piątek, 9 czerwca 2017

Kawa z Lukačevićem

[…] Ten zapach rozprzestrzeniający się po całej czarszii jest inny, nie można go porównać z tym w wiedeńskich kawiarniach. Tam się pije kawę po wiedeńsku z likierem lub mlekiem, z dodatkiem drobno startej czekolady. Serwuje się kawę biedermeier, czyli dużą mokkę z likierem morelowym i bitą śmietaną. Albo cesarski melanż — mokkę z żółtkiem ubitym z miodem lub cukrem. Jest też fiakera, espresso z rumem albo koniakiem, przykryte warstwą śmietanki. Ale ty najbardziej lubisz mariloman, gorącą mokkę z koniakiem. Tutaj nie mają takich kaw. Są wprawdzie miejskie kawiarnie na wzór wiedeńskich, serwują kilka rodzajów, ale to nie to samo. Woda i przygotowanie są inne, więc nie ma tego aromatu ani atmosfery. Dlatego nie podobają ci się sarajewskie miejskie kawiarnie. Ale za to odkryłeś inny świat kawy w małych sarajewskich kawiarenkach na czarszii. Obsługa jest uprzejma i po wschodniemu uniżona, nie taka jak w wiedeńskich hotelach — w liberii, kiczowata, ze sztucznym uśmiechem i udawaną uprzejmością. Tam wszystko robią na pokaz, plotkują, prowadzą gierki, śledzą wzrokiem, spoglądając zza gazety Tutaj nawet obgadywanie jest bardziej szczere, wszystko ci wywalą prosto w twarz, a ty całuj albo zostaw, jak mówią tutejsi.
Neven Lukačević, Słodko i zaszczytnie… tłum. Joanna Kalinowska-Lukačević, Kraków 2016, s. 18

źródło zdjęcia: Wikipedia 

 

18 komentarzy:

  1. Bardzo aromatyczny fragment.....i te rodzaje kaw....można zawrotu głowy dostać.
    Książka interesująca.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, bardzo aromatyczne i działające na zmysły.;) Aż chciałoby się popróbować tych rarytasów.

      Usuń
  2. Sam opis bardzo aromatyczny, ale moją uwagę przykuła inna rzecz - osoba autora oraz tłumaczki. Czy to małżeństwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na t wygląda, bo autor dedykował książkę m.in. żonie Joannie.;)

      Usuń
    2. Fantastyczna sprawa - wszelkie wątpliwości odnośnie przekładu można na bieżąco konsultować :)

      Usuń
    3. Taki układ na pewno ma dużo plusów.;)

      Usuń
  3. Tak zapachniało kawą, taką prawdziwą mieloną. A mnie przypomniał się kawowy cykl u ... bodajże nutty. ANo właśnie, czy ja zgubiłam nuttę, czy ona sama się zagubiła w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aromat kawy jest nie do przebicia. No, może tylko zapach pieczonego chleba jest lepszy.;)
      Nutta - no właśnie.

      Usuń
  4. Jestem kawowym profanem. Słodzę latte do oporu. Mimo pijania okazjonalnego. Herbata bez cukru? Tak. Kawa - nigdy. Piłbym tego biedermeiera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieki temu słodziłam i dodawałam śmietankę, z biegiem lat doszłam do podwójnego espresso bez cukru.;) Wtedy przynajmniej ciastko można jakoś usprawiedliwić.;)

      Usuń
    2. U mnie do małej czarnej droga daleka (i nie mam tu na myśli kiecki) :) Ja muszę mieć kawę dużą i najlepiej ze sporą ilością mleka i cukru. Taki gabaryt pozwala mi usprawiedliwić długaśne posiadówki w sieciowych kawiarniach, kiedy czekam na szopingującego Kitka. Bo zasadniczo tylko wtedy pijam kawę. W końcu to tam są wygodne kanapki, na których spoczywam oddając się lekturze :D

      Usuń
    3. Fakt, espresso to dwa łyki i trzeba wstawać od stolika.;(
      Znam te kanapy, miło się na nich leniuchuje i czyta. Ciężko się czasem później zebrać i podnieść.;)

      Usuń
    4. Ostatnio galerie wyszły naprzeciw potrzebom czytelników... No dobra, wiem że te wygodne wypoczynki w strefach ładowania, to dla tabletowców i komórkowców. Ale pocieszam się, że może jakiś ich procent na tych urządzenia również czyta :)
      Kawa jest dość sensualnym nałogiem i świetnie się o niej czyta. Mam tak samo z papierosami czy z tytoniem jako takim, choć dla mnie jako niepalącego palacza, takie mistrzowskie opisy są niebezpieczne :P

      Usuń
  5. Czyta - wiadomości na FB.;(
    Hm, o paleniu nie przypominam sobie tekstów, natomiast przypomina mi się kronika filmowa dot. rzucania palenia (z obrazkami zniszczonych płuc) - aż mi się wtedy zachciało zapalić, a byłam i jestem niepaląca.;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak teraz sięgam pamięcią, to nie potrafię przywołać książkowej sceny palenia, ale musisz mi wierzyć na słowo, że na takie trafiałem. A film, to już w ogóle! Nienawidzę filmowych palaczy za to zadowolenie malujące się na ich twarzach, kiedy zapalają papierosa i ściągają pierwszego bucha :P

      Usuń
    2. Z książek też nie pamiętam takich scen. Za to w jednym z filmów (Brooklyn Boogie?) Jarmusch nabijał się ze sposobów trzymania papierosa, a jego "Kawa i papierosy" to apoteoza palenia.;)

      Usuń
    3. Ten fragment:
      https://www.youtube.com/watch?v=zd-zt2aejPc
      ;)

      Usuń
    4. Nigdy nie mogłem zrozumieć jak można palić trzymając papierosa między palcami: środkowym i serdecznym i wcale mnie nie dziwi, że panowie z tego polewają. Co do moich preferencji, to nie palę już tak długo, że nawet nie pamiętam jakie były :P
      Od dziś będę wyławiał opisy palenia i zapisywał w notatniczku :)

      Usuń