nieprzyjaźnie;)) artystów są b. ciekawe, rzucają nowe światło na twórcę. Dla mnie ww. korespondencja Różewicza z Nowosielskim była odkrywcza.

      Usuń
    14. Mam nadzieję, że nie. Zrobię to dyskretnie. :) Ale przypuszczam, że tym razem stron będzie więcej niż kilka.
      Swoją drogą ktoś mógłby napisać porządną biografię Różewicza.

      Usuń
    15. Może Różewicz się nie zgadza? Poza tym u nas chyba rzadko powstają biografie wybitnych twórców za ich życia.

      Usuń
    16. Tak też pomyślałam, że może dla Różewicza to mogłoby być wręcz krępujące. Sprawia wrażenie osoby bardzo skromnej.

      Usuń