sobota, 9 sierpnia 2014

Sylvia Plath w Nowym Jorku

Czytając powieści autobiograficzne, za każdym razem zastanawiam się, jak wiele faktów z własnego życia autor wykorzystał i w jak mocno je ubarwił. Po przeczytaniu książki Elizabeth Winder Pain, Parties, Work wiem już, że w przypadku „Szklanego klosza” łatwiej byłoby chyba powiedzieć, co nie było zmyśleniem – najwyraźniej wszystkie zdarzenia opisane przez Plath (przynajmniej w części nowojorskiej), miały miejsce w rzeczywistości: od znajomości z tłumaczem z ONZ przez zbiorowe zatrucie sałatką krabową aż po wyrzucanie ubrań z okna hotelu.


Winder, również poetka, spróbowała odtworzyć jeden miesiąc z życia Plath. W czerwcu 1953 r. Sylvia wraz z dziewiętnastoma innymi dziewczętami odbywała miesięczny staż w nowojorskiej redakcji prestiżowego czasopisma Mademoiselle. Te cztery tygodnie miały ogromne znaczenie: po pierwsze, dla dziewczyny z niedużego miasta w Massachusetts były szansą na pooddychanie atmosferą wielkiego miasta (i to jakiego!); po drugie, staż oznaczał współredagowanie pisma czyli poważną pracę; po trzecie, pobyt w Nowym Jorku przyspieszył załamanie nerwowe Sylvii. Na koniec ów upalny czerwiec posłużył za kanwę „Szklanego klosza”, trwale zapisując się z czasem w literaturze światowej.


Autorka Pain, Parties, Work prześledziła listy i dziennik swojej bohaterki, zdołała też dotrzeć do niektórych stażystek z 1953 r. W rezultacie znalazła źródło powieściowych inspiracji Plath i stworzyła jej własny portret. Erudytka, dzikuska wyjadająca kawior łyżkami, wypracowana piękność, cierpliwa słuchaczka, literatka – tak zapisała się w pamięci znajomych 21-letnia Sylvia. Winder uzupełnia opinie ciekawostkami, co chwilę podrzuca interesujące zestawienia: fragment cv, wykaz ulubionych szminek (zawsze czerwonych), listę gwiazdkowych prezentów albo dla odmiany listę chłopców, z którymi Plath umawiała się na randki. Fantastyczny jest słownik okresu dorastania, z którego dowiemy się, że jako nastolatka lubiła Dylana Thomasa, „Małego Księcia” i zakupy, wierzyła w syrenki, uwielbiała jeść i opalać się, była świetną gospodynią, ale kiepską kucharką i kelnerką.


Te drobiazgi wprowadzają do opowieści jaśniejsze tony i są dobrą przeciwwagą dla głównego wątku czyli stażu w redakcji Mademoiselle. Ze smutkiem czyta się o zawiedzionych nadziejach dziewczyny, która do Nowego Jorku przybyła radosna, niemal z pompą, a po miesiącu opuszczała miasto samotnie, w pożyczonym ubraniu (czy też raczej przebraniu). Tym większe wrażenie robi informacja o wynikach analizy grafologicznej, jakiej na ciche polecenie kierownictwa poddano odręczne notatki stażystek – charakter pisma Plath wyraźnie wskazywał na poważne rozchwianie emocjonalne grożące załamaniem. Mimo werwy i samozaparcia Sylvii przepowiednia wkrótce miała niestety się spełnić.


Książka Winder jest skomponowana z pomysłem i – jak daje się odczuć – z empatią dla bohaterki. Postać Plath jest tu żywa i wielobarwna; można jej chwilami nie lubić, ale łatwo ją zrozumieć. Co szczególnie cenne, autorka zarysowuje kontekst społeczno-obyczajowy wydarzeń, a tego nigdy dosyć. Dzisiaj nie jest przecież oczywiste, że w 1953 r. dwudziestolatki nie miały zwyczaju mieszkać samotnie (tj. bez rodziców lub męża), a brak kapelusza i rękawiczek latem uznawany był w pewnych miejscach za nietakt. Podsumowując: Pain, Parties, Work zdecydowanie zasługuje na uwagę. Dobra wiadomość jest taka, że książka ma być wydana także w Polsce.


_____________________________________________________________________
Elizabeth Winder Pain, Parties, Work: Sylvia Plath in New York, Summer 1953
Harper, New York 2013



37 komentarzy:

  1. Zapowiada się nieźle. Ale Szklanego klosza wciąż się trochę boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do powtórnej lektury "Szklanego klosza" też podchodziłam z obawami, ale mimo tematyki nie jest zbyt drastyczny w opisie. Owszem, zasmuca i przejmuje czytelnika, ale znam kilka innych bardziej przykrych w odbiorze lektur.;(
      Zachęcam do czytania obu.;)

      Usuń
    2. W takim razie może dam radę. Ale to jesienią takie poważne lektury:) A czy wiesz, kto ma wydać Winder?

      Usuń
    3. Nie boisz się, że Cię zbyt mocno przygnębi?:)
      Podobno książka ma się ukazać w Wyd. Marginesy, niestety na stronie ich zapowiedzi nie widzę tej książki.;(

      Usuń
    4. Wczesna jesień jest idealna na takie książki, dość chłodno, żeby umysł pracował, a jeszcze nie ma przesilenia i można się dobijać cięższymi lekturami :)

      Usuń
    5. Wczesna tak, choć mnie akurat coś na kształt melancholii dopada na przełomie sierpnia i września.;) Kiedyś w tym okresie mocno dał mi się we znaki "Wilk stepowy" i "Cząstki elementarne". Pewnie to kwestia indywidualnego zegara czytelniczego.;)

      Usuń
    6. Pewnie tak. Ja właśnie jestem w szczycie czytelniczego bezwładu i najchętniej czytam powtórkowe rzeczy, i to hurtem jednego autora:)

      Usuń
    7. A ja pasjami oglądam "07 zgłoś się".;)

      Usuń
    8. Co ten sierpień robi z ludźmi :D

      Usuń
    9. Niewinna słabość :) Przyjdzie wrzesień i znów wrócą Dostojewskie do łask :)

      Usuń
  2. To bardzo dobra wiadomość:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A kiedy ma być wydana???
    Ale news na samym końcu, już Ci zazdrościłam możliwości jej przeczytania i żałowałam, że ja prawdopodobnie nie będę mieć takiej okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic więcej nie wiem, może po wakacjach, kiedy jest wysyp premier (i zapowiedzi), będzie można dowiedzieć się czegoś więcej. Sama chętnie sprawię sobie polską wersję.;)

      Usuń
    2. A ja bym nie pogardziła oryginałem :) Rozumiem, że Ty miałaś dostęp do oryginału. Super. A skąd w ogóle masz takie info o polskim wydaniu? Bardzo mnie ta wiadomość poruszyła, tym bardziej, że w ogóle nie ma żadnej porządnej biografii Plath po polsku. A ta książka porusza jednej z ciekawszych okresów życia Sylvii.

      Usuń
    3. Informacja poufna.;)
      Nie tylko nie ma biografii, ale i "Szklany klosz" rzadko jest wznawiany. Wydaje mi się, że książka Middlebrook o małżeństwie z Hughesem może być ciekawa, niestety wciąż jeszcze jej nie przeczytałam.

      Usuń
    4. Czytałam i nic specjalnego, dla studentow zglebiajacych tworczosc Plath czy Hughesa moze sie nadac.

      Usuń
    5. Za jakiś czas pewnie sprawdzę. Kiedyś zaczęłam czytać i pierwsze 30 stron bardzo mi się podobało.

      Usuń
  4. Dzisiaj - nie poddadzą nas ekspertyzie grafologicznej :) No chyba, że można ją przeprowadzić na podstawie podpisu, bo wszystko inne wychodzi z maszyny. Za to poddają nas innym mało eleganckim próbom :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, bywają takie próby. Podobno Francuzom zdarza się sprawdzać znak zodiaku kandydata do pracy, robić analizy na podstawie ulubionego koloru itp. Szaleństwo.

      Usuń
    2. Ha, dzisiaj potencjalny pracodawca ma ułatwione zadanie - wystarczy skorzystać z portali społecznościowych. Informacje na temat prywatnego życia kandydata można stamtąd czerpać garściami.

      Ja nazwisko Sylvii Plath znam jedynie ze słyszenia. Ale zamierzam zmienić ten stan rzeczy :)

      Usuń
    3. Zgadza się. A niektórzy bywają bardzo niedyskretni.;(

      Ciekawi mnie właśnie, jak mężczyźni odbierają Plath, o ile w ogóle ją czytają.;)

      Usuń
    4. Niestety z czasów, kiedy byłem strasznie lakoniczny -> TU

      Usuń
    5. Faktycznie lakonicznie, ale dobrze wiedzieć, że Tobie, mężczyźnie, podobało się.;)

      Usuń
  5. Uwielbiam Sylvię Plath i szczerze, zainteresowałaś mnie tym tytułem i przeczytam, jak tylko uda mi się skombinowac egzemplarz:) .

    Tak poza tym polecam książki na http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=15735522

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno, jak wszystko co wydano o Sylwii Plath w Polsce, będzie miał ten tytuł wielkie powodzenie. Mam tylko cicha nadzieje, że sama treść będzie czymś więcej niż uładzoną wersją dzienników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, w czerwcu 1953 r. Plath tylko raz dokonała wpisu w dzienniku - w dniu egzekucji Rosenbergów. Są wypowiedzi koleżanek, urywki listów i wiele innych ciekawych materiałów. Wszystko podane w przystępny sposób, z fotografiami. Myślę, że faktycznie zainteresowanie może być duże.;)

      Usuń
  7. A to w takim razie na pewno dołacze do mojej Sylviowej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od lat interesuję się Sylvią Plath,jestem autorką jej strony i polskiego fanpage na fb. Mam większość jej książek. Z biografii polecam Diane Midllebrook. Jako ciekawostkę o ostatnim okresie życia Plath również powieść "Przezimowanie" Kate Moses oraz również biografię rywalki Sylvii "Femme fatale: Życie i tragiczna śmierć Assii Wevill" -Yehuda Koren, Eilat Negev. Można się dowiedzieć z niej wielu ciekawych rzeczy.
    Mam nadzieję,że ta książka się ukaże,bardzo bym się ucieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Middlebrook, czeka na swój czas. Książkę o Assii czytałam, rzeczywiście b. ciekawa i godna polecenia. Do Moses jakoś nie mam zaufania, jak do większości tego typu fantazji, ale pewnie kiedyś się skuszę.
      Oby książka Winder ukazała się, powinna ucieszyć fanów Plath.

      Usuń
    2. jakoś nic się nie zapowiada na wydanie po polsku, chyba, że znów będzie trzeba czekać kilka lat...

      Usuń
    3. Mnie też trochę niepokoi.

      Usuń
    4. A jednak polskie wydanie będzie już w maju:

      http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/132994/sylvia-plath-w-nowym-jorku?idcat=0

      Usuń