środa, 15 marca 2017

Chłopiec o zniewalającym uśmiechu

Zbigniew Cybulski (1927-1967) zagrał w ponad 30 filmach, niektórych bardzo dobrych, innych słabych. Nawet grając epizod, przyciągał uwagę – nie tylko okularami i zniewalającym uśmiechem. Być może był to osobisty rys, jaki według wielu reżyserów, nadawał swoim bohaterom. Dla mnie był legendą, choć początkowo nie lubiłam go. Dopiero po obejrzeniu "Pociągu", "Do zobaczenia, do jutra" oraz "Jowity" pojawiło się zainteresowanie słynnym odtwórcą roli Maćka Chełmickiego.


O Cybulskim zawsze sporo się mówiło i pisało, niemniej to książka Doroty Karaś uświadomiła mi, jak bardzo złożoną był postacią. Chłopak z dobrej, kochającej się rodziny, typ przywódcy i organizatora od czasów harcerstwa, młody aktor marzący o nowym, współczesnym sposobie grania, wreszcie prawdziwy gwiazdor, rozpoznawany również za granicą. Ponadto: kompleksy, prywatne strachy, drobne manie, słabość do alkoholu, silna potrzeba bycia kochanym i docenianym, bolesny schyłek kariery. Z książki dowiemy się też wielu mniej znanych faktów: że Cybulski bardzo przyjaźnił się z Bogumiłem Kobielą, że nie znosił kostiumów oraz warszawskiego środowiska filmowego, że był wiecznie zadłużony i zakochany oraz że sam chciał wyreżyserować film. Nie zdążył.

Autorka opisała życiorys Cybulskiego z pasją, jednak to bardziej reportaż biograficzny niż biografia. Widać staranność w doborze i układzie materiałów, całość bardzo dobrze się czyta i przyjemnie ogląda. Na koniec mój ulubiony fragment "Jowity" Kuby Morgensterna (Sport to nie imieniny u cioci. Tu się nie mówi dziękuję i wychodzi. Tu się biega i bierze za to pieniądze itd.) - kilka minut na czarno-białej taśmie, a w pamięć zapadają na całe lata.


_____________________________________________________________
Dorota Karaś Cybulski. Podwójne salto, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016

10 komentarzy:

  1. Jestem zainteresowany. I chyba wolę reportaż biograficzny, niż wspomnienia bliskich jakiejś persony. Czytam wspomnienia o Rudzkim i troszkę się złoszczę, bo powtórek mnóstwo. Co oczywiście nie znaczy, że kiepska :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też jest sporo wspomnień znajomych, ale na szczęście w różnym tonie. Wszystkim fanom starego polskiego kina na pewno będę tę książkę polecać.;)
      Zakonotuję sobie to ostrzeżenie i cudów nie będę oczekiwać.;)

      Usuń
  2. Ja Ci się udało przekonać do Cybulskiego? Nie trawię go, w każdej roli wydaje mi się antypatyczny. Nawet w Giuseppe w Warszawie jest okropny i całkowicie pozbawiony wdzięku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno w Giuseppe był najbardziej sobą.;)
      To się stopniowo zmieniało, ale jak się ma 18-20 lat, to jest się podatnym na różne tematy. Czasem decydowała dobra literatura - Potocki, Dygat.

      Usuń
    2. Serio, sobą? Brrr :)
      W sumie chyba najbardziej do zniesienia, moim zdaniem, jest w Jak być kochaną - jakoś chyba moja opinia o nim jest idealnie zbieżna z charakterem bohatera :P

      Usuń
    3. Wiem, że za niem nie przepadasz.;(
      W Jak być kochaną miał ciekawa rolę. Ciekawie o tym filmie wspomina się u Karaś - na spotkaniach pytano aktora, jak mógł się tak paskudnie zachować.;)

      Usuń
  3. Biografie to raczej nie moja bajka, chociaż ostatnio za sprawą bibliotekarki zdarzyło mi się sięgnąć po życiorys Tuwima. Kto wie, może zostanę również namówiony na "Podwójne salto".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłeś mnie, myślałam, że biografie też Cię interesują, przynajmniej literatów. Ale jeśli lubisz polskie kino, to zachęcam do lektury "Cybulskiego".

      Usuń