<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329</id><updated>2012-02-17T15:41:27.382+01:00</updated><category term='wyzwanie Amerykańskie Południe'/><category term='lit. kanadyjska'/><category term='pamiętniki'/><category term='lit. afrykańska'/><category term='lit. rosyjska'/><category term='lit. niemiecka'/><category term='wyzwanie Rosja w literaturze'/><category term='Klub Czytelniczy'/><category term='wywiady'/><category term='wspomnienia'/><category term='wyzwanie Nagrody literackie'/><category term='różne'/><category term='podróże'/><category term='opowiadania'/><category term='lit. hebrajska'/><category term='lit. angielska'/><category term='lit. iberoamerykańska'/><category term='lit. austriacka'/><category term='ekranizacje'/><category term='listy'/><category term='Holokaust'/><category term='lit. bałkańska'/><category term='islam'/><category term='lit. perska'/><category term='lit. duńska'/><category term='lit. islandzka'/><category term='lit. węgierska'/><category term='inscenizacje'/><category term='prasa'/><category term='lit. francuska'/><category term='lit. libańska'/><category term='lit. australijska'/><category term='lit. chińska'/><category term='lit. japońska'/><category term='reportaż'/><category term='lit. norweska'/><category term='lit. egipska'/><category term='lit. kirgiska'/><category term='Pulitzer'/><category term='dzienniki'/><category term='kryminał'/><category term='wyzwanie nordyckie'/><category term='Booker'/><category term='lit. szwedzka'/><category term='lit. włoska'/><category term='poezja'/><category term='lit. irlandzka'/><category term='lit. holenderska'/><category term='eseje'/><category term='lit. haitańska'/><category term='lit. amerykańska'/><category term='lit. indyjska'/><category term='książki o książkach'/><category term='wątki żydowskie'/><category term='Nobliści'/><category term='lit. fińska'/><category term='biografie'/><category term='lit. rumuńska'/><category term='lit. polska'/><category term='powieść epistolarna'/><title type='text'>Czytanki Anki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>329</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5547136068161358798</id><published>2012-02-17T12:58:00.002+01:00</published><updated>2012-02-17T12:58:39.438+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. rumuńska'/><title type='text'>Vica Delcă rusza w miasto</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;W mroźny poranek staruszka Vica rusza w miasto. Uzbrojona w torbę pełną przetworów, reklamówek i skórek od chleba rozpoczyna swoją odyseję po Bukareszcie i niemal całym XX wieku. Odwiedziny u znajomych prowokują wspomnienia, przywołują duchy z przeszłości i tak oto przed oczami czytelnika niczym film przewija się historia Rumunii. Tu ujęcie z lat osiemdziesiątych, tam dłuższy fragment z 1916 roku, tu jeszcze przebitki z czasów powojennych. Biedna przez całe życie Vica także i w tej opowieści będzie musiała ustąpić miejsca szacownej rodzinie pani Ioaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3ue3S5--25Y/Tz5AUxOKeDI/AAAAAAAABoE/xeGvo_-JKZ4/s1600/stracony_poranek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="202" src="http://2.bp.blogspot.com/-3ue3S5--25Y/Tz5AUxOKeDI/AAAAAAAABoE/xeGvo_-JKZ4/s320/stracony_poranek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W powieści Adameşteanu bohaterów jest kilkunastu, główne role przypadły jednak kobietom. Mężczyźni są mało zaradni, chorzy, albo wręcz nieobecni, słowem - marny z nich pożytek. Co innego panie - manipulują i intrygują, to podczepiają się pod użytecznych wojskowych, to niewygodne znajomości przemilczają - byle przetrwać. I trwają. Niespełnione w miłości i macierzyństwie ciągną za sobą bagaż rozczarowań, bez jakichkolwiek perspektyw na odciążenie. Ceną przetrwania jest gorycz i samotność, relacje rodzinne oraz długoletnie przyjaźnie nie gwarantują niczego, za dużo w nich fałszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Stracony poranek" napisany jest z rozmachem, niestety najwyraźniej przerósł on samą autorkę. Przegadanie doprowadziło do zburzenia niezłej konstrukcji książki i zmarnowania świetnych pomysłów fabularnych. Powieść zapowiadała się na historię jednego dnia z dłuższym przeskokiem do przeszłości, tymczasem akcję, moim zdaniem niepotrzebnie, poprowadzono dalej, tracąc w ten sposób możliwość na zgrabną klamrę. Polifoniczność była rewelacyjnym zabiegiem, co widać zwłaszcza w konfrontacji damsko-męskich potyczek, ale nie wiedzieć czemu, Adameşteanu pozbawiła głosu kilku ważnych panów. Gdyby nie braki formalne, byłaby to znakomita książka, w moim odczuciu skończyło się na książce takiej sobie. Tak czy owak dobrze było spotkać się z literaturą i historią rumuńską w jednym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gabriela Adameşteanu "Stracony poranek" tłum. Tomasz Klimkowski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2012&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5547136068161358798?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5547136068161358798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/vica-delca-rusza-w-miasto.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5547136068161358798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5547136068161358798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/vica-delca-rusza-w-miasto.html' title='Vica Delcă rusza w miasto'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-3ue3S5--25Y/Tz5AUxOKeDI/AAAAAAAABoE/xeGvo_-JKZ4/s72-c/stracony_poranek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8981317938451273342</id><published>2012-02-15T13:20:00.000+01:00</published><updated>2012-02-15T13:37:18.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Sierpień w lutym</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;O Sierpniu Tracy’ego Lettsa pisze się, że to największe osiągnięcie w dramaturgii amerykańskiej początku XXI wieku. Autora w 2008 r. uhonorowano nagrodą Pulitzera, na Broadwayu sztuka grana była bez przerwy przez trzy lata. Prawdziwy sukces. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IOXQhODk3JU/TzufQ5S1ovI/AAAAAAAABns/OS2ZGl2O6Og/s1600/plakat_sierpien.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="360" width="259" src="http://2.bp.blogspot.com/-IOXQhODk3JU/TzufQ5S1ovI/AAAAAAAABns/OS2ZGl2O6Og/s400/plakat_sierpien.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oglądając inscenizację w warszawskim Teatrze Studio można dojść do wniosku, że kryzys w Stanach Zjednoczonych dosięgnął nie tylko sektor finansowy, ale i kulturę. Poziom sztuk musiał być marny, skoro Sierpień stał się przebojem. Owszem, kryzys rodzinny to temat inspirujący, dla widzów zawsze atrakcyjny. Dla Lettsa okazał się również nadzwyczaj pojemny, jako że w dramacie pomieścił alkoholizm, lekomanię, narkotyki, zdradę, seks z nieletnią, kazirodztwo, nielegalne interesy oraz uwaga! - wytępienie Indian. Jak na jeden teatralny barszcz to stanowczo za dużo grzybków, nic dziwnego zatem, że efekt jest mdły, a ważkie problemy zamiast poruszać - nużą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Uo-j8F4Cty8/TzueeoHqUjI/AAAAAAAABnU/4L4pZgJEHY0/s1600/sierpien_letts.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="266" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Uo-j8F4Cty8/TzueeoHqUjI/AAAAAAAABnU/4L4pZgJEHY0/s400/sierpien_letts.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;fot. Bartosz Bobkowski&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lepiej jest z grą aktorów. Mimo niezłych nazwisk i świetnych okazji do zabłyśnięcia, kreacji w spektaklu brak. Ewa Błaszczyk głównie krzyczy, Edyta Jungowska jest taka jak zawsze, zazwyczaj świetna Teresa Budzisz-Krzyżanowska tu wydaje się wyjątkowo nierówna. Do dzisiaj pozostaje dla mnie także zagadką, czy Joanna Trzepiecińska grała osobę opóźnioną w rozwoju czy tylko stłamszoną. Za dobrą rolę uznałabym postać Małgorzaty Rożniatowskiej, która potrafi być i zabawna, i dramatyczna operując przy tym prostymi środkami wyrazu. Ciekawe, co zaprezentowałby Jerzy Trela, gdyby przyszło mu zagrać coś więcej niż kilka linijek na telebimie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy coś mi się w ogóle podobało w spektaklu? Tak - scenografia i wykorzystanie multimediów. To niezbyt wiele jak na trzygodzinne przedstawienie, które bardzo dobrze rokowało. Szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***********************************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sierpień&lt;/b&gt; Tracy Letts&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przekład: Klaudyna Rozhin&lt;br /&gt;reżyseria: Grzegorz Bral&lt;br /&gt;muzyka: Guy Pearson&lt;br /&gt;scenografia Paulina Czernek&lt;br /&gt;obsada: Ewa Błaszczyk, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Agata Góral, Edyta Jungowska, Monika Obara, Małgorzata Rożniatowska, Joanna Trzepiecińska, Przemysław Bluszcz, Krzysztof Franieczek, Jacek Różański, Jerzy Trela (udział specjalny w projekcjach), Mirosław Zbrojewicz, Wojciech Zieliński &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;premiera: 1 lutego 2012 r. w &lt;a href="http://teatrstudio.pl/"&gt;Teatrze Studio&lt;/a&gt; w Warszawie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8981317938451273342?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8981317938451273342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/sierpien-w-lutym.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8981317938451273342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8981317938451273342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/sierpien-w-lutym.html' title='Sierpień w lutym'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IOXQhODk3JU/TzufQ5S1ovI/AAAAAAAABns/OS2ZGl2O6Og/s72-c/plakat_sierpien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-482262496160377101</id><published>2012-02-13T11:27:00.000+01:00</published><updated>2012-02-13T11:27:50.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. holenderska'/><title type='text'>Rachatłukum czyli ruda Olga</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;"Rachatłukum" Wolkersa jest jedną z najlepszych książek o miłości, jakie kiedykolwiek czytałam. To historia opowiedziana jednym tchem, w której buzują skrajne emocje. Wściekłość konkuruje ze smutkiem, rozgoryczenie sąsiaduje z tkliwością. Tu nie ma uczuć letnich i być może dlatego całość pozostawia czytelnika wymiętym, nie daje szybko o sobie zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xbJquRtBG8k/TzUofS0GLeI/AAAAAAAABmw/micUTnsxXSs/s1600/wolkers.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="224" src="http://3.bp.blogspot.com/-xbJquRtBG8k/TzUofS0GLeI/AAAAAAAABmw/micUTnsxXSs/s400/wolkers.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oto opowieść o atrakcyjnej Oldze, córce sklepikarzy i bezimiennym początkującym rzeźbiarzu. Jest namiętność, jest sztuka, jest zderzenie dwóch odmiennych światów. Z góry wiadomo, że problemy będą, narrator zresztą już w pierwszym zdaniu oznajmia, że dziewczyna go zostawiła. Rwanym tokiem, w dosadnych słowach, opowiada o swoim związku z rudą pięknością, któremu na drodze stanęły przesądy klasowe. Nieważne, że rzecz dzieje się w Holandii w latach 60-tych: niepokorny artysta nie zawsze mieści się w drobnomieszczańskim pojęciu poukładanego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Romantyczności tu jak na lekarstwo, bohaterowie do sympatycznych nie należą, a jednak "Rachatłukum" jest piękną i przejmującą książką o miłości. Nie wzruszającą, ale właśnie przejmującą. Na tym chyba między innymi polega różnica między tanim melodramatem a dobrą historią miłosną. U Wolkersa jest coś jeszcze: maksimum treści w minimum objętości czyli cecha nie tak często spotykana w literaturze. Gorąco polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jan Wolkers "Rachatłukum", tłum. Andrzej Dąbrówka, Wyd. Iskry, Warszawa, 1990&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-482262496160377101?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/482262496160377101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/rachatukum-czyli-ruda-olga.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/482262496160377101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/482262496160377101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/rachatukum-czyli-ruda-olga.html' title='Rachatłukum czyli ruda Olga'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xbJquRtBG8k/TzUofS0GLeI/AAAAAAAABmw/micUTnsxXSs/s72-c/wolkers.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8308289088187152549</id><published>2012-02-09T10:13:00.020+01:00</published><updated>2012-02-09T10:13:00.778+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><title type='text'>Kaszanka i inne problemy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Iwaszkiewicz nie przestaje zaskakiwać. &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/iwaszkiewiczowie.html"&gt;Niedawno&lt;/a&gt; czytałam o tym, jakim to był dbałym mężem i gospodarzem domu, teraz okazuje się, że był również dobrym ojcem. Listy do córek Marii i Teresy (słane od ich najmłodszych lat) pokazują, że twardo stąpał po ziemi i niekoniecznie pisanie zajmowało mu najwięcej czasu. Był mocno zaangażowany w sprawy domowe poczynając od zaopatrzenia, remontów i prac ogrodowych na zamążpójściach i rozwodach córek oraz opieką nad wnukami kończąc. A przecież obowiązków związanych z działalnością literacką oraz pełnionymi funkcjami miał sporo, do tego prowadził dość rozległe życie towarzyskie. Człowiek orkiestra - można powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Hjz-OrMRmuM/TzEjuBRKZCI/AAAAAAAABmM/9DAUedxhnCE/s1600/Listy-do-corek_Jaroslaw-Iwaszkiewicz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="227" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hjz-OrMRmuM/TzEjuBRKZCI/AAAAAAAABmM/9DAUedxhnCE/s320/Listy-do-corek_Jaroslaw-Iwaszkiewicz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W korespondencji widać jak na dłoni charakter Iwaszkiewicza. Że był człowiekiem nad wyraz rodzinnym, to już wiadomo. W listach znać także ogromną wyrozumiałość i cierpliwość, których to cech niewątpliwie wymagało obcowanie z licznymi i często kłopotliwymi domownikami. Rzadko pozwalał sobie na narzekanie, choć można odnieść wrażenie, że ze względu na długotrwałą chorobę żony z wszelkimi kłopotami borykał się w pojedynkę. I chyba ten motyw najczęściej pojawia się w listach Iwaszkiewicza: nieustająca troska. Nie tylko o najbliższych i przyjaciół, ale i o czworonożnych domowników (było ich bez liku) i rośliny w ogrodzie. Nie ukrywam, że polubiłam pana Jarosława.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_gsu04D6dp8/TzEnS7KiZJI/AAAAAAAABmk/qKRF7UL-ij4/s1600/iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="281" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-_gsu04D6dp8/TzEnS7KiZJI/AAAAAAAABmk/qKRF7UL-ij4/s400/iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;zdjęcie z archiwum Muzeum Iwaszkiewiczów&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka fragmentów do posmakowania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16.IV.1950 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas w dalszym ciągu kryzys gabinetowy w kuchni, gosposia na odchodnym zasmrodziła wszystkie wędliny, a babcia  każe Wróblewskiej podawać je do obiadu. Nikt tego oczywiście nie je, tylko babcia w ogromnych ilościach, ostatnio była tak skwaśniała kaszanka, że nawet koty cioci Jadwini nie chciały jej jeść, a babcia zjadła olbrzymie dwie porcje! Wszyscy baliśmy się, że zachoruje, ale jakoś nic. [str. 240]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14.X.1950&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem w tych dniach u Krzywickiej, nie masz pojęcia, jakie cudo wyrasta z Rozamundy. W tych dniach Irena pisała do cioci Heli z podziękowaniem za nią, pisząc, że takiego kota w życiu nie widziała. "Krzywicka takiego kota nie widziała - ś w i a t  takiego nie widział!". Wyobraź sobie, jak ja to mówię, z wielkim akcentem na słowo świat. Drapella z Siuśkiewiczów, księżna Zasralska, przed kilkoma dniami zrobiła mamie na łóżko wielką rzadką kupę, a wczoraj ten wyczyn powtórzyła u Marysi! Wstrętne kocisko! [str. 261]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12.XI.1950 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z moimi książkami nic nie słychać, wczoraj rozmawiałem z Kurylukiem o &lt;i&gt;Bachu&lt;/i&gt;, ale poprzysiągłem sobie nic więcej w PIW-ie nie wydawać, cóż to za ludzie niemożebni - i skąpstwo takie, jak u najprywatniejszego Mortkowicza, w "Czytelniku" jeszcze mimo wszystko inne są warunki i rozmowy. Trochę przykro na starość użerać się z wydawcami - a jak na złość przeczytałem przysłaną mi z Paryża książeczkę &lt;i&gt;Z czego żył Tołstoj&lt;/i&gt; - gdzie są wyliczone wszystkie jego honoraria! Zresztą wystarczy przeczytać listy Orzeszkowej czy Sienkiewicza, żeby wiedzieć, ile oni w tamtej "złej" epoce zarabiali i nie potrzebowali latać po wydawcach jak komiwojażerowie. No, ale trudno, w takiej epoce się żyje. [str. 267]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.IX.1951 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakter waszej matki jest jednym z najczystszych i najpiękniejszych charakterów, jakie w ogóle można spotkać. Dobrze jest, kiedy zdajecie sobie z tego sprawę. [str. 318]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jarosław Iwaszkiewicz "Listy do córek", PIW, Warszawa, 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8308289088187152549?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8308289088187152549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/kaszanka-i-inne-problemy.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8308289088187152549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8308289088187152549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/kaszanka-i-inne-problemy.html' title='Kaszanka i inne problemy'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Hjz-OrMRmuM/TzEjuBRKZCI/AAAAAAAABmM/9DAUedxhnCE/s72-c/Listy-do-corek_Jaroslaw-Iwaszkiewicz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6619479916388398253</id><published>2012-02-06T12:07:00.000+01:00</published><updated>2012-02-06T12:07:50.869+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Penelopa nie zawodzi</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Penelope Fiztgerald najwyraźniej upodobała sobie jako miejsce akcji swoich powieści placówki kulturalne. Czytałam już o księgarni (&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/01/bookshop-penelope-fitzgerald.html"&gt;The Bookshop&lt;/a&gt;), o teatrze (&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2010/12/at-freddies-penelope-fitzgerald.html"&gt;At Freddie's&lt;/a&gt;), tym razem przyszła kolej na muzeum. The Golden Child (1977) opowiada o perypetiach związanych z ważną wystawą w niemniej ważnym muzeum w Londynie, przy czym najciekawszymi eksponatami wydają się pracownicy tej szacownej instytucji. Barwna galeria postaci stanowi nie tylko ilustrację skomplikowanych relacji w miejscu pracy, ale i punkt wyjściowy dla serii dramatycznych i zabawnych wydarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fgpu7mIit1U/Ty-z7jWCMJI/AAAAAAAABl0/rwC5162Hdj4/s1600/golden_child.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="204" src="http://2.bp.blogspot.com/-fgpu7mIit1U/Ty-z7jWCMJI/AAAAAAAABl0/rwC5162Hdj4/s320/golden_child.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A dzieje się sporo w tej krótkiej historyjce. Jest wątek kryminalny, jest zderzenie Wschodu z Zachodem (czyli Anglik w Związku Radzieckim), jest też nieco pechowy bohater, który musi podołać sytuacji. Wszystko podane ze smakiem i z humorem, jak to u Fitzgerald. Jeśli sięgnąć głębiej, otrzymamy wyśmienitą satyrę na instytucję muzeum oraz na okrzyczane wydarzenia kulturalne przeradzające się w istną manię. Jedno jest pewne: bez względu na wybrany poziom lektury satysfakcja zeń płynąca jest gwarantowana.;) Po raz trzeci mogę tylko ponarzekać, że autorka nie doczekała się polskich przekładów: książek lekkich i inteligentnych nie ma przecież u nas w nadmiarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Penelope Fitzgerald 'The Golden Child', Flamingo, 1995&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6619479916388398253?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6619479916388398253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/penelopa-nie-zawodzi.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6619479916388398253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6619479916388398253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/penelopa-nie-zawodzi.html' title='Penelopa nie zawodzi'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fgpu7mIit1U/Ty-z7jWCMJI/AAAAAAAABl0/rwC5162Hdj4/s72-c/golden_child.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-93605764333638126</id><published>2012-02-03T09:52:00.000+01:00</published><updated>2012-02-03T09:52:00.697+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Marcowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Słowo się rzekło, &lt;b&gt;Magda Szabo&lt;/b&gt; u płota. Zapowiadałam wcześniej w kilku miejscach, że porozmawiamy o &lt;b&gt;"Świniobiciu"&lt;/b&gt; (1964) i tak też będzie. Literatura węgierska jeszcze w klubie nie gościła, a dobra powieść psychologiczna o trudnych relacjach rodzinnych zawsze w cenie, tak więc może być ciekawie. Wbrew tytułowi krwawo nie będzie, interesująco - na pewno.;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x3GTSc-ktA4/TyqHTU4eLPI/AAAAAAAABlQ/1I1dWMuQku0/s1600/swiniobicie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="206" src="http://4.bp.blogspot.com/-x3GTSc-ktA4/TyqHTU4eLPI/AAAAAAAABlQ/1I1dWMuQku0/s320/swiniobicie.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Początek dyskusji: &lt;b&gt;piątek 23 marca 2012 r.&lt;/b&gt; Zapraszam wszystkich chętnych;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-93605764333638126?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/93605764333638126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/marcowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/93605764333638126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/93605764333638126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/marcowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html' title='Marcowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-x3GTSc-ktA4/TyqHTU4eLPI/AAAAAAAABlQ/1I1dWMuQku0/s72-c/swiniobicie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7009343245345423690</id><published>2012-01-31T09:46:00.014+01:00</published><updated>2012-01-31T13:00:40.021+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Pod włos</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Czytam pierwsze opowiadanie (Powiedziałam jedna) i nie wiem, co o nim myśleć. Spodziewałam się bolesnego realizmu, tymczasem autorka uderzyła w żartobliwy ton. Drugie opowiadanie (Insekt) jest już poważniejsze, bo dotyczy kazirodztwa. A jednak coś tu jest nie tak, coś niepokoi, może podejście głównej bohaterki. Przy trzecim tekście (Kurtka i futrzane botki) zaczynam się buntować: tak pisać o nowotworze? To niesłychane, co za pomysł! Przy czwartym (Moja najlepsza przyjaciółka) kapituluję i przestaję się dziwić: Castillon po prostu taki ma styl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ExA6toqGIjk/TyK5RNqzb6I/AAAAAAAABk4/_cbiRaNi6Jo/s1600/54791b2508632faa68321b277955d0da.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="201" src="http://4.bp.blogspot.com/-ExA6toqGIjk/TyK5RNqzb6I/AAAAAAAABk4/_cbiRaNi6Jo/s320/54791b2508632faa68321b277955d0da.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W kraju nad Wisłą podobny sposób pisania o relacjach matek i córek jest nietypowy, niekiedy może wydawać się nawet bluźnierczy. Matki to przecież mądre i pełne poświęcenia istoty, żadne tam idiotki i neurotyczki. Morderczynie? Nigdy w życiu! A i córki odnoszą się do rodzicielek z szacunkiem i miłością, o nienawiści i agresji nie ma mowy, wykluczone. Zdarzają się odosobnione przypadki patologicznych relacji, na szczęście to margines. Polska to nie Francja, tu się matkę (i ojca) czci jak pan Bóg przykazał, kalanie dobrego imienia nie wchodzi w grę. Matka Polka to nie matka Francuzka, każde dziecko to wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W opowiadaniach Castillon nie ma normalnych związków, w miarę lektury zaczyna zaskakiwać ich różnorodność. Chwilami ironicznie, chwilami surrealistycznie autorka pokazuje, że pod hasłem "matka" kryje się wiele typów ludzkich odbiegających od zwyczajowych wyobrażeń. I to łamanie stereotypów bardzo mi się w książce podobało, nawet jeśli pod koniec miałam wrażenie powtarzalności. Opowiadania Castillon na swój sposób uwierają, nie pozwalają ani na swobodny śmiech, ani na poważne traktowanie. Od czasu do czasu lubię takie drażnienie czytelnika, traktuję je jako ożywczy ferment. A jeśli dochodzi do tego ciekawy język, to można tylko się cieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Claire Castillon "Insekt", tłum.Hanna Igalson-Tygielska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2009&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7009343245345423690?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7009343245345423690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/pod-wos.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7009343245345423690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7009343245345423690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/pod-wos.html' title='Pod włos'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ExA6toqGIjk/TyK5RNqzb6I/AAAAAAAABk4/_cbiRaNi6Jo/s72-c/54791b2508632faa68321b277955d0da.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5537232919165010977</id><published>2012-01-27T15:08:00.003+01:00</published><updated>2012-01-27T15:51:35.766+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 13) - Jeśli zimową nocą podróżny</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Zabierasz się do dyskusji dotyczącej powieści Italo Calvina "Jeśli zimową nocą podróżny". Rozluźnij się. Wytęż uwagę. Oddal od siebie każdą inną myśl. Pozwól, aby świat, który cię otacza, rozpłynął się w nieokreślonej mgle.;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-y_GdSV--vfY/Tx6J3ab9twI/AAAAAAAABkI/492rYboFCFU/s1600/jesli-zimowa_noca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="198" src="http://3.bp.blogspot.com/-y_GdSV--vfY/Tx6J3ab9twI/AAAAAAAABkI/492rYboFCFU/s320/jesli-zimowa_noca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania do rozważenia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Jakie wrażenia towarzyszyły Wam podczas lektury książki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. "Jeśli zimową nocą podróżny" to Waszym zdaniem tylko eksperyment literacki czy wybitne dzieło literatury światowej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Jaki jest wasz stosunek do eksperymentów literackich w ogóle? Czy jest to wartościowa literatura? Czy możecie polecić inne książki tego rodzaju?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Którą z 10 zaczętych powieści chcielibyście przeczytać w całości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;i&gt;Jakież znaczenie ma nazwisko autora na okładce? Przenieśmy się myślą o trzy tysiące lat w przyszłość. Kto wie, jakie książki przetrwają i czyje nazwiska będzie się wspominać. Są pewne książki, które pozostaną sławne, lecz będą uważane za dzieła anonimowe, tak jak anonimowy jest dla nas epos o Gilgameszu; są zapewne autorzy, których nazwiska pozostaną zawsze sławne, lecz których dzieła nie przetrwają (...). &lt;/i&gt;[str. 103] Zgadzacie się z tym twierdzeniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;i&gt;Doszedłem właśnie do wniosku, że lektura jest procesem bezprzedmiotowym albo że prawdziwym jej przedmiotem jest ona sama. Książka jest zaledwie wspierającym filarem czy też jest zwykłym pretekstem.&lt;/i&gt; [str. 255] Zgadzacie się z tym twierdzeniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Miejsce na Wasze pytania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do dyskusji;) Kto chętny, proszę o komentarze. Przypominam, że nie trzeba odpowiadać na wszystkie pytania.;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5537232919165010977?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5537232919165010977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/klub-czytelniczy-odc-13-jesli-zimowa.html#comment-form' title='Komentarze (122)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5537232919165010977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5537232919165010977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/klub-czytelniczy-odc-13-jesli-zimowa.html' title='Klub czytelniczy (odc. 13) - Jeśli zimową nocą podróżny'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-y_GdSV--vfY/Tx6J3ab9twI/AAAAAAAABkI/492rYboFCFU/s72-c/jesli-zimowa_noca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>122</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3006693493608172613</id><published>2012-01-25T12:59:00.002+01:00</published><updated>2012-01-25T13:42:16.685+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Kalina</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Kalina Jędrusik od dziecka działała na mnie jak magnes. Nie pamiętam, dokładnie jak i kiedy zaczęła się ta fascynacja, ważne, ze trwa do dziś. Jeśli w telewizji trafia się powtórka programu z jej udziałem - oglądam, nawet po raz n-ty. Zdecydowanym faworytem jest tu film &lt;a href="http://filmpolski.pl/fp/index.php/121773"&gt;Jana Batorego "Lekarstwo na miłość" &lt;/a&gt; oraz "Kabaret Starszych Panów". Z uporem maniaka czytam artykuły wspomnieniowe, choć z góry wiem, że niczego nowego nie odkryję, bo o Jędrusik napisano i powiedziano już przecież wszystko. Anegdoty z życia aktorki (choćby ta o &lt;a href="http://silvarerum.eu/strazak"&gt;strażaku&lt;/a&gt;) rozbrajają mnie za każdym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0dNX42Z_GNw/Tx_rgvgZctI/AAAAAAAABkU/RxZcXhcv6tQ/s1600/kalina-jedrusik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="222" src="http://1.bp.blogspot.com/-0dNX42Z_GNw/Tx_rgvgZctI/AAAAAAAABkU/RxZcXhcv6tQ/s320/kalina-jedrusik.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książkę Dariusza Michalskiego przyniosłam z biblioteki z zamiarem obejrzenia zdjęć (sic!), a tu proszę - niespodzianka. Biografia jest na tyle solidnie opracowana, że doszło i do lektury.;)  Ba, doszło nawet do małych odkryć, bo jednak nie wszytko zostało wcześniej o Jędrusik napisane. Największym dla mnie zaskoczeniem była jej niechęć do grania w teatrze, a z drugiej strony - ogromna waga przykładana do śpiewanych piosenek. Inne zaskoczenie to twierdzenie, że &lt;i&gt;prawdziwa twórczość jest domeną tylko mężczyzn&lt;/i&gt;. No, no. W książce jest naturalnie sporo nieznanych faktów z życia gwiazdy, zwłaszcza dotyczących dzieciństwa, rodziny, "kariery" szkolnej z okresu przedwojennego. Są również informacje bardziej pikantne - "narzeczonych" z okresu małżeństwa z Dygatem autor wymienia z nazwiska, na szczęście bez aury taniej sensacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zQnqqg0XdrA/Tx_uEjrYliI/AAAAAAAABkg/X8Pd9goN5Hs/s1600/jedrusik.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="246" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-zQnqqg0XdrA/Tx_uEjrYliI/AAAAAAAABkg/X8Pd9goN5Hs/s320/jedrusik.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;fot. AKPA&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Kto chce, znajdzie w biografii opis kariery aktorki, kto chce - opowieść o życiu wyjątkowo niekonwencjonalnej kobiety. Kalina Jędrusik to temat samograj, łatwo napisać o niej książkę ciekawą. Dariusz Michalski zrobił znacznie więcej, zgrabnie łącząc różne aspekty życia swojej bohaterki i nie trzymając się kurczowo chronologii. Liczne wypowiedzi znajomych aktorki powodują, że nie jest to sucha biografia, ale spotkanie z niezwykle barwną postacią. Podobał mi się również końcowy rozdział o legendach i plotkach na temat Jędrusik, które autor starał się sprostować. Podsumowując lekturę: prawdziwa gratka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę sobie odmówić przytoczenia jednej z anegdot:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Elżbieta Starostecka: "W czasie którejś z tras koncertowych, gdzieś-tam-w-Polsce, siedziałyśmy w garderobie razem z organizatorką koncertów, do której Kalina miała coraz więcej pretensji o drobne może, dla nas jednak ważne sprawy. Atmosfera gęstniała, robiło się coraz nieprzyjemniej. Niepomna, że nasze estradowe bytowanie i przyszłe zarobki zależą od tej właśnie kobiety, Kalina była coraz bardziej wymagająca, a więc ostra i złośliwa. Tamta nie wytrzymała i krzyknęła:&lt;br /&gt;- Jak ci się nie podoba, to sp......aj.&lt;br /&gt;Po krótkiej, ale wymownej pauzie Kalina wstała, uniosła się paręnaście centymetrów ruchem wężowym, slalomowatym, bardzo dla siebie charakterystycznym - i nagle wydobył się z niej głos heroiny z dramatu antycznego, stopniujący króciutkie kwestie:&lt;br /&gt;- Ja! Kalina Jędrusik!! Dygatowa!!! Hasło w encyklopedii!!!! A ty do mnie: Sp......aj?! Elżuniu, czy ty słyszysz? Do mnie: sp......aj?!!&lt;br /&gt;To była chyba rola życia Kaliny."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dariusz Michalski "Kalina Jędrusik" Wyd. Iskry, Warszawa, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3006693493608172613?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3006693493608172613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/kalina.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3006693493608172613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3006693493608172613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/kalina.html' title='Kalina'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-0dNX42Z_GNw/Tx_rgvgZctI/AAAAAAAABkU/RxZcXhcv6tQ/s72-c/kalina-jedrusik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-974392641656369230</id><published>2012-01-23T09:53:00.003+01:00</published><updated>2012-01-23T09:53:00.396+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><title type='text'>Co u pana słychać?</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Pomysł na tę książkę był znakomity: odwiedzić po latach niemieckich zbrodniarzy wojennych, których na procesach sądowych uniewinniono lub po kilkunastu latach kary zwolniono z więzienia. Kąkolewski nie ukrywa, że chciał zmącić spokój dawnym prominentnym oficerom SS i urzędnikom państwowym, którzy po kilku dekadach od głównych wydarzeń wiedli spokojne życie opływające w dostatek i honory. Na początku lat 70-tych (wówczas powstawała książka) niektórzy z nich byli adwokatami, znanymi naukowcami, szefami ważnych instytucji, jedna osoba była nawet posłem do Bundestagu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SUjUIfmDF6s/TxmAwThabUI/AAAAAAAABjw/zG8LXUBleiI/s1600/Co_u_pana_slychac.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="227" src="http://3.bp.blogspot.com/-SUjUIfmDF6s/TxmAwThabUI/AAAAAAAABjw/zG8LXUBleiI/s320/Co_u_pana_slychac.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bohaterów reportażu nie było łatwo namówić na rozmowy, ale trzeba przyznać, że podczas wywiadów zachowywali się z fasonem. Bez agresji, cierpliwie i dość rozlegle opowiadali na temat swojej działalności podczas wojny, co nie znaczy, że nie robili uników. Uderza w ich wypowiedziach przekonanie o "własnej racji": z perspektywy niemieckiej sprawy wyglądały zupełnie inaczej. Generał Konrad Meyer tłumaczył to następująco: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;(...) panowie myślą, że byliśmy zbrodniarzami, a my byliśmy tylko dobrymi Niemcami. Była duża grupa młodych, którzy początkowo myśleli po nazistowsku, lecz po zakończeniu wojny żądaliby reform. Wszyscy chcieli jednak najpierw wojnę skończyć. Było wiele grup, ale żadna nie chciała wyrządzić zła potencjałowi wojennemu. (...) Ale między nami były różnice: my nie chcieliśmy zamachu, tylko zakończenia wojny, według zasady: W nurcie rzeki nie zmienia się koni. [str. 125]&lt;/blockquote&gt;Kąkolewski nie oczekiwał od swoich rozmówców skruchy i pokajania się, bardziej - takie mam wrażenie - zależało mu na przyznaniu, że ich plany oraz liczba ofiar była porażająca. Nic takiego nie nastąpiło, choć dwóch panów pozwoliło sobie na drobną krytykę nazistowskich działań. Tak czy owak, czyta się te rozmowy z ogromnym zainteresowaniem, szczególnie wywaid z Hubertusem Strugholdem ("ojcem medycyny kosmicznej"), jako że samo odszukanie go przypomina historię rodem z powieści sensacyjnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przygotowanie do rozmów Kąkolewski włożył niewątpliwie ogromnie dużo pracy, o czym świadczą m.in. przedrukowane kopie trudno dostępnych dokumentów. Na cud zakrawa, że książka w ogóle powstała - w czasach bez dostępu do internetu, telefonów komórkowych i paszportu w szufladzie. Niesamowite.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Dla zainteresowanych - książkę można nabyć w &lt;a href="http://matras.pl"&gt;tej&lt;/a&gt; księgarni za jedyne 5 zl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Krzysztof Kąkolewski "Co u pana słychać", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-974392641656369230?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/974392641656369230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/co-u-pana-sychac.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/974392641656369230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/974392641656369230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/co-u-pana-sychac.html' title='Co u pana słychać?'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SUjUIfmDF6s/TxmAwThabUI/AAAAAAAABjw/zG8LXUBleiI/s72-c/Co_u_pana_slychac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3533587375738046756</id><published>2012-01-19T10:45:00.000+01:00</published><updated>2012-01-19T10:45:19.467+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Słowa kreują światy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Pod takim hasłem (&lt;i&gt;Words create worlds&lt;/i&gt;) kilka lat temu reklamowała się księgarnia Anagram w Pradze. Nie wiem, co lepsze: pomysł czy wykonanie;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle w takich sytuacjach pozostaję z pytaniem: czy kiedykolwiek w Polsce ktoś zdecyduje się na podobną kampanię reklamową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CyGBZi5KagA/TxfkpHbAHFI/AAAAAAAABjA/GjF-5mOvmw4/s1600/AnagrambookshopAd1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="283" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-CyGBZi5KagA/TxfkpHbAHFI/AAAAAAAABjA/GjF-5mOvmw4/s400/AnagrambookshopAd1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NeBWX-r7HdE/TxfkswLyHSI/AAAAAAAABjM/x6I21MY6b7g/s1600/AnagrambookshopAd2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="283" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-NeBWX-r7HdE/TxfkswLyHSI/AAAAAAAABjM/x6I21MY6b7g/s400/AnagrambookshopAd2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OGMgG2dvwYc/TxfkwY9d7BI/AAAAAAAABjY/ay9Sg-HHOgY/s1600/AnagrambookshopAd3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="283" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-OGMgG2dvwYc/TxfkwY9d7BI/AAAAAAAABjY/ay9Sg-HHOgY/s400/AnagrambookshopAd3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3533587375738046756?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3533587375738046756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/sowa-kreuja-swiaty.html#comment-form' title='Komentarze (56)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3533587375738046756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3533587375738046756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/sowa-kreuja-swiaty.html' title='Słowa kreują światy'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-CyGBZi5KagA/TxfkpHbAHFI/AAAAAAAABjA/GjF-5mOvmw4/s72-c/AnagrambookshopAd1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>56</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7878449140969067819</id><published>2012-01-16T12:43:00.002+01:00</published><updated>2012-01-16T14:29:24.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>CV doskonałe</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Gdyby pani Wałęsa musiała starać się o pracę i napisać cv, świetnie by sobie z tym zadaniem poradziła. Sądząc po jej autobiografii, potrafi znakomicie uwypuklać swoje mocne strony, a ewentualne słabości przekuwać na zalety. Niewygodne tematy przemilcza lub zręcznie odwraca od nich uwagę czytelnika. Innymi słowy: Danuta Wałęsa potrafi się kreować. Na kobietę dzielną i odważną, a przy tym skromną i wielkoduszną. Co złego, to nie ona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Vm0l1f8aE4c/TxQM9jBfTuI/AAAAAAAABgk/eIfJlLZQVNk/s1600/Marzenia-i-tajemnice_Danuta-Walesa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="223" src="http://4.bp.blogspot.com/-Vm0l1f8aE4c/TxQM9jBfTuI/AAAAAAAABgk/eIfJlLZQVNk/s320/Marzenia-i-tajemnice_Danuta-Walesa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wszystkim opowieściom daję wiarę (czy kobieta samotnie dbająca o gromadkę dzieci faktycznie mogła być spokojna podczas stanu wojennego?), niektóre fragmenty wydały mi się naiwne (np. te o kalarepkach), z kolei inne - mało eleganckie (uwagi o znajomych i politykach). Całkowicie zaskoczyły mnie natomiast opinie pani Wałęsy o znanych dostojnikach kościelnych. Stosunkowo mało miejsca poświęcono w książce okresowi prezydentury, autorka skupiła się na okresie wcześniejszym, co znakomicie wpisuje się w wizerunek zwykłej Polki zaznajomionej z ponurą rzeczywistością PRL-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że książkę czytałam pobieżnie i gdyby nie była tematem kolejnej dyskusji w bibliotecznym DKK, raczej bym po nią nie sięgnęła. Dokładnie przeczytała ją za to moja rodzicielka, niemal rówieśnica p. Wałęsy, i wątpliwości co do przedstawionych faktów miała znacznie więcej. Abstrahując od kwestii wiarygodności, byłej prezydentowej trzeba przyznać, że życie miała niełatwe, choć ciekawe, a z powierzonych jej zadań wywiązała się znacznie lepiej niż widziałby to jej mąż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Danuta Wałęsa "Marzenia i tajemnice", Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7878449140969067819?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7878449140969067819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/cv-doskonae.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7878449140969067819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7878449140969067819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/cv-doskonae.html' title='CV doskonałe'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Vm0l1f8aE4c/TxQM9jBfTuI/AAAAAAAABgk/eIfJlLZQVNk/s72-c/Marzenia-i-tajemnice_Danuta-Walesa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4246275523616246745</id><published>2012-01-12T13:20:00.029+01:00</published><updated>2012-01-12T13:20:00.878+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. duńska'/><title type='text'>Głębokie zanurzenie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Submarino - metoda tortur polegająca na przytrzymywaniu głowy człowieka pod wodą, dopóki nie zacznie tonąć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Bengtssona nikt nie torturuje głównych bohaterów, obaj podtapiają się samodzielnie, każdy na swój sposób. Nick poddaje się adrenalinie, jego brat - heroinie. Dorośli mężczyźni, a zachowują się jak dzieci - nieodpowiedzialnie, bez wyobraźni. Paradoksalnie to akurat w dzieciństwie odgrywali rolę dorosłych - opieka nad "dysfunkcyjną" matką i niemowlakiem nie należy wszak do obowiązków nastolatków. Zadanie chłopców przerosło i bez wątpienia odbiło się na ich dalszym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CdoJ_QISHw4/Tw2WHBsQUSI/AAAAAAAABgY/Mtq8yOJDA5Q/s1600/bengtsson_submarino.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="195" src="http://4.bp.blogspot.com/-CdoJ_QISHw4/Tw2WHBsQUSI/AAAAAAAABgY/Mtq8yOJDA5Q/s320/bengtsson_submarino.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nick tłumi w sobie wszelkie pozytywne uczucia uciekając w przemoc. Mimo to, sporadycznie i z oporem, ten szorstki mięśniak zdobywa się na zaskakujące gesty - zawsze wobec bezbronnych. Tak jakby opiekuńczość miał już na zawsze wpisaną w podświadomość, jak gdyby stanowiła karę albo przekleństwo. Inaczej jest z bratem Nicka (nigdy nie poznamy jego imienia), który intensywnie zabiega o bezpieczeństwo i dobrobyt kilkuletniego syna, nie zauważając przy tym swojego postępującego uzależnienia od narkotyków. Dwaj zdeterminowani straceńcy, w prostej linii dążący do autodestrukcji. A przecież &lt;i&gt;Trzeba ogromnej siły woli, żeby samemu się utopić. Naprawdę ogromnej&lt;/i&gt;. [str. 376]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Submarino" to jedna z najlepszych powieści, jakie ostatnio czytałam. Właściwie wciągnęłam ją jak narkoman swoją działkę czyli ciurkiem;). Spora w tym zasługa dobrze nakreślonych bohaterów oraz konstrukcji - całość podzielono na dwie odrębne opowieści braci, obie relacjonowane w czasie teraźniejszym. Opisywane wydarzenia są bardzo sugestywne, dają wrażenie oglądania filmu, a nie lektury książki. Swoją drogą ekranizacja już jest, podjął się jej Thomas Vinterberg. Póki co, zachęcam do przeczytania powieści;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jonas T. Bengtsson "Submarino" tłum. Iwona Zimnicka, Wyd. Czarne, 2011, Wołowiec&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4246275523616246745?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4246275523616246745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/gebokie-zanurzenie.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4246275523616246745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4246275523616246745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/gebokie-zanurzenie.html' title='Głębokie zanurzenie'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CdoJ_QISHw4/Tw2WHBsQUSI/AAAAAAAABgY/Mtq8yOJDA5Q/s72-c/bengtsson_submarino.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-528933589909424215</id><published>2012-01-09T12:20:00.001+01:00</published><updated>2012-01-11T19:21:46.437+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Od kuchni</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Nie ma to jak niespodziewany prezent, na dodatek dopasowany do upodobań beneficjenta (dziękuję Ci, M.;). &lt;i&gt;Kafka's Soup&lt;/i&gt; łączy w sobie trzy elementy, które sobie cenię: literaturę, kuchnię i humor. Ta mała książeczka to historia literatury światowej w 14 przepisach kulinarnych. Nie są to cytaty z utworów literackich tuzów, ale receptury napisane w stylu danego literata. I tak Raymond Chandler serwuje jagnięcinę w sosie koperkowym, Jane Austen - jaja w estragonie, Franz Kafka - zupę miso, Irvine Welsh - ciasto czekoladowe, a Marcel Proust - tiramisu. Marquez zaprasza na &lt;i&gt;coq au vin&lt;/i&gt;, Steinbeck - na risotto grzybowe, Markiz de Sade - na kurczę z farszem, natomiast Virginia Woolf - na ciasto &lt;i&gt;clafoutis Grand-Mere&lt;/i&gt;. Homer uraczy chętnych fenkatą, Graham Greene - kurczęciem po wietnamsku, a Jorge Luis Borges - solą a la dieppoise. Pozostają jeszcze grzanki z serem Harolda Pintera oraz tarta z cebulą a la Geoffreya Chaucera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AKcDL4eG7RQ/TwrMR5nHKII/AAAAAAAABfc/ZY-ggC7z51A/s1600/kafka%2527s%2Bsoup.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="232" src="http://3.bp.blogspot.com/-AKcDL4eG7RQ/TwrMR5nHKII/AAAAAAAABfc/ZY-ggC7z51A/s320/kafka%2527s%2Bsoup.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książeczka jest bardzo dowcipna, do każdego z przepisów dołączono zdjęcie lub ilustrację. To nietypowe dzieło wydał kilka lat temu Prószyński i S-ka, niestety zupełnie mi wówczas umknęło. A szkoda, bo zabawa jest przednia, tak więc prezent okazał się ze wszech miar trafiony. Tymczasem Mark Crick stworzył już kolejny poradnik - &lt;i&gt;Sartre's Sink&lt;/i&gt; czyli majsterkowanie z wielkimi literatami. Zapowiada się równie interesująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A że Polacy nie gęsi itd., można by pokusić się o polską wersję Zupy Kafki - niechby to była np. &lt;b&gt;czarna polewka a la Mickiewcz&lt;/b&gt;. W literaturze polskiej występują tytuły z nazwami produktów spożywczych, zdarzały się też potrawy mające spore znaczenie dla przebiegu akcji danego utworu. &lt;b&gt;Pomysły kulinarne do historii literatury polskiej będą mile widziane;)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LoceOtAdIA8/TwrMeU-e8bI/AAAAAAAABfo/3RN9qCxzbpw/s1600/cheese_HP.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="221" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-LoceOtAdIA8/TwrMeU-e8bI/AAAAAAAABfo/3RN9qCxzbpw/s320/cheese_HP.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Mwmyn0BBtvc/TwrMlImtPoI/AAAAAAAABf0/yWKFbx1ALdQ/s1600/miso_FK.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="228" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Mwmyn0BBtvc/TwrMlImtPoI/AAAAAAAABf0/yWKFbx1ALdQ/s320/miso_FK.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nioTaW1B4z8/TwrMpR43DYI/AAAAAAAABgA/pBUyufXk_qs/s1600/clafoutis_VW.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="220" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-nioTaW1B4z8/TwrMpR43DYI/AAAAAAAABgA/pBUyufXk_qs/s320/clafoutis_VW.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bboJ9X21E34/TwrMuatZGBI/AAAAAAAABgM/rxIYoYaQPX0/s1600/cockauvin_GM.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="217" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bboJ9X21E34/TwrMuatZGBI/AAAAAAAABgM/rxIYoYaQPX0/s320/cockauvin_GM.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mark Crick Kafka's Soup, Libri Publications Ltd, 2005&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-528933589909424215?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/528933589909424215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/od-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (93)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/528933589909424215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/528933589909424215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/od-kuchni.html' title='Od kuchni'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-AKcDL4eG7RQ/TwrMR5nHKII/AAAAAAAABfc/ZY-ggC7z51A/s72-c/kafka%2527s%2Bsoup.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>93</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8508701978532663170</id><published>2012-01-06T09:10:00.004+01:00</published><updated>2012-01-06T09:10:00.613+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Trzej</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;Stanisław Barańczak&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trzej królowie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdą pewnie po Nowym Roku.&lt;br /&gt;Jak zwykle, wcześnie rano.&lt;br /&gt;Kleszczami dzwonka wyciągnięty za głowę z pościeli,&lt;br /&gt;oszołomiony jak noworodek,&lt;br /&gt;otworzysz drzwi. Błyśnie&lt;br /&gt;gwiazda legitymacji.&lt;br /&gt;Trzech. W jednym z nich rozpoznasz&lt;br /&gt;z bezmyślnym zdumieniem (jaki ten świat&lt;br /&gt;jest mały) swego kolegę z ławy szkolnej.&lt;br /&gt;Od tamtych czasów prawie wcale się nie zmienił,&lt;br /&gt;zapuścił tylko wąsy,&lt;br /&gt;no, może przytył trochę.&lt;br /&gt;Wejdą. Błyśnie złoto ich zegarków (jaki&lt;br /&gt;ten świt jest szary), dym z ich papierosów&lt;br /&gt;zasnuje pokój kadzidlaną wonią.&lt;br /&gt;Brak mirry do kompletu - pomyślisz półprzytomnie,&lt;br /&gt;wsuwając piętą pod tapczan książkę, której nie powinni znaleźć -&lt;br /&gt;co to właściwie takiego ta mirra,&lt;br /&gt;trzeba by kiedyś nareszcie&lt;br /&gt;sprawdzić. Pan&lt;br /&gt;pójdzie z nami. Pójdziesz&lt;br /&gt;z nimi. Jaki ten śnieg jest biały.&lt;br /&gt;Jaki ten fiat jest czarny.&lt;br /&gt;Jaki ten świat był ogromny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8508701978532663170?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8508701978532663170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/trzej.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8508701978532663170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8508701978532663170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/trzej.html' title='Trzej'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4228102988929105491</id><published>2012-01-04T09:40:00.005+01:00</published><updated>2012-01-04T09:40:00.361+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Lutowe spotkanie Klubu Czytelniczego oraz pytanie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Zima jak dotąd nie dopisuje, w ramach małej rekompensaty proponuję literacką podróż do mroźnej Skandynawii. Lekturą lutego będzie mini-powieść norweskiego pisarza &lt;b&gt;Tarjei Vesaasa "Pałac lodowy"&lt;/b&gt; (1969). Wydawca o książce napisał następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pałac lodowy" jest to poetycka baśń opowiedziana w sposób realistyczny, bez najmniejszej domieszki elementu literackiej fantastyki. Baśniowość książki wynika stąd, że autor ukazuje w niej świat widziany oczyma dziecka, jedenastoletniej dziewczynki, która po raz pierwszy przeżywa wielką, egzaltowaną przyjaźń i po raz pierwszy styka się ze śmiercią. Niewiele jest w całej literaturze światowej utworów poświęconych dziecku, które dorównałyby kunsztem artystycznym i wnikliwością psychologiczną dziełu Vesaasa. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xM2zDbrCWto/TwLgDdzcD7I/AAAAAAAABdw/NtZmaISNEr4/s1600/palac_lodowy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="214" src="http://2.bp.blogspot.com/-xM2zDbrCWto/TwLgDdzcD7I/AAAAAAAABdw/NtZmaISNEr4/s320/palac_lodowy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dla zachęty dodam, że książka ma &lt;u&gt;zaledwie 132 strony&lt;/u&gt;, wersję elektroniczną można pobrać &lt;a href="http://chomikuj.pl/mirabelki/literature/Tarjei+Vesaas+-+Pa*c5*82ac+lodowy,458020112.pdf"&gt;tu&lt;/a&gt;. Zainteresowanym mogę przesłać wolny od wirusów plik mailem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek dyskusji: &lt;b&gt;piątek 24 lutego 2012 r.&lt;/b&gt; Zapraszam serdecznie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sprawa lektury marcowej&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz sprawa kolejnej lektury - w ubiegłym roku obiecywałam, że omówimy "Świniobicie" Magdy Szabo. Książka była wówczas jeszcze dostępna za niewielkie pieniądze, obecnie sytuacja nie wygląda już tak dobrze. Stąd moje pytanie do Klubowiczów: &lt;b&gt;czy chętni na lekturę "Świniobicia" mają dostęp do książki?&lt;/b&gt; Jeśli nie, trzeba będzie zrezygnować z Szabo, jej powieści dla dorosłych są niestety prawie niedostępne. Będę wdzięczna za odzew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4228102988929105491?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4228102988929105491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/lutowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4228102988929105491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4228102988929105491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/lutowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html' title='Lutowe spotkanie Klubu Czytelniczego oraz pytanie'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-xM2zDbrCWto/TwLgDdzcD7I/AAAAAAAABdw/NtZmaISNEr4/s72-c/palac_lodowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-876958228043195039</id><published>2012-01-02T11:23:00.001+01:00</published><updated>2012-01-02T11:24:47.307+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Dziewczyny - tak, autor  - nie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;W tej książce zabrakło mi pomysłu. Widać to już po okładce, na której wykorzystano zdjęcie z zupełnie innej publikacji tj. &lt;a href="http://www.amazon.co.uk/Woman-Berlin-Diary-April-1945/dp/1844081125/ref=pd_sim_b_1"&gt;A Woman in Berlin&lt;/a&gt; wydanej przez Virago. Trudno mi uwierzyć, że w Polsce brakuje fotografii pasujących do "Dziewczyn wojennych". W środku nie jest lepiej - autor ograniczył się do przytoczenia opowieści jedenastu kobiet, urozmaicając je z rzadka akapitem streszczającym wydarzenia z życia narratorek. I tyle. Przyznam, że bardzo szybko historie zaczęły mi się zlewać w jedną: beztroska młodość przed wojną, konspiracja podczas okupacji, aresztowania, zagrożenia życia, śmierć bliskich osób, ukrywanie się po wojnie. Wyjątkiem była opowieść Jadwigi Piłsudskiej, co nie jest dziwne - podziałało nazwisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-p2R_zv5CeRQ/TwGBEWQymcI/AAAAAAAABdY/k-SmlP5sWVc/s1600/Dziewczyny-Wojenne_Lukasz-Modelski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="196" src="http://3.bp.blogspot.com/-p2R_zv5CeRQ/TwGBEWQymcI/AAAAAAAABdY/k-SmlP5sWVc/s400/Dziewczyny-Wojenne_Lukasz-Modelski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Żeby było jasne - zdecydowanie oddzielam pracę autora od opowieści jego rozmówczyń. Są one niezwykle cenne i bez wątpienia powinny ujrzeć światło dzienne. To relacje uczestniczek ważnych wydarzeń, a więc dokumenty nie do przecenienia. Miałam pecha, ponieważ książkę Modelskiego czytałam po znakomitych reportażach Swietłany Aleksijewicz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" poruszających podobny temat. O ile te drugie były naprawdę wciągające (m. in. dlatego, że napisane przekrojowo), to "Dziewczyny wojenne" zaczęły mnie w pewnym momencie nużyć. A przecież tak nie powinno być, w końcu to część rodzimej historii czyli rzecz bliższa sercu. Mam odczucie, że autor w pewnym stopniu zaszkodził swoim bohaterkom, nonszalancko wrzucając ich życiorysy do jednego worka. Zasłużyły na znacznie lepsze potraktowanie, a na pewno na lepszą redakcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Łukasz Modelski "Dziewczyny wojenne", Wydawnictwo ZNAK, Kraków, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-876958228043195039?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/876958228043195039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/dziewczyny-tak-autor-nie.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/876958228043195039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/876958228043195039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2012/01/dziewczyny-tak-autor-nie.html' title='Dziewczyny - tak, autor  - nie'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-p2R_zv5CeRQ/TwGBEWQymcI/AAAAAAAABdY/k-SmlP5sWVc/s72-c/Dziewczyny-Wojenne_Lukasz-Modelski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-268253977907473498</id><published>2011-12-30T08:25:00.002+01:00</published><updated>2011-12-30T08:28:31.416+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>W pięciu punktach</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Gdybym chodziła na sylwestrowe bale, z chęcią wypróbowałabym &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/jolispaons/sets/72157604766091529/"&gt;kreację&lt;/a&gt; jak na zdjęciu poniżej. To cudowne dzieło wykonała &lt;a href="http://jolispaons.blogspot.com/"&gt;Jolis Paons&lt;/a&gt; wykorzystując kartki z książki telefonicznej. Dla miłośniczki słowa drukowanego - suknia jak znalazł. Ale ponieważ 31 grudnia nie świętuję i omija mnie szał przygotowań, spokojnie mogę zająć się bilansem rocznym. Nie księgowym, rzecz jasna, a książkowym.;)I nie liczby są tu najważniejsze, a tytuły. Zatem - do dzieła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Yq2dHtEvbNI/TvwxUCoZhuI/AAAAAAAABck/7YeNigstYw4/s1600/Jolis-Paons-Paper-Dress.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="365" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Yq2dHtEvbNI/TvwxUCoZhuI/AAAAAAAABck/7YeNigstYw4/s400/Jolis-Paons-Paper-Dress.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. &lt;u&gt;Książki najlepsze w 2011 r.&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku udało mi się trafić na wiele książek bardzo dobrych, jeszcze więcej - dobrych. Wybrać nawet pięć czy dziesięć najlepszych byłoby mi trudno, wyróżnię zatem trzy, które moim zdaniem zasługują na większą uwagę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/04/moj-michael-amos-oz.html"&gt;Amos Oz - Mój Michael&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/klub-czytelniczy-odc-5-nagi-sad.html"&gt;Wiesław Myśliwski - Nagi sad&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/niewygodny-spadek.html"&gt;Magdalena Tulli - Włoskie szpilki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej listy bez wahania dodałabym jeszcze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/03/drivers-seat-muriel-spark.html"&gt;Muriel Spark - The Driver's Seat&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/fairly-honourable-defeat-iris-murdoch.html"&gt;Iris Murdoch - A Fairly Honourable Defeat&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niestety tłumaczenia na język polski brak.;(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;u&gt;Książki najgorsze w 2011 r.&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kandydat jest jeden: &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/nim-zapadnie-noc-michael-cunningham.html"&gt;Michael Cunningham - Nim zapadnie noc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. &lt;u&gt;Niespodzianka roku&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nagroda Nike dla Mariana Pilota&lt;/b&gt; i jego "Pióropuszu" oraz późniejsze nikłe zainteresowanie książką - także wśród blogerów. Sama nie jestem tu wyjątkiem i mam zamiar się poprawić;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą niespodzianką był dla mnie zapał i wytrwałość kilkorga z Was, bo tylko dzięki Wam odbyło się &lt;b&gt;dwanaście spotkań Klubu Czytelniczego&lt;/b&gt;. Najbardziej wytrwali  dyskutanci to &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/"&gt;Lirael&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofany.w.lekturze&lt;/a&gt; - brawo! Udało się zrealizować założenia przedsięwzięcia czyli porozmawiać na temat konkretnych lektur. Jeśli za miernik popularności danej lektury uznać ilość komentarzy w dyskusji, bezkonkurencyjna okazała się &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/04/klub-czytelniczy-odc-4-penia-zycia.html"&gt;&lt;i&gt;Pełnia życia panny Brodie&lt;/i&gt; Muriel Spark&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wszystkim uczestnikom&lt;/b&gt; dyskusji bardzo serdecznie &lt;b&gt;DZIĘKUJĘ&lt;/b&gt; i zapraszam w przyszłym roku. Bez Waszego udziału działalność Klubu mija się z celem;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. &lt;u&gt;Oczekiwane w 2012 r.&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam przede wszystkim na &lt;a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3243,tytul,Tajny%20dziennik"&gt;Tajny dziennik Mirona Białoszewskiego&lt;/a&gt; (wg planu ma się ukazać w Znaku w lutym) oraz na drugi tom &lt;a href="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=2345"&gt;Dziennika Mrożka&lt;/a&gt;(podobno w księgarniach będzie już w styczniu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A jak wypadł Wasz czytelniczy bilans za 2011 rok? Czy są książki, na które czekacie w 2012 roku?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-268253977907473498?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/268253977907473498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/w-pieciu-punktach.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/268253977907473498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/268253977907473498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/w-pieciu-punktach.html' title='W pięciu punktach'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Yq2dHtEvbNI/TvwxUCoZhuI/AAAAAAAABck/7YeNigstYw4/s72-c/Jolis-Paons-Paper-Dress.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4579673707038459254</id><published>2011-12-28T09:52:00.001+01:00</published><updated>2011-12-28T09:52:00.446+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Zęby bolą</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iJ3rDTULq6k/TvnOGI8D0TI/AAAAAAAABcY/xEPwRjA4bmo/s1600/greene.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="224" src="http://3.bp.blogspot.com/-iJ3rDTULq6k/TvnOGI8D0TI/AAAAAAAABcY/xEPwRjA4bmo/s320/greene.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trudno czytać "Koniec romansu" Greene'a i nie zgrzytać zębami. Z jednej strony otrzymujemy nadmuchany do granic możliwości wątek nawrócenia religijnego, który pod koniec powieści zmierza już tylko w stronę kiczu. Z drugiej strony czytelnik jest zasypywany "złotymi myślami", które brzmią na przykład tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zazdrośni kochankowie są godniejsi szacunku, mniej śmieszni od zazdrosnych mężów&lt;/i&gt;. [str. 16]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie można szpiegować  własnej żony przez przyjaciela, i to przyjaciela udającego jej kochanka&lt;/i&gt;. [str. 17]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wraz z powodzeniem kochanka wzrasta jego nieufność. &lt;/i&gt;[str. 44]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zimna kobieta nigdy nie bywa zazdrosna.&lt;/i&gt; [str. 50]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niepewność jest najgorszą rzeczą, jakiej doświadczają kochankowie.&lt;/i&gt; [str. 51]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Po wzruszeniach posiadania przychodzi czułe uczucie odpowiedzialności, kiedy zapomina się, że jest się tylko kochankiem, który z niczego nie musi sobie zdawać sprawy.&lt;/i&gt; [str.64]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gdy dwoje ludzi kochało się, nie potrafią ukryć przed sobą braku czułości w pocałunku. &lt;/i&gt;[str. 84]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(...) losem kochanka jest śledzić, jak wyraz smutku krzepnie na twarzy ukochanej niby maska.&lt;/i&gt; [str. 152]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem Greene najlepszy jest wtedy, gdy skupia się na miłości. Kiedy pokazuje mało romantyczne oblicza tego uczucia. Kiedy kochanka zmienia w nieznośnego zazdrośnika. Jest jeszcze ciekawiej, gdy główny bohater zostaje powiernikiem zdradzanego męża. Psychologia postaci jest zdecydowanie najmocniejszą stroną Greene'a. Przekonują mnie ich pozornie irracjonalne zachowania oraz skomplikowane relacje. Ich pokrętna i ułomna natura, która każe czasem dręczyć ukochaną osobę, a nienawidzić naiwnego za jego dobroć. Tak, to mogła być znakomita powieść psychologiczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Graham Greene "Koniec romansu", tłum. Jan Józef Szczepański, Wydawnictwo C&amp;T, Toruń, 1999&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4579673707038459254?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4579673707038459254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zeby-bola.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4579673707038459254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4579673707038459254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zeby-bola.html' title='Zęby bolą'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iJ3rDTULq6k/TvnOGI8D0TI/AAAAAAAABcY/xEPwRjA4bmo/s72-c/greene.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5166735609625788733</id><published>2011-12-24T11:14:00.000+01:00</published><updated>2011-12-24T11:14:01.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Bajka</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bruno Jasieński&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Bajka wigilijna&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któż z nas nie zna przysłowia słusznego od dziś-li:&lt;br /&gt;„Głodnemu chleb na myśli”.&lt;br /&gt;Z tego oto przysłowia, jak pisklę z jajka,&lt;br /&gt;Na dzisiaj – bajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wieczerzy wigilijnej za ubranym stołem&lt;br /&gt;Zasiedli w tym roku społem,&lt;br /&gt;Jak wilki rozmieszczone wśród potulnych owiec,&lt;br /&gt;Tworząc razem przypadkiem dziwny konglomerat,&lt;br /&gt;Redaktor, kupiec, literat,&lt;br /&gt;Urzędnik i przemysłowiec.&lt;br /&gt;I skoro błysła gwiazda, jak niegdyś dziad z dziadkiem,&lt;br /&gt;Jęli zgodnie z tradycją łamać się opłatkiem&lt;br /&gt;Niepomni osobistych uraz i pretensji,&lt;br /&gt;Życząc sobie nawzajem, zależnie od osób,&lt;br /&gt;Na różny sposób:&lt;br /&gt;Ten temu trzynastej pensji,&lt;br /&gt;Temu zwyżki dolara, temu znowu spadku,&lt;br /&gt;Temu 300000 nowych prenumerat...&lt;br /&gt;Życzliwi wszyscy wszystkim. Został na ostatku&lt;br /&gt;Literat.&lt;br /&gt;- Czegóż mamy ci życzyć? – rzecze przemysłowiec -&lt;br /&gt;Odpowiedz.&lt;br /&gt;Jak daleko dosięga twych ambicji grobla?&lt;br /&gt;Chcesz może nagrody Nobla?&lt;br /&gt;Czy może myśli grą dumną,&lt;br /&gt;Wierząc, że w końcu zniknie dokuczliwy zgrzyt os,&lt;br /&gt;Marzysz, aby przemawiał nad twą trumną&lt;br /&gt;Sam Witos? –&lt;br /&gt;„Bynajmniej” – rzekł literat – „cel mych skromnych życzeń&lt;br /&gt;„Sięga najdalej na styczeń&lt;br /&gt;„I skoro mnie ucieszyć chcecie – ty i tamci,&lt;br /&gt;„Dobrą radę na to dam ci:&lt;br /&gt;„Miast życzeń platonicznych składać mi namiastkę&lt;br /&gt;„Z słów, które kiedyś ujrzę na pośmiertnej wstążce,&lt;br /&gt;„Kupcie jeden drugiemu na gwiazdkę&lt;br /&gt;„Po książce”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5166735609625788733?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5166735609625788733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/bajka.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5166735609625788733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5166735609625788733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/bajka.html' title='Bajka'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-636297302367965678</id><published>2011-12-21T10:19:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T10:19:44.291+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. japońska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Zima inaczej</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Shinkawa Kazue&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Wiśnie rozkwitłe pośród zimy&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oixppizy0T0/TvGkds1umcI/AAAAAAAABcA/QV7xTM_Fglc/s1600/wisnie_cz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="193" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-oixppizy0T0/TvGkds1umcI/AAAAAAAABcA/QV7xTM_Fglc/s400/wisnie_cz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że mężczyzna i kobieta &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;łączą się na prawach pękniętego garnka i pokrywki,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a już nazajutrz są znużeni sobą -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie mogę się z tym pogodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ty jesteś dzwonem spiżowym na wieży,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to ja chcę zostać jego dźwięcznym głosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ty jesteś krągłą cytryną,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to ja chcę zostać jej odbiciem w lustrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak właśnie pragnę w twoich oczach żyć w spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W krainie, gdzie przebywają dusze,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;będziemy razem, ja i ty - dziećmi  po wieczne czasy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i chyba będzie nam wolno bawić się w takie rodzinne życie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo nie potrafilibyśmy mieszkać pod wspólnym dachem,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdzie rozwodzi się odór wilgotnej pościeli &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i gdzie okapy dachu opadają ku ziemi jak ociężałe powieki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co mielibyśmy się smucić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrz na słomianą matę, gdzie siedzimy przy sobie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak lalki odtwarzające cesarską  parę w dniu święta dziewcząt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu tylko utrzymuje się jasność, choć kończy się dzień,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i nieustannie padają płatki kwiecia wiśni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiersz z tomu:&lt;br /&gt;___________________________________________________________________________________ &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiśnie rozkwitłe pośród zimy. Antologia współczesnej poezji japońskiej, opracowali: Adachi Kazuko, Wiesław Kotański, Tadeusz Śliwiak, Wyd. Kokusai Bunka Shuppansha, Tokyo 1992, s. 487&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-636297302367965678?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/636297302367965678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zima-inaczej.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/636297302367965678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/636297302367965678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zima-inaczej.html' title='Zima inaczej'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-oixppizy0T0/TvGkds1umcI/AAAAAAAABcA/QV7xTM_Fglc/s72-c/wisnie_cz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1349683030605920326</id><published>2011-12-19T13:58:00.001+01:00</published><updated>2011-12-21T09:10:32.046+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>W roli głównej: Wrocław</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Tworzenie zbioru opowiadań na zadany temat grozi najczęściej tendencyjnością. W przypadku miłości tym bardziej, bo temat to ograny i trudno wymyślić coś oryginalnego. Nie inaczej jest w przypadku zbioru "Miłość we Wrocławiu", który pewnej szablonowości nie uniknął. Jak się już kochają, to przeważnie osoby młode, zdrowe i pracujące, jeśli dopada je uczucie, to w ścisłym centrum miasta obfitującym w zabytki i wydarzenia kulturalne, jeśli się umawiają, to najczęściej w Literatce. Na szczęście wrocławska miłość nie jest do bólu słodka - goryczy w niej sporo, dramat i zbrodnia nie są jej obce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--lxjmAmJ24I/TvGUZTiU4jI/AAAAAAAABZw/6_RC_s4HzkM/s1600/milosc-we-wroclawiu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="226" src="http://1.bp.blogspot.com/--lxjmAmJ24I/TvGUZTiU4jI/AAAAAAAABZw/6_RC_s4HzkM/s320/milosc-we-wroclawiu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moimi faworytami w tym zbiorze są zdecydowanie Inga Iwasiów ("Boczny wątek"), Maciej Malicki ("Zapach") oraz Joanna Pachla ("Stacz"). Ich opowiadania wydają mi się spójne i zgodnie z zapowiedzią na okładce - nieco przewrotne. Mają w sobie lekkość i przede wszystkim bohaterów, z którymi chciałoby się zostać na dłużej. Z pozostałych tekstów z pewnością zapamiętam również "350 przepisów. Jak zrobić z siebie idiotkę. Poradnik" Ignacego Karpowicza, który mile mnie zaskoczył m.in. humorem i zgryźliwością (&lt;i&gt;Każde ciało ma na swojej powierzchni punkt, w którym zbiegają się kłębki nerwów. Ten kłębuszek nosi nazwę punktu Wiśniewskiego (Janusza Leona). Jest molekułą emocji oraz głupoty. Wystarczy na ten punkt trafić, by człowiek przestał być istotą rozumną, by się rozsupłał, rozpadł, otworzył.&lt;/i&gt; [str. 73.]). Rozczarowali mnie natomiast autorzy, których czytam od lat i lubię: Stefan Chwin (jarmarczny niczym jego szczudlarze), Wojciech Kuczok (balansujący na granicy dobrego smaku) oraz Krzysztof Varga (tylko przeciętny). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby było jasne - "Miłość we Wrocławiu" nie jest książką złą, to bardzo przyjemna lektura. Miło się chodzi po mieście z bohaterami opowiadań, jeszcze milej jest rozpoznawać na kartach książki znajome kąty. Pomysł na promowanie miasta przez literaturę jest rewelacyjny, ciekawe byłoby zobaczyć, o czym pisaliby literaci, gdyby pozwolić im pisać na dowolny temat. Wierzę, że pomysłów by nie zabrakło, w końcu Wrocław to fantastyczne miejsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Miłość we Wrocławiu – Stefan Chwin, Inga Iwasiów, Ignacy Karpowicz, Wojciech Kuczok, Maciej Malicki, Łukasz Orbitowski, Joanna Pachla, Edward Pasewicz, Andrzej Pilipiuk, Marta Syrwid, Irek Grin, Gaja Grzegorzewska, Marcin Świetlicki, Krzysztof Varga, Andrzej Ziemiański, Wydawnictwo EMG, Kraków 2011&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1349683030605920326?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1349683030605920326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/w-roli-gownej-wrocaw.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1349683030605920326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1349683030605920326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/w-roli-gownej-wrocaw.html' title='W roli głównej: Wrocław'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--lxjmAmJ24I/TvGUZTiU4jI/AAAAAAAABZw/6_RC_s4HzkM/s72-c/milosc-we-wroclawiu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4803037030596009084</id><published>2011-12-16T09:59:00.000+01:00</published><updated>2011-12-16T09:59:11.656+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Nic oczywistego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;U Fiedorczuk nic nie jest oczywiste. Nastoletnia przyjaźń nie przetrwa do grobowej deski, matka nigdy nie porozumie się z córką, literatką nie zostanie ta zdolna, ale ta mniej utalentowana. Nic nie idzie zgodnie z przewidywaniami, na dodatek autorka pozostawia czytelnika z pytaniami. Kim jest tytułowa biała Ofelia? Czy główne bohaterki były pierwowzorem dla fikcji czy też zaczęły fikcję naśladować w życiu? A może to były tylko sny? To nie jest oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-s3G3kfXqh0U/TuiT-qpmIXI/AAAAAAAABZY/Sx-6XluyzEU/s1600/Okladka__Biala_Ofelia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="330" width="235" src="http://3.bp.blogspot.com/-s3G3kfXqh0U/TuiT-qpmIXI/AAAAAAAABZY/Sx-6XluyzEU/s400/Okladka__Biala_Ofelia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podobają mi się zwody autorki i trzymanie czytelnika w niepewności. Podoba mi się opowieść o Annie, która sprawia wrażenie, jakby poruszała się wciąż na oślep. Już, już odkrywa siebie, już wychodzi na prostą, a tu przykra niespodzianka, kolejne rozczarowanie na koncie. Zaczyna się odpływ w inną rzeczywistość-nieoczywistość. To książka bardzo konkretna, z początkiem i końcem, dobrze zarysowanymi postaciami, a jednak pozostała mi w pamięci jako coś podobnego do snu. Może nawet do serii snów, w których realne wątki przeplatają się z tymi fantastycznymi, chwilami przemieniającymi się w koszmar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mało atrakcyjna okładka zapowiadała lekturę ciężką i mroczną, z traumą lub tragedią w tle. Tymczasem "Biała Ofelia" to sprawnie napisana powieść o dojrzewaniu, w której na każdej stronie słychać poetycki język. Jeśli tak prozę mają tworzyć poetki, to ja poproszę o więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wywiad z autorką można przeczytać &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,115412,10710509,Fiedorczuk__Obietnica_rozkoszy_i_gwarancja_rozkladu.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Julia Fiedorczuk "Biała Ofelia", Biuro Literackie, Wrocław, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4803037030596009084?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4803037030596009084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/nic-oczywistego.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4803037030596009084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4803037030596009084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/nic-oczywistego.html' title='Nic oczywistego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-s3G3kfXqh0U/TuiT-qpmIXI/AAAAAAAABZY/Sx-6XluyzEU/s72-c/Okladka__Biala_Ofelia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-782253142267764973</id><published>2011-12-13T10:57:00.020+01:00</published><updated>2011-12-13T11:45:44.946+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. francuska'/><title type='text'>Żałuję</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;W takich chwilach żałuję, że nie znam francuskiego. W takich tzn. kiedy kończę "O sztuce oraz sposobach usidlenia kierownika działu w celu upomnienia się o podwyżkę” Pereca i okazuje się, że z autora był pomysłowy Dobromir. Co książka, to inna konstrukcja, inna gra z czytelnikiem. Niestety w Polsce przetłumaczono tylko kilka książek Pereca. A tu by się z chęcią poczytało takie &lt;i&gt;La Disparition&lt;/i&gt; czyli powieść napisaną bez użycia litery "e". Albo choćby taki &lt;i&gt;Un cabinet d'amateur &lt;/i&gt;wykorzystujący wielokrotne powtórzenie obrazu w obrazie. Książka ukazała się w Polsce pod tytułem "Gabinet amatora", nawet w dwóch przekładach, oba niestety są najwyraźniej wadliwe*. Kłania się stara prawda: języki obce warto znać. W przypadku lektury książek Pereca - zdecydowanie warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OmqLE2uOuj4/Tt9jDKbWfII/AAAAAAAABZM/Vyb3bxtx7Fg/s1600/o-sztuce-georges-perec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="196" src="http://4.bp.blogspot.com/-OmqLE2uOuj4/Tt9jDKbWfII/AAAAAAAABZM/Vyb3bxtx7Fg/s320/o-sztuce-georges-perec.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co zatem aż tak ujęło mnie w tej czerwonej książeczce, że zaczęłam pomstować na językowe lenistwo? Głównie forma i humor. Otóż Perec postanowił w literacki sposób przedstawić schemat organizacyjny, za cel zadania stawiając sobie - czy też raczej potencjalnemu pracownikowi - poproszenie szefa o podwyżkę. Forma graficzna zajmuje jedną stronę, opis wszystkich możliwości dotarcia do kierownika - 75 stron. Treść jest tu mniej istotna, a dokładne jej śledzenie może przyprawić o zawrót głowy, zgrzytanie zębami, a nawet o atak wściekłości. Autor uparł się bowiem, aby utrudnić realizację zadania i mnoży przed śmiałkiem trudności. To, że szef może być w złym humorze, zbyć pracownika, przełożyć spotkanie, jest niczym w porównaniu z ryzykiem, jakie stanowi świat zwierząt i minerałów.  Szef może wszak zatruć się nieświeżym jajkiem, a jeśli nie zatruje się jajkiem, może udławić się ością, a jeśli nie udławi się ością, może zarazić się odrą od jednej z czterech córek, a jeśli nie... I tak dalej, i tak dalej czytelnik podąża tropem nieszczęśliwych wypadków, o ile starcza mu naturalnie wytrwałości. A wszystko to podane jednym ciągiem, bez znaków interpunkcyjnych i wielkich liter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję się bez bicia, że całość bywa nużąca i irytująca, na szczęście bywa także dowcipna. Mam ogromny szacunek i słabość do literatów eksperymentatorów, toteż od czasu do czasu dużą frajdę sprawia mi sięgnięcie po książki w rodzaju wyżej opisanej. Kombinatoryki w matematyce nie lubiłam, ale w literaturze - bardzo. Perec kombinuje nie tylko z możliwościami w schemacie, ale i z językiem; na miano literata w pełni sobie zasłużył. Już się cieszę na "Człowieka, który śpi" - książkę złożoną podobno wyłącznie z cytatów oraz na "Życie instrukcję obsługi" zorganizowane wg ruchu skoczka szachowego. Może z czasem znajdą się chętni na przetłumaczenie innych utworów Pereca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;*Polecam artykuł Jana Gondowicza w Magazynie Literackim w nr 49 "Tygodnika Powszechnego". Wyrywkowe porównanie pokazuje duże rozbieżności między tłumaczeniami "Gabinetu amatora". I tak np. "forma świecznika" u Markowskiego jest "wzorem na szkliwie" u Brzozowskiego,  natomiast "sekretne przesłanie" Brzozowskiego to według Markowskiego "skradziony list". Nie wiadomo też, czy w oryginale chodziło o "ulicznego antykwariusza w Lille" (Markowski) czy raczej o "antykwariusza przy ulicy de Lille" (Brzozowski). Podobnych przykładów jest więcej, Perec pewnie w grobie się śmieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Georges Perec "O sztuce oraz sposobach usidlenia kierownika działu w celu upomnienia się o podwyżkę”, tłum. Wawrzyniec Brzozowski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-782253142267764973?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/782253142267764973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zauje.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/782253142267764973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/782253142267764973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/zauje.html' title='Żałuję'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-OmqLE2uOuj4/Tt9jDKbWfII/AAAAAAAABZM/Vyb3bxtx7Fg/s72-c/o-sztuce-georges-perec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6156284867692980374</id><published>2011-12-09T14:48:00.008+01:00</published><updated>2011-12-09T18:51:17.703+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 12) - Matka Joanna od Aniołów</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Garść informacji dotyczących dzisiejszej lektury:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanwą opowiadania Iwaszkiewicza są wydarzenia z początku XVII w. w Loudun we Francji, gdzie odbył się proces księdza Urbana Grandiera, oskarżonego przez matkę przełożoną klasztoru Urszulanek o opętanie zakonnic i konszachty z diabłem. Te same wydarzenia opisał również Aldous Huxley w powieści "Diabły z Loudun" (1952) oraz John Whiting w sztuce teatralnej "Demony" (1961). Książka Iwaszkiewicza została sfilmowana przez Jerzego Kawalerowicza, a Huxleya - przez zmarłego w listopadzie br. Kena Russela ("Diabły"). Temat okazał się wyjątkowo nośny - w 1969 r. Krzysztof Penderecki skomponował operę "Diabły z Loudun". Wniosek jest jeden: "Matkę Joannę od Aniołów" warto znać;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IIKqSPiOgLg/Tt3gKP2njJI/AAAAAAAABZA/f0UpzWdDs-A/s1600/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://3.bp.blogspot.com/-IIKqSPiOgLg/Tt3gKP2njJI/AAAAAAAABZA/f0UpzWdDs-A/s320/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania do dyskusji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Jakie są Wasze ogólne wrażenia po lekturze „Matki Joanny od Aniołów”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. W opowiadaniu pojawiają się różne koncepcje dotyczące zła. Czy któraś z nich wydała Wam się szczególnie interesująca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Czy Matka Joanna była rzeczywiście opętana?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Cadyk – mędrzec czy szatan w przebraniu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Dlaczego ksiądz Suryn poniósł klęskę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Co dla Was pozostanie sednem opowiadania Iwaszkiewicza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Pytanie dla osób, które widziały ekranizację Jerzego Kawalerowicza – jak według Was wypada porównanie filmu z pierwowzorem literackim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Miejsce na wasze pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam wszystkich chętnych do dyskusji;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6156284867692980374?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6156284867692980374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/klub-czytelniczy-odc-12-matka-joanna-od.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6156284867692980374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6156284867692980374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/klub-czytelniczy-odc-12-matka-joanna-od.html' title='Klub czytelniczy (odc. 12) - Matka Joanna od Aniołów'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-IIKqSPiOgLg/Tt3gKP2njJI/AAAAAAAABZA/f0UpzWdDs-A/s72-c/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3402575791091723886</id><published>2011-12-07T09:44:00.000+01:00</published><updated>2011-12-07T09:44:00.575+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Niewygodny spadek</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;i&gt;Dziedzictwo jest trudne, składa się ze zbyt wielu nieszczęść, w których zbyt wielu ludzi odziedziczyło udziały, a nikt nie wie, jak je zainwestować i co w ogóle z nimi zrobić. Dotyczy to zwłaszcza upokorzeń, które chciałoby się po prostu wykreślić z inwentarza, a jeśli to niemożliwe, pozbyć się ich, oddając komuś innemu. Lecz wiadomo, że nawet najsłabszy nie przyjmie ich po dobroci, w tej sprawie bez przemocy się nie obędzie&lt;/i&gt;. [str. 77]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-t7TM52pZnXM/TtYzojAOUVI/AAAAAAAABVo/NbpEtW0GMg8/s1600/wloskie_szpilki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="370" width="239" src="http://1.bp.blogspot.com/-t7TM52pZnXM/TtYzojAOUVI/AAAAAAAABVo/NbpEtW0GMg8/s400/wloskie_szpilki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bohaterka opowiadań Magdaleny Tulli otrzymała w spadku wojenną traumę matki, włoskie pochodzenie ojca i postanowienia jałtańskie. To spore obciążenie, zwłaszcza dla dziecka dorastającego w Polsce w latach 60-tych ubiegłego stulecia. Wiąże się z nieodwzajemnioną miłością do matki, rozdarciem między dwoma kulturami i szykanami. Żadne tam &lt;i&gt;dolce vita&lt;/i&gt; - o istnieniu innych światów boleśnie przypominają tytułowe włoskie szpilki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się sposób Tulli na snucie opowieści. Szarą nicią, gęstym ściegiem, dobrze maskującym to, co znajduje się pod spodem. Gruba tkanina jest szorstka w dotyku i nieco krępuje ruchy, ale dobrze się nią opatulić. Posiada bowiem cenną właściwość - grzeje. Tak jest właśnie z "Włoskimi szpilkami" - pełnymi metafor i oryginalnych skojarzeń. U Tulli wojna może być wojną pianistów, wydarzenia marcowe  1968 r. - polowaniem na lisy, a postępująca choroba Alzheimera - rozpadem imperium: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jej choroba była jak schyłek imperium. Armie cofały się, opuszczały przyczółki zajęte w czasach minionej świetności, posągi kruszały, pałace zarastały zielskiem. Urzędnicy cesarstwa nie myśleli już o wielkości, tylko o przetrwaniu, to znaczy o tym, co najbardziej doczesne i najbliższe ciału, a przez opuszczone punkty graniczne przenikali obcy - wirusy, bakterie - i przejmowali rządy. &lt;/i&gt;[str. 22]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Proza nieprzeciętna, w swojej oryginalności bezpretensjonalna. Do sączenia dzień po dniu, do smakowania. Dla mnie cymes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachęcam do przeczytania &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75480,10548289,Magdalena_Tulli__Ludzik_mi_padl__wiec_gram_nastepnym.html"&gt;wywiadu&lt;/a&gt; z autorką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Magdalena Tulli "Włoskie szpilki", Wydawnictwo Nisza, Słupsk, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3402575791091723886?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3402575791091723886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/niewygodny-spadek.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3402575791091723886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3402575791091723886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/niewygodny-spadek.html' title='Niewygodny spadek'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-t7TM52pZnXM/TtYzojAOUVI/AAAAAAAABVo/NbpEtW0GMg8/s72-c/wloskie_szpilki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2331271320289199173</id><published>2011-12-05T10:20:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T12:20:47.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Ośma półka od dołu</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Czytam wywiad z Michałem Witkowskim w piątkowej Gazecie Wyborczej, a tam taki fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Czy pan pisze dla inteligenta? &lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Zdecydowanie trudno powiedzieć żebym pisał dla inteligenta, bo inteligent czytał raczej Konwickiego, Herberta czy Miłosza i nie potrzebował żadnych wabików typu, że będzie seks, przemoc i kamp. Wszelkie ozdóbki i przyprawy były mu wręcz wstrętne. Teraz są nadobecne, bo przecież książki pisze się w kontekście półki w Empiku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pan żartuje? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie. Pisząc wiem, że moja książka będzie stała na ósmej półce od dołu, w piątym pomieszczeniu. I że facet, który ma wydać 30 zł, mając do wyboru trzypoziomowy Empik, musi je wydać właśnie na tą ósmą półkę, a nie na kubek z Marilyn Monroe czy najnowszy kompakt. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-39UrB8vkOYg/TtyMmXyioII/AAAAAAAABY0/3hMOqifJ2Qw/s1600/IMG_6078.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-39UrB8vkOYg/TtyMmXyioII/AAAAAAAABY0/3hMOqifJ2Qw/s400/IMG_6078.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pan się nie wstydzi mówić o tym? &lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- A czego mam się wstydzić? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Że pan pisze pod półkę. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Przepraszam, ale pani jest naiwna. Literatura współczesna ma bardzo dobrze wpisaną świadomość półki w Empiku. Ona cała krzyczy, jak bardzo jest atrakcyjna. Kiedyś pisało się bez takiej potrzeby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Krzyczy?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tytułem krzyczy, żeby tylko się rozniosło, że ja też jestem atrakcyjna, a ci obok mnie to już mniej. Pierwszym zdaniem krzyczy, okładką i tym, co napisane z tyłu na okładce. Teraz już się nie da pisać tak jak kiedyś. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Pełny tekst wywiadu &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,115412,10744925,Witkowski__Spalone_zwloki_musza_byc.html?as=2&amp;startsz=x#ixzz1feKSAaKh"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2331271320289199173?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2331271320289199173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/osma-poka-od-dou.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2331271320289199173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2331271320289199173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/osma-poka-od-dou.html' title='Ośma półka od dołu'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-39UrB8vkOYg/TtyMmXyioII/AAAAAAAABY0/3hMOqifJ2Qw/s72-c/IMG_6078.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7218801115055757331</id><published>2011-12-02T10:05:00.001+01:00</published><updated>2011-12-02T10:05:00.843+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><title type='text'>Iwaszkiewiczowie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Dzieliło ich prawie wszystko - stan majątkowy, poglądy polityczne i religijne, ciągoty seksualne. Połączyło uczucie i zamiłowanie do sztuki, dzięki temu przetrwali razem 58 lat. Po drodze przytrafiło im się samobójstwo teścia Jarosława, poważne tarapaty finansowe i wreszcie choroba psychiczna Anny, którą w dużej mierze uratował (przynajmniej na dłuższy czas) małżonek i - paradoksalnie - wojna. Związek intrygujący, daleki od wzorca: on - artysta i egoista, ona - pokorna towarzyszka doli i niedoli, zawsze w cieniu geniusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lRmU8EA9qFs/Ts-Ezgn7ZtI/AAAAAAAABUI/xacxrzcqtYM/s1600/13190335130.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="201" src="http://3.bp.blogspot.com/-lRmU8EA9qFs/Ts-Ezgn7ZtI/AAAAAAAABUI/xacxrzcqtYM/s320/13190335130.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z książki Mitznera o Iwaszkiewiczach wynika, że to Jarosław głównie zabiegał o trwałość małżeństwa, i że to on wykazywał się większą zapobiegliwością. Annie co prawda nie można odmówić zdolności organizacyjnych, w końcu to na jej głowie było prowadzenie domu, który w czasie wojny stał się schroniskiem dla wielu osób. Przy okazji - mało kto wie, że za pomaganie Żydom oboje pośmiertnie zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1DvHi-sqkVQ/Ts-Lco5-1YI/AAAAAAAABUU/vVSPjSgePao/s1600/iwaszkiewiczowie_d.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="223" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-1DvHi-sqkVQ/Ts-Lco5-1YI/AAAAAAAABUU/vVSPjSgePao/s320/iwaszkiewiczowie_d.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sekret tego małżeństwa polegał na dużym szacunku i tolerancji dla odmiennych upodobań. I tak na przykład Jarosław akceptował gorliwą religijność żony, ta z kolei godziła się na jego fascynacje chłopcami. Tu ciekawostką jest fakt, że Anna swego czasu zdobyła się na homoerotyczny flirt z Marią Morską, wycofała się jednak z powodu wyrzutów sumienia. Było między Iwaszkiewiczami także partnerstwo na poziomie sztuki - Anna była pierwszą czytelniczką i krytykiem utworów męża, sama pisywała eseje, przekładała na polski literaturę francuską. Mimo różnic i przeciwności losu (m.in. postępującej choroby Iwaszkiewiczowej), z wzajemnymi pretensjami, poczuciem osamotnienia - trwali razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hNwGyyFBIyY/Ts-LjNkLA4I/AAAAAAAABUg/ULCJxMqw--E/s1600/portret-Anny-i-Jaroslawa-Iwaszkiewiczow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="255" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-hNwGyyFBIyY/Ts-LjNkLA4I/AAAAAAAABUg/ULCJxMqw--E/s320/portret-Anny-i-Jaroslawa-Iwaszkiewiczow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;Iwaszkiewiczowie widziani przez Witkacego&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Para bardzo interesująca, książka Mitznera niestety przeciętna. W moim odczuciu za dużo w niej w cytatów z utworów Iwaszkiewicza, za mało faktów - autora usprawiedliwia jedynie określenie całości mianem eseju. Pewne tematy ledwie zasygnalizowano, a szkoda. Narzeczeństwo Anny z Krzysztofem Radziwiłłem zasługuje na większą uwagę, bo wiele mówi o przyszłej żonie poety. O córkach Iwaszkiewiczów dowiemy się tylko tyle, że się urodziły, a przecież rodzicielstwo jest ważnym elementem małżeństwa, nieprawdaż? Jak na badacza, który swoich bohaterów znał i niejednokrotnie odwiedzał, książka pozostawia wiele do życzenia. Mam nadzieję, że późniejsze wydanie (2008) zostało zmienione i zgodnie z zapowiedzią wydawcy "książka stała się jedną z najważniejszych prac biograficznych w polskiej literaturze".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachęcam do zajrzenia na &lt;a href="http://www.stawisko.pl/"&gt;stronę&lt;/a&gt; o Iwaszkiewiczach i Stawisku.&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Piotr Mitzner "Hania i Jarosław Iwaszkiewiczowie: esej o małżeństwie", Wyd. Literackie, Kraków, 2000&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7218801115055757331?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7218801115055757331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/iwaszkiewiczowie.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7218801115055757331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7218801115055757331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/12/iwaszkiewiczowie.html' title='Iwaszkiewiczowie'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lRmU8EA9qFs/Ts-Ezgn7ZtI/AAAAAAAABUI/xacxrzcqtYM/s72-c/13190335130.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5273074069063023888</id><published>2011-11-29T10:12:00.009+01:00</published><updated>2012-01-24T18:57:41.987+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Styczniowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Tym razem proponuję powieść &lt;b&gt;Italo Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny"&lt;/b&gt; (1979). Książka głośna, bo specyficzna: autor bawi się z czytelnikiem, bawi się także literaturą jako taką. Oto próbka czyli pierwszy akapit:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zabierasz się do czytania nowej powieści Italo Calvina "Jeśli zimową nocą podróżny". Rozluźnij się. Wytęż uwagę. Oddal od siebie każdą inną myśl. Pozwól, aby świat, który cię otacza, rozpłynął się w nieokreślonej mgle. Drzwi lepiej zamknąć: tam zawsze gra telewizor. Powiedz im to od razu: Nie, nie chcę oglądać telewizji! Podnieś głos, inaczej cię nie usłyszą: Czytam! Nie chcę, aby mi przeszkadzano! Może cię nie usłyszeli przy całym tym hałasie, powiedz głośniej, krzyknij: Zaczynam czytać nową powieść Italo Calvina! A jeśli nie chcesz, nic nie mów, miejmy nadzieję, że zostawią cię w spokoju.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-x4k-8l1e1fY/TwWlActYjOI/AAAAAAAABeU/HokvK-rT1BQ/s1600/jesli-zimowa_noca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="198" src="http://1.bp.blogspot.com/-x4k-8l1e1fY/TwWlActYjOI/AAAAAAAABeU/HokvK-rT1BQ/s320/jesli-zimowa_noca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książka może by trudna do zdobycia, na szczęście można pobrać ją &lt;a href="http://chomikuj.pl/ssaaggaa/Ebooki/Autorzy+na+litere+C/Calvino+Italo/Calvino+Italo+-+Je*c5*9bli+zimow*c4*85+noc*c4*85+podr*c3*b3*c5*bcny,272138941.pdf"&gt;z sieci&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że dacie się skusić na ten eksperyment literacki w wydaniu włoskim. Początek dyskusji w &lt;b&gt;piątek 27 stycznia 2012 r.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5273074069063023888?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5273074069063023888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/styczniowe-spotkanie-klubu.html#comment-form' title='Komentarze (78)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5273074069063023888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5273074069063023888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/styczniowe-spotkanie-klubu.html' title='Styczniowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-x4k-8l1e1fY/TwWlActYjOI/AAAAAAAABeU/HokvK-rT1BQ/s72-c/jesli-zimowa_noca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>78</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3700191160458741020</id><published>2011-11-26T12:10:00.007+01:00</published><updated>2011-11-28T08:21:52.022+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. francuska'/><title type='text'>Pierrot mon ami</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;"Pierrot mon ami" Raymonda Queneau to jedna z dwóch książek (obok &lt;i&gt;Murphy'eg&lt;/i&gt;o Samuela Becketta), którą podczas wyprowadzki zabiera ze sobą główny bohater "W sieci" Iris Murdoch. Powieść Brytyjki oferuje wiele interesujących tropów (patrz: ostatnia &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/klub-czytelniczy-odc-11-w-sieci.html"&gt;klubowa dyskusja&lt;/a&gt;), szkoda byłoby pominąć ciekawie zapowiadający się wątek literacki. Autorka otwarcie przyznawała, że wiele zawdzięcza twórczości Queneau i w jej powieści to widać, choćby na poziomie treści. Główni bohaterowie "W sieci" i "Pierrot mon ami" mają ze sobą wiele wspólnego: obaj są po 30-tce, samotni, bez stałej pracy i pieniędzy. W miłości szczęścia nie mają, za to w ściąganiu na siebie drobnych nieszczęść - owszem. Obaj odbędą podróż (także w sensie metaforycznym) napędzaną bardziej przypadkami niż decyzjami. Podobieństw sporo, można zatem przyjąć, że Murdoch postanowiła zabawić się powieścią uwielbianego pisarza i/lub złożyć mu swoisty hołd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K5W5p6pQW_k/Tsz_GLaFPgI/AAAAAAAABT8/NF-4Js-zsLY/s1600/Pierrot-mon-ami_Raymond-Queneau.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="198" src="http://4.bp.blogspot.com/-K5W5p6pQW_k/Tsz_GLaFPgI/AAAAAAAABT8/NF-4Js-zsLY/s320/Pierrot-mon-ami_Raymond-Queneau.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zapominając na chwilę o Murdoch pozostajemy z powieścią Queneau osadzoną w przedwojennym (?) Paryżu, w świecie lunaparku i cyrku, podejrzanych typków i kochliwych kobiet. Fabuła jest prosta, z uroczymi humorystycznymi wstawkami i gdyby nie posłowie tłumaczki Anny Wasilewskiej, zapewne odłożyłabym książkę bez możliwości docenienia w pełni talentu pisarza;). Byłoby ze mną tak, jak w epilogu z głównym bohaterem: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;(...) wyobraził sobie powieść, która by z tego mogła powstać, powieść kryminalną, która zawarłaby zbrodnię, winowajcę i detektywa oraz niezbędne zestrojenie wszelkich nieścisłości dochodzenia, tymczasem widział powieść, z która tego powstała, powieść tak dalece pozbawioną przemyślności, że nie sposób było ustalić, czy istniała w ogóle jakaś zagadka, czy też nie, powieść, w której wszystko mogłoby się zazębiać zgodnie z policyjnym zamysłem, a tak naprawdę było doskonale wyzute z przyjemności, jakich dostarcza wszelkie widowisko i każda działalność tego rodzaju. [str. 177]&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się bowiem, że "Pierrot mon ami" to istna kopalnia skarbów. A to świetnie oddany potoczny (żeby nie powiedzieć "knajacki") język, a to wykorzystanie pojęć matematycznych do opisywania rzeczywistości (ważną rolę odgrywa liczba osiem). Profanum (wesołe miasteczko, cyrk) sąsiadujące z sacrum (grobowiec), ład z chaosem. Czas przeszły przeplatający się wbrew logice z czasem przeszłym. Śledztwo, które nie jest śledztwem, bo nie było żadnej zbrodni ani przestępstwa. Była za to mistyfikacja i powoli za takową zaczynam uważać samą powieść Queneau;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Raymond Queneau "Pierrot mon ami", tłum. Anna Wasilewska, Wydawnictwo PIW, Warszawa, 2002&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3700191160458741020?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3700191160458741020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/pierrot-mon-ami.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3700191160458741020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3700191160458741020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/pierrot-mon-ami.html' title='Pierrot mon ami'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-K5W5p6pQW_k/Tsz_GLaFPgI/AAAAAAAABT8/NF-4Js-zsLY/s72-c/Pierrot-mon-ami_Raymond-Queneau.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-68878460086511283</id><published>2011-11-24T08:31:00.001+01:00</published><updated>2011-11-28T08:22:20.476+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><title type='text'>Kojące solo</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;i&gt;Powodzenia u mężczyzn nie miałam nigdy. Szczęścia w miłości także niewiele. Uczucie, które najczęściej przeżywam, to tęsknota. Jestem szczęśliwym człowiekiem. &lt;/i&gt;[str. 7]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie - czy aby na pewno autorka jest szczęśliwa? Wątek samotności stale przewija się przez zapiski w "Solo", a te obejmują przecież ponad 10 lat. Dojrzała kobieta próbuje "rozgościć się" w swoim życiu bez dzieci, które dorosły i wyprowadziły się z domu, oraz bez mężczyzny, którego brakuje z różnych powodów. Sądząc po przytaczanych wyimkach z lektur autorka wciąż oswaja nową sytuację, jeszcze się uczy być sama. Nie jest to żałosne użalanie się, o nie! Odnoszę wrażenie, że Raduńska samą siebie chce przekonać, że jest już dobrze, że samotność jej nie doskwiera, a w rzeczywistości jest inaczej: nadal tęskni. To nie zarzut, to uwaga osoby postronnej. I wierzę, że można być szczęśliwym odczuwając tęsknotę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-p2iZIdup12o/Tsuf6l0uOXI/AAAAAAAABTw/0kXLVJeeBfg/s1600/radunska_solo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="198" src="http://2.bp.blogspot.com/-p2iZIdup12o/Tsuf6l0uOXI/AAAAAAAABTw/0kXLVJeeBfg/s320/radunska_solo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Raduńską lubię za spokój. Jej książki (wszystkie bazują na notatkach w dzienniku) są szansą na wyciszenie i głębszą refleksję. Od ich czytania robi się ciepło na duszy, a na sercu jakby lżej. To nie jest wielka literatura, ale ma silne właściwości kojące. Nawet dla kogoś takiego jak ja, kto żyje całkowicie odmiennymi problemami. W porównaniu z &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2010/02/biae-zeszyty-sonia-radunska.html"&gt;"Białymi zeszytami"&lt;/a&gt; i "Kartami z białego zeszytu" w obecnym tomie najwięcej jest cytatów i przemyśleń, pracy "nad sobą". Odnotowywanie wydarzeń jest mniej istotne, wyjątek stanowi odchodzenie bliskich osób i relacje z dziećmi, z rzadka - wojna w Iraku. W moim przypadku "Solo" z pewnością zaowocuje lekturą kilku książek, które wspomina Raduńska - najwyraźniej nadeszła pora na przeczytanie "Biegnącej z wilkami" Estes. I tylko żal, że wydawnictwo zdecydowało się na tak infantylną okładkę;(.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Sonia Raduńska "Solo", Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-68878460086511283?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/68878460086511283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/kojace-solo.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/68878460086511283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/68878460086511283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/kojace-solo.html' title='Kojące solo'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-p2iZIdup12o/Tsuf6l0uOXI/AAAAAAAABTw/0kXLVJeeBfg/s72-c/radunska_solo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1578791408273304807</id><published>2011-11-22T11:08:00.004+01:00</published><updated>2011-11-22T11:08:00.040+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Karamazowy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Na mrocznej scenie widać tylko duży czarny sześcian. Kiedy rozlegnie się głośna, rytmiczna muzyka, ściany pudła opadną ukazując poupychanych w środku aktorów i elementy scenografii. Widok przypomina szkatułkę z licznymi przegródkami, w których przechowuje się rozmaite skarby. Scena obrotowa rusza, aktorzy ożywają i zaczynają ustawiać rekwizyty. Wszyscy - pogrupowani w swoich "celach" - pozostaną na scenie do końca spektaklu: czasem będą z przodu, czasem w głębi, będą też przenikać do innych przegródek. Scena obracać będzie się często, w miarę rozwoju wydarzeń w coraz szybszym tempie, w finale będzie pędzić ze stukotem niczym pociąg po szynach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bWxdxLy78DI/TspNq4vjR3I/AAAAAAAABTM/bLlh6bdQRIE/s1600/bracia-karamazow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-bWxdxLy78DI/TspNq4vjR3I/AAAAAAAABTM/bLlh6bdQRIE/s400/bracia-karamazow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;O czym są "Bracia Karamazow", większość czytelników raczej wie, od ponad 130 lat nic w tej kwestii się nie zmieniło.;) U Opryńskiego jest i portret rodziny, i namiętności, są też pytania o Boga czyli to, co w powieści Dostojewskiego najważniejsze. Dla mnie inscenizacja Teatru Provisorium pozostanie na długo w pamięci głównie dzięki Adamowi Woronowiczowi grającemu starego Karamazowa. Śmiało mogę powiedzieć, że ten spektakl Woronowiczem stoi. Jego ojciec to rozmemłany facet w pasiastym szlafroku i starych kapciach, który ciągle roi o młodej kochance, popija koniaczek i zmusza innych do wysłuchiwania jego pseudo-mądrości. Kabotyn pierwszej wody - tak śmieszny, że aż straszny. Do złudzenia przypominał mi domorosłych mędrców, jakich można spotkać u cioci na imieninach albo na przystankach autobusowych. Niech no tylko trafi się temat i przygodny słuchacz, a już - przekonani o swojej nieomylności - zaczynają snuć teorie i robić wykłady. Było tak, jak powiedział inny wybitny Rosjanin: &lt;i&gt;z czego się śmiejecie? z samych siebie się śmiejecie&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ts4LBw66460/TspNv99__qI/AAAAAAAABTY/Gbfu96BMIyQ/s1600/bracia_k.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-ts4LBw66460/TspNv99__qI/AAAAAAAABTY/Gbfu96BMIyQ/s400/bracia_k.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobrych ról jest w tym przedstawieniu więcej, w moim odczuciu to jednak nie bracia Karamazow, ale ich ojciec jest osią wydarzeń. Ciekawie poprowadzona została postać Smierdiakowa (Jacek Brzeziński) - wyfraczony, ze stoickim spokojem znosi humory i rozkazy starego; niby sługa, a jednak wydaje się ponad to. Maniera, z jaką recytuje kwestie, zawsze frontem do widowni, jest równie irytująca, co frapująca. Smierdiakow zupełnie niepodobny do tych, jakich do tej pory oglądałam w teatrze. Inaczej potraktowane zostały także postaci kobiece - wokół miłości dramat się rozgrywa, ale nawet Gruszeńka wydaje się bohaterką dalszego planu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7DJknb6j-B0/TspN1WmFw6I/AAAAAAAABTk/vdNqZZb_tBA/s1600/bracia_k_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="164" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-7DJknb6j-B0/TspN1WmFw6I/AAAAAAAABTk/vdNqZZb_tBA/s400/bracia_k_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Spektakl Opryńskiego jest bardzo udany, choć najlepiej byłoby go obejrzeć kilka razy, aby lepiej ogarnąć całość. Jedyne, co mi zgrzytało, to całkowicie zbędne odniesienia do współczesności, zwłaszcza do komór gazowych. Poza tym - bez zarzutu. W ubiegłym tygodniu przedstawienie można było obejrzeć na gościnnych występach w Warszawie. Podobno jest szansa na to, że w przyszłym roku "Braci Karamazow" będzie można obejrzeć w TVP Kultura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;********************************************************************************************&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Teatr Provisorium „Bracia Karamazow”&lt;/b&gt; na motywach powieści F. M. Dostojewskiego&lt;br /&gt;tłumaczenie: Cezary Wodziński&lt;br /&gt;adaptacja tekstu i reżyseria: Janusz Opryński&lt;br /&gt;asystent reżysera: Adam Woronowicz&lt;br /&gt;obsada: Tomasz Bazan, Anastazja Bernad, Jacek Brzeziński, Romuald Krężel, Łukasz Lewandowski, Mariusz Pogonowski, Karolina Porcari, Magdalena Warzecha, Adam Woronowicz, Marek Żerański&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więcej informacji na stronie &lt;a href="http://www.provisorium-kompania.pl/index.php?page=spektakle&amp;spektakl=bracia&amp;menu=opis#bracia"&gt;Teatru&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fot. nr 1 Bartlomiej Sowa &lt;br /&gt;fot. nr 2 Małgorzata Genca&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1578791408273304807?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1578791408273304807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/karamazowy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1578791408273304807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1578791408273304807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/karamazowy.html' title='Karamazowy'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bWxdxLy78DI/TspNq4vjR3I/AAAAAAAABTM/bLlh6bdQRIE/s72-c/bracia-karamazow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-800834726797819309</id><published>2011-11-18T15:02:00.010+01:00</published><updated>2011-11-18T15:02:00.592+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 11) - W sieci</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Gwoli uzupełnienia do wydania polskiego powieści Iris Murdoch: w wersji oryginalnej na wstępie pojawia się cytat z &lt;i&gt;The Secular Masque&lt;/i&gt; Johna Drydena. Brzmi on następująco:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;All, all of a piece throughout:&lt;br /&gt;Thy Chase had a Beast in view:&lt;br /&gt;Thy Wars brought nothing about;&lt;br /&gt;Thy Lovers were all untrue.&lt;br /&gt;'Tis well an Old Age is out,&lt;br /&gt;And Time to begin a New.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7c9YN2tqFWA/TsUew30uJDI/AAAAAAAABTA/bU5nEU2IAtw/s1600/murdoch.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://1.bp.blogspot.com/-7c9YN2tqFWA/TsUew30uJDI/AAAAAAAABTA/bU5nEU2IAtw/s320/murdoch.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania na dzisiaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. "W sieci" jest tylko komedią pomyłek czy czymś więcej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jakie są w Waszym odczuciu mocne i/lub słabe strony powieści Murdoch? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Tytuł powieści jest cytatem z książki głównego bohatera "Ostatni argument" (w wersji oryginalnej &lt;i&gt;The Silencer&lt;/i&gt;):&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wszelkie teoretyzowanie jest ucieczką. Musimy się poddać samej sytuacji, a ta jest zawsze i przede wszystkim szczegółowe. Tak naprawdę to do niej się nigdy nie zbliżymy dostatecznie, gdybyśmy nie wiem jak się starali wczołgać do sedna rzeczy, pod samą siatkę. [str. 144]&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czym dla Was jest tytułowa sieć?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. W powieści Murdoch sporo mówi się o książkach. Dwie powieści, jakie Jacek (Jake) Donaghue zabiera z mieszkania Magdy (Madge), to &lt;i&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Murphy_%28novel%29"&gt;Murphy&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; Samuela Becketta oraz &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=27580"&gt;Pierrot Mon Ami&lt;/a&gt; Raymonda Queneau (temu ostatniemu dedykowane jest zresztą "W sieci"). Jacek (Jake) jest nie tylko niespełnionym pisarzem, ale też tłumaczem książek J. P. Breteuila, który zostaje laureatem nagrody Goncourta. Czy wątek literacki służy Waszym zdaniem tylko budowaniu postaci i akcji czy ma głębsze znaczenie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Iris Murdoch studiowała m.in. filozofię, dużo uwagi poświęciła przede wszystkim dziełom Sartre'a i Wittgensteina. W jakim stopniu jej zainteresowania znajdują odbicie w powieści?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Miejsce na Wasze pytania&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Do dyskusji można się przyłączyć w dowolnej chwili&lt;/u&gt; - ograniczeń czasowych nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do dyskusji;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-800834726797819309?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/800834726797819309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/klub-czytelniczy-odc-11-w-sieci.html#comment-form' title='Komentarze (68)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/800834726797819309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/800834726797819309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/klub-czytelniczy-odc-11-w-sieci.html' title='Klub czytelniczy (odc. 11) - W sieci'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-7c9YN2tqFWA/TsUew30uJDI/AAAAAAAABTA/bU5nEU2IAtw/s72-c/murdoch.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>68</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6563268464189636261</id><published>2011-11-15T10:38:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T13:38:03.691+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Nałuskałam się</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;Za pierwszym razem moje łuskanie fasoli z Myśliwskim skończyło się po 100 stronach. Nie porwała mnie historia starszego pana, utknęłam na jednym z meandrów tej tasiemcowej opowieści. Potrzeba było kilku lat i bata w postaci planowanej dyskusji w bibliotecznym klubie książki (dzisiaj wieczorem inauguracja), żebym ponownie sięgnęła po powieść. Tym razem było znacznie lepiej: czytanie poszło jak z płatka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uv6wCvvGKhY/TsIy4Boo1RI/AAAAAAAABSo/LbLMudlq7N0/s1600/luskanie_fasoli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="273" src="http://1.bp.blogspot.com/-uv6wCvvGKhY/TsIy4Boo1RI/AAAAAAAABSo/LbLMudlq7N0/s400/luskanie_fasoli.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Autorowi nie można odmówić pomysłowości i rozmachu, nie można mu też odmówić biegłości w tworzeniu pięknych scen. U Myśliwskiego historyjki sypią się niczym ziarna fasoli z wysuszonych strąków. O piaskownicy i wigilijnych potrawach, o drzewach i kobiecych nogach, o pociągach i chorobach, a przede wszystkim - o muzyce i kapeluszach. Stopniowo klaruje się życiorys narratora, powoli poznajemy lepiej tego tajemniczego mężczyznę. Tylko co z tego wynika? Dla mnie niewiele, bo to książka o wszystkim i o niczym. Ilość poruszanych tematów i powtarzalność chwytów literackich zaczęła mnie w pewnym momencie przytłaczać. Odniosłam wrażenie, że tak naprawdę cała opowieść zmierza donikąd. Naturalnie mógł być to świadomy zabieg autora, mnie niestety nie przekonał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając w pamięci znakomity "Widnokrąg" i &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/klub-czytelniczy-odc-5-nagi-sad.html"&gt;"Nagi sad"&lt;/a&gt; poczułam się nieco rozczarowana. "Traktat o łuskaniu fasoli" bez wątpienia dostarcza licznych doznań estetycznych i wzruszeń, brakuje w nim jednak myśli przewodniej. Dla mnie to przykład powieści, w której "więcej" nie znaczy "lepiej", wręcz przeciwnie. Myślę, że skrócenie tekstu o kilkadziesiąt stron dałoby lepszy efekt, ale to naturalnie moje widzimisię. Tak czy owak,  Myśliwskiego warto czytać - ma swój własny styl i tworzy literaturę wyjątkowo piękną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli", Wydawnictwo ZNAK, Kraków, 2006&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6563268464189636261?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6563268464189636261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/nauskaam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6563268464189636261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6563268464189636261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/nauskaam-sie.html' title='Nałuskałam się'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uv6wCvvGKhY/TsIy4Boo1RI/AAAAAAAABSo/LbLMudlq7N0/s72-c/luskanie_fasoli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1439905698776662662</id><published>2011-11-11T11:50:00.009+01:00</published><updated>2011-11-11T11:50:00.154+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. kanadyjska'/><title type='text'>My się chyba już znamy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;i&gt;Panna Hearne uśmiechnęła się do odbicia swej kanciastej twarzy. Pod jej spojrzeniem ta twarz w lustrze przeobraziła się w i zaokrągliła, ziemista cera pojaśniała, długi spiczasty nos, na którym osiadła łezka zimna, stał się pięknym noskiem. Ciemne oczy, rozlatane, pełne urojonych obaw, patrzyły teraz wielkie, sarnie, świetliste. Jej piersi i ramiona brzydkie jak najtańszy wieszak, nabrały łagodnej krągłości ponad wiotką znów dziewczęcą kibicią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziała w lustrze ta nieładna panna Hearne siebie zmienioną zupełnie, widziała swoją urodę. Jeszcze mogła się łudzić. Jej brzydota, która kiedyś kiełkowała ukryta w niezgrabnym gapiowatym podlotku, potem rosła w niepozornej młodej pannie, a teraz już zaczynała kwitnąć w kobiecie powyżej lat czterdziestu, jeszcze nie była brzydotą uderzającą, pełny rozkwit miała osiągnąć dopiero w kobiecie starej, uniemożliwiając raz na zawsze wszelkie zabawy w piękność przed lustrem.&lt;/i&gt; [str. 18]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NF-24UYtY4A/TrPttzKMEnI/AAAAAAAABRI/8A3Rek760fs/s1600/judyta.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="255" src="http://1.bp.blogspot.com/-NF-24UYtY4A/TrPttzKMEnI/AAAAAAAABRI/8A3Rek760fs/s400/judyta.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czytając powieść Briana Moore'a niejednokrotnie przychodziło mi na myśl, że tak mogłyby wyglądać dalsze losy Jean Brodie z &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/04/klub-czytelniczy-odc-4-penia-zycia.html"&gt;powieści Muriel Spark&lt;/a&gt;. Judyta pełnię życia ma już za sobą, ale bardzo przypomina mi pannę B. - ma równie nieznośny sposób bycia. Nie wiem, co bardziej zaważyło na tych skojarzeniach - podobny styl pisarski i postacie czy też fakt, że obie bohaterki w adaptacjach filmowych zagrała ta sama aktorka - Maggie Smith. Jedno jest pewne - "Judyta" podobała mi się bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Moore'a okoliczności są naturalnie inne niż u Spark: ponury Belfast lat 50-tych, a w nim stara panna w wynajętym pokoju. Utrzymuje się ze skromnej renty po ciotce i lekcji muzyki, niestety uczniów zaczyna brakować. Jedyną radością jest cotygodniowa herbatka u znajomych - Judyta przeżywa te spotkania tak bardzo, że zawczasu przygotowuje sobie tematy do omówienia. Równie gorliwie podchodzi do każdego nowo poznanego mężczyzny - a nuż okaże odrobinę zainteresowania i coś z tego wyjdzie? Owo "coś" to naturalnie małżeństwo, bycie żoną jest dla głównej bohaterki szczytem marzeń i ostatnią deską ratunku, zwłaszcza że nawet Jezus ją opuścił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda mi tej Judyty. Bywa natrętna i nietaktowna, jej rozpaczliwe działania budzą głównie irytację, ale żal mi kobiety. To oczywiście zasługa autora, który pomysłowo przedstawił swoją bohaterkę: pozwolił czytelnikowi "podsłuchiwać" jej myśli, a czasem także osób postronnych. Nic tylko współczuć. Zaznaczam, że nie jest to powieść ckliwa czy jednowymiarowa. Wręcz przeciwnie, to powieść poruszająca co najmniej kilka istotnych tematów, z dobrze wymyśloną bohaterką i narastającym napięciem. Raczej bym na nią nie trafiła, gdyby nie kwiecista okładka wydania amerykańskiego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KbYfunnLWh0/TrPt3mjTKRI/AAAAAAAABRU/8MX30LsLtiQ/s1600/the-lonely-passion-of-judith-hearne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="250" src="http://3.bp.blogspot.com/-KbYfunnLWh0/TrPt3mjTKRI/AAAAAAAABRU/8MX30LsLtiQ/s400/the-lonely-passion-of-judith-hearne.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Brian Moore "Judyta", tłum. Zofia Kierszys, Wydawnictwo PAX, Warszawa, 1971&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1439905698776662662?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1439905698776662662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/my-sie-chyba-juz-znamy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1439905698776662662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1439905698776662662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/my-sie-chyba-juz-znamy.html' title='My się chyba już znamy'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NF-24UYtY4A/TrPttzKMEnI/AAAAAAAABRI/8A3Rek760fs/s72-c/judyta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7643099331804452283</id><published>2011-11-09T10:16:00.003+01:00</published><updated>2011-11-09T12:14:50.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekranizacje'/><title type='text'>Emma Bovary doby PRL-u</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Każda epoka ma swoją panią Bovary, PRL również. Film Zbigniewa Kamińskiego "Pani Bovary to ja" (1977) nie jest wierną ekranizacją powieści Flauberta, ale książka odgrywa w nim istotną rolę. To po jej przeczytaniu 30-letnia Anna (Jadwiga Jankowska-Cieślak) konstatuje, że ma wiele wspólnego z bohaterką powieści. Jej życie jest równie nudne (wychowuje kilkuletniego synka), z mężem ( Tomasz Grochoczyński) rzadko obecnym w domu rozumie się coraz gorzej, do tego dochodzą różnego rodzaju ograniczenia - na samochód trzeba długo czekać w kolejce, wycieczka do Włoch jest za droga, mieszkanie w bloku też nie jest szczytem marzeń. Sfrustrowana kobieta postanawia ubarwić swoją szarą egzystencję, od czego są w końcu oszczędności na książeczce PKO;). Zaczyna się szał zakupów, wizyty u kosmetyczki, potencjalny kochanek też się znajdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UH68_wVisj4/Trk6BcXUn8I/AAAAAAAABSE/xItbUKa2q94/s1600/PANI_BOVARY_TO_JA.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="394" src="http://1.bp.blogspot.com/-UH68_wVisj4/Trk6BcXUn8I/AAAAAAAABSE/xItbUKa2q94/s400/PANI_BOVARY_TO_JA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy film Kamińskiego widziałam kilkanaście lat temu - bardzo mi się wówczas spodobał. Po raz drugi obejrzałam go niedawno (cykl "Polka w kinie" w Kino Polska), będąc na zupełnie innym etapie życia - wrażenia były jednak podobne. Główna bohaterka nie straciła na autentyczności, a jej rozgoryczenie nie różni się niczym od rozgoryczenia współczesnych 30-latek. Ten mało znany film zaskoczył mnie dobrym poziomem: jest sprawnie zrobiony i zagrany, pomysłowo wykorzystuje XIX-wieczną powieść (od czasu do czasu z offu słychać fragmenty "Pani Bovary" komentujące poczynania Anny) i najzwyczajniej w świecie wciąga. Co więcej, twórcy filmu pokusili się o własne zakończenie: główna bohaterka nie umiera, ale na swój sposób przegrywa. Myślę, że miłośnicy kina i literatury nie będą zawiedzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*******************************&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pani Bovary to ja&lt;/b&gt; (1977)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;reżyseria: Zbigniew Kamiński&lt;br /&gt;scenariusz wg pomysłu Andrzeja Szczypiorskiego: Zbigniew Kamiński&lt;br /&gt;muzyka:  Franciszek Szubert&lt;br /&gt;obsada: Jadwiga Jankowska-Cieślak, Tomasz Grochoczyński, Jerzy Radziwiłowicz, Krystyna Janda&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o filmie &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/15421"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, choć streszczenia lepiej nie czytać - zdradza wszystko;(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7643099331804452283?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7643099331804452283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/emma-bovary-doby-prl-u.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7643099331804452283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7643099331804452283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/emma-bovary-doby-prl-u.html' title='Emma Bovary doby PRL-u'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UH68_wVisj4/Trk6BcXUn8I/AAAAAAAABSE/xItbUKa2q94/s72-c/PANI_BOVARY_TO_JA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4606850352674779648</id><published>2011-11-07T12:35:00.001+01:00</published><updated>2011-11-07T12:41:11.848+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><title type='text'>Nie tylko dla chemików</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rrIPdOE_FsU/TrfB4A5yK1I/AAAAAAAABRs/f3FOZfw1Vvo/s1600/maria-sklodowska-curie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="250" src="http://4.bp.blogspot.com/-rrIPdOE_FsU/TrfB4A5yK1I/AAAAAAAABRs/f3FOZfw1Vvo/s320/maria-sklodowska-curie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A może wręcz głównie dla laików. Fotobiografia Marii Skłodowskiej-Curie jest publikacją szczególną - to przede wszystkim zdjęcia, pokazujące Noblistkę od jej najmłodszych lat do ostatnich miesięcy życia. Album ma 180 stron i zawiera co najmniej tyle samo fotografii, można więc poznać inną twarz Skłodowskiej niż ta, która przez lata pokutowała w podręcznikach i okolicznościowych wydawnictwach. Jest tu fizjonomia podlotka i staruszki, zdjęcia pani naukowiec na łonie rodziny i w miejscu pracy oraz szacownej Noblistki odbierającej wyróżnienia na licznych uroczystościach. Komentarz do fotografii stanowią fragmenty korespondencji, dziennika oraz autobiografii Skłodowskiej. Kilka listów zamieszczono w całości, można więc zabawić się w grafologa;). Dla mnie najciekawszy jest jednak rysunek psa wykonany przez nastoletnią Marysię:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UesveA4iSNw/TrfDug2DW_I/AAAAAAAABR4/Wpy0eaoLPRE/s1600/lancet_wyzel.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="222" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-UesveA4iSNw/TrfDug2DW_I/AAAAAAAABR4/Wpy0eaoLPRE/s400/lancet_wyzel.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przeglądam album po raz kolejny i myślę sobie, że gdybym otrzymała taki w szkole jako nagrodę, być może miałabym więcej serca do chemii i zainteresowała się tym przedmiotem. Ciekawe zdjęcia i nietuzinkowy życiorys (na końcu książki znajduje się biogram w trzech wersjach językowych) mają dużą moc przekonywania. W przypadku Skłodowskiej ten życiorys na pewno nie pozostawia obojętnym: Polka, wybitny naukowiec w czasach mało przyjaznych kobietom, dwukrotnie uhonorowana najważniejszą nagrodą w dziedzinie nauki, do tego pracująca nad substancjami niebezpiecznymi. Piękna postać, niestety słabo "promowana" na lekcjach, a szkoda. Całe szczęście, że obecnie robi się znacznie więcej w tym kierunku i Noblistka ma szansę zaistnieć szerzej w świadomości Polaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mija 144. rocznica urodzin Marii Skłodowskiej-Curie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Małgorzata Sobieszczak-Marciniak "Maria Skłodowska-Curie. Fotobiografia", koncepcja i opracowanie graficzne: Maciej Sadowski, Wyd. Studio Emka, Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4606850352674779648?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4606850352674779648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/nie-tylko-dla-chemikow.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4606850352674779648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4606850352674779648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/nie-tylko-dla-chemikow.html' title='Nie tylko dla chemików'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rrIPdOE_FsU/TrfB4A5yK1I/AAAAAAAABRs/f3FOZfw1Vvo/s72-c/maria-sklodowska-curie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-9111662671904132373</id><published>2011-11-03T13:35:00.008+01:00</published><updated>2011-11-05T10:15:43.591+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Pozory mylą</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;'I thought you said she was in love with the boy'.&lt;br /&gt;'So she was.'&lt;br /&gt;'Well, wasn't it only last week he died? You said he died of desyntery in Burma.'&lt;br /&gt;'Yes, I know. But she met this naval type on Monday, she's madly in love with him.'&lt;br /&gt;'She can't be in love with him,' said Nicholas.&lt;br /&gt;'Well, they've got a lot in common she says.'&lt;br /&gt;'A lot in common? It's only Wednesday now.'&lt;/i&gt; [str. 95]&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-D0-E9nToA0w/TrFHoWMu0cI/AAAAAAAABQ8/a_KzvVjEHFc/s1600/spark_girls_slender.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="208" src="http://3.bp.blogspot.com/-D0-E9nToA0w/TrFHoWMu0cI/AAAAAAAABQ8/a_KzvVjEHFc/s320/spark_girls_slender.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powieść Muriel Spark z 1963 r. w lekkim tonie opowiada o losach kilku niezamożnych dziewcząt, które próbują zorganizować sobie życie w powojennym Londynie. Jest wśród nich otyła Jane aspirująca do roli intelektualistki, jest też nadzwyczaj atrakcyjna Selina, w tle słychać pobożną nauczycielkę dykcji Joannę, od czasu do czasu pojawia się również lekko stuknięta Paulina. Charakterystyka bohaterek może sugerować zabawną historyjkę, ale to tylko pozory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zaledwie 144 stronach autorce doskonale udało się pokazać atmosferę pierwszych tygodni po zakończeniu wojny. Powroty do zburzonych domów, reglamentacja żywności, paliwa i mydła, urządzanie się na nowo. Z jednej strony radość i nadzieja, z drugiej - poczucie straty. Zabiegane bohaterki powieści nieźle sobie radzą z trudnościami, w miarę możliwości korzystają z uciech życia. A jednak daje się tu wyczuć niepewność i troska o przyszłość, co w przypadku braku pieniędzy i męża nie powinno dziwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;The Girls of Slender Means&lt;/i&gt; nie oczarowały mnie podczas lektury. To książka, której urok i wartość dociera po przeczytaniu ostatniej strony. Lepiej spojrzeć na nią całościowo, żeby móc docenić oryginalną konstrukcję fabuły, powtarzające się cytaty i niedopowiedzenia - wtedy dopiero zaczyna błyszczeć pełnym blaskiem. Niezła rzecz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Muriel Spark 'The Girls of Slender Means', Penguin Books, 1966&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-9111662671904132373?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/9111662671904132373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/pozory-myla.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/9111662671904132373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/9111662671904132373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/11/pozory-myla.html' title='Pozory mylą'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-D0-E9nToA0w/TrFHoWMu0cI/AAAAAAAABQ8/a_KzvVjEHFc/s72-c/spark_girls_slender.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1671473730717477031</id><published>2011-10-31T09:52:00.005+01:00</published><updated>2011-10-31T09:52:00.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><title type='text'>Lirnik wioskowy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;... vel Tadeusz Wrocławski I vel zdemoralizowany nieboszczyk vel były kapral Satyr, w st. spoczynku vel Tade usze Wilcze róże czy po prostu - Tadek. Tak podpisywał się Tadeusz Różewicz w listach do Zofii i Jerzego Nowosielskich, z którymi przyjaźnił się przez kilkadziesiąt lat. Znajomość zażyła, choć korespondencja niemal całkowicie napędzana przez Różewicza, który słał listy i kartki niemal nałogowo. I dobrze. Dobrze dla czytelników, którzy mogą teraz wściubić nos w prozę życia poety i przekonać się, że nie samą sztuką artysta żyje. Codzienność wypełniają mu te same rzeczy co zwykłym śmiertelnikom, w tym: kiełbasa i jaja faszerowane, programy telewizyjne z Violettą Villas, wizyty u fryzjerki, zagubione portmonetki i parasole. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bA5VNLc4bU4/TqgDB_cVQBI/AAAAAAAABPU/gD_6qwnMrRg/s1600/korespondencje.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="281" src="http://3.bp.blogspot.com/-bA5VNLc4bU4/TqgDB_cVQBI/AAAAAAAABPU/gD_6qwnMrRg/s400/korespondencje.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czyta się te listy z ciekawością i przyjemnością. Po pierwsze, odsłaniają prywatną twarz klasyka: dowcipną, lekko nadwrażliwą w kwestii własnego zdrowia, czasem także czułą, gdy np. upomina Nowosielskiego za nadużywanie alkoholu. Po drugie, dyskretnie pokazują smaczki PRL-u, przy czym zaskakuje całkowity brak uwag natury politycznej. Po trzecie, dają pojęcie o pracy literata, a więc umowach, inscenizacjach, powstających akurat utworach czy zamieszaniu wokół niektórych z nich (np. "Białe małżeństwo"). Zdarzają się i krótkie recenzje wystaw, książek, spektakli oraz relacje z licznych podróży - wszędobylstwo Różewicza jest podziwu godne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowosielski pisze rzadko, najczęściej wyręcza go żona. A jeśli już sięga po pióro, przybiera raczej poważny ton. Najwyraźniej wolał rozmowy niż listy, z korespondencji wynika, że panowie dość często się widywali. Przyjaźń niezwykle głęboka i serdeczna. Nie zaszkodziło jej nawet zerwanie umowy przez Nowosielskiego, który miał projektować okładkę do "Białego małżeństwa", jednak po dokładnym zapoznaniu się z treścią dramatu stwierdził, że przekonania nie pozwalają mu na "współdziałanie artystyczne z tego rodzaju sztuką" [str. 214]. Sprawa poszła w niepamięć, zresztą obu artystom chyba nigdy nie zdarzyło się mocno poróżnić, mimo że przecież wiele ich dzieliło. Można tylko wszystkim życzyć podobnie inspirujących znajomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie próbka humoru Tadeusza Różewicza w liście z września 1969 r. pisanym w Sobieszowie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Drogi Jerzy, no więc przyjechałem tu (na rekolekcje?) z najlepszą i nieprzymuszoną wolą do pracy. Ale wczoraj coś mnie podkusiło (a może nie "coś", tylko ja sam siebie) i wszedłem do miejscowej rest. III kat., gdzie wraz z obywatelami tutejszymi wypiłem 100 g żytniówki pod śledzia w oliwie - czyn ten tak osłabiająco wpłynął na moją "wolę", że nic przez cały dzień nie robiłem - łaziłem po miasteczku, czytałem gazety i widać miałem wygląd człowieka słabego i pokusom ulegającego - bo dziewczyna podająca obiad (duża dziewczyna z grubym nosem i niezbyt sympatyczna) pochyliła się poufnie i spytała, czy wolę nogę czy pierś (kaczki), trochę zmieszany odrzekłem, że wystarczy mi "pół piersi" - dziewucha podając te pół piersi, mrugnęła do mnie (mrugała? może) - więc rozejrzałem się bacznie, czy szanowne grono pań i panów (ZAIKS!) nie zauważyło tego mrugnięcia: a na noc na wszelki wypadek przekręciłem klucz w drzwiach, he he he!&lt;/i&gt; [str. 83]&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Książka po stokroć warta przeczytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tadeusz Różewicz, Zofia i Jerzy Nowosielscy. Korespondencja, wstęp i oprac. Krystyna Czerni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1671473730717477031?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1671473730717477031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/lirnik-wioskowy.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1671473730717477031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1671473730717477031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/lirnik-wioskowy.html' title='Lirnik wioskowy'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bA5VNLc4bU4/TqgDB_cVQBI/AAAAAAAABPU/gD_6qwnMrRg/s72-c/korespondencje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4722103936126083764</id><published>2011-10-28T10:20:00.004+02:00</published><updated>2011-10-28T10:20:00.596+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Grudniowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Znowu o szaleństwie, tym razem wśród mniszek czyli &lt;b&gt;"Matka Joanna od Aniołów" Jarosława Iwaszkiewicza&lt;/b&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ch7T49iBMfM/Tqk-tu8yX2I/AAAAAAAABPg/R3-8cZyeYnE/s1600/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://4.bp.blogspot.com/-ch7T49iBMfM/Tqk-tu8yX2I/AAAAAAAABPg/R3-8cZyeYnE/s320/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Uważa się, że kanwą opowiadania były wydarzenia w klasztorze w Loudun w XVII wieku, ale to nie jedyna inspiracja. W "Wyznaniach gorszycielki" Irena Krzywicka  przytacza następującą rozmowę:  &lt;i&gt;Kiedy potem czytałam "Matkę Joannę od Aniołów", powiedziałam do Jarosława:  "To o tobie, o was". "Naturalnie" - odpowiedział - "ty to wiesz, ale ci, którzy nie wiedzą, biorą to jedynie za literaturę" &lt;/i&gt;(I. Krzywicka, "Wyznania gorszycielki", Czytelnik, 1998, str. 282). Nie jest tajemnicą, że w latach 30-tych żona pisarza, Anna Iwaszkiewicz, cierpiała na depresję, która po latach przerodziła się w chorobę psychiczną. Myślę, że warto przekonać się, jak literat przetwarza życie w literaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie mi miło, jeśli przyłączycie się do dyskusji o "Matce Joannie od Aniołów" - początek w &lt;b&gt;piątek 9 grudnia 2011 r.&lt;/b&gt; Tekst krótki, w najnowszym wydaniu zaledwie 144 strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;Zasady dyskusji&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4722103936126083764?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4722103936126083764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/grudniowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4722103936126083764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4722103936126083764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/grudniowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html' title='Grudniowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ch7T49iBMfM/Tqk-tu8yX2I/AAAAAAAABPg/R3-8cZyeYnE/s72-c/Iwaszkiewicz_MatkaJoannaodAniolow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3996394034909969941</id><published>2011-10-25T08:14:00.006+02:00</published><updated>2011-10-25T12:12:34.143+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Czytałam jego pamiętnik</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;b&gt;Zofia Andrejewna Tołstoj&lt;/b&gt;: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czytałam j e g o  pamiętnik, ucieszył mnie. Ja i praca. Więcej go nic nie obchodzi.&lt;/i&gt; [str. 155]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lew Nikołajewicz Tołstoj&lt;/b&gt;: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wszystko, co zapisane w tym kajecie, to prawie łgarstwo - fałsz. Myśl, że ona jest tutaj i czyta mi przez ramię - pomniejsza i psuje moją prawdę. [...] Muszę dopisać [coś] - dla niej - ona będzie czytała - dla niej piszę, nie żeby nieprawdę, ale wybierając z wielu rzeczy to, czego dla siebie samego bym nie napisał&lt;/i&gt;. [str. 155)]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lew Nikołajewicz Tołstoj&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przejrzałem jej dziennik - spod słów czułości zieje ukryta złość na mnie. W życiu często tak samo.&lt;/i&gt; [str. 155]&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Zofia Andrejewna Tołstoj&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lowoczka zerwał ze mną wszelkie stosunki. Za co? Dlaczego - zupełnie tego nie rozumiem. [...] Czytałam po kryjomu jego pamiętnik, chciałam pojąć, dowiedzieć się, jak mogłabym wnieść w jego życie i sama otrzymać od niego cośkolwiek, co mogłoby nas znów połączyć. Ale jego pamiętnik przejmował mnie jeszcze większą rozpaczą: pewnie się dowiedział, że go czytam i teraz zaczął go gdzieś chować. Ale nic mi nie powiedział. &lt;/i&gt;[str. 174]&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FnnN10izsoQ/TqVPAEkxReI/AAAAAAAABO8/hAq9t2kGq60/s1600/Leo-Tolstoy-Sonia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="240" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-FnnN10izsoQ/TqVPAEkxReI/AAAAAAAABO8/hAq9t2kGq60/s400/Leo-Tolstoy-Sonia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wiadomo: śmiać się czy płakać. Fragmenty dzienników są wyrwane z szerszego kontekstu i dobrane pod kątem jednego wątku, niemniej dają pewien wgląd w związek Tołstojów. Że był on trudny, czytałam niejednokrotnie. Dopiero fabuła &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/klub-czytelniczy-odc-10-sonata.html"&gt;"Sonaty Kreutzerowskiej"&lt;/a&gt; traktującej o instytucji małżeństwa zachęciła mnie do poszperania w życiorysie autora. Droga była pokrętna, bo przez książkę o żonie pisarza, a dokładnie przez rozdział poświęcony jej w publikacji Radosława Romaniuka "One".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dramat Zofii Andrejewny" składa się z fragmentów dzienników obojga małżonków oraz wspomnień ich dzieci oraz bliskich, choć czasem znienawidzonych, znajomych. Autor nie przytacza niestety dat, a szkoda, bo opisuje zdarzenia z okresu 48 lat - tyle bowiem trwało małżeństwo Tołstojów. Tak czy owak, nietrudno z tych relacji wywnioskować, że od pewnego momentu związek przypominał szarpaninę, czemu z pewnością nie pomogły kontrowersyjne poglądy religijne pisarza, ani nasilająca się obsesja jego żony. Źródłem tejże były m.in. nieszczęsne pamiętniki Tołstoja, nad którymi małżonka chciała sprawować kontrolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OsQa61kcWDI/TqVPbixVlyI/AAAAAAAABPI/PYh3lg1yPJY/s1600/romaniuk.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="297" src="http://3.bp.blogspot.com/-OsQa61kcWDI/TqVPbixVlyI/AAAAAAAABPI/PYh3lg1yPJY/s400/romaniuk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tatiana Tołstoj &lt;/b&gt;(córka Zofii i Lwa):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak dawniej gotowa była bezgranicznie poświęcać się innym, teraz [matka] stała się ofiarą chorobliwej podejrzliwości: co mówią, co będą o niej mówili? Czy nie nazwą jej kiedyś Ksantypą? Miała pewne podstawy, by się tego obawiać, otaczali ją bowiem ludzie współczujący jej mężowi z powodu tego, co musiał od niej znosić. Dręczona obawą zażądała, by mąż dał jej przejrzeć wszystkie zapiski, które codziennie robił. Chciała, by wykreślone zostało tam wszystko, co mogłoby sprawić, że w przyszłości powezmą o niej niedobrą opinię.&lt;/i&gt; [str. 183]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Walentin Bułgakow&lt;/b&gt; (sekretarz pisarza):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Obudziwszy się rano, dowiedziałem się, że nocą w domu było wielkie zamieszanie. Zofia Andrejewna, wciąż wymagając, by Lew Nikołajewicz zabrał od Czertkowa swoje dzienniki, urządziła mu gwałtowną scenę. Najpierw leżała na podłodze jego balkonu, potem pobiegła do parku.&lt;/i&gt; [str. 203]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta tragikomedia trwała do końca życia Tołstoja czyli do jesieni 1910 r., kiedy to stary i schorowany pisarz zdecydował się definitywnie odejść z domu, po czym wkrótce zmarł. Jakkolwiek negatywne pojęcie o Zofii Tołstojowej można sobie wyrobić na podstawie przytoczonych cytatów i książki Romaniuka, trzeba zaznaczyć, że jej mąż nie pozostawał bez winy i walnie przyczynił się do ich wspólnego dramatu. Choćby dla porównania wersji obojga państwa T. warto będzie kiedyś poczytać "na dwie ręce" ich dzienniki. Lektura może być męcząca, ale bez wątpienia interesująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Radosław Romaniuk "One: Nadieżda Mandelsztam, Anna Iwaszkiewiczowa, Zofia Tołstojowa, Maria Kasprowiczowa", Wydawnictwo Twój Styl, Warszawa 2005&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3996394034909969941?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3996394034909969941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/czytaam-jego-pamietnik.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3996394034909969941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3996394034909969941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/czytaam-jego-pamietnik.html' title='Czytałam jego pamiętnik'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-FnnN10izsoQ/TqVPAEkxReI/AAAAAAAABO8/hAq9t2kGq60/s72-c/Leo-Tolstoy-Sonia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-9107804800715020290</id><published>2011-10-21T15:03:00.041+02:00</published><updated>2011-10-21T15:03:00.148+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 10) - Sonata Kreutzerowska</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Na początek podziękowania dla &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/"&gt;Lirael&lt;/a&gt;, która podsunęła mi pomysł na dzisiejszą lekturę. Miało być krótko i treściwie, a "Sonata Kreutzerowska" doskonale spełnia oba warunki. Mam nadzieję, że inni również mają podobne odczucia;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yCrbSOjvx_k/Tp63RuNf5-I/AAAAAAAABOk/HCr4nrzTerA/s1600/Sonatakreutzerowska_tolstoj.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://2.bp.blogspot.com/-yCrbSOjvx_k/Tp63RuNf5-I/AAAAAAAABOk/HCr4nrzTerA/s320/Sonatakreutzerowska_tolstoj.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania do rozważenia (nie trzeba odpowiadać na wszystkie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Czy czytacie/lubicie klasyków XIX-wiecznej literatury rosyjskiej? Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Czy Waszym zdaniem w "Sonacie Kreutzerowskiej" Tołstoj daje się poznać jako wielki pisarz? Czy lektura zachęca Was do sięgnięcia po inne książki tego pisarza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Główny bohater Pozdnyszew to szaleniec czy zgorzkniały realista? Czy jego opinie na temat małżeństwa, seksu i potomstwa można traktować poważnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Czy wypowiedzi Pozdnyszewa dot. równouprawnienia kobiet świadczą o jego mizoginizmie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Opowiadanie Tołstoja otwierają dwa cytaty z Biblii:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;A ja powiadam wam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, popełnił już w sercu swym cudzołóstwo. (Mt 5,28)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to rzekli Mu uczniowie Jego: "Jeżeli tak się ma sprawa między mężczyzną a niewiastą, to lepiej się nie żenić". Lecz On im odrzekł: "Nie wszyscy to pojmują, lecz jedynie ci, którym jest dane. Są bowiem ludzie, którzy od urodzenia niezdolni są do małżeństwa, i są tacy, których ludzie niezdolnymi uczynili; a są tacy, którzy ze względu na królestwo niebieskie wyrzekają się małżeństwa. Kto pojąć może, niech pojmuje". (Mt 19, 10-12)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jakie znaczenie ww. cytaty mają w świetle utworu? Czy rozpoczynając lekturę zwracacie uwagę na motto wykorzystane przez pisarza? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Czy lektura "Sonaty Kreutzerowskiej" skłoniła Was do zapoznania się z biografią autora? Czy np. wiedza o tym, że Tołstoj był wrogiem kolei, uwielbiał muzykę klasyczną, wpływa w jakikolwiek sposób na Wasz odbiór utworu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Czy Waszym zdaniem tytuł opowiadania pasuje do treści?&lt;/b&gt; Sonaty Beethovena można wysłuchać na &lt;a href="http://imslp.org/wiki/Violin_Sonata_No.9,_Op.47_%28Beethoven,_Ludwig_van%29"&gt;tej&lt;/a&gt; stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8. Miejsce na Wasze pytania&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszam do dyskusji;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-9107804800715020290?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/9107804800715020290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/klub-czytelniczy-odc-10-sonata.html#comment-form' title='Komentarze (63)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/9107804800715020290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/9107804800715020290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/klub-czytelniczy-odc-10-sonata.html' title='Klub czytelniczy (odc. 10) - Sonata Kreutzerowska'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yCrbSOjvx_k/Tp63RuNf5-I/AAAAAAAABOk/HCr4nrzTerA/s72-c/Sonatakreutzerowska_tolstoj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>63</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3044188673644345274</id><published>2011-10-19T09:56:00.001+02:00</published><updated>2011-10-19T13:54:33.212+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Zgrzebło z żelaza</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;Anna Świrszczyńska&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;U&gt;Zgrzebło z żelaza&lt;/U&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś nie przychodź do mnie.&lt;br /&gt;Gdybym uchyliła drzwi,&lt;br /&gt;nie poznałbyś mojej twarzy.&lt;br /&gt;Bo dziś u mnie remanent i kapitalny remont,&lt;br /&gt;bilans doroczny,&lt;br /&gt;wielkie pranie.&lt;br /&gt;Generalna próba końca świata&lt;br /&gt;w mikrokosmosie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgrzebłem z żelaza&lt;br /&gt;szoruję ciało aż do kości.&lt;br /&gt;Zdjęłam z kości skórę, wisi obok,&lt;br /&gt;gołe wnętrzności dymią,&lt;br /&gt;drgają gołe żebra,&lt;br /&gt;a tu sąd,&lt;br /&gt;wysoce wysoki trybunał&lt;br /&gt;idzie sądzić w trybie doraźnym.&lt;br /&gt;Wszystkie wyroki&lt;br /&gt;skazujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzi mózg i oczy wyjęte z czaszki,&lt;br /&gt;grzeszną nagość miednicy&lt;br /&gt;i zębów bez dziąseł,&lt;br /&gt;płuca nieczyste, leniwe golenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, ciężko się dzisiaj trudzę,&lt;br /&gt;zgrzebłem z żelaza&lt;br /&gt;szoruję ciało aż do kości,&lt;br /&gt;kość aż do szpiku.&lt;br /&gt;Chcę być czystsza niż kość.&lt;br /&gt;Chcę być czysta&lt;br /&gt;jak nicość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, wykonuję wyroki,&lt;br /&gt;dygocę z przerażenia,&lt;br /&gt;skazanka i upracowany kat.&lt;br /&gt;Robię bilans, pocę się&lt;br /&gt;krwawym potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie przychodź dziś do mnie.&lt;br /&gt;Nie kupuj kwiatów. Szkoda forsy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3044188673644345274?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3044188673644345274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zgrzebo-z-zelaza.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3044188673644345274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3044188673644345274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zgrzebo-z-zelaza.html' title='Zgrzebło z żelaza'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2808140931508524182</id><published>2011-10-17T14:04:00.000+02:00</published><updated>2011-10-17T14:04:38.568+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Zaklęte rewiry</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Kiedy na początku roku przeczytałam zapowiedź, że warszawski Teatr Konsekwentny planuje wystawienie "Zaklętych rewirów", pomyślałam, że to dość odważny pomysł. Zmierzyć się z powieścią Worcella, znaną z &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/12206"&gt;ekranizacji&lt;/a&gt; Janusza Majewskiego oraz znakomitych ról Romana Wilhelmiego i Marka Kondrata, to duże wyzwanie. Później zreflektowałam się, że grupa widzów, którzy widzieli film, może być niewielka, więc dla większości  spektakl będzie całkowitą nowością. Mnie do jego obejrzenia skłoniło głównie nazwisko reżysera (Adam Sajnuk), który z powodzeniem wystawił niedawno &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/01/kompleks-portnoya-w-teatrze.html"&gt;"Kompleks Portnoya"&lt;/a&gt;, a wcześniej m.in. sztuki Ionesco. Ciekawość, jak wypadnie porównanie obu adaptacji, też zrobiła swoje.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PtMk60v6DSo/TpwWeWi0_KI/AAAAAAAABNc/3XMZrm75KBY/s1600/zakleterewiryplakat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="226" src="http://4.bp.blogspot.com/-PtMk60v6DSo/TpwWeWi0_KI/AAAAAAAABNc/3XMZrm75KBY/s320/zakleterewiryplakat.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W "Zaklęte rewiry" Sajnuka wchodzi się natychmiast: kelnerzy z kurtuazją wskazują widzom miejsca przy nakrytych stolikach, na zapleczu restauracji trwają przepychanki, jazz band zaczyna grać. I tak będzie już do końca - barwnie, głośno, w szybkim tempie. Gra świateł, czerwone kostiumy, pomysłowe układy choreograficzne i muzyka na żywo to mocne akcenty w spektaklu, które cieszą oko i ucho. Wśród ogólnego rozbuchania stopniowo rysuje się opowieść o władzy i poddaństwie oraz o godności i poniżeniu. Historia Boryczki zdobywającego kolejne szczeble kariery jest tylko pretekstem do pokazania niejednoznacznych zależności społecznych. I takie ujęcie bardzo mi się podobało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hhRIPFJC8G8/TpwX_oc29NI/AAAAAAAABOM/zw8r8pfKlN4/s1600/zaklete.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="266" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-hhRIPFJC8G8/TpwX_oc29NI/AAAAAAAABOM/zw8r8pfKlN4/s400/zaklete.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podobało mi się zresztą całe przedstawienie, choć jest kilka wyjątków. Po pierwsze, przydałyby się drobne skróty. Po drugie, żadna z ról nie zachwyca w szczególny sposób. Mariusz Drężek jako brutalny Fornalski może się i wybija, ale to nie jest trudne w przypadku roli czarnego charakteru. Dla mnie to jego kolejna dobra, jednak bardzo podobna do poprzednich rola. Mateusz Banasiuk jako Boryczko bez zarzutu odgrywa wchodzącego w życie chłopaczka, niestety w pewnym momencie ewidentnie zaczyna mu brakować środków wyrazu. Z pozostałej obsady dał się zauważyć Marek Kossakowski w roli Tarasa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując - "Zaklęte rewiry" Teatru Konsekwentnego to spektakl zrobiony bardzo sprawnie i świadczący o dużej inwencji reżysera. Zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie ostatnio widziałam w stolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;************************************************************************************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Zaklęte rewiry" w Teatrze Konsekwentnym w Warszawie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;wg powieści Henryka Worcella&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria i scenariusz: Adam Sajnuk&lt;br /&gt;Obsada:Mariusz Drężek, Mateusz Banasiuk, Bartosz Adamczyk, Mateusz Znaniecki, Sebastian Cybulski, Marek Kossakowski i in.&lt;br /&gt;Koprodukcja: Teatr Studio (Warszawa)&lt;br /&gt;Premiera: 11 września 2011 r., Teatr Studio (Warszawa). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fot. Marta Ankiersztejn&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;więcej informacji na stronie &lt;a href="http://www.teatrkonsekwentny.pl/?id=zaklete-rewiry&amp;status=1#n"&gt;Teatru Konsekwentnego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2808140931508524182?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2808140931508524182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zaklete-rewiry.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2808140931508524182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2808140931508524182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zaklete-rewiry.html' title='Zaklęte rewiry'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PtMk60v6DSo/TpwWeWi0_KI/AAAAAAAABNc/3XMZrm75KBY/s72-c/zakleterewiryplakat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2172725579215926626</id><published>2011-10-14T10:29:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T10:29:57.580+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Herbaty nie będzie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;W angielskich powieściach obyczajowych przeważnie pije się herbatę. Nie u Iris Murdoch. U niej pije się whisky, wino lub szampana. W &lt;i&gt;A Severed Head&lt;/i&gt; (nietłumaczonej na polski) alkohol leje się obficie i stanowi ważny rekwizyt. Poszczególne trunki znakomicie podkreślają emocje bohaterów (a te zmieniają się jak w kalejdoskopie), ale też stwarzają wiele możliwości dla rozwoju wydarzeń. Skrzynki z butelkami trzeba nosić do piwnicy, czerwone wino można rozlać na dywanie w sypialni, kieliszki przez nieuwagę potłuc i już fabuła nabiera dramatyzmu. O zatruciu alkoholowym nie ma co wspominać, pole do popisu ogromne;). &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bTJ9WkJwCqU/TpfyZBln4CI/AAAAAAAABNQ/e0EA36dg-IA/s1600/severed_head_1961.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-bTJ9WkJwCqU/TpfyZBln4CI/AAAAAAAABNQ/e0EA36dg-IA/s320/severed_head_1961.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny przekonałam się, że u Murdoch nic nie dzieje się bez powodu i że drobiazgi mają znaczenie. Jeśli pisarka zdecydowała się na narrację pierwszoosobową, to niewątpliwie miała w tym określony cel. Na przykład taki, żeby opowiadając historię z perspektywy głównego bohatera dokładnie oddać stan jego ducha, a w czytelniku obudzić instynkt mordercy. Ja przynajmniej dość szybko nabrałam ochoty, aby udusić Martina gołymi rękami. Co za facet! Ma 41 lat, ale to chyba błąd w druku, bo pod względem dojrzałości przypomina raczej 14-latka. Egocentryczny i wygodnicki, ma w zwyczaju uznawać wiele rzeczy za oczywiste. Z chwilą, gdy los spłata mu figla i niespodzianki posypią się lawinowo, biedaczysko zacznie cierpieć. A cierpieć -  trzeba przyznać - potrafi jak mało kto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie żartuję sobie, ale tak chyba należy do tej powieści podchodzić. &lt;i&gt;A Severed Head&lt;/i&gt; jest przede wszystkim satyrą na obyczajowość klasy średniej. Murdoch kpi sobie z rewolucji seksualnej, z wolności człowieka, kpi sobie także z psychoanalizy. Szalone tempo i nieprawdopodobne sytuacje przypominają niekiedy tragifarsę, niemniej jest to rozrywka na wysokim poziomie. Czytelnik oczekujący poważnych tematów może być spokojny: na pewno takie znajdzie. Dla mnie była to bardzo satysfakcjonująca lektura, która mimo 50-letniego "stażu" nadal zachowuje świeżość. Alkohol najwyraźniej ma właściwości konserwujące;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst powieści dostępny jest &lt;a href="http://chomikuj.pl/kasia_vuk/Literatura+angielska/Literatura+w+j*c4*99zyku+angielskim/Iris+Murdoch+-+A+Severed+Head,968855517.pdf"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Iris Murdoch 'A Severed Head', Chatto and Windus, 1961&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2172725579215926626?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2172725579215926626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/herbaty-nie-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2172725579215926626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2172725579215926626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/herbaty-nie-bedzie.html' title='Herbaty nie będzie'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bTJ9WkJwCqU/TpfyZBln4CI/AAAAAAAABNQ/e0EA36dg-IA/s72-c/severed_head_1961.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5259746557573438109</id><published>2011-10-12T09:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-12T09:30:58.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Czeskie klimaty</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;Jesień i zima mogą być w tym roku nieco przyjemniejsze niż zazwyczaj, przynajmniej dla niektórych czytelników;) W ubiegły piątek Wyborcza zainaugurowała nowy cykl wydawniczy pt. &lt;a href="http://kulturalnysklep.pl/LC/prcl/kolekcja--literatura-czeska-.html"&gt;"Literatura czeska"&lt;/a&gt; prezentujący 16 powieści &lt;b&gt;wraz z ich ekranizacjami&lt;/b&gt;. Gratka nie lada, zwłaszcza że wybór jest całkiem interesujący, niektóre tytuły to klasyka i filmu, i literatury. O cyklu bardzo ciekawie &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75475,10427728,L%C3%A1ska_nebesk%C3%A1.html"&gt;pisze&lt;/a&gt; naczelny czechofil RP czyli Mariusz Szczygieł. Pierwszego tomu nie udało mi się niestety nawet przejrzeć - nie znalazłam go w żadnym kiosku. Domyślam się, że powodem była promocyjna cena 14,99 zł. Na zakup całego cyklu nie zdecydowałam się, ale taki "Palacz zwłok" i "Karakit" kusi mnie bardzo;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-au3Z398JAoM/TpVAdAjFjJI/AAAAAAAABM4/KXqYIlDuZ10/s1600/czesi.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="317" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-au3Z398JAoM/TpVAdAjFjJI/AAAAAAAABM4/KXqYIlDuZ10/s400/czesi.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pełna lista:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. "Obsługiwałem angielskiego króla" Bohumil Hrabal - 7 października 2011&lt;br /&gt;2. "Śmierć pięknych saren" Ota Pavel - 14 października 2011&lt;br /&gt;3. "Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej" tom 1 i 2 Jaroslav Hasek - 21 października 2011&lt;br /&gt;4. "Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej" tom 3 i 4 Jaroslav Hasek - 28 października 2011&lt;br /&gt;5. "Czarny Piotruś" Jarosłav Papoušek - 4 listopada 2011&lt;br /&gt;6. "Opera żebracza" Vaclav Havel - 10 listopada 2011&lt;br /&gt;7. "Sklep przy głównej ulicy " Ladislav Grosman - 18 listopada 2011&lt;br /&gt;8. "Butelki zwrotne" Zdenek Sverak - 25 listopada 2011&lt;br /&gt;9. "Palacz zwłok" Ladislav Fuks - 2 grudnia 2011&lt;br /&gt;10. "Święto przebiśniegu" Bohumil Hrabal - 9 grudnia 2011&lt;br /&gt;11. "Perełki na dnie" Bohumil Hrabal - 16 grudnia 2011&lt;br /&gt;12. "Lemoniadowy Joe" Jiri Brdecka - 23 grudnia 2011&lt;br /&gt;13. "Kapryśne lato" Vladislav Vencura - 30 grudnia 2011&lt;br /&gt;14. "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Bohumil Hrabal - 5 stycznia 2012&lt;br /&gt;15. "Wychowanie dziewcząt w Czechach" Michal Viewegh - 13 stycznia 2012&lt;br /&gt;16. "Krakatit" Karel Capek - 20 stycznia 2012&lt;br /&gt;17. "Batalion czołgów" Josef Skvorecky - 27 stycznia 2012 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5259746557573438109?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5259746557573438109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/czeskie-klimaty.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5259746557573438109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5259746557573438109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/czeskie-klimaty.html' title='Czeskie klimaty'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-au3Z398JAoM/TpVAdAjFjJI/AAAAAAAABM4/KXqYIlDuZ10/s72-c/czesi.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4784113783486473813</id><published>2011-10-10T13:21:00.001+02:00</published><updated>2011-10-10T13:22:15.424+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Próba generalna</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Pierwszy raz dane mi było obejrzeć próbę generalną spektaklu. Okazję stanowił "Idiota" w reżyserii Grzegorza Brala w stołecznym Teatrze Studio. Publiczność dopisała, przyszła chyba nawet w nadmiarze sądząc po sporej grupie osób siedzącej na podłodze. Sympatyczny pan reżyser na początku zaznaczył, że to próba i nie wie, jak długo potrwa spektakl, bo ten grany poprzedniego wieczora był inny, i następne też będą inne. Najlepiej przyjść i zobaczyć wszystkie.;) Mieliśmy się też nie dziwić, jeśli będzie przerywał aktorom i wtrącał uwagi, bo praca nad przedstawieniem wciąż trwa. Interwencji było na szczęście niewiele, reżyser raz wszedł na scenę, żeby poprawić ustawienie lustra, kilka razy podrzucił (z pamięci, nie z kartki;) tekst, szeptał coś do mikrofonu. Siedziałam blisko i obserwowałam czasem reakcje Brala. Śledził całość z dużą uwagą i zainteresowaniem (!), podczas jednej ze scen (bynajmniej nie zabawnej) uśmiech nie schodził mu z twarzy. Sprawiał wrażenie człowieka  bardzo intensywnie przeżywającego spektakl, ale też bardzo pozytywnie nastawionego do zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WXKUAEyc1q8/TpLSH1psMnI/AAAAAAAABMQ/2Y2v9X2eu_0/s1600/idiota.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="266" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-WXKUAEyc1q8/TpLSH1psMnI/AAAAAAAABMQ/2Y2v9X2eu_0/s400/idiota.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przedstawienie zaczyna się od końca powieści (co w teatrze lubię;) czyli spotkania dwóch rywali po śmierci Nastazji. Scena jest ciemna, światło punktowe skupia się na rozdygotanym Rogożynie i wyciszonym Myszkinie, w tle gablota z ciałem kobiety. Rozmowa mężczyzn jest tak rozegrana, że trudno zdecydować, kto jest tytułowym idiotą. To nie zarzut, wręcz przeciwnie. Dotąd oglądałam tylko butnych Rogożynów, u Brala to człowiek cierpiący, sponiewierany przez miłość. Inaczej odczytany jest też Myszkin - wydaje się najrozsądniejszą postacią z całego towarzystwa. Ciekawa interpretacja, a przy tym nie burzy zamysłu Dostojewskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zNpEFUuQtn8/TpLSNYzIEnI/AAAAAAAABMY/A0a1HL738Zc/s1600/idiota2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-zNpEFUuQtn8/TpLSNYzIEnI/AAAAAAAABMY/A0a1HL738Zc/s400/idiota2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po świetnym, pełnym napięcia początku rzeczywistość zmienia się diametralnie: robi się jasno, głośno i ruchliwie. Spektakl rozgrywa się w trzech kolorach: przeważającym czerwonym, uzupełniającym białym i czarnym. Równie ważne jak tekst są obrazy (ruch) i muzyka, reżyser wcześniej zapowiadał zresztą, że znaczenie będzie podporządkowane formie. Dlatego być może "Idiota" Brala nie jest dokładnym przeniesieniem powieści, to raczej lekki jej zarys. Sceny są oderwane od siebie, widz za każdym razem zostaje wrzucony w środek akcji, co, jak podejrzewam, może stanowić problem dla osób nie znających książki. Jest też inna możliwość - odczytania spektaklu niezależnie od pierwowzoru literackiego, a z perspektywy reżysera. Jest to rozwiązanie do przyjęcia pod warunkiem, że wyrzucimy tyradę Myszkina na temat katolicyzmu. Owszem, zaznacza istotny dla Dostojewskiego temat, niemniej w inscenizacji Brala stanowi element zbędny, zupełnie nie pasuje do całości, która jest opowieścią o różnych odcieniach miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spektakl jest w moim odczuciu urzekający, dobrze się czułam w jego świecie. Nie wszystko było dla mnie zrozumiałe, chwilami drażnił mnie krzyk aktorów (zwłaszcza u Nastazji czyli Olgi Paszkowskiej), całość robi jednak duże i pozytywne wrażenie. Z obsady najbardziej spodobał mi się Przemysław Kosiński grający Rogożyna, zaciekawiła mnie też Marta Dobecka w roli Agłai. Jeśli to dopiero początek nowego rozdziału w historii podupadłego ostatnio Teatru Studio, to już się cieszę na ciąg dalszy. Oficjalna premiera "Idioty" - jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***************************************************************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Idiota" wg scenariusza i w reżyserii Grzegorza Brala&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o&lt;i&gt;bsada: Justyna Bielecka, Marta Dobecka, Agata Góral, Irena Jun, Agata Meiluté, Olga Paszkowska, Janusz Andrzejewski, Aleksander Bednarz, Mateusz Lewandowski, Przemysław Kosiński, Marek Kulka, Adam Pater, Krzysztof Strużycki, Maciej Wyczański&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więcej informacji i zdjęć na stronie&lt;/i&gt; &lt;a href="http://teatrstudio.pl/spektakl/idiota/"&gt;Teatru Studio&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fotografie: Krzysztof Bieliński&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;****************************************************************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4784113783486473813?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4784113783486473813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/idiota-grzegorz-bral.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4784113783486473813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4784113783486473813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/idiota-grzegorz-bral.html' title='Próba generalna'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WXKUAEyc1q8/TpLSH1psMnI/AAAAAAAABMQ/2Y2v9X2eu_0/s72-c/idiota.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4009117951997674489</id><published>2011-10-09T09:50:00.012+02:00</published><updated>2011-10-09T09:50:00.156+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>90 lat Różewicza</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tadeusz Różewicz&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z życiorysu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rok urodzenia&lt;br /&gt;miejsce urodzenia&lt;br /&gt;Radomsko 1921&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak&lt;br /&gt;na tej kartce&lt;br /&gt;ze szkolnego zeszytu syna&lt;br /&gt;mieści się mój życiorys&lt;br /&gt;zostało jeszcze trochę miejsca&lt;br /&gt;zostało kilka białych plam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tylko dwa zdania wykreśliłem&lt;br /&gt;ale jedno dopisałem&lt;br /&gt;po pewnym czasie&lt;br /&gt;dorzucę parę słów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pytasz o ważniejsze&lt;br /&gt;wydarzenia daty&lt;br /&gt;z mojego życiorysu&lt;br /&gt;spytaj o to innych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mój życiorys kończył się&lt;br /&gt;już kilka razy&lt;br /&gt;raz lepiej raz gorzej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4009117951997674489?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4009117951997674489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/90-lat-rozewicza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4009117951997674489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4009117951997674489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/90-lat-rozewicza.html' title='90 lat Różewicza'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6922447220193993925</id><published>2011-10-06T08:28:00.007+02:00</published><updated>2011-10-10T13:24:38.162+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. francuska'/><title type='text'>Złote myśli Gustawa</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Od jakiegoś czasu spore zainteresowanie (przynajmniej wśród niektórych czytelniczek;) wzbudza Gustave Flaubert. Że znakomitym pisarzem był, przekonać się mogliśmy podczas niedawnej &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/klub-czytelniczy-odc-9-pani-bovary.html"&gt;dyskusji o "Pani Bovary"&lt;/a&gt;. Że neurotykiem był, dało się wyczytać m.in. między wierszami &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/06/paszcz-zabojcy-odc-8.html"&gt;notatki&lt;/a&gt; jego znajomego.  Okazuje się, że Flaubert potrafił być także cudownie złośliwy, o czym świadczy jego "Słownik komunałów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BrRiAtziXZE/To1JWhOm85I/AAAAAAAABMI/NdNZXC841b0/s1600/slownik_komunalow_flaubert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="332" width="242" src="http://4.bp.blogspot.com/-BrRiAtziXZE/To1JWhOm85I/AAAAAAAABMI/NdNZXC841b0/s400/slownik_komunalow_flaubert.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Garść przykładów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Abelard&lt;/b&gt; - Jest rzeczą zbędną mieć jakieś wyobrażenie o jego filozofii lub znać tytuły dzieł. Napomknąć skromnie, że wytrzebił go Fulbert. Grób Heloizy i Abelarda: gdy zaczną dowodzić, że jest fałszywy, zakrzyknąć: Odziera mnie pan ze złudzeń! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Absynt&lt;/b&gt; - Wyjątkowa trucizna. Uśmiercił więcej żołnierzy, niż Beduini. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Akademia Francuska&lt;/b&gt; - Lżyć ją, lecz starać się, o ile możności, do niej trafić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Alabaster&lt;/b&gt; - Służy do przedstawiania najpiękniejszych części ciała kobiecego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Anatema Watykanu&lt;/b&gt; - Wyśmiewać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Angielki&lt;/b&gt; - Dziwić się, że mają ładne dzieci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Architekci&lt;/b&gt; - Zapominają zawsze, że dom ma mieć schody. Sami durnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ateista&lt;/b&gt; - Naród złożony z ateistów nie mógłby się ostać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Racine&lt;/b&gt; - Łobuz! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Radykalizm&lt;/b&gt; - Tym groźniejszy, im bardziej skryty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Republikanie&lt;/b&gt; - Nie wszyscy republikanie to złodzieje, jednakże wszyscy złodzieje - to republikanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ręka&lt;/b&gt; - Francja winna być rządzona żelazną ręką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Robotnik&lt;/b&gt; - Nawet zacny, póki się nie buntuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozcapierzyć&lt;/b&gt; - Kłócić się o wymowę tego słowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozstrzelać&lt;/b&gt; - Szlachetniej, niż gilotynować. Radość człowieka, wyróżnionego tą łaską. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozwód&lt;/b&gt;  - Gdyby Napoleon nie był się rozwiódł, wciąż byłby na tronie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ruptura&lt;/b&gt; - Ma ją każdy, lecz nikt o tym nie wie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rtęć&lt;/b&gt; - Zabija chorobę wraz z chorym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rzemiosła&lt;/b&gt; - Całkiem bezużyteczne, bowiem zastępują je maszyny, wytwarzające wszystko o wiele prędzej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rzeźnicy&lt;/b&gt; - Straszni podczas rewolucji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zapach (nóg)&lt;/b&gt; - Oznaka zdrowia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zarys&lt;/b&gt; - Przy oglądaniu posągów mówić przy każdym: Cóż za wdzięczny zarys. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ząb "oczny"&lt;/b&gt; - Niebezpiecznie wyrywać, bo łączy się z okiem. Gdy go rwą, to średnia przyjemność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrowo napisane - Tak mówią stróże o powieściach odcinkowych, gdy im się podobają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zegarek&lt;/b&gt; - Dobry tylko genewski. Gdy sięga poń postać z farsy, musi ukazać się cebula: nieunikniony żarcik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zęby&lt;/b&gt; - Psują się od jabłecznika, tytoniu, cukierków i lodów, spania z otwartą gębą i picia zaraz po zupie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Znakomitość&lt;/b&gt; - Interesować się najdrobniejszymi szczegółami prywatnego życia ludzi znakomitych, by mieć później możność wszystkich ich oczerniać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej komunałów na &lt;a href="http://niniwa2.cba.pl/slownik_komunalow.htm"&gt;tej&lt;/a&gt; stronie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gustave Flaubert "Słownik komunałów" tłum. Jan Gondowicz, Fundacja Brulionu, 1993&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6922447220193993925?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6922447220193993925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zote-mysli-gustawa.html#comment-form' title='Komentarze (65)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6922447220193993925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6922447220193993925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/zote-mysli-gustawa.html' title='Złote myśli Gustawa'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BrRiAtziXZE/To1JWhOm85I/AAAAAAAABMI/NdNZXC841b0/s72-c/slownik_komunalow_flaubert.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>65</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3763134336609377481</id><published>2011-10-03T14:56:00.002+02:00</published><updated>2011-10-07T08:53:25.905+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><title type='text'>Nowosielski</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Arcyciekawa książka. Z gatunku tych, które nie tylko pokazują artystę na tle epoki, ale potrafią także z grubsza objaśnić jego nie zawsze łatwą w odbiorze twórczość. Biografia Nowosielskiego znakomicie przedstawia fenomen malarza często nierozumianego przez publiczność, a wśród znawców sztuki budzącego skrajne oceny. Malarza znanego przede wszystkim z dzieł o charakterze sakralnym, choć mającego także na swoim koncie liczne akty kobiece o sadystycznym wydźwięku. Postać niezwykle ciekawa również ze względu na ukraińskie korzenie i przywiązanie do prawosławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SC-DVctXcvQ/TomtADeN6oI/AAAAAAAABLg/aXLNLHP_fLo/s1600/Krystyna-Czerni-Nietoperz-w-swiatyni-Biografia-Jerzego-Nowosielskiego.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="255" src="http://1.bp.blogspot.com/-SC-DVctXcvQ/TomtADeN6oI/AAAAAAAABLg/aXLNLHP_fLo/s320/Krystyna-Czerni-Nietoperz-w-swiatyni-Biografia-Jerzego-Nowosielskiego.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książka Krystyny Czerni jest napisana w bardzo przystępny sposób, raczej z myślą o laikach niż znawcach tematu. Nowosielskiego pokazuje bez upiększeń, nie robiąc tabu z jego długoletniego alkoholizmu czy bliskich relacji z wybranymi muzami. To jednak margines, w centrum pozostaje Nowosielski jako artysta. Powiedzieć: artysta wizjoner nie byłoby nadużyciem, takie przynajmniej mam wrażenie po lekturze "Nietoperza...". Wizjonerstwo Nowosielskiego nie było wyssane z palca, miało solidne podwaliny w teologii i filozofii. Cytowane wypowiedzi malarza wprowadzają czytelnika do całkiem innego świata, jak dla mnie nieznanego wręcz. Być może dlatego poznawanie źródeł i ścieżek twórczości Nowosielskiego skojarzyło mi się z podróżą na wschód. Bardzo bliski, bo zabużański, ale wschód;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pvxcVtCTa08/TomwQcqfFpI/AAAAAAAABL4/lkdj5DVXMU8/s1600/Bialy_Bor.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="299" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-pvxcVtCTa08/TomwQcqfFpI/AAAAAAAABL4/lkdj5DVXMU8/s400/Bialy_Bor.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;Biały Bór - wnętrze cerkwi zaprojektowanej przez Nowosielskiego&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Autorka zamieściła w biografii sporo świetnych zdjęć i dokumentów z archiwum rodzinnego artysty, zdarzają się i takie sprzed 100 lat. Dużo miejsca poświęciła tematowi wciąż mało popularnemu, a mianowicie stosunkom polsko-ukraińskim na przestrzeni niemal całego ubiegłego stulecia. Jedyne, co mogę Czerni zarzucić, to brak dokładnych przypisów do przytaczanych wypowiedzi i cytatów, po książkach &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2010/11/kapuscinski-non-fiction-artur.html"&gt;Domosławskiego&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/franaszek-wybiorczo.html"&gt;Franaszka&lt;/a&gt; takie niedociągnięcia rażą. To na szczęście drobiazg, całość jest jak najbardziej godna polecenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek: tematy prac dyplomowych zatwierdzonych przez stosowną komisję krakowskiej ASP w pierwsze połowie lat 50-tych: &lt;i&gt;Skutki planu Marshalla, Walka z imperializmem, Młocka na polu spółdzielczym, Marceli Nowotko w pracy konspiracyjnej, Reperacja lokomotywy w parowozowni, Chłopi otrzymują nawozy sztuczne, Traktorzyści przy pracy w polu, Budowa rozdzielnika wysokiego napięcia, Aresztowanie rewolucjonisty, Czytanie gazety na wsi, Akcja zazielenienia miasta. &lt;/i&gt;Żyć nie umierać;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Krystyna Czerni "Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego", Wydawnictwo Znak, Kraków 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3763134336609377481?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3763134336609377481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/nowosielski.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3763134336609377481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3763134336609377481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/10/nowosielski.html' title='Nowosielski'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-SC-DVctXcvQ/TomtADeN6oI/AAAAAAAABLg/aXLNLHP_fLo/s72-c/Krystyna-Czerni-Nietoperz-w-swiatyni-Biografia-Jerzego-Nowosielskiego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4739316495891533011</id><published>2011-09-30T10:08:00.002+02:00</published><updated>2011-09-30T17:30:55.481+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Przepis</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FyfSgjbC1nE/ToRPpqVDREI/AAAAAAAABLY/yTZghE3S1Rw/s1600/michael-cunningham-nim-zapadnie-noc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://4.bp.blogspot.com/-FyfSgjbC1nE/ToRPpqVDREI/AAAAAAAABLY/yTZghE3S1Rw/s320/michael-cunningham-nim-zapadnie-noc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przepis na gniot à la Michael Cunningham&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki wybierz na tyle interesujące, żeby rozbudzić apetyt. Współczesny Manhattan, galeria sztuki, środowisko zasobnych Amerykanów nadadzą się do tego celu znakomicie. Ograne tematy typu: kryzys wieku średniego, kłopoty z tożsamością seksualną połącz z mało interesującymi i nieprzekonującymi bohaterami. Dla zaostrzenia smaku dodaj jedną postać z problemami. Nawet jeśli nie uzyskasz pożądanej głębi smaku, pamiętaj, że publika w twoim dziele i tak doszuka się  wspaniałej kompozycji i niezwykłej wnikliwości (w końcu to produkt z etykietą "Cunningham").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszaj długo i powoli, aż do uzyskania bezbarwnej, jednolitej masy. Jeśli uznasz za stosowne, możesz od czasu do czasu dosypać garść efekciarskich zdań np. &lt;i&gt;Czuje coś, coś się burzy na krańcach świata. Jakaś płochliwa czujność, ciemnozłoty nimb wysadzany rozbłyskami światła jak ryby w czarnych odmętach oceanu; hybryda galaktyki, sułtańskiego skarbca i chaotycznego, nieprzeniknionego bóstwa.&lt;/i&gt; (str. 30). Dla uzyskania efektu prozy z ambicjami potrzebować będziesz również min. kilku erudycyjnych wtrętów z zakresu malarstwa, literatury, architektury, kulturoznawstwa itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki jeszcze raz dokładnie wymieszaj. W fazie końcowej temperaturę znacznie podwyższyć. Wprowadź element(y) dramatyzmu, całość doprowadź do wrzenia, po kilku stronach zakończ proces tworzenia. Serwować na ciepło pod sugestywnym tytułem "Nim zapadnie noc" tuż po intensywnej akcji promocyjnej. Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Michael Cunningham "Nim zapadnie noc", tłum. Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo Rebis, Poznań, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4739316495891533011?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4739316495891533011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/nim-zapadnie-noc-michael-cunningham.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4739316495891533011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4739316495891533011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/nim-zapadnie-noc-michael-cunningham.html' title='Przepis'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FyfSgjbC1nE/ToRPpqVDREI/AAAAAAAABLY/yTZghE3S1Rw/s72-c/michael-cunningham-nim-zapadnie-noc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-362095191775889421</id><published>2011-09-27T09:45:00.008+02:00</published><updated>2011-09-27T09:45:00.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Nie daje mi spokoju</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;pewien artykuł z Wysokich Obcasów nr 37/2011w rubryce "Czytamy w Polsce". Zwróciła mi na niego uwagę &lt;b&gt;peek-a-boo&lt;/b&gt; przy okazji &lt;a href="http://buksy.wordpress.com/2011/09/13/"&gt;posta&lt;/a&gt; o książkowym magazynie GW. Rzeczony &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,10296144,10_ksiazek.html"&gt;artykuł&lt;/a&gt; autorstwa Pauliny Reiter to &lt;b&gt;"10 książek, które trzeba przeczytać, żeby zostać najfajniejszą dziewczyną w mieście"&lt;/b&gt;. Zapewne należało do niego podejść z przymrużeniem oka, co też uczyniłam, ale przyznam, że od tego mrużenia tylko mnie ślepia rozbolały. Toteż przecieram oczy i wciąż nie mogę się nadziwić takim oto rewelacjom:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Każdy, kto choć trochę śledzi trendy lub choć raz przechodził obok jednego z hipsterskich barów, wie, że najmodniejszym gadżetem są obecnie okulary w grubej, ciemnej oprawce.&lt;br /&gt;Nie ma w tym sezonie niczego bardziej seksownego niż wzrok lekko nadpsuty lekturą. Żeby zostać najfajniejszą dziewczyną w mieście, trzeba czytać. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sAofJqlgosU/ToBIMK_XAHI/AAAAAAAABLQ/zwsagK4kvoY/s1600/Wysokie-Obcasy--17092011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="250" src="http://2.bp.blogspot.com/-sAofJqlgosU/ToBIMK_XAHI/AAAAAAAABLQ/zwsagK4kvoY/s320/Wysokie-Obcasy--17092011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dalej jest nie mniej ciekawie. Najfajniejsze w mieście dziewczyny czyli: Plebanek, Szczuka, Drotkiewicz, Chutnik, dwie redaktorki z WO i niemniej fajna dziewczyna Jaś Kapela pomogły autorce ułożyć listę lektur obowiązkowych. Jury jak dla mnie mało reprezentatywne, lista (choć interesująca) również tendencyjna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;'Lato przed zmierzchem' Doris Lessing &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Kobieta do zjedzenia' Margaret Atwood &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Amatorki' Elfriede Jelinek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Platforma' Michel Houellebecq&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Gaza blues' Etgar Keret&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Elizabeth Costello' J.M. Coetzee&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Paw królowej' Dorota Masłowska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Dzienniki' Sylvia Plath&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Delta Wenus' Anais Nin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Zdążyć przed Panem Bogiem' Hanna Krall&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma nic złego w promowaniu czytelnictwa i konkretnych książek, ale kiepskie (i pretensjonalne) dziennikarstwo wywołuje u mnie zgrzytanie zębami. Nie wiem, czemu ma służyć tworzenie na siłę rzekomych trendów i mierników "fajności". &lt;u&gt;Jakieś pomysły?&lt;/u&gt; I pytanie zasadnicze: &lt;u&gt;czy jesteście fajne?&lt;/u&gt;;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pozostaje mi czekać na listę lektur dla fajnych chłopaków, w końcu panowie też mają prawo być modni, nieprawdaż?;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-362095191775889421?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/362095191775889421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/nie-daje-mi-spokoju.html#comment-form' title='Komentarze (66)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/362095191775889421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/362095191775889421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/nie-daje-mi-spokoju.html' title='Nie daje mi spokoju'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sAofJqlgosU/ToBIMK_XAHI/AAAAAAAABLQ/zwsagK4kvoY/s72-c/Wysokie-Obcasy--17092011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>66</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3855420850759179495</id><published>2011-09-23T15:12:00.011+02:00</published><updated>2011-09-27T09:23:11.038+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 9) - Pani Bovary</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Przystępując do dyskusji o "Pani Bovary" (pełny tytuł: "Pani Bovary czyli dzieje prowincji") warto wiedzieć o kilku faktach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor pracował nad powieścią blisko 5 lat - tyle czasu zajęło mu zbieranie dokumentacji. Jak pieczołowicie "dopieszczał" szczegóły, można przekonać się oglądając &lt;a href="http://www.bovary.fr/folios_liste.php?type=f&amp;id=4&amp;mxm=0101030005&amp;recueil=1&amp;page=1&amp;nb=24"&gt;jego rękopisy&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1857 r. Flaubertowi wytoczono proces o obrazę moralności. Prokurator utrzymywał, że &lt;i&gt;powieść jest apologią cudzołóstwa i może zdeprawować kobiety zamężne, rekomendując im, jako ratunek od nudnych mężów, zdrady małżeńskie&lt;/i&gt; (B. Reizow "Flaubert"). Pisarza uniewinniono, a książka dzięki procesowi sądowemu stała się bardzo popularna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O twierdzeniu autora: "Pani Bovary to ja" na pewno już słyszeliście;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SqruS5WmuIg/TnsTxwDTURI/AAAAAAAABLA/luI0GOn7HSw/s1600/pani_bovary.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="194" src="http://4.bp.blogspot.com/-SqruS5WmuIg/TnsTxwDTURI/AAAAAAAABLA/luI0GOn7HSw/s320/pani_bovary.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania na dziś:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Emma Bovary to postać papierowa czy kobieta z krwi i kości? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Czy w książce daje się rozpoznać stosunek autora do głównej bohaterki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Czy Emma to femme fatale czy ofiara swoich czasów/otoczenia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Jakie są kobiety w powieści Flauberta? Czy mężczyźni zostali przedstawieni w podobny sposób?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Jak Wam się podobał styl Flauberta? Co Waszym zdaniem powoduje, że po 155 latach od premiery "Pani Bovary" pozostaje jedną z najbardziej znanych powieści na świecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. O czym jest w Waszym odczuciu powieść Flauberta? Czy będziecie polecać ją innym? Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Czy znacie inne utwory (nie tylko literackie) inspirowane lub powołujące się na "Panią Bovary"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Wasze pytania&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do dyskusji;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3855420850759179495?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3855420850759179495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/klub-czytelniczy-odc-9-pani-bovary.html#comment-form' title='Komentarze (58)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3855420850759179495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3855420850759179495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/klub-czytelniczy-odc-9-pani-bovary.html' title='Klub czytelniczy (odc. 9) - Pani Bovary'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SqruS5WmuIg/TnsTxwDTURI/AAAAAAAABLA/luI0GOn7HSw/s72-c/pani_bovary.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>58</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1313829508426564050</id><published>2011-09-21T09:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T09:59:56.902+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Przytul no się powiedział</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;e. e. cummings&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przytul no się powiedział&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przytul no się powiedział&lt;br /&gt;(dam po nosie powiedziała&lt;br /&gt;tylko raz powiedział)&lt;br /&gt;mamy czas powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(daj pogładzić powiedział&lt;br /&gt;ile razy powiedziała&lt;br /&gt;jeszcze trochę powiedział)&lt;br /&gt;drzesz pończochę powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(no już rybko powiedział&lt;br /&gt;nie tak szybko powiedziała&lt;br /&gt;no to jak powiedział&lt;br /&gt;w każdym razie nie tak powiedziała)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no a tak powiedział&lt;br /&gt;(niby jak powiedziała&lt;br /&gt;to samo pomału powiedział&lt;br /&gt;to chociaż pocałuj powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dalej zgódź się powiedział&lt;br /&gt;a uczucie powiedziała)&lt;br /&gt;będzie też powiedział&lt;br /&gt;(co za zwierz powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;upragniona powiedział&lt;br /&gt;a co żona powiedziała&lt;br /&gt;no daj powiedział)&lt;br /&gt;aaj powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(och jak bosko powiedział&lt;br /&gt;jeszcze zostań powiedziała&lt;br /&gt;czemu nie powiedział)&lt;br /&gt;nie śpiesz się powiedziała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(nnno? powiedział&lt;br /&gt;ooo powiedziała)&lt;br /&gt;było cudownie powiedział&lt;br /&gt;(Należysz Do Mnie powiedziała)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przełożył Stanisław Barańczak&lt;/i&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dla porównania: &lt;a href="http://allpoetry.com/poem/8494119-may_i_feel_said_he-by-e_e_cummings"&gt;wersja oryginalna&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1313829508426564050?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1313829508426564050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/przytul-no-sie-powiedzia.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1313829508426564050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1313829508426564050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/przytul-no-sie-powiedzia.html' title='Przytul no się powiedział'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-285026148697281409</id><published>2011-09-19T16:10:00.000+02:00</published><updated>2011-09-20T13:57:53.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Wolę polskie kwoki</title><content type='html'>&lt;p&gt; &lt;p/&gt;Amy Chua miała szczęście - trafiły jej się wyjątkowo zdolne córki. Potrafiły czytać i liczyć w wieku lat 3, wykazywały się nadzwyczajnym słuchem muzycznym. Wzorem chińskich rodziców wystarczyło (sic!) przykręcić śrubę i wychować genialne dzieci. W przypadku autorki (urodzonej w Stanach Zjednoczonych potomkini chińskich emigrantów) oznaczało to całkowite podporządkowanie życia swojego i córek muzyce. Poszukiwanie odpowiednich nauczycieli, czasochłonne dojazdy na lekcje, żmudne godziny ćwiczeń oraz wynikające z nich awantury to chleb powszedni. Z perspektywy rodzica "zachodniego" Amy Chua przypomina prawdziwego kapo, który wszelkimi metodami stara się wycisnąć z więźnia jak najwięcej. Podobnie czuły się córki autorki.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QJCQq9c6pyE/TndMOCnDfwI/AAAAAAAABJw/DbeF5cQZmh0/s1600/Bojowa-piesn-tygrysicyl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="204" src="http://1.bp.blogspot.com/-QJCQq9c6pyE/TndMOCnDfwI/AAAAAAAABJw/DbeF5cQZmh0/s320/Bojowa-piesn-tygrysicyl.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;p/&gt;Przyznam, że tak fanatyczne podejście do edukacji dzieci jest mi zupełnie obce. Biorę pod uwagę różnice kulturowe i rozumiem wagę wykształcenia, niemniej chińskiej katordze nadziwić się nie mogłam. Byłabym w stanie nawet zaakceptować poglądy Chua, gdyby nie kilka kwestii. Raziło mnie przede wszystkim jej głębokie przeświadczenie o własnej nieomylności oraz pogarda dla rodziców wychowujących swoje latorośle w zupełnie inny sposób. Autorka zresztą dość często odnosi się z wyższością i drwiną wobec osób, które z różnych względów nie zasłużyły na jej szacunek. Śmieszyły mnie natomiast jej argumenty usprawiedliwiające surowe metody wychowawcze - np. faworyzowanie jednego z dzieci pojawia się przecież już w Biblii i baśniach braci Grimm (!). Ręce opadają. Przy tym wszystkim autorka, &lt;i&gt;nomen omen&lt;/i&gt; profesor prawa, bez zażenowania pisze o podrobieniu podpisu ojca w dokumentach wysyłanych na uniwersytet. Aż mi się cisnęło na usta: Kobieto! Spójrz w lustro! &lt;p&gt; &lt;p/&gt;Siły charakteru autorce można pozazdrościć - nawet mąż nie był w stanie przeciwstawić się jej metodom wychowawczym. I chyba nie zdziwi nikogo fakt, że psom państwa Chua również stawiano wysoko poprzeczkę. Po tych rewelacjach z satysfakcją odnotowałam, że młodsza córka wreszcie się zbuntowała i przemówiła własnym głosem. Dla matki był to szok, najwyraźniej najważniejsze były jej własne ambicje, dzieci miały tylko się dostosować i wykonać plan, a na koniec okazać wdzięczność. Dla chińskiej matki wszelkie odstępstwa od przyjętej metodyki są zabronione, indywidualizm jest niemile widziany. Całe szczęście, że w Europie dzieci wychowywane są inaczej. W przeciwnym razie córki pani Chua nie miałyby chyba CO grać, bo nie doczekalibyśmy się Bacha czy Debyssy'ego - ich artystyczne zapędy pewnie zostałyby zduszone niemal w zarodku. Teraz jest dla mnie jasne, dlaczego znam tak niewielu artystów z Chin - w tej kulturze liczy się głównie odtwarzanie.&lt;p&gt; &lt;p/&gt;______________________________________________________________________________________&lt;p&gt; &lt;p/&gt;&lt;i&gt;Amy Chua "Bojowa pieśń tygrysicy", tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński Media, Warszawa, 2011&lt;/i&gt;______________________________________________________________________________________&lt;p&gt; &lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-285026148697281409?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/285026148697281409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/wole-polskie-kwoki.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/285026148697281409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/285026148697281409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/wole-polskie-kwoki.html' title='Wolę polskie kwoki'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QJCQq9c6pyE/TndMOCnDfwI/AAAAAAAABJw/DbeF5cQZmh0/s72-c/Bojowa-piesn-tygrysicyl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8162763880187184688</id><published>2011-09-16T13:45:00.005+02:00</published><updated>2011-09-16T13:45:00.716+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Prawda czy fałsz?</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;- Dlaczego ci wszyscy przyjaciele są w miarę zadowoleni, podczas gdy ja jestem taka nieszczęśliwa?&lt;br /&gt;- A skąd wiesz, że są zadowoleni? Nic nie wiesz, dopóki nie zobaczysz, jaki jest układ ich stóp w łóżku.&lt;/i&gt; [str. 61]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Oszustwo" dialogiem stoi. Wstępów, opisów tu brak, są tylko konwersacje. Za każdym razem rozmawia pisarz i bliżej nieokreślona kobieta: kochanka, znajoma z przyjęcia, przyjaciółka. Równie dobrze może to być wciąż ta sama osoba, albo postać wymyślona na potrzeby powstającej książki. Dwuznaczności w powieści Rotha jest sporo, dodaje to całości pikanterii, co lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iKyi7Ove0hc/TnIkRsh59VI/AAAAAAAABJY/430zno1j-2g/s1600/Oszustwo_Philip-Roth.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-iKyi7Ove0hc/TnIkRsh59VI/AAAAAAAABJY/430zno1j-2g/s320/Oszustwo_Philip-Roth.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Autor prowadzi z czytelnikiem przewrotną grę, która wciąga do ostatnich stron. A przecież rozmowy są zwyczajne: o nieudanym małżeństwie, o byciu Żydem i antysemityzmie, o czeskich komunistach, o literaturze. Niepostrzeżenie wątki z różnych rozmów zaczynają się łączyć, zagadka tożsamości bohaterów wydaje się rozwiązana, a jednak finał dezorientuje. Pozostaje tylko stwierdzić: wiem, że nic nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I za to zbijanie czytelnika z tropu bardzo sobie Rotha cenię. Podobnie jak za świetne puenty i błyskotliwe spostrzeżenia - tym razem o "Pani Bovary" Flauberta i kilku utworach Kafki. Jest co przemyśleć, jest z czym dyskutować. Polityczne wtręty nieco nużą, ale reszta - wyborna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Philip Roth "Oszustwo", tłum. Jolanta Kozak, Czytelnik, Warszawa, 2007&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8162763880187184688?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8162763880187184688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/prawda-czy-fasz.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8162763880187184688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8162763880187184688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/prawda-czy-fasz.html' title='Prawda czy fałsz?'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iKyi7Ove0hc/TnIkRsh59VI/AAAAAAAABJY/430zno1j-2g/s72-c/Oszustwo_Philip-Roth.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6090813329478704229</id><published>2011-09-02T10:15:00.003+02:00</published><updated>2011-09-22T09:19:17.176+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Kolejne lektury Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Dzisiaj dwie książki. W październiku chciałabym zaprosić Was na rozmowę o &lt;b&gt;"Sonacie Kreutzerowskiej" Lwa Tołstoja&lt;/b&gt; czyli opowieść o miłości, zazdrości i szaleństwie. Klasyki rekomendować nie trzeba (chyba;), zaznaczę jedynie, że książka liczy zaledwie 104 strony;). Dyskusję rozpoczniemy w &lt;b&gt;piątek 21 października 2011 r&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_1rQharZI0s/Tl4mIrA5v3I/AAAAAAAABJI/YUVA4DasKrw/s1600/Tolstoj_Sonatakreutzerowska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://4.bp.blogspot.com/-_1rQharZI0s/Tl4mIrA5v3I/AAAAAAAABJI/YUVA4DasKrw/s320/Tolstoj_Sonatakreutzerowska.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lekturę listopadową ogłaszam z dużym wyprzedzeniem, jako że jest znacznie obszerniejsza. Będzie to pierwsza wydana powieść &lt;b&gt;Iris Murdoch&lt;/b&gt; czyli&lt;b&gt; "W sieci"&lt;/b&gt; z 1954 r. Wydanie w miniaturowej serii Nike ma 463 strony, więc w bardziej popularnym formacie byłoby to ok. 300 stron. Mam nadzieję, że historia młodego pisarza za sprawą wartkiej akcji i dużej dawki humoru okaże się skuteczną odtrutką na jesienną szarugę. O powieści będziemy rozmawiać &lt;b&gt;od 18 listopada 2011 r.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Rv_gpPbc4Ww/TnrhS_bZIeI/AAAAAAAABKQ/HBD_ukflht4/s1600/murdoch.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://1.bp.blogspot.com/-Rv_gpPbc4Ww/TnrhS_bZIeI/AAAAAAAABKQ/HBD_ukflht4/s320/murdoch.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych. Więcej o zasadach dyskusji &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przypominam, że Wasze propozycje lektur są mile widziane&lt;/b&gt;.;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6090813329478704229?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6090813329478704229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/kolejne-lektury-klubu-czytelniczego.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6090813329478704229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6090813329478704229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/kolejne-lektury-klubu-czytelniczego.html' title='Kolejne lektury Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_1rQharZI0s/Tl4mIrA5v3I/AAAAAAAABJI/YUVA4DasKrw/s72-c/Tolstoj_Sonatakreutzerowska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6403884327882020232</id><published>2011-08-31T10:49:00.001+02:00</published><updated>2011-08-31T10:49:00.779+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. węgierska'/><title type='text'>Pochwała przekory</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Dziwny ten Kosztolányi. Niby klasyk, a jakiś inny. Niby wszystko w powieści  jest jak należy, a jednak podczas lektury można się poczuć jak po otrzymaniu prztyczka w nos. Bo w "Ptaszynie" jest tak: autor pieczołowicie opisuje świat, którego już nie ma, zaznajamia nas ze smutnymi głównymi bohaterami, z wolna wprowadza czytelnika w stan uśpienia i nagle: hop! wykonuje woltę. Cofam się, czytam ponownie niepokojący fragment, z czasem przestaję się dziwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hSgTa29t1RM/TluZU0IGEMI/AAAAAAAABJA/BFi7vJBBR94/s1600/Ptaszyna_Dezso-Kosztolanyi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="215" src="http://3.bp.blogspot.com/-hSgTa29t1RM/TluZU0IGEMI/AAAAAAAABJA/BFi7vJBBR94/s320/Ptaszyna_Dezso-Kosztolanyi.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Psikusy Kosztolányiego polegają na tym, że po kilku akapitach melancholijnych opisów serwuje coś nieoczekiwanego i - można powiedzieć - niepopularnego. I tak na przykład kiedy zaczynamy już smucić się razem z państwem Vajkay z powodu wyjazdu ich ukochanej jedynaczki, kiedy wraz z ojcem patrzymy z żalem na tę mało urodziwą kobietę i martwimy się o jej nieciekawą przyszłość, nagle zostajemy wytrąceni z równowagi. Przy całym swoim współczuciu tatce zdarza się bowiem myśleć o Ptaszynie w sposób następujący:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wpatrywał się w córkę z obraźliwą niemal uwagą: patrzał na jej niezwykłą, ni to tłustą, ni to chudą twarz, na mięsisty nos z szerokimi, końskimi chrapami, na męskie, surowe brwi i malutkie, wodniste oczka, trochę przypominające jego własne.&lt;br /&gt;Nigdy nie był znawcą kobiet, ale wyjątkowo jasno zdawał sobie sprawę z tego, że jego córka jest brzydka. W tej chwili była nie tylko brzydka: zwiędnięta, przekwitła - prawdziwa stara panna.&lt;br /&gt;Właśnie teraz, w tym różowym snopie światła, rzucanym przez parasolkę, w tym jakby scenicznym oświetleniu zobaczył to zupełnie wyraźnie. "Wygląda jak gąsienica pod krzakiem róży" - pomyślał.&lt;/i&gt; [str. 27]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość nietypowe spojrzenie na własne dziecko. W podobny sposób Kosztolányi zaskoczy czytelnika niejednokrotnie i właśnie ta przekora podobała mi się w powieści najbardziej. Gdyby nie ona, tydzień na węgierskiej prowincji AD 1899 byłby trudny do zniesienia. Czas wlecze się niemiłosiernie, na dodatek Vajkajowie stronią od wszelkich uciech zadowalając się chudymi obiadkami, robótkami na drutach i wyjściem do kościoła. Dobrze, że chociaż czasem Ptaszyna wyfruwa z rodzinnego gniazda i można nieco ulżyć nieznośnej ciężkości bytu. Klatka z gołębiem pojawia się w finale nie bez powodu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dezsö Kosztolányi ''Ptaszyna'', przeł. Andrzej Sieroszewski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6403884327882020232?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6403884327882020232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/pochwaa-przekory.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6403884327882020232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6403884327882020232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/pochwaa-przekory.html' title='Pochwała przekory'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-hSgTa29t1RM/TluZU0IGEMI/AAAAAAAABJA/BFi7vJBBR94/s72-c/Ptaszyna_Dezso-Kosztolanyi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2794968056257121985</id><published>2011-08-29T10:40:00.018+02:00</published><updated>2011-08-29T10:40:00.574+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Uroki pomarańczowej serii</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Książkę Davida Storeya wyszperałam w niepozornym sklepiku z używaną odzieżą w centrum stolicy. Nazwisko autora kołatało mi w głowie, niestety mało konkretnie (nagroda Bookera za "Saville" w 1976 r.), o zakupie zdecydował głównie sentyment. Na wydawnictwie Penguina można zazwyczaj polegać, a egzemplarze ze starej, pomarańczowej serii mają dla mnie szczególny urok. Po pierwsze, przypominają mi moje pierwsze, nieporadne zmagania z książkami czytanymi w oryginale. Po drugie, mają specyficzny zapach, którego nie odnalazłam jeszcze w rodzimych wydawnictwach, nawet tych sprzed kilku dekad. Po trzecie, dawne kieszonkowe Penguiny miały wyjątkowo poręczny format. Zdarzały się i takie, w których barwiono na wiśniowo lub cytrynowo brzegi stron. Stare dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YvJr3xKpXGQ/TlobRLetNtI/AAAAAAAABIw/GMC5GQvwpiY/s1600/storey.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-YvJr3xKpXGQ/TlobRLetNtI/AAAAAAAABIw/GMC5GQvwpiY/s400/storey.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wracając do powieści Storeya - zakup okazał się nadzwyczaj udany. &lt;i&gt;Flight into Camden&lt;/i&gt; (1961) wciągnęła mnie za sprawą głównych bohaterów. Ona - młoda, chłodna, nieodgadniona; on - nieco starszy, zgorzkniały i słaby. Oboje niezbyt sympatyczni, może nawet nudni. Znajomość trudna, bo niestabilna: emocje i namiętności biorą górę nad rozsądkiem, nagłe zmiany nastrojów wywracają z trudem wypracowany ład. W tle szare i ponure miasto górnicze na północy Anglii, którego chłód i wilgoć przenikają pod koszulę czytelnika. Gdybym miała przypisać powieści konkretny miesiąc, byłby to listopad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związek z żonatym mężczyzną w latach 50-tych nie rokował dobrze, posłużył natomiast za dobry materiał na książkę. Przewidywalnej fabuły tu nie znajdziecie, wyrazistych bohaterów i celny opis obyczajowości - z pewnością. Uwagę zwraca narracja - chronologiczna, ale z lukami, chwilami można odnieść wrażenie, że w druku zagubiły się całe akapity. Nie jest to mankament, przeciwnie - lektura nabiera dodatkowego smaczku. Autorowi wybitnie udały się też niektóre sceny: pożegnanie na stacji z zagniewanym ojcem, nerwowe, całodniowe oczekiwanie na kochanka, nieoczekiwane spotkanie z bratem. Dość odważne z dzisiejszego punktu widzenia wydają się sceny erotyczne. Jednym słowem - gratka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;David Storey Flight into Camden, Penguin Books, 1964&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2794968056257121985?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2794968056257121985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/uroki-pomaranczowej-serii.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2794968056257121985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2794968056257121985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/uroki-pomaranczowej-serii.html' title='Uroki pomarańczowej serii'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-YvJr3xKpXGQ/TlobRLetNtI/AAAAAAAABIw/GMC5GQvwpiY/s72-c/storey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5032256312161097211</id><published>2011-08-26T09:52:00.022+02:00</published><updated>2011-08-26T12:53:48.582+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><title type='text'>Franaszek wybiórczo</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Po biografię Miłosza sięgnęłam głównie ze względu na niedawną dyskusję o &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/klub-czytelniczy-odc-6-zniewolony-umys.html"&gt;"Zniewolonym umyśle"&lt;/a&gt;. Ciekawiły mnie okoliczności powstania eseju, a zwłaszcza relacje poety z czterema literatami opisanymi (albo raczej: obsmarowanymi) jako Alfa, Beta, Gamma i Delta. O znajomości z Borowskim i Gałczyńskim niewiele się dowiedziałam, o tej z Andrzejewskim i Putramentem więcej. Z pewnością "dyskusyjne" postawy kolegów były ciekawym materiałem na książkę, warto jednak podkreślić, że Miłosz z jednym z panów się przyjaźnił, a z protekcji drugiego niejednokrotnie korzystał. Kłopotów z rozszyfrowaniem postaci nie było, tak więc zniesławieni koledzy narażeni byli na poważne nieprzyjemności. Sprawca zamieszania pozostawał w tym czasie od kilku lat poza krajem.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rpOkrcqtN1Y/TlToJGQYvoI/AAAAAAAABHw/PvUE0z3BZsE/s1600/Milosz-Biografia_Andrzej-Franaszek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="205" src="http://3.bp.blogspot.com/-rpOkrcqtN1Y/TlToJGQYvoI/AAAAAAAABHw/PvUE0z3BZsE/s320/Milosz-Biografia_Andrzej-Franaszek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podczas lektury biografii najbardziej zaskoczył mnie właśnie rozdźwięk między wymową twórczości a życiorysem Miłosza. Niewiele znam utworów Noblisty, ale najczęściej uderzał mnie w nich (i zniechęcał) podniosły ton i zapędy moralizatorskie. A przecież i Miłoszowi zdarzało się podejmować decyzje niepopularne i postępować nielojalnie. Z jednej strony negował nowy porządek w powojennej Polsce (choć od grudnia 1945 r. przebywał już za granicą) i ostrzegał przed komunizmem, a z drugiej to u wysoko postawionych znajomych szukał pomocy. I tak np. Ważyk, poeta i oficer polityczny I Armii, umożliwił Miłoszowi zajęcie dużego mieszkania w Krakowie, Putrament zapewnił posadę w ambasadzie w Nowym Jorku, ktoś inny zapobiegł zatrzymaniu poety w kraju, kiedy stał się politycznie podejrzany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BoUFCa8fQfM/TlTmWb4g25I/AAAAAAAABHo/hS99g4Yga4s/s1600/milosz_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="263" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-BoUFCa8fQfM/TlTmWb4g25I/AAAAAAAABHo/hS99g4Yga4s/s320/milosz_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W poczynaniach Miłosza wyraźnie daje o sobie znać silna chęć przetrwania - i podczas wojny, i w czasie stalinowskiej zawieruchy. W kraju, w którym wbija się do głowy, że za ojczyznę trzeba walczyć i umierać, postawa młodego poety zaskakuje. Ucieczka z kraju w 1939 r., posługiwanie się litewskim paszportem, brak zaangażowania w działania wojenne. Anna Turowicz wspominała jego spór ze Szczepańskim, kiedy &lt;i&gt;z wielkim przekonaniem tłumaczył Jasiowi, że walczyć nie zamierza, bo musi wojnę przeżyć: jego zadaniem jest pisanie, a nie walka, jego ewentualna śmierć na nic się nie przyda, natomiast jego pisanie jest dla Polski ważne.&lt;/i&gt; (str. 362) Równie intensywnie starał się przeżyć w okresie stalinizmu, robił wszystko, aby uciec przed opresyjnym systemem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gSQqPvRMEwM/TlTrnNIM-9I/AAAAAAAABIA/EFToUzMlNCo/s1600/milosz_1998.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="234" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-gSQqPvRMEwM/TlTrnNIM-9I/AAAAAAAABIA/EFToUzMlNCo/s320/milosz_1998.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Franaszkowi doskonale udało się pokazać złożony charakter głównego bohatera. Jego Noblista to człowiek obdarzony ogromnym talentem, ale też sporym bagażem wątpliwości, obaw i błędów. Z trudem godzący funkcję artysty z obowiązkami głowy rodziny. Do tego mężczyzna o imponującym wigorze seksualnym, miewający kochanki także po 60-tce.;) Biografia Franaszka nie jest peanem pochwalnym, ale w miarę pełnym portretem pełnokrwistego człowieka. Piszę "w miarę", ponieważ dostrzegam w książce białe plamy (momentami za dużo pojawiało się domniemywań autora zamiast faktów) oraz niewyjaśnione do końca wątki (np. dlaczego Miłosz nie został zmobilizowany w 1939 r.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W_iwH3UTYC0/TlToOdzX0uI/AAAAAAAABH4/lbSkUY_kIIE/s1600/czeslaw_2002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="215" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-W_iwH3UTYC0/TlToOdzX0uI/AAAAAAAABH4/lbSkUY_kIIE/s320/czeslaw_2002.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;fot. Judyta Papp&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Istotnym mankamentem biografii jest dla mnie dysproporcja między gruntownym opisem okresu "przednoblowskiego" a dość skrótowym potraktowaniem okresu "ponoblowskiego", a wszak te 24 lata były dla Miłosza pracowite. Zabrakło mi również szerszych informacji o znajomości z Iwaszkiewiczem i Andrzejewskim, ale być może to tematy zbyt obszerne i czekają na osobne publikacje. Książka Franaszka jest bez wątpienia warta uwagi i czasu potrzebnego na przeczytanie tych blisko 1000 stron - zaznaczam, że przypisy zajmujące ok. 200 stron są także ciekawe. Przed autorem chylę czoła: wziął na siebie dużą odpowiedzialność i poradził sobie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Jako lekturę uzupełniającą gorąco polecam wywiad &lt;a href=" http://wyborcza.pl/1,75480,9868973,Tony__syn_Milosza.html"&gt;z synem Miłosza&lt;/a&gt; oraz wywiad &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75475,10104216,Milosz_wiekszy_niz_Mickiewicz.html"&gt;z prof. Fiutem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Andrzej Franaszek "Miłosz. Biografia", Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5032256312161097211?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5032256312161097211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/franaszek-wybiorczo.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5032256312161097211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5032256312161097211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/franaszek-wybiorczo.html' title='Franaszek wybiórczo'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rpOkrcqtN1Y/TlToJGQYvoI/AAAAAAAABHw/PvUE0z3BZsE/s72-c/Milosz-Biografia_Andrzej-Franaszek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1254612360510338301</id><published>2011-08-25T09:14:00.000+02:00</published><updated>2011-08-25T09:14:00.624+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Miron na wczasach</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Miron Białoszewski&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wasza wczasowiczowska maść&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;doły&lt;br /&gt;puste&lt;br /&gt;smoki wyzdychały&lt;br /&gt;fiszbiny po nich wiszą&lt;br /&gt;leonardowskie&lt;br /&gt;szpara z wodą nie dopita&lt;br /&gt;piach zębami zgrzyta&lt;br /&gt;idzie pani&lt;br /&gt;idzie druga&lt;br /&gt;literatka&lt;br /&gt;trzecia w krzyk&lt;br /&gt;— ekshibicjonista w wykrocie!!!&lt;br /&gt;i w cwał&lt;br /&gt;wpadają do domu twórczego&lt;br /&gt;— tam tam!&lt;br /&gt;te, co siedziały&lt;br /&gt;zerwały się od tele&lt;br /&gt;— hop hop!&lt;br /&gt;ale echo w bok&lt;br /&gt;i tyle&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1254612360510338301?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1254612360510338301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/miron-na-wczasach.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1254612360510338301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1254612360510338301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/miron-na-wczasach.html' title='Miron na wczasach'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4767306236467499773</id><published>2011-08-23T09:56:00.002+02:00</published><updated>2011-08-23T09:56:00.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pulitzer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Powtórka z codzienności</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Męczą mnie ostatnio książki o tzw. zwykłych ludziach. Żyjących w małych miasteczkach, wiodących nudnawe życie i potwornie samotnych. Tyle razy już to opisywano. W "Okruchach codzienności" jest podobnie: w 13 opowiadaniach poznajemy mieszkańców amerykańskiej mieściny, w której nic nie ujdzie niezauważone przez sąsiada. Wszyscy o sobie wszystko wiedzą, a jednak pozostają sobie obcy. Po prostu banał.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hSimaINimA8/Tk5K-RjUUOI/AAAAAAAABHY/9IByzJm-wqQ/s1600/strout.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://2.bp.blogspot.com/-hSimaINimA8/Tk5K-RjUUOI/AAAAAAAABHY/9IByzJm-wqQ/s320/strout.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Coś jednak musi książkę wyróżniać, skoro w 2009 r. otrzymała nagrodę Pulitzera. Być może jest to postać nieznośnej nauczycielki Olive pojawiającej się w każdym opowiadaniu (oryginalny tytuł to właśnie Olive Kitteridge). Być może to dramaty przytrafiające się poszczególnym bohaterom: odwołanie ślubu, anoreksja u nastolatki, odejście bliskiej osoby. Trudno mi zdecydować i szczerze mówiąc niespecjalnie chce mi się tym zajmować. Opowiastki pani Strout najzwyczajniej w świecie spłynęły po mnie jak woda po kaczce. Wyjątkiem są dwa teksty: "Środki bezpieczeństwa", które moim zdaniem świetnie pokazują nieprzystawalność osób starszych do nowoczesnego świata oraz "Przestępczyni" czyli rzecz o niezbyt inteligentnej kobiecie poszukującej pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iEFytI4k5r0/TlNHURsV2VI/AAAAAAAABHg/FX3IgGDgTTU/s1600/kitteridge.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="207" src="http://4.bp.blogspot.com/-iEFytI4k5r0/TlNHURsV2VI/AAAAAAAABHg/FX3IgGDgTTU/s320/kitteridge.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie to moje subiektywne odczucia, niespieszność tej prozy na pewno wielu osobom będzie odpowiadać. Mnie "Okruchy codzienności" zmęczyły i do końca dobrnęłam tylko siłą woli. Niemniej bardzo się cieszę, że książkę w ogóle w Polsce wydano - warto wiedzieć, co nagradza się w innych krajach. Z chęcią poczytam jednak coś mocniejszego, coś zapadającego w pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Elizabeth Strout "Okruchy codzienności", tłum. Ewa Horodyska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4767306236467499773?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4767306236467499773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/powtorka-z-codziennosci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4767306236467499773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4767306236467499773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/powtorka-z-codziennosci.html' title='Powtórka z codzienności'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hSimaINimA8/Tk5K-RjUUOI/AAAAAAAABHY/9IByzJm-wqQ/s72-c/strout.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5798751383732303522</id><published>2011-08-19T15:20:00.015+02:00</published><updated>2011-08-19T15:20:00.437+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 8) - Konające zwierzę</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YFFGkPZ73Jw/Tk1ACRN7osI/AAAAAAAABG4/78zWa8ey_Ro/s1600/konajace-zwierze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="199" src="http://4.bp.blogspot.com/-YFFGkPZ73Jw/Tk1ACRN7osI/AAAAAAAABG4/78zWa8ey_Ro/s320/konajace-zwierze.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książka Rotha mimo skromnych 130 stron okazała się gęsta od treści. Pytań narodziło się wiele, ograniczyłam się do ośmiu. Oto one:&lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Jakie są Wasze ogólne wrażenia z lektury?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;2. Czy głównego bohatera powieści można polubić?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Czy uważacie Davida za antyfeministę?&lt;/b&gt; (przyjmując, że feminist(k)a to m.in. osoba popierająca równe traktowanie kobiet i mężczyzn)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Jakim ojcem wydaje Wam się David?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;5. Główny bohater zajmuje się zawodowo kulturą. Jaką rolę odgrywa sztuka w jego życiu prywatnym?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;6. Co Waszym zdaniem łączyło Davida z Consuelą? Co ich w sobie nawzajem pociągało?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;7. Jakie znaczenie w powieści ma narodowość Consueli? Co by się zmieniło, gdyby kochanka Davida była np. Francuzką?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;8. Jak interpretujecie zakończenie powieści? Kto jest słuchaczem Davida?  Jak rozumiecie ostatnie zdanie "Bo jeśli pojedziesz, będzie po tobie"?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;9. Miejsce na Wasze pytania.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Zapraszam do dyskusji - każdy może wziąć udział;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5798751383732303522?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5798751383732303522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/klub-czytelniczy-odc-8-konajace-zwierze.html#comment-form' title='Komentarze (50)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5798751383732303522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5798751383732303522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/klub-czytelniczy-odc-8-konajace-zwierze.html' title='Klub czytelniczy (odc. 8) - Konające zwierzę'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YFFGkPZ73Jw/Tk1ACRN7osI/AAAAAAAABG4/78zWa8ey_Ro/s72-c/konajace-zwierze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>50</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3304417442819304276</id><published>2011-08-17T10:46:00.000+02:00</published><updated>2011-08-17T10:46:00.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Jagiełło w Nowym Jorku</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;To nie żart. W &lt;b&gt;Central Parku&lt;/b&gt; można znaleźć pomnik Władysława Jagiełły. Nie jest to przejaw szacunku Amerykanów do polskiego króla, ale pozostałość po wystawie światowej z 1939 r. Gdyby nie książka Anety Radziejowskiej i Marka Rygielskiego "Nowy Jork. 101 miejsc, które musisz zobaczyć" pewnie bym się o tym fakcie nie dowiedziała;) &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--57JulJOFqY/TkpdfXhFe_I/AAAAAAAABGo/ZUiVYyKAy0E/s1600/nowyjork_101.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="232" src="http://3.bp.blogspot.com/--57JulJOFqY/TkpdfXhFe_I/AAAAAAAABGo/ZUiVYyKAy0E/s320/nowyjork_101.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przewodnik opisuje wiele miejsc wymienianych chyba we wszystkich publikacjach tego typu. Jest tu więc notatka o &lt;b&gt;Empire State Building, Rockefeller Center, Metropolitan Museum of Art, Broadwayu&lt;/b&gt; i innych sztandarowych atrakcjach Nowego Jorku. Każdy turysta znajdzie tu wskazówki dla siebie: i ten zwiedzający miasto systematycznie, i ten zainteresowany zakupami odzieży lub sprzętu komputerowego znanych firm, i ten spragniony nietypowych dań albo widoku znanych osób (autorzy podali adresy, pod którymi niektóre gwiazdy często bywają). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tiThs3_cr-w/TkpZgcsToII/AAAAAAAABGY/F3mHp0qCxQI/s1600/wintergarden.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-tiThs3_cr-w/TkpZgcsToII/AAAAAAAABGY/F3mHp0qCxQI/s400/wintergarden.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt; &lt;i&gt;Winter Garden czyli Ogród Zimowy&lt;/i&gt; &lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Z mniej okrzyczanych miejsc zainteresował mnie &lt;b&gt;Winter Garden&lt;/b&gt; (Ogród Zimowy)czyli palmiarnia i centrum kultury w jednym, &lt;b&gt;Limelight Marketplace&lt;/b&gt; czyli dom handlowy urządzony w nieużytkowanym kościele, sieć sklepików &lt;b&gt;Botanica&lt;/b&gt; dla zainteresowanych czarami i zaklęciami (sic!) oraz &lt;b&gt;Dylan's Candy Bar&lt;/b&gt; dla wielbicieli słodyczy. Autorzy pomyśleli również o molach książkowych - jeśli nie wystarczy nam szacowna sieć &lt;b&gt;księgarń Barnes&amp;Noble&lt;/b&gt;, można się udać do &lt;b&gt;New York Public Library&lt;/b&gt; (Nowojorskiej Biblioteki Publicznej), której katalog obejmuje ponad 20 milionów książek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mi5LswkA_G0/TkpZl1m-8VI/AAAAAAAABGg/5quvWkkyzGE/s1600/limelight.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-mi5LswkA_G0/TkpZl1m-8VI/AAAAAAAABGg/5quvWkkyzGE/s400/limelight.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt; &lt;i&gt;Limelight Marketplace czyli zakupy w kościele&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Przewodnik Radziejowskiej i Rygielskiego na tle innych wyróżnia lekkość stylu i niesztampowy wybór atrakcji. Informacji o danym miejscu jest w sam raz, notatki napisane są prostym językiem. Szczególnie spodobały mi się odwołania do znanych filmów, w których opisywany obiekt odgrywał ważną rolę. Książka zawiera naturalnie także informacje praktyczne wraz z potrzebnymi adresami. Czarno-białe zdjęcia nie oddają uroku miasta, ale na szczęście zamieszczono kilka kolorowych. Podsumowując - publikacja nie tylko dla turystów, nadaje się także jako lektura do poduszki;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Aneta Radziejowska, Marek Rygielski "Nowy Jork. 101 miejsc, które musisz zobaczyć.", Wyd. Nowy Świat, Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3304417442819304276?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3304417442819304276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/jagieo-w-nowym-jorku.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3304417442819304276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3304417442819304276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/jagieo-w-nowym-jorku.html' title='Jagiełło w Nowym Jorku'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--57JulJOFqY/TkpdfXhFe_I/AAAAAAAABGo/ZUiVYyKAy0E/s72-c/nowyjork_101.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8261928563449445294</id><published>2011-08-15T12:39:00.015+02:00</published><updated>2011-08-17T09:12:02.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Stereo, ale bez koloru</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Tym razem Klimko-Dobrzaniecki nie zachwycił mnie. Powiem więcej: nawet nie poruszył. Po bardzo dobrej &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/03/koysanka-dla-wisielca-hubert-klimko.html"&gt;"Kołysance na wisielca"&lt;/a&gt; i zabawnych &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/rzeczy-pierwsze-hubert-klimko.html"&gt;"Rzeczach pierwszych"&lt;/a&gt; mój apetyt był najwyraźniej zbyt mocno pobudzony, stąd rozczarowanie. "Bornholm, Bornholm" czytałam oczekując kolejnego zauroczenia, niestety takowe nie nastąpiło.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-E_AMTj8_7Mo/TkOx9ADkEzI/AAAAAAAABGQ/1baASbmkLRA/s1600/Bornholm.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="220" src="http://2.bp.blogspot.com/-E_AMTj8_7Mo/TkOx9ADkEzI/AAAAAAAABGQ/1baASbmkLRA/s320/Bornholm.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Doceniam zabiegi formalne autora czyli fabułę poprowadzoną dwutorowo oraz dyskretnie splatające się historie odległe od siebie w czasie. Doceniam również pomysł na głównych bohaterów odbiegających od stereotypu - u Klimko-Dobrzanieckiego mężczyźni są wrażliwi, zdominowani przez kobiety i niespełnieni. Całość wydała mi się jednak bezbarwna i mimo wartkiej akcji dość monotonna. Opowieść o Horście, niemieckim nauczycielu biologii nie przekonała mnie. Było w niej coś topornego i sztucznego, a zabrakło polotu. O wiele ciekawiej zapowiadał się monolog bezimiennego narratora czuwającego przy matce pogrążonej w śpiączce. Niestety ten także ugrzązł w sosie własnym. Wykaz życiowych niepowodzeń okraszony synowskimi pretensjami wywołał u mnie jedynie otępienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Bornholm, Bornholm" pozostawi w mojej pamięci raczej mdłe wrażenie. Może za sprawą bohaterów bez ikry, może za sprawą fałszu wyczuwalnego w opowiedzianych historiach. Pora odpocząć od pana Huberta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Bornholm, Bornholm", Wydawnictwo Znak, Kraków, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8261928563449445294?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8261928563449445294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/stereo-ale-bez-koloru.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8261928563449445294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8261928563449445294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/stereo-ale-bez-koloru.html' title='Stereo, ale bez koloru'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-E_AMTj8_7Mo/TkOx9ADkEzI/AAAAAAAABGQ/1baASbmkLRA/s72-c/Bornholm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7739580449239489570</id><published>2011-08-12T09:47:00.002+02:00</published><updated>2011-08-12T10:27:31.616+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. włoska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść epistolarna'/><title type='text'>Jak karmelek</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;W gruncie rzeczy wolałbym mieć żonę głupią, która by mnie słuchała cierpliwie i tępo. W tej chwili nie miałbym nic przeciwko tremu, żeby tu była ze mną Mara. Długo bym jej nie wytrzymał, bo po wysłuchaniu moich kłopotów zaczęłaby wyciągać swoje własne, przylepiłaby się do mnie jak karmelek i nie miałbym już chwili spokoju. Z pewnością nie chciałbym jej mieć za żonę. Ale właśnie teraz chętnie miałbym ją tutaj. &lt;/i&gt;[str. 104]&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-D88NYj_vLDE/TjqVYOucOJI/AAAAAAAABEY/gyqG1tnstiM/s1600/ginzburg.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="204" src="http://1.bp.blogspot.com/-D88NYj_vLDE/TjqVYOucOJI/AAAAAAAABEY/gyqG1tnstiM/s320/ginzburg.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Takich osobników jak cytowany wyżej Michele jest w powieści znacznie więcej. Członkowie jego rodziny w niczym nie przypominają włoskich familii znanych z filmów Felliniego. U Ginzburg obserwujemy rozkład więzi rodzinnych: każdy żyje osobno, troszczy się głównie o siebie, innym ma do zaoferowania jedynie swoje problemy. Powieść składa się przede wszystkim z listów i egocentryczne ciągoty piszących widać w nich jak na dłoni. Teraz ja! O mnie! Dla mnie! - zdają się krzyczeć. Osamotnieni na własne życzenie, bezpardonowo domagają się uwagi innych. To ex-rodzina, w której ojciec jawnie przyznaje się do nielubienia córek, a matka z braku zajęć zatruwa życie synowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barwna, a zarazem smutna rodzina. Śledzenie jej losów na przełomie roku 1970 i 1971 daje raczej przygnębiający obraz włoskiego społeczeństwa, na dodatek w tle słychać starcia faszystów i komunistów. Książka ma zaledwie 135 stron, ale to proza niezwykle skondensowana. Do opisu bohaterów niepotrzebne były długie zdania, wystarczyły listy, tak dużo mówiące o ich autorach. Już ten pierwszy, pięciostronicowy (sic!) pisany przez matkę, zgrabnie zarysowuje sytuację i dobrze oddaje charakter Adriany. Pozostałe listy z czasem uzupełnią portret rodzinny. Portret w ciemnych barwach, z postaciami zastygłymi w bezruchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie podziękowania dla &lt;a href="http://bezszmer.wordpress.com/2011/06/28/nowy-dom/#comments"&gt;bezszmerowej Patrycji&lt;/a&gt;, której świetny tekst o literaturze włoskiej&lt;/a&gt; nakierował mnie na tę powieść. To niestety jedyna książka Natalii Ginzburg przetłumaczona na język polski. Może kiedyś, ktoś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Natalia Ginzburg "Drogi Michele"; przeł. Barbara Sieroszewska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1976&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7739580449239489570?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7739580449239489570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/jak-karmelek.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7739580449239489570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7739580449239489570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/jak-karmelek.html' title='Jak karmelek'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-D88NYj_vLDE/TjqVYOucOJI/AAAAAAAABEY/gyqG1tnstiM/s72-c/ginzburg.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3286600582969897178</id><published>2011-08-10T09:28:00.002+02:00</published><updated>2011-08-10T09:28:00.113+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Zanim zrobi to Hollywood</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Kilka lat temu czeskie stowarzyszenie bibliotekarzy postanowiło zachęcić młodzież do czytania klasyki. Z pomocą agencji reklamowej Leo Burnett przygotowano serię trzech plakatów pod hasłem: &lt;i&gt;Read it before Hollywood does&lt;/i&gt; czyli &lt;b&gt;Przeczytaj, zanim zrobi to Hollywood&lt;/b&gt;. Kampania była skierowana do zwolenników popkultury oferowanej przez telewizję, internet i kino. Efekty akcji nie są znane, ale postery warto obejrzeć.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6U3JMP6Vdeg/TkEAlygAWaI/AAAAAAAABFg/Pc2zhtRKcrw/s1600/ad_crime.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="283" src="http://3.bp.blogspot.com/-6U3JMP6Vdeg/TkEAlygAWaI/AAAAAAAABFg/Pc2zhtRKcrw/s400/ad_crime.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;czyli "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3dyNOqAZ5fg/TkEApvY0IUI/AAAAAAAABFo/4U3bTRzW-Tw/s1600/ad_Jane_eyre.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="278" src="http://2.bp.blogspot.com/-3dyNOqAZ5fg/TkEApvY0IUI/AAAAAAAABFo/4U3bTRzW-Tw/s400/ad_Jane_eyre.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;czyli "Jane Eyre" Bronte&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-029VLdH7irU/TkEAtlW-gAI/AAAAAAAABFw/XUKKDCDDTx4/s1600/oldman_ad.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="281" src="http://4.bp.blogspot.com/-029VLdH7irU/TkEAtlW-gAI/AAAAAAAABFw/XUKKDCDDTx4/s400/oldman_ad.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;center&gt;oraz "Stary człowiek i morze" Hemingwaya&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że dość łatwo byłoby w podobny sposób zareklamować w Polsce "Lalkę", "Chłopów" i kilka innych lektur;) Jak sądzicie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3286600582969897178?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3286600582969897178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/zanim-zrobi-to-hollywood.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3286600582969897178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3286600582969897178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/zanim-zrobi-to-hollywood.html' title='Zanim zrobi to Hollywood'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6U3JMP6Vdeg/TkEAlygAWaI/AAAAAAAABFg/Pc2zhtRKcrw/s72-c/ad_crime.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7719876307795480013</id><published>2011-08-08T09:24:00.004+02:00</published><updated>2011-08-08T09:24:01.047+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki o książkach'/><title type='text'>Ostrożnie z klasyką!</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Mówi się, że czytanie książek wzbogaca, inspiruje i przynosi czytelnikowi niezapomniane wspomnienia. Powiedzcie to Ruth Weiss, która w wielu 40 lat stwierdziła, że literatura zrujnowała jej życie. Miała pecha naczytać się w dzieciństwie Balzaca, Dickensa, Tołstoja i uwierzyć w zasady rządzące światem ich bohaterów, a zwłaszcza bohaterek. Bo przecież prawdziwa cnota zawsze zwycięża, poświęcenia przynoszą rezultaty, a szlachetność czyni szczęśliwym. W powieściach klasyków - być może, w życiu to szczęście jest cokolwiek zezowate.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JbRDLD4NLZ0/TjvhhSw_4yI/AAAAAAAABE4/YPfJ9T9qolQ/s1600/startinlife.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="208" src="http://2.bp.blogspot.com/-JbRDLD4NLZ0/TjvhhSw_4yI/AAAAAAAABE4/YPfJ9T9qolQ/s320/startinlife.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Opowieść Brookner wciąga od pierwszego zdania. I chociaż Ruth jest bezbarwna i nudna, jej "karierę" śledziłam bez odrobiny znużenia. Dorastanie obok kulturalnych, acz nieodpowiedzialnych rodziców, rządy prostackiej gosposi w domu, poszukiwanie ewentualnego narzeczonego, pobyt w Paryżu - było i śmieszno, i straszno. Przy tym bezustannie towarzyszy nam literatura (z Balzakiem na czele), jako że główna bohaterka jest nie tylko jej miłośniczką, ale także wykładowcą i badaczką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QUkwrc9ILpM/TjvhSn3jDjI/AAAAAAAABEw/lq-dPVgidjg/s1600/brookner.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="299" width="180" src="http://3.bp.blogspot.com/-QUkwrc9ILpM/TjvhSn3jDjI/AAAAAAAABEw/lq-dPVgidjg/s400/brookner.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powieść napisana jest lekko i z humorem, ale to nie jest błaha książeczka. Naturalnie można ją traktować jako świetnie opowiedzianą historię. Kto ma chęć, może szukać powiązań z klasyką, zwłaszcza z często przywoływaną "Eugenią Grandet" Balzaca. Sam tytuł jest znaczący: to zarazem angielski tytuł jednej z powieści Balzaca (po polsku "Pierwsze kroki") oraz debiut pisarski Brookner. Pisać zaczęła późno, bo w wieku 53 lat, ale jak! Zasmucił mnie tylko akt, że &lt;i&gt;A Start in Life&lt;/i&gt; zawiera liczne wątki autobiograficzne, zwłaszcza te bardziej bolesne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek: niedawno powstała bardzo ciekawa inicjatywa blogerska czyli &lt;a href="http://brooknerday.blogspot.com/"&gt;International Anita Brookner Day&lt;/a&gt;, a jej sprawcami byli - o, dziwo - dwaj panowie. Piszę o dziwo, bo zdecydowana większość z 24 powieści Brookner opisuje głównie kobiety. Uczestnicy akcji czytali (i nadal czytają) wybrane książki tej 83-letniej obecnie pisarki i zamieszczają na blogu recenzje. Przy tej okazji zaczęłam się zastanawiać, która z polskich pisarek mogłaby stać się odpowiednikiem Brookner na naszym rynku. Niestety, kandydatek nie widzę. Może Wy macie jakieś typy? Zaznaczam, że nie chodzi o ewentualną patronkę nowego wyzwania czytelniczego;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Anita Brookner 'A Start in Life', Triad Grafton Books, London, 1989&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7719876307795480013?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7719876307795480013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/ostroznie-z-klasyka.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7719876307795480013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7719876307795480013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/ostroznie-z-klasyka.html' title='Ostrożnie z klasyką!'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-JbRDLD4NLZ0/TjvhhSw_4yI/AAAAAAAABE4/YPfJ9T9qolQ/s72-c/startinlife.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5345006535519539275</id><published>2011-08-05T10:09:00.001+02:00</published><updated>2011-08-05T10:15:48.883+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Wyczerpani oboje</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Czułam się niekomfortowo czytając korespondencję Osieckiej i Przybory. To trochę tak, jak grzebać w cudzej szufladzie z bielizną, również tą brudnawą. Do tej pory nie jestem pewna, czy listy powinny ujrzeć światło dzienne. Sam Przybora uważał, że literatura polska ucierpiałaby bez ich publikacji, mnie jednak wydają się zbyt intymne. A skoro romans dwojga znamienitych tekściarzy pozostawał tajemnicą przez dziesiątki lat, może lepiej byłoby tego nie zmieniać? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-z1-7EFh7P44/TjaWwKCiw_I/AAAAAAAABD0/tkmiEMQTEuU/s1600/wyczerpany.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="250" src="http://3.bp.blogspot.com/-z1-7EFh7P44/TjaWwKCiw_I/AAAAAAAABD0/tkmiEMQTEuU/s320/wyczerpany.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale stało się, listy wydano. Trzeba zaznaczyć - wydano z pomysłem. W książce zamieszczono zdjęcia pocztówek, listów i krótkich wiadomości pisanych ręką Osieckiej i Przybory. Są też liczne fotografie obojga. To duża atrakcja dla fanów, a przy tym znak czasów (kto dzisiaj pisze jeszcze kartki?;). Co do samej treści korespondencji - zdecydowanie przydałaby się większa ingerencja redaktora, bo zbyt wiele tu niejasności. Luki znakomicie wypełnia tekst Grzegorza Sroczyńskiego w &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,8512237,Z_widokiem_na_twoje_ucho.html?as=1&amp;startsz=x"&gt;Wysokich Obcasach&lt;/a&gt; (WO nr 41/2010), który daje lepszy wgląd w sprawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9PgGuE54NlU/TjaVW4SthyI/AAAAAAAABDk/Tj-NpSCQ1a4/s1600/Obraz%2B017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-9PgGuE54NlU/TjaVW4SthyI/AAAAAAAABDk/Tj-NpSCQ1a4/s400/Obraz%2B017.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Relację Osieckiej i Przybory trudno nazwać właściwie związkiem: ona przed wspólnym dłuższym byciem głównie uciekała, on miał żonę i dzieci. Kiedy w końcu zamieszkali razem, dopadła ich proza życia, a dokładnie odmienność charakterów. Znowu uniki Osieckiej, wzajemne pretensje, nieporozumienia. W sumie romans przyniósł obojgu więcej bólu niż szczęścia. Skorzystała na tym jedynie publiczność, jako że przeżycia zakochanych zaowocowały tekstami do piosenek m.in. &lt;i&gt;Podła, Bez ciebie jestem tak smutny, Na całych jeziorach - ty, Mówiłam żartem&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednej strony piękne wyznania miłości, jakich być może nie wymyśliłby literat tworzący fikcję, z drugiej - kronika nieszczęśliwej miłości. Ogólnie biorąc - smutna lektura.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze – ułożyła i opatrzyła przedmową i komentarzami Magda Umer, Wydawca Agora, Warszawa, 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5345006535519539275?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5345006535519539275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/wyczerpani-oboje.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5345006535519539275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5345006535519539275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/wyczerpani-oboje.html' title='Wyczerpani oboje'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-z1-7EFh7P44/TjaWwKCiw_I/AAAAAAAABD0/tkmiEMQTEuU/s72-c/wyczerpany.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2661799614230127343</id><published>2011-08-03T08:23:00.004+02:00</published><updated>2011-08-03T08:26:50.977+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Wrześniowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;b&gt;"Pani Bovary" Flauberta&lt;/b&gt; nie trzeba przedstawiać, ale czytać - owszem;). To książka bardzo znana, a w rzeczywistości rzadko czytana - tak mi się przynajmniej wydaje. Czujcie się zatem zaproszeni na spotkanie z jedną z najbardziej znanych bohaterek literatury światowej, która inspiruje twórców do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qQ9RoPfW4vc/TjfJZxk9JuI/AAAAAAAABD8/a_Pf4dgzbq8/s1600/pani_bovary.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="242" src="http://2.bp.blogspot.com/-qQ9RoPfW4vc/TjfJZxk9JuI/AAAAAAAABD8/a_Pf4dgzbq8/s400/pani_bovary.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dyskusję o książce rozpoczniemy &lt;b&gt;w piątek 23 września 2011 r.&lt;/b&gt; Różne wydania mają różną objętość, tak więc proszę nie zniechęcać się ilością stron;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt; Nie trzeba się rejestrować ani prowadzić własnego bloga &lt;/u&gt; - kto ma ochotę, ten czyta i komentuje;) O zasadach działania klubu można poczytać &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam serdecznie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2661799614230127343?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2661799614230127343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/wrzesniowe-spotkanie-klubu.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2661799614230127343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2661799614230127343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/wrzesniowe-spotkanie-klubu.html' title='Wrześniowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qQ9RoPfW4vc/TjfJZxk9JuI/AAAAAAAABD8/a_Pf4dgzbq8/s72-c/pani_bovary.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-8367578587931690421</id><published>2011-08-01T08:15:00.000+02:00</published><updated>2011-08-01T08:15:00.490+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;Anna Świrszczyńska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;STRZELAĆ W OCZY CZŁOWIEKA&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;pamięci Witka Rosińskiego&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał piętnaście lat, &lt;br /&gt;był najlepszym uczniem z polskiego. &lt;br /&gt;Biegł z pistoletem&lt;br /&gt;na wroga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczył oczy człowieka, &lt;br /&gt;powinien był strzelić w te oczy. &lt;br /&gt;Zawahał się. &lt;br /&gt;Leży na bruku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie nauczyli go&lt;br /&gt;na lekcjach polskiego&lt;br /&gt;strzelać w oczy człowieka. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-8367578587931690421?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/8367578587931690421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8367578587931690421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/8367578587931690421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/08/blog-post.html' title='***'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3222284709060118752</id><published>2011-07-28T15:40:00.000+02:00</published><updated>2011-07-28T15:40:34.569+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Trans - Manuela Gretkowska</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;O dziwo, podobało się, nawet bardzo. Gretkowska nigdy nie była moją ulubioną pisarką, ale jej kolejne powieści czytałam. Sama się zastanawiam, skąd te ciągoty. Zawsze drażniły mnie jej erudycyjne popisy, dorabianie ideologii do rzeczy banalnych. Tym razem nie. Największe wrażenie zrobiły na mnie właśnie błyskotliwe skojarzenia z pogranicza antropologii i filozofii oraz lekkość, z jaką autorka je serwuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zuWpTJLwZfg/TjFmdhqX-DI/AAAAAAAABDU/B0qK25JLYP8/s1600/trans_gretkowska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="182" src="http://1.bp.blogspot.com/-zuWpTJLwZfg/TjFmdhqX-DI/AAAAAAAABDU/B0qK25JLYP8/s320/trans_gretkowska.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trudno czytać "Trans" nie myśląc o Gretkowskiej, znanym reżyserze i kilku innych łatwych do rozszyfrowania osobach występujących w powieści - zbyt wiele tu podobieństw z faktami, żeby uwierzyć w zbieg okoliczności. Właściwie nie jeden, ale szereg zbiegów. Odcinając się jednak od celebryckiej otoczki mamy do czynienia z dobrze skrojoną opowieścią o młodej kobiecie, która z trudem toruje sobie drogę w nowej rzeczywistości. Uczy się bycia żoną, emigrantką, niezależną kobietą, partnerką w związku. Pokonuje własne ograniczenia, poniekąd przekracza samą siebie i tak też rozumiem tytuł - trans jako skrót od transgresji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę można odczytywać także jako historię trudnego związku głównej bohaterki z dużo starszym filmowcem. Chorobliwe w nim trwanie nie przypomina jednak transu, a raczej miłosne "zaczadzenie" - ich relacja jest nadzwyczaj toksyczna. To istne psychologiczne zapasy, do których pomyłkowo wystawiono zawodników z różnych kategorii wagowych. Ale wszystkie przepychanki kiedyś się kończą, zawodnicy opadają z sił i trzeba zaniechać uścisków. W moim odczuciu Gretkowska bardzo dobrze pokazała te damsko-męskie zmagania, związek egocentrycznego mistrza z życiową debiutantką wypada według mnie przekonująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść bez wątpienia spotka się z zarzutami o wulgarny język i naturalistyczne opisy seksu. Mnie to nie raziło, chyba już się przyzwyczaiłam, poza tym w "Transie" są ważniejsze wątki. Uważam natomiast, że Gretkowskiej udało się dobrze opisać orgazm i narkotyczny odlot, a to niełatwe zadanie. Podsumowując - wciąż jestem pod wrażeniem całości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Manuela Gretkowska "Trans", Świat Książki, Warszawa, 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3222284709060118752?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3222284709060118752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/trans-manuela-gretkowska.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3222284709060118752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3222284709060118752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/trans-manuela-gretkowska.html' title='Trans - Manuela Gretkowska'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zuWpTJLwZfg/TjFmdhqX-DI/AAAAAAAABDU/B0qK25JLYP8/s72-c/trans_gretkowska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5167811312249591127</id><published>2011-07-27T14:40:00.005+02:00</published><updated>2011-07-27T17:18:05.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekranizacje'/><title type='text'>Piętno reż. Robert Benton</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Po raz pierwszy "Piętno" obejrzałam jakieś pięć lat temu. Najpierw była lektura powieści Philipa Rotha "Ludzka skaza", która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Film też mi się spodobał, ale po ponownym obejrzeniu - znacznie mniej.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-VKsw7lokcmQ/TjAGi1Hpw5I/AAAAAAAABDM/O-f2g5CR6zI/s1600/human%2Bstain.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="370" width="250" src="http://3.bp.blogspot.com/-VKsw7lokcmQ/TjAGi1Hpw5I/AAAAAAAABDM/O-f2g5CR6zI/s400/human%2Bstain.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moje zarzuty są typowe dla ekranizacji, których pierwowzorem jest książka o złożonej problematyce: film zaledwie ją zasygnalizował. Reżyser zdecydował się na mieszankę melodramatu i dreszczowca, kwestię tożsamości głównego bohatera uznał za mniej ważną. Szkoda, bo to ona według mnie jest u Rotha najważniejsza. Tak czy inaczej, film nie jest zły, ogląda się go z niekłamanym zainteresowaniem. Z pewnością pomaga w tym świetna obsada czyli Anthony Hopkins i Nicole Kidman w rolach głównych. Wabik dla widza niezły, ale czy Kidman przekonuje jako dziewczyna od krów? Albo Hopkins jako potomek czarnych? Mnie niestety nie, choć przyznać trzeba, że grają doskonale. Natomiast Gary Sinise jako literat oraz Ed Harris jako weteran wojny w Wietnamie sprawdzają się już rewelacyjnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Piętno" może się podobać. Historia czworga rozbitków życiowych wciąga i porusza. Jest mroczno i pesymistycznie, od początku wiadomo, że na szczęśliwe zakończenie nie należy liczyć. Mimo mankamentów do filmu Bentona jeszcze kiedyś powrócę, ale będzie to zasługa powieści Rotha, nie reżysera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o filmie i zdjęcia &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Pietno"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Piętno" reż. Robert Benton, prod. Francja/Niemcy/USA, 2003&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5167811312249591127?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5167811312249591127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/pietno-rez-robert-benton.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5167811312249591127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5167811312249591127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/pietno-rez-robert-benton.html' title='Piętno reż. Robert Benton'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-VKsw7lokcmQ/TjAGi1Hpw5I/AAAAAAAABDM/O-f2g5CR6zI/s72-c/human%2Bstain.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7430671301951283384</id><published>2011-07-25T15:21:00.001+02:00</published><updated>2011-07-25T15:22:14.618+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Klatka latem w ogrodzie - Margaret Drabble</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;O ile książki A.S. Byatt są w Polsce znane i chętnie czytane, to twórczość jej młodszej siostry Margaret Drabble pozostaje w cieniu. Nurtowało mnie to od jakiegoś czasu, więc postanowiłam zbadać sprawę;) Na pierwszy ogień poszła debiutancka powieść Drabble (1963) pt. "Klatka latem w ogrodzie". Nie jest to rzecz o zwierzętach, ani o wakacjach, ale - nomen omen - o dwóch siostrach: pięknej i zdolnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--aoDQ8ILJr8/Ti1spcrNDGI/AAAAAAAABC8/9qhadTwwo-o/s1600/drabble.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="280" src="http://2.bp.blogspot.com/--aoDQ8ILJr8/Ti1spcrNDGI/AAAAAAAABC8/9qhadTwwo-o/s400/drabble.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tytuł zaczerpnięto z cytatu z Johna Webstera: &lt;i&gt;To przypomina klatkę latem w ogrodzie; ptaki z zewnątrz pragną się do niej dostać, a ptaki wewnątrz marnieją w rozpaczy i lęku, że nigdy na wolność nie wyjdą&lt;/i&gt;. Nasuwa się pytanie, która z powieściowych bohaterek tak naprawdę tkwi w klatce: Luiza - poślubiona bogatemu, acz niekochanemu pisarzowi, czy też Sara - od lat rywalizująca ze starszą siostrą. Obie siłują się także z życiem próbując znaleźć pomysł na siebie, co w powojennej rzeczywistości nie jest łatwe. Mimo zdobytego wykształcenia nie mają szans na karierę, szczytem możliwości młodych Angielek wydaje się założenie rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drabble bardzo ciekawie opisuje skomplikowane relacje Sary i Luizy, unikając przy tym sztampy i czarno-białych kontrastów. W jej prozie jest coś nieuchwytnego i trudnego do nazwania, i chyba to podobało mi się najbardziej. Świetnie nakreślone są również postaci sióstr oraz bohaterów drugoplanowych; wszyscy są wyraziści i wyjątkowo ludzcy w swoich przywarach, "milusich" osóbek czytelnik tu nie znajdzie. Pisarka ma również oko do detali - sporo uwagi poświęca strojom i wnętrzom, choć to akurat nie powinno dziwić, bo w opisywanym środowisku ich jakość ma ogromne znaczenie;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka była dla mnie sporym zaskoczeniem, okazała się bardzo dobrą powieścią obyczajową. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak sprawdzić, co siostra autorki ma do powiedzenia na temat relacji między siostrami;). Byatt na ten temat pisała w nietłumaczonej na język polski &lt;i&gt;'The Game&lt;/i&gt;' z 1967 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Margaret Drabble "Klatka latem w ogrodzie", tłum. Irena Doleżał-Nowicka, Czytelnik, Warszawa, 1976&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7430671301951283384?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7430671301951283384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/klatka-latem-w-ogrodzie-margaret.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7430671301951283384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7430671301951283384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/klatka-latem-w-ogrodzie-margaret.html' title='Klatka latem w ogrodzie - Margaret Drabble'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--aoDQ8ILJr8/Ti1spcrNDGI/AAAAAAAABC8/9qhadTwwo-o/s72-c/drabble.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1999982106399809153</id><published>2011-07-22T15:35:00.003+02:00</published><updated>2011-07-23T08:47:43.345+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 7) - Sztukmistrz z Lublina</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Gwoli informacji: "Sztukmistrz z Lublina" powstał w 1960 r., w języku jidisz. Książka doczekała się ekranizacji oraz licznych inscenizacji. Na potrzeby jednej z nich (w reż. Jana Szurmieja) piosenki skomponował Zygmunt Konieczny, a teksty napisała Agnieszka Osiecka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4Nr2qrrq8zY/Tih05B7ZlVI/AAAAAAAABC0/V6kdFsnVwaM/s1600/singer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="202" src="http://4.bp.blogspot.com/-4Nr2qrrq8zY/Tih05B7ZlVI/AAAAAAAABC0/V6kdFsnVwaM/s400/singer.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania do dyskusji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.  Jakie są Wasze ogólne wrażenia po lekturze "Sztukmistrza z Lublina"? Na czym polega siła i/lub słabości powieści?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jaki jest Wasz stosunek do głównego bohatera? Jakim człowiekiem Wam się wydaje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Czy przemiana duchowa Jaszy przekonała Was?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Jak autor przedstawił w powieści gojów? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Czy w Waszym odczuciu w "Sztukmistrzu z Lublina" Singer jest moralistą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. O czym według Was jest powieść?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Miejsce na Wasze pytania;)&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Nie trzeba odpowiadać na wszystkie pytania.&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;****&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Zapraszam do dyskusji - każdy może wziąć udział. Dołączyć można w dowolnej chwili;) &lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1999982106399809153?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1999982106399809153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/klub-czytelniczy-odc-7-sztukmistrz-z.html#comment-form' title='Komentarze (88)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1999982106399809153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1999982106399809153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/klub-czytelniczy-odc-7-sztukmistrz-z.html' title='Klub czytelniczy (odc. 7) - Sztukmistrz z Lublina'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4Nr2qrrq8zY/Tih05B7ZlVI/AAAAAAAABC0/V6kdFsnVwaM/s72-c/singer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>88</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-469117940344445173</id><published>2011-07-20T18:09:00.002+02:00</published><updated>2011-07-22T18:39:42.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Listonosz - Charles Bukowski</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Właściwie Bukowskiego powinnam nie lubić. O kobietach pisze bardzo niepochlebnie, w czasie wolnym głównie się upija lub gra na wyścigach, ewentualnie oba te zajęcia łączy. A jednak czytam. Czytam i wciągam się w przygody mało obowiązkowego pracownika amerykańskiej poczty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-69KIOv13Fqg/Tib2Hz2rGZI/AAAAAAAABCs/1aEOLagoiPA/s1600/listonoesz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="265" width="191" src="http://3.bp.blogspot.com/-69KIOv13Fqg/Tib2Hz2rGZI/AAAAAAAABCs/1aEOLagoiPA/s400/listonoesz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Główny (anty)bohater Hank czyli alter ego pisarza ma wciąż pod górkę. A to nie może nadążyć z sortowaniem listów, a to podczas ulewy utknie samochodem w wodzie i zgubi dokumenty, a to przez nieuwagę podpali przesyłki. Jednym słowem: pechowiec. Na dodatek los zsyła mu kobiety, których drugie imię to kłopoty;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka nieskomplikowana, ale zabawna. Jeśli wczytać się głębiej, łatwo dadzą się zauważyć absurdy rządzące pocztą amerykańską, może nawet dałoby się  nakręcić odpowiednik naszego "Misia" (dajmy na to pt. "Grizzly";)). Tak czy owak, powieść daje niezły wgląd w pracę listonoszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Charles Bukowski "Listonosz" tłum. Marek Fedyszak, Noir sur Blanc, 2008&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-469117940344445173?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/469117940344445173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/listonosz-charles-bukowski.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/469117940344445173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/469117940344445173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/listonosz-charles-bukowski.html' title='Listonosz - Charles Bukowski'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-69KIOv13Fqg/Tib2Hz2rGZI/AAAAAAAABCs/1aEOLagoiPA/s72-c/listonoesz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7082044237724314358</id><published>2011-07-18T15:06:00.005+02:00</published><updated>2011-07-20T17:24:05.981+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Amazonia reż. Agnieszka Glińska</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Komedii w teatrze raczej unikam, jako że - poza klasyką - najczęściej okazują się bulwarówkami, a tych po prostu nie lubię. Do pójścia na "Amazonię" zachęciło mnie nazwisko reżyserki - Agnieszce Glińskiej niezmiernie rzadko zdarzają się pomyłki, więc zaryzykowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gCnGWoppN0k/TibzCrVvuqI/AAAAAAAABCc/mWrB0HsTb14/s1600/Plakat%2BAmazonii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="286" src="http://2.bp.blogspot.com/-gCnGWoppN0k/TibzCrVvuqI/AAAAAAAABCc/mWrB0HsTb14/s400/Plakat%2BAmazonii.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Plakat do spektaklu może kojarzyć się z przygodą w stylu "Zagubionych", na szczęście dżungla jest tu tylko metaforą. "Amazonia" wg tekstu Michała Walczaka jest satyrą na polskie środowisko filmowe i teatralne. Sztukę przez duże S (czytaj: teatr zrozumiały tylko dla jego twórcy) przeciwstawiono sztuce dla mas czyli szmirowatego serialu telewizyjnego. Obie rzeczywistości fantastycznie przenikają się na scenie, chwilami nie wiadomo, czy teatr naśladuje życie czy odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile satyra na środowisko filmowców nie jest niczym nowym, to kpiny z "nawiedzonych" reżyserów teatralnych wcześniej się nie pojawiały. W przypadku "Amazonii" są to kpiny jawne, bo widzowie interesujący się życiem kulturalnym w Polsce bez trudu domyślą się, których "guru" teatru autor skarykaturował. Zaletą spektaklu jest jednak umiarkowanie: żarty nie schodzą poniżej dobrego poziomu, tak więc nikt nie powinien czuć się urażony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spektakl lekki i przyjemny, idealny na letnią porę. Dobrze pomyślany, dobrze zagrany. Do historii teatru jako wybitne dzieło sceniczne zapewne nie przejdzie, ale wieczór wielu osobom umilić może;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________&lt;br /&gt;AMAZONIA&lt;br /&gt;autor sztuki - Michał Walczak&lt;br /&gt;reżyseria - Agnieszka Glińska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obsada: Frania: Patrycja Soliman; Aneta: Agata Wątróbska; Mundek: Paweł Domagała, Jurek: Łukasz Lewandowski; Reżyser: Krzysztof Stelmaszyk; Krzysztof: Maciej Zakościelny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na stronie &lt;a href="http://teatrnawoli.pl/home/2094/index.html"&gt;Teatru na Woli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7082044237724314358?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7082044237724314358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/amazonia-rez-agnieszka-glinska.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7082044237724314358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7082044237724314358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/amazonia-rez-agnieszka-glinska.html' title='Amazonia reż. Agnieszka Glińska'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gCnGWoppN0k/TibzCrVvuqI/AAAAAAAABCc/mWrB0HsTb14/s72-c/Plakat%2BAmazonii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1741117668961532142</id><published>2011-07-15T12:55:00.000+02:00</published><updated>2011-07-15T12:55:23.509+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>A Fairly Honourable Defeat - Iris Murdoch</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;Grown men show an equal facility for making completely absurd metaphysical assumptions which they feel instinctively to be comforting - for instance the assumption that good is bright and beautiful and evil is shabby, dreary or at least dark. In fact experience entirely contradicts this assumption. Good is dull. What novelist ever succeeded in making a good man interesting? (...) Evil, on the contrary, is exciting and fascinating and alive. It is also very much more mysterious than good. Good can be seen through. Evil is opaque.&lt;/i&gt; [str. 214]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cXbGIpOhrZI/TiAbYT0pEaI/AAAAAAAABCA/QYsvNt6RhkA/s1600/murdoch_defeat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cXbGIpOhrZI/TiAbYT0pEaI/AAAAAAAABCA/QYsvNt6RhkA/s400/murdoch_defeat.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Iris Murdoch najwyraźniej wiedziała, o czym pisze - najciekawszą z dziewięciu postaci &lt;i&gt;A Fairly Honourable Defeat&lt;/i&gt; jest diaboliczny Julius. Okrutnie szczery, wyjątkowo inteligentny i przenikliwy, ustanawia zakład, że skłóci ze sobą kochającą się i zgodną parę. Pomysł co najmniej kontrowersyjny, ale nie wziął się znikąd: Julius chce przytrzeć nosa kilku zadufanym w sobie znajomym i udowodnić, jak błędne są ich wyobrażenia o wyznawanych wartościach. Będzie się działo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Murdoch to wyborna komedia pomyłek, która z czasem nabiera jednak ciemniejszych barw. Tak czy owak, jest napisana z ogromną lekkością i - co ważne - precyzją. Nic nie pojawia się tu bez powodu: jeśli pojawia się rękopis bez kopii zapasowej, można być pewnym, że prędzej czy później konsekwencje takiej niefrasobliwości dadzą o sobie znać. I tak jest na każdym kroku: każde zdarzenie przynosi skutki, każda rozmowa jest ważna dla fabuły. Dialogi to zresztą mocna strona pisarki. Pierwszy rozdział ma niemal w całości formę dialogu i po mistrzowsku wprowadza czytelnika w sytuację. Jasne stają się powiązania pomiędzy bohaterami książki, wiadomo, kto kogo lubi lub nie i dlaczego. Siła obmowy w powieści jest nieoceniona;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A Fairly Honourable Defeat&lt;/i&gt; czytałam z dużą przyjemnością. Murdoch potrafi pisać prosto i z humorem o rzeczach poważnych, oferując rozrywkę (i refleksję) na wysokim poziomie. Daje też niezły wgląd w obyczajowość Brytyjczyków, która chyba zbytnio nie zmieniła się od czasu powstania powieści czyli od ponad 40 lat. Świetna rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Iris Murdoch 'A Fairly Honourable Defeat', Vintage, London, 2002&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1741117668961532142?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1741117668961532142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/fairly-honourable-defeat-iris-murdoch.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1741117668961532142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1741117668961532142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/fairly-honourable-defeat-iris-murdoch.html' title='A Fairly Honourable Defeat - Iris Murdoch'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cXbGIpOhrZI/TiAbYT0pEaI/AAAAAAAABCA/QYsvNt6RhkA/s72-c/murdoch_defeat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4179417124246439484</id><published>2011-07-13T10:01:00.000+02:00</published><updated>2011-07-13T10:01:29.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Barańczak jest dobry na wszystko</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;Miłego czytania i łamania języka;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Stanisław Barańczak - W Wiedniu wśród wielorybników&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Wiedniu wśród wielorybników&lt;br /&gt;wzmianka "WIEDEŃ: WZRASTA WYCHÓW&lt;br /&gt;WIELORYBA (VEL WALENIA)"&lt;br /&gt;wywołuje wiele wrzenia:&lt;br /&gt;wrzasków, westchnień "Wreszcie!", waleń&lt;br /&gt;w werble, wołań "Wiwat waleń!",&lt;br /&gt;werwy, wrzawy, wiecowania,&lt;br /&gt;wzajemnego winszowania:&lt;br /&gt;"Wiedeńczyku, wniosek wyłów:&lt;br /&gt;wzrasta wychów ó wzrośnie wyłów!"&lt;br /&gt;Wyławiacze-weterani&lt;br /&gt;(w Wiedniu wręcz wenerowani)&lt;br /&gt;wieszczą: "Wierzcie wieści! Weźcie&lt;br /&gt;wędki: większy wyłów wreszcie!&lt;br /&gt;W wigor Wiednia wkład wniesiecie:&lt;br /&gt;wszak wieloryb w winegrecie&lt;br /&gt;wiecznie wabił wiedeńczyka!&lt;br /&gt;Wino, wdówka, wir walczyka?&lt;br /&gt;Wszystko warte wdzięcznej wzmianki;&lt;br /&gt;woń wszelako wątrobianki&lt;br /&gt;wielorybiej wyznaczała&lt;br /&gt;wszechideał wiktuała;&lt;br /&gt;wyznaczała? - wciąż wyznacza!".&lt;br /&gt;Wyławiacza-wyjadacza&lt;br /&gt;(współwiedeńczyk, więc współsmakosz!)&lt;br /&gt;wiertło wątpień wierci wszakoż:&lt;br /&gt;Wartoż wrzeszczeć? Wieści waga -&lt;br /&gt;wielka; wniosek: wieść wymaga&lt;br /&gt;właśnie wyciszenia wrzenia!&lt;br /&gt;Wnet wywęszy woń walenia&lt;br /&gt;w wodach Wiednia Węgier wraży,&lt;br /&gt;wykorzysta wiec wędkarzy -&lt;br /&gt;wściekła wrogość wzrośnie wszędy:&lt;br /&gt;"Wspólne wody - wspólne wędy!",&lt;br /&gt;"Wolą Węgier - wykwint wiktu!";&lt;br /&gt;widać widmo wszechkonfliktu,&lt;br /&gt;więc wierchuszka wojsk Wspólnoty&lt;br /&gt;Wzdłużdunajskiej wodoloty&lt;br /&gt;(wewnątrz: welocypedyści&lt;br /&gt;wodni) wyśle (WRRRUUUM!), wymyśli&lt;br /&gt;wyjście, wreszcie... - Wodogłowie&lt;br /&gt;władz wojskowych! Wszak w wychowie&lt;br /&gt;wieloryba (vel walenia)&lt;br /&gt;wskutek właśnie wojsk wkroczenia&lt;br /&gt;wystąpiła wyrwa wredna...&lt;br /&gt;Widok współczesnego Wiednia:&lt;br /&gt;wędkarz (wodoloty: WRRRUUUM!),&lt;br /&gt;wzdycha, wpatrzon wzwyż: ,,Warum?''&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4179417124246439484?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4179417124246439484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/baranczak-jest-dobry-na-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4179417124246439484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4179417124246439484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/baranczak-jest-dobry-na-wszystko.html' title='Barańczak jest dobry na wszystko'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6015086302594424170</id><published>2011-07-11T13:40:00.001+02:00</published><updated>2011-07-11T13:46:01.218+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Biała bluzka</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Nie sądziłam, że Krystyna Janda jeszcze mnie zaskoczy. A jednak. Po zagraniu co najmniej kilku ról kobiet narwanych, nieprzystosowanych, potrafiła stworzyć postać kolejnej "wariatki" niepodobnej do żadnej innej. Naturalnie duża w tym zasługa tekstu Osieckiej - historia osadzona w stanie wojennym jest przejmująca. A przecież nie ma tu wielkiej polityki, internowań i przesłuchań. Jest za to niespełniona miłość, alkohol, niemożność odnalezienia się w absurdalnej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ip8e3x9YMgQ/ThrgulEdpHI/AAAAAAAABBI/RZpI-j6k-P0/s1600/bialabluzka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="266" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ip8e3x9YMgQ/ThrgulEdpHI/AAAAAAAABBI/RZpI-j6k-P0/s400/bialabluzka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Główna bohaterka jeszcze trzyma gardę i jakoś sobie radzi, udaje, że panuje nad sytuacją. Pomaga jej siostra, wódka i poczucie humoru. Tak, PRL oglądany oczami Elżbiety może wydawać się niegroźny i bardzo śmieszny. Tylko chwilami widać, jak mocno trzyma za gardło i dusi. I te momenty Janda pokazała najlepiej. Śmieje się, dowcipkuje, a w końcu maska opada i pozostaje tylko rozpacz. Najdobitniej podkreśla to w interpretacji piosenki "Wariatka tańczy" - według mnie o niebo lepszej niż wykonanie Maryli Rodowicz (pal licho efekciarskie pauzy i pogłosy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OJFdO6NngDY/ThriVVUXyQI/AAAAAAAABBQ/75eMgLTlLgg/s1600/bialabluzka2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="266" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-OJFdO6NngDY/ThriVVUXyQI/AAAAAAAABBQ/75eMgLTlLgg/s400/bialabluzka2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W "Białej bluzce" porusza gra Jandy i jej skomplikowana bohaterka, poruszają też archiwalne zdjęcia wyświetlane na telebimie. Po spektaklu pozostaje refleksja nad bolesną historią Polski i smutnym losem jednostki. Do tego poczucie bezsilności i przegranej. Rzadko zdarza mi się oglądać w teatrze kreacje aktorskie, które tak silnie działają na emocje. Czapki z głów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;BIAŁA BLUZKA wg opowiadania Agnieszki Osieckiej&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W roli Elżbiety Krystyna Janda &lt;br /&gt;Adaptacja i reżyseria Magda Umer &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Premiera: 4 czerwca 2010 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więcej informacji na stronie &lt;a href="http://www.ochteatr.com.pl/biala-bluzka"&gt;Och-Teatru&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fot. Robert Jaworski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6015086302594424170?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6015086302594424170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/biaa-bluzka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6015086302594424170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6015086302594424170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/biaa-bluzka.html' title='Biała bluzka'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Ip8e3x9YMgQ/ThrgulEdpHI/AAAAAAAABBI/RZpI-j6k-P0/s72-c/bialabluzka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7120631357347678947</id><published>2011-07-08T14:39:00.001+02:00</published><updated>2011-07-08T14:40:04.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. angielska'/><title type='text'>Przypadkowa - Ali Smith</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;"Przypadkowa" wciągnęła mnie całkowicie. Znalazłam w niej to, co w powieściach wręcz uwielbiam, czyli oryginalną formę i fabułę oferującą mnogość interpretacji. Plus intrygująca tytułowa bohaterka wkraczająca w życie Smartów (nazwisko również nie bez znaczenia). Nie bez powodu autorka robi aluzje do filmu Pasoliniego "Teoremat" (i do wielu innych również) - Amber podobnie jak jej filmowy prototyp pojawia się znikąd, na swój sposób uwodzi każdego z członków rodziny i burzy pozorny porządek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XJpcIQK5C3k/Thb6NmuliuI/AAAAAAAABA4/-qmD9aVX6Og/s1600/Przypadkowa_Ali-Smith.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="270" src="http://4.bp.blogspot.com/-XJpcIQK5C3k/Thb6NmuliuI/AAAAAAAABA4/-qmD9aVX6Og/s400/Przypadkowa_Ali-Smith.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Smartowie udają bowiem, że wszystko gra, tymczasem to powierzchowne wrażenie. Na dobrą sprawę wszyscy uciekają w świat złudzeń: Astrid tęskni za ojcem i skupia się na fotografowaniu nieuchwytnego, Magnus wciąż rozpamiętuje szkolną tragedię, Eve, ich matka, pochłonięta jest tworzeniem kolejnej fikcyjnej biografii, Michael, jej drugi mąż, tkwi w literaturze z racji profesji, a przy okazji maskuje swoje romanse ze studentkami. Należą do tej samej rodziny, ale mało o sobie wiedzą, każdy samotnie podąża własną drogą. Nic dziwnego, że tajemnicza Amber zafascynuje dzieciaki, którym poświęci trochę czasu i uwagi, a dorosłym wyda się atrakcyjna głównie ze względu na odmienność. Wakacje w Norfolk na długo wryją się Smartom w pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest interesująca także dzięki oryginalnej kompozycji: podzielona jest na trzy części (Początek, Środek, Koniec) przeplatane monologami niezidentyfikowanej osoby. Wszyscy Smartowie opowiadają własną wersję wydarzeń: czterech narratorów, cztery ciekawe historie. Smith na tym nie poprzestała - Michael w chwili objawienia tworzy sonety, każdy w innym stylu (brawa dla tłumaczki za świetny przekład). Powieść zaskakuje do ostatniej chwili, bo i zakończenie jest pomysłowe. A wisienką na torcie niech będzie okładka polskiego wydania (projekt Anity Graboś) - wreszcie coś niesztampowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem krótko - dla mnie rewelacja;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ali Smith "Przypadkowa", tłum. Agnieszka Andrzejewska, Wydawnictwo MUZA S.A., Warszawa, 2007&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7120631357347678947?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7120631357347678947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/przypadkowa-ali-smith.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7120631357347678947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7120631357347678947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/przypadkowa-ali-smith.html' title='Przypadkowa - Ali Smith'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-XJpcIQK5C3k/Thb6NmuliuI/AAAAAAAABA4/-qmD9aVX6Og/s72-c/Przypadkowa_Ali-Smith.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-7349470173721794772</id><published>2011-07-06T10:31:00.002+02:00</published><updated>2011-07-06T10:33:05.152+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Sierpniowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;Propozycja sierpniowej lektury jest nieco przekorna - &lt;b&gt;"Konające zwierzę" Philipa Rotha&lt;/b&gt;. Pisarz w tym roku otrzymał nagrodę Bookera za całościowy wkład do literatury pięknej, co wywołało sporo zamieszania. Najpierw jedna z jurorek w proteście wycofała się z jury, później rozpoczęły się dyskusje, czy Roth faktycznie jest antyfeministyczny i wciąż pisze tylko o jednym (czytaj: seksie;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NsFI9q9Lg6U/ThLduW2wI5I/AAAAAAAABAw/BTLYoNnVB3k/s1600/konajace-zwierze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="199" src="http://2.bp.blogspot.com/-NsFI9q9Lg6U/ThLduW2wI5I/AAAAAAAABAw/BTLYoNnVB3k/s320/konajace-zwierze.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że najlepiej przekonać się o prawdziwości zarzutów osobiście, a "Konające zwierzę" nada się w tym celu znakomicie;) Jest to minipowieść z 2001 r., być może znana Wam z ekranizacji Isabel Coixet pt. &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Elegia-2008-411063"&gt;"Elegia"&lt;/a&gt;. Gdyby ktoś sugerował się opiniami, że książka jest niesmaczna, zaznaczam, że ma tylko 129 stron. Naprawdę warto dać szansę Philipowi Rothowi;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco zachęcam do lektury i dyskusji, którą rozpoczniemy &lt;b&gt;w piątek 19 sierpnia 2011 r.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że &lt;u&gt; nie trzeba się rejestrować ani prowadzić własnego bloga &lt;/u&gt; - kto ma ochotę, ten czyta i komentuje;) O zasadach działania klubu można poczytać &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam serdecznie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-7349470173721794772?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/7349470173721794772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/sierpniowe-spotkanie-klubu.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7349470173721794772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/7349470173721794772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/sierpniowe-spotkanie-klubu.html' title='Sierpniowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NsFI9q9Lg6U/ThLduW2wI5I/AAAAAAAABAw/BTLYoNnVB3k/s72-c/konajace-zwierze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-251285086020542195</id><published>2011-07-04T13:57:00.001+02:00</published><updated>2011-07-06T10:33:22.146+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Nasza klasa reż. Ondriej Spišák</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu krytykowałam &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/01/nasza-klasa-tadeusz-sobodzianek.html"&gt;dramat Słobodzianka &lt;/a&gt;i byłam wówczas na tyle zniesmaczona, że obejrzenie inscenizacji w Teatrze na Woli nie wchodziło w grę. Pół roku minęło, emocje opadły, więc skoro nadarzyła się okazja (czyli tanie bilety), na spektakl się wybrałam. Muszę przyznać, że nie żałuję. Powiem więcej: podobało mi się;)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TGI8JhPDLls/ThGp6UrhaII/AAAAAAAABAg/XnpyQqDSVA4/s1600/plakat_naszaklasa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="279" src="http://2.bp.blogspot.com/-TGI8JhPDLls/ThGp6UrhaII/AAAAAAAABAg/XnpyQqDSVA4/s400/plakat_naszaklasa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sceny niepotrzebnie epatujące drastycznością, które odrzuciły mnie podczas lektury, nie spodobały mi się także na scenie. Na szczęście wtopiły się w rozwój wydarzeń i nie miały tej samej intensywności. Również pewne stereotypy stały się mniej rażące, choć przy pominięciu kilku linijek tekstu dałoby się je zgrabnie wyrugować. Właściwie to jedyne, co mogę zarzucić spektaklowi Spišáka. Całość jest po prostu sprawnie wyreżyserowana i ten trzygodzinny przegląd historii Polski ani przez chwilę nie nuży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do plusów inscenizacji z pewnością można zaliczyć świetną grę aktorów - jest to na tyle zespołowa praca, że trudno wyróżnić pojedyncze role. Podobała mi się skromna (acz różnorakiego zastosowania) scenografia składająca się z kilku ławek i krzeseł. Po raz kolejny okazało się, jak silny efekt można uzyskać zmieniając zaledwie kilka rekwizytów (krzyż, sierp i młot, swastyka, godło państwowe). Dziecięce wierszyki wreszcie nabrały sensu, a zabawne scenki pozwoliły na chwilę oddechu od ciężkiego klimatu. Przedstawienie jest atrakcyjne również dzięki zróżnicowanej muzyce, tańcom i śpiewom, szczególne brawa należą się w tym miejscu Izabeli Dąbrowskiej za jej niezwykłą pieśń weselną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując - wieczór w Teatrze na Woli był jak najbardziej udany. Po raz kolejny okazało się, że czytanie dramatu nie zawsze jest miarodajne. Może lepiej najpierw oglądać inscenizacje, a potem - w miarę potrzeby - zaglądać do tekstu. W przypadku sztuki Słobodzianka to się sprawdza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;NASZA KLASA wg dramatu Tadeusza Słobodzianka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Teatr na Woli w Warszawie&lt;br /&gt;premiera: 16.10.2010&lt;br /&gt;reż. Ondrej Spišák&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więcej informacji na stronie &lt;a href="http://teatrnawoli.pl/home/1847/index.html"&gt;Teatru&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-251285086020542195?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/251285086020542195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/nasza-klasa-rez-ondriej-spisak.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/251285086020542195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/251285086020542195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/nasza-klasa-rez-ondriej-spisak.html' title='Nasza klasa reż. Ondriej Spišák'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TGI8JhPDLls/ThGp6UrhaII/AAAAAAAABAg/XnpyQqDSVA4/s72-c/plakat_naszaklasa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1119774600760374549</id><published>2011-07-02T09:29:00.003+02:00</published><updated>2011-07-02T09:31:30.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Rzeczy pierwsze - Hubert Klimko-Dobrzaniecki</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Książka bezpretensjonalna w swojej prostocie, do tego inteligentna i zabawna. Niech będzie, że chwilami także melancholijna. Niewielu pisarzom udaje się połączyć te cechy w jednej powieści, Klimko-Dobrzanieckiemu - owszem. I to z dużym powodzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--sqJyK-HDSs/Tg3ybjM-P4I/AAAAAAAABAY/OlbKW3al8Cw/s1600/Rzeczy-pierwsze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="273" src="http://4.bp.blogspot.com/--sqJyK-HDSs/Tg3ybjM-P4I/AAAAAAAABAY/OlbKW3al8Cw/s400/Rzeczy-pierwsze.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Rzeczy pierwsze" można traktować jako zbiór (podobno prawdziwych) opowiastek z życia autora, można je traktować jako opis procesu stawania się pisarzem. Tak czy owak, satysfakcja gwarantowana. Już pierwszy rozdział, w którym czytelnik zapoznaje się z trzema wersjami narodzin autora, daje sporo powodów do radości. Dalej robi się coraz ciekawiej, bo i postaci są barwne, i zdarzenia nieźle opisane. Szczególnie interesujący wydał mi się "Bestseller" opisujący bolesną współpracę początkującego literata z wydawnictwem Heban (domyślcie się proszę sami, które polskie wydawnictwo autor miał na myśli;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/03/koysanka-dla-wisielca-hubert-klimko.html"&gt;"Kołysance dla wisielca"&lt;/a&gt; to dla mnie druga książka Klimko-Dobrzanieckiego i kolejny powód do pochwał. Okazuje się, że można utrzymać dobry poziom nie pisząc wciąż tej samej powieści. Aż szkoda, że to tylko 104 strony;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Rzeczy pierwsze", Wydawnictwo Znak, Kraków, 2009&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1119774600760374549?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1119774600760374549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/rzeczy-pierwsze-hubert-klimko.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1119774600760374549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1119774600760374549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/rzeczy-pierwsze-hubert-klimko.html' title='Rzeczy pierwsze - Hubert Klimko-Dobrzaniecki'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--sqJyK-HDSs/Tg3ybjM-P4I/AAAAAAAABAY/OlbKW3al8Cw/s72-c/Rzeczy-pierwsze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-1318549771710225075</id><published>2011-06-30T12:46:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T12:46:23.763+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Ulubiony</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AdQBDWb6EKk/TgxTTHeKvHI/AAAAAAAABAQ/PkMXFk1f21M/s1600/milosz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="220" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-AdQBDWb6EKk/TgxTTHeKvHI/AAAAAAAABAQ/PkMXFk1f21M/s400/milosz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie znam wielu wierszy Miłosza, ale od kilku lat najbardziej podoba mi się ten:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky na lotnisku, dajmy na to w Minneapolis&lt;/b&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Moje uszy coraz mniej słyszą z rozmów, moje oczy słabną, ale dalej są nienasycone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę ich nogi w minispódniczkach, spodniach albo w powiewnych tkaninach,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdą podglądam osobno, ich tyłki i uda, zamyślony, kołysany marzeniami porno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stary lubieżny dziadu, pora tobie do grobu, nie na gry i zabawy młodości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprawda, robię to tylko, co zawsze robiłem, układając sceny tej ziemi z rozkazu erotycznej wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pożądam tych właśnie stworzeń, pożądam wszystkiego, a one są jak znak ekstatycznego obcowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie moja wina, że jesteśmy tak ulepieni, w połowie z bezinteresownej kontemplacji, i w połowie z apetytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli po śmierci dostanę się do Nieba, musi tam być jak tutaj, tyle że pozbędę się tępych zmysłów i ociężałych kości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieniony w samo patrzenie, będę dalej pochłaniał proporcje ludzkiego ciała, kolor irysów, paryską ulicę w czerwcu o świcie, całą niepojętą, niepojętą mnogość widzialnych rzeczy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-1318549771710225075?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/1318549771710225075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/ulubiony.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1318549771710225075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/1318549771710225075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/ulubiony.html' title='Ulubiony'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AdQBDWb6EKk/TgxTTHeKvHI/AAAAAAAABAQ/PkMXFk1f21M/s72-c/milosz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5915855397529333699</id><published>2011-06-28T13:29:00.001+02:00</published><updated>2011-06-30T09:02:48.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wątki żydowskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Biała Maria - Hanna Krall</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Powiem głośno i otwarcie: królowa jest naga. Wysoce ceniona i chwalona Hanna Krall już w "Różowych strusich piórach" nie zachwycała, "Biała Maria" tylko pogłębia rozczarowanie. W moim odczuciu to żadne wybitne dzieło, książka sprawia raczej wrażenie czegoś posklecanego na siłę. Punktem wyjściowym jest historia żydowskiej dziewczynki, dla której podczas wojny szukano ojca chrzestnego. Czytelnik szybko traci ją z oczu, pisarka podąża bowiem tropem wszystkich osób, które miały (a nawet nie) związek ze sprawą. Dygresja goni dygresję, a od meritum coraz dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Zje9h9OCJ0Q/Tgm6OJ4b0UI/AAAAAAAABAI/ymq9ylZCJ_U/s1600/bialamaria.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="254" src="http://3.bp.blogspot.com/-Zje9h9OCJ0Q/Tgm6OJ4b0UI/AAAAAAAABAI/ymq9ylZCJ_U/s400/bialamaria.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę literacką sztafetę Krall w wywiadzie dla Przekroju (nr 22/2011 z 30.05.2011) tłumaczyła następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wszystko się łączy. Nic nie jest oderwane, wszystko się dzieje w jakiejś interakcji, w kontakcie z innymi losami, innymi ludźmi, wydarzeniami i to wreszcie udało mi się pokazać. A kiedy udało mi się pokazać, to robicie wielkie oczy i przestajecie rozumieć. A co tu jest do rozumienia?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja też robię wielkie oczy i mimo sympatii dla twórczości pisarki nie akceptuję takiego tłumaczenia. "Biała Maria" udaje pełnowartościowy towar, w rzeczywistości jest pustą w środku atrapą. Zebrane historie kilkudziesięciu osób mogą wydać się interesującym lapidarium, ale czy na pewno wymagały wydania książkowego? Wątpię. Takiej, a nie innej oceny nie złagodzi nawet fakt, że całość czyta się bardzo dobrze i że znakomicie zapisany został monolog schorowanej pensjonariuszki z domu opieki. To zdecydowanie za mało, żebym mogła uznać "Białą Marię" za utwór dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*****&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za książkę serdecznie dziękuję &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/"&gt;Lirael&lt;/a&gt;. Wybacz, że aż tak intensywnie zaglądałam w zęby darowanego konia;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Hanna Krall "Biała Maria", Świat Książki, Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5915855397529333699?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5915855397529333699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/biaa-maria-hanna-krall.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5915855397529333699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5915855397529333699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/biaa-maria-hanna-krall.html' title='Biała Maria - Hanna Krall'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Zje9h9OCJ0Q/Tgm6OJ4b0UI/AAAAAAAABAI/ymq9ylZCJ_U/s72-c/bialamaria.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2738307052609536963</id><published>2011-06-27T12:19:00.001+02:00</published><updated>2011-07-04T13:58:55.558+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inscenizacje'/><title type='text'>Starucha</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p&gt;&lt;i&gt;Ktoś stuka do drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kto tam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie odpowiada. Otwieram drzwi i widzę przed sobą staruchę, która rano stała na podwórku z zegarem. Jestem bardzo zdziwiony i niczego nie mogę wyrzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No, to przyszłam - mówi starucha i wchodzi do mego pokoju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stoję przy drzwiach i nie wiem co robić: przepędzić staruchę czy, przeciwnie, poprosić, by usiadła? Starucha jednak sama idzie do mego fotela przy oknie i zasiada w nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zamknij drzwi i przekręć klucz - mówi do mnie starucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamykam drzwi i przekręcam klucz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Uklęknij - mówi starucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klękam.&lt;/i&gt; [Danił Charms "Starucha"]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LUlPNMdM_Xk/TghV-ekUHFI/AAAAAAAAA_4/YByYx3j0pzc/s1600/starucha.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-LUlPNMdM_Xk/TghV-ekUHFI/AAAAAAAAA_4/YByYx3j0pzc/s400/starucha.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Starucha krąży po mieście. Gdzie się pojawi, tam niebawem ktoś umiera. Na domiar złego pojawia się w mieszkaniu głównego bohatera. Co więcej, po paru chwilach pada martwa. A tak spokojnie toczyło się życie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spektakl zrealizowany wg minipowieści Daniła Charmsa balansuje - zgodnie z założeniami autora - na granicy groteski i absurdu. Nie wiadomo do końca, czy starucha jest tylko złowróżbnym snem czy mroczną postacią z rzeczywistości. Jest i straszno, i śmieszno. Z sensem, i bez sensu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo trudno wejść w konwencję narzucaną przez Charmsa. Sceny oderwane są od siebie, przypominają wysmakowane skecze. Brak myśli przewodniej, brak powiązania. Na szczęście to tylko pierwsze wrażenia, z czasem całość nabiera rumieńców, sceny układają się w konkretną historię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PDNnGXR87xE/TghWF-tWBcI/AAAAAAAABAA/i1bvD0wGh-U/s1600/starucha2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-PDNnGXR87xE/TghWF-tWBcI/AAAAAAAABAA/i1bvD0wGh-U/s400/starucha2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Starucha" grana jest w znikomej scenerii, dzięki czemu drobiazgi są lepiej widoczne. Sporą atrakcję spektaklu stanowi podkład muzyczny tworzony na żywo przy pomocy bodaj wszystkich urządzeń skrywanych we wnętrzu pianina (brawa dla Piotra Tabakiernika). Recenzenci podkreślają świetną rolę Andrzeja Mastalerza (faktycznie świetna), mnie jednak najbardziej spodobała się Anna Sroka jako zjawiskowa tytułowa starucha oraz przezabawna Wiktoria Gorodeckaja w roli znajomej z kolejki. Gra aktorska jest zresztą chwilami specyficzna, bo mocno "wystudiowana", co dobrze podkreśla absurdalność sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując - przedstawienie w warszawskim Teatrze Ochoty jest bez zarzutu. Gwarantuje interesujące spotkanie z nieszablonowym teatrem i z ciekawymi twórcami (więcej &lt;a href="http://www.teatrochoty.pl/index.php?/premiera/starucha/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). Daje też nadzieję, że na tej scenie zacznie się wreszcie pojawiać sztuka przez duże "S".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;STARUCHA wg prozy Daniela Charmsa w przekładzie Jerzego Czecha &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;scenariusz i reżyseria: Igor Gorzkowski &lt;br /&gt;obsada: Wiktoria Gorodeckaja, Anna Sroka, Bartłomiej Bobrowski, Adam Ferency, Andrzej Mastalerz, Kamil Pruban&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więcej informacji na stronie &lt;a href="http://www.teatrochoty.pl/index.php?/premiera/starucha/"&gt;Teatru&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;__________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fotografie - Teatr Ochoty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2738307052609536963?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2738307052609536963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/starucha.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2738307052609536963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2738307052609536963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/starucha.html' title='Starucha'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LUlPNMdM_Xk/TghV-ekUHFI/AAAAAAAAA_4/YByYx3j0pzc/s72-c/starucha.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3787564865131197609</id><published>2011-06-24T17:45:00.000+02:00</published><updated>2011-06-24T17:45:26.527+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><title type='text'>Pudełko ze szpilkami - Grażyna Plebanek</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Niestety powieść Plebanek okazała się zwykłym czytadłem. Niby rzecz jest o tym, jak trudno połączyć niespodziewane macierzyństwo z karierą zawodową, niby to zamysł słuszny i chwalebny, a jednak całość spłynęła po mnie wartkim strumieniem.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nPBKE4fK7mQ/TgSsAlxLPDI/AAAAAAAAA_g/gXjCV_88CU0/s1600/plebanek_pudelko.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="318" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-nPBKE4fK7mQ/TgSsAlxLPDI/AAAAAAAAA_g/gXjCV_88CU0/s400/plebanek_pudelko.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Utonęłam za to w morzu stereotypów. Kobieta na eksponowanym stanowisku w korporacji jest naturalnie wyfiokowaną zołzą, niepracująca matka jest zaniedbana i ślamazarna, ojciec wielodzietnej rodziny to oczywiście patriarchalny prostak. Aż trudno mi uwierzyć, że w 2006 r. można było TAK jeszcze pisać; myślałam, że pewne schematy w literaturze definitywnie już zarzucono.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektura "Pudełka..." nie była na szczęście stratą czasu - czyta się ją wyjątkowo szybko, tak więc jako odtrutka na codzienne stresy podziałała dobrze. Czy ma także inne, oprócz łagodzących, właściwości - wątpię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Grażyna Plebanek "Pudełko ze szpilkami", Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2006&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3787564865131197609?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3787564865131197609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/pudeko-ze-szpilkami-grazyna-plebanek.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3787564865131197609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3787564865131197609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/pudeko-ze-szpilkami-grazyna-plebanek.html' title='Pudełko ze szpilkami - Grażyna Plebanek'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-nPBKE4fK7mQ/TgSsAlxLPDI/AAAAAAAAA_g/gXjCV_88CU0/s72-c/plebanek_pudelko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3911923553547889332</id><published>2011-06-22T11:42:00.000+02:00</published><updated>2011-06-22T11:42:39.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Miłosz śpiewająco</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Śpiewa naturalnie nie Czesław Miłosz, ale Aga Zaryan. Na jazzującej płycie &lt;i&gt;A Book of Luminous Things&lt;/i&gt; znalazły się interpretacje siedmiu wierszy Noblisty, pozostałe to wiersze jego ulubionych poetek: Anny Świrszczyńskiej, Jane Hirshfield oraz Denise Levertov. Całość nagrano w wersji anglojęzycznej i jak dla mnie jest to podstawowy mankament tego przedsięwzięcia. Na szczęście wersja polska ponoć ma się pojawić za jakiś czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NZ34NBXW35I/TgG4LJVQDSI/AAAAAAAAA_Y/pr0oo1qA8dw/s1600/A-Book-Of-Luminous-Things.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-NZ34NBXW35I/TgG4LJVQDSI/AAAAAAAAA_Y/pr0oo1qA8dw/s400/A-Book-Of-Luminous-Things.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agi Zaryan słucham zawsze z przyjemnością. Lubię jej miodowy głos, bardzo cenię sobie jej rewelacyjną dykcję. Z dużym opóźnieniem odkryłam wcześniejszą płytę "Umiera piękno" (dzięki &lt;a href="http://deainhortus.blogspot.com/"&gt;Dei&lt;/a&gt;;)) z rewelacyjnym "Kalinowym mostem chodziłam", który za każdy razem wywołuje u mnie gęsią skórkę. Nowa płyta nie wywołuje u mnie takich wrażeń. Może dlatego, że jej wymowa jest inna - wydaje się pogodniejsza i lżejsza, choć opowiada o przemijaniu. A może dlatego, że trudno tu znaleźć utwór nadający się do nucenia pod nosem;). Niemniej po kilkunastu przesłuchaniach mam już swoje ulubione piosenki: &lt;i&gt;This Only&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Autumn Quince&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad płytą pracowali profesjonaliści i nawet na moje niewprawne ucho da się to usłyszeć. &lt;i&gt;A Book of Luminous Things&lt;/i&gt; znakomicie spisuje się w letnie wieczory, nie tylko te deszczowe. Liczę jednak na to, że wersja polska powstanie - rodzimych poetów wolę w sosie (czyli języku) własnym;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3911923553547889332?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3911923553547889332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/miosz-spiewajaco.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3911923553547889332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3911923553547889332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/miosz-spiewajaco.html' title='Miłosz śpiewająco'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NZ34NBXW35I/TgG4LJVQDSI/AAAAAAAAA_Y/pr0oo1qA8dw/s72-c/A-Book-Of-Luminous-Things.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3858521089635642189</id><published>2011-06-20T11:01:00.001+02:00</published><updated>2011-06-20T11:01:40.592+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Obsoletki - Justyna Bargielska</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;Termin porodu przez cesarskie cięcie miałam naznaczony na dziewiątego maja na dziewiątą rano. Termin był ustalany za pomocą czterech kalendarzy, to jest kalendarza mojego, położnika, anestezjologa i rzecznika prasowego urzędu dzielnicy. Naczelnym dążeniem naszym było, by się ten termin we wszystkich czterech kalendarzach pokrywał.&lt;/i&gt; [str. 7]&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1ZHU0OoGUgM/Tf8L6-Ec_OI/AAAAAAAAA_Q/1ivOQfJWevg/s1600/obsoletki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="205" src="http://1.bp.blogspot.com/-1ZHU0OoGUgM/Tf8L6-Ec_OI/AAAAAAAAA_Q/1ivOQfJWevg/s320/obsoletki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak zaczyna się pierwszy tekst z "Obsoletek". Temat (po)ważny, ale podany lekko, dowcipnie. W podobnym tonie jest większość dwustronicowych opowiadań z książeczki Bargielskiej, choć z czasem robi się nieco ponuro. O chwilach trudnych pisze bez upiększania, nie na kolanach. To, co podniosłe miesza się z przyziemnością czyli: samo życie. I pewnie przez to całość nie jest przykra w odbiorze, nie zmusza do odwracania oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Obsoletki" chwilami uwierają, ale nie ma co zamiatać niewygodnych tematów pod dywan. Może właśnie lepiej mówić o nich wprost, kolokwialnym językiem tak jak autorka. Nie wiem, czy to jest wielka literatura (Bargielska w sobotę została wyróżniona Literacką Nagrodą Gdyni), wiem natomiast, że do mnie trafia. Niby drobiazgi, a zapadają w pamięć i nie chcą wypaść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,9625264,Poronilam.html"&gt;Tu&lt;/a&gt; ciekawy wywiad z autorką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Justyna Bargielska "Obsoletki", Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3858521089635642189?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3858521089635642189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/obsoletki-justyna-bargielska.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3858521089635642189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3858521089635642189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/obsoletki-justyna-bargielska.html' title='Obsoletki - Justyna Bargielska'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1ZHU0OoGUgM/Tf8L6-Ec_OI/AAAAAAAAA_Q/1ivOQfJWevg/s72-c/obsoletki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-3377517371956544266</id><published>2011-06-17T15:15:00.004+02:00</published><updated>2011-06-20T08:11:16.187+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Klub czytelniczy (odc. 6) - Zniewolony umysł</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Trudno mi się czytało "Zniewolony umysł", oj trudno. Zapamiętałam go zupełnie inaczej, pewnie to kwestia wieku;). Nic to, godzina zero wybiła, dyskusję pora zacząć. Na marginesie tylko dodam, że w Bydgoszczy w Operze Nova można obejrzeć balet inspirowany właśnie "Zniewolonym umysłem". Ot, ciekawostka;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KbJGI_xbVBs/Tf7ke1KypfI/AAAAAAAAA_I/jDSFgTNhLmo/s1600/milosz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="276" width="183" src="http://2.bp.blogspot.com/-KbJGI_xbVBs/Tf7ke1KypfI/AAAAAAAAA_I/jDSFgTNhLmo/s400/milosz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania na dziś (nie trzeba odpowiadać na wszystkie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Jakie są Wasze dotychczasowe doświadczenia z twórczością Czesława Miłosza? Lubicie? Nie lubicie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Czy dzisiaj warto czytać "Zniewolony umysł"? Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Jaki jest stosunek Miłosza do Zachodu w "Zniewolonym umyśle"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Ketman - zwykły oportunizm i hipokryzja czy coś więcej, jak chce tego Miłosz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Czy przedstawiając sylwetki czterech pisarzy Miłosz zachował obiektywizm czy też zaznaczył swoje zdanie odnośnie ich postaw?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Czy zgadzacie się z Miłoszem, że los Bałtów był szczególnie dotkliwy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Czy dostrzegacie jakieś formy zniewolenia umysłu w społeczeństwie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Miejsce na Wasze pytania.&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do dyskusji:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-3377517371956544266?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/3377517371956544266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/klub-czytelniczy-odc-6-zniewolony-umys.html#comment-form' title='Komentarze (77)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3377517371956544266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/3377517371956544266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/klub-czytelniczy-odc-6-zniewolony-umys.html' title='Klub czytelniczy (odc. 6) - Zniewolony umysł'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KbJGI_xbVBs/Tf7ke1KypfI/AAAAAAAAA_I/jDSFgTNhLmo/s72-c/milosz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>77</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6904764083077994939</id><published>2011-06-16T08:11:00.002+02:00</published><updated>2011-06-20T08:09:55.216+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Dzisiaj Bloomsday</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;... czyli święto dla miłośników "Ulissesa" Jamesa Joyce'a. Dla upamiętnienia wydarzeń z powieści, której akcja rozgrywa się głównie 16 czerwca 1904 r., w Dublinie (i nie tylko) organizuje się corocznie szereg imprez, z głośnym czytaniem książki włącznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sb-qBGXk-aI/Tf7kGwMJpPI/AAAAAAAAA_A/IVQeUIwrRTY/s1600/Joyce%2BUlysses.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="314" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-sb-qBGXk-aI/Tf7kGwMJpPI/AAAAAAAAA_A/IVQeUIwrRTY/s320/Joyce%2BUlysses.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Ulisses" należy obecnie do klasyki literatury światowej, ale w chwili wydania tak jeszcze nie było;). Odbiór powieści był różny i nie ma co się dziwić. Oto wrażenia z lektury zanotowane przez Virginię Woolf w dzienniku pod datą 6 września 1922 roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Skończyłam&lt;/i&gt; Ulissesa &lt;i&gt;i uważam, że to niewypał. Myślę, że jest w tym geniusz, ale nie pierwszej wody. Ta książka jest w nie dość dobrym tonie, i to nie tylko w oczywistym tego słowa znaczeniu, ale i literackim. Mam na myśli tyle, że pisarz najwyższej klasy zbytnio ceni twórczość, żeby oszukiwać, niespodziewanie skakać i cofać się. Cały czas mam skojarzenie z niedojrzałym uczniakiem, uzdolnionym i bystrym, ale tak samoświadomym i egoistycznym, ze traci głowę, dziwaczeje, manieruje się, robi się niepoważny, nieprzystosowany, sprawia, że się mu współczuje, tylko ludzie  surowi są nim zirytowani, a wszyscy mają nadzieję, że z tego wyrośnie; ponieważ jednak Joyce ma czterdzieści lat, nie bardzo się na to zanosi. Nie czytałam zbyt uważnie, i tylko raz, i uważam, że rzecz jest bardzo niejasna, więc z pewnością lekceważę wartość tej książki w sposób całkiem niesprawiedliwy. Czuję, że sypią się na człowieka miriady śrutu, ale nie wynosi się z tego jednej, zadanej prosto w twarz śmiertelnej rany - jak na przykład z lektury Tołstoja; a porównywanie Joyce'a z Tołstojem jest jest całkowitym absurdem.&lt;/i&gt; [str. 212]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, które z dzisiejszych książek za 50 lat będą zaliczane do klasyki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________________________&lt;br /&gt;*Zdjęcie: jeden z egzemplarzy pierwszego wydania z 1922 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6904764083077994939?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6904764083077994939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/dzisiaj-bloomsday.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6904764083077994939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6904764083077994939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/dzisiaj-bloomsday.html' title='Dzisiaj Bloomsday'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sb-qBGXk-aI/Tf7kGwMJpPI/AAAAAAAAA_A/IVQeUIwrRTY/s72-c/Joyce%2BUlysses.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-4764134288967146464</id><published>2011-06-14T11:42:00.001+02:00</published><updated>2011-06-15T11:08:49.634+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. amerykańska'/><title type='text'>Rozmowy z Capote'em - Lawrence Grobel</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Myślę, że w XXI wieku Capote czułby się jak ryba w wodzie. Pisarz uwielbiający być w centrum uwagi z pewnością miałby wiele do zaoferowania paparazzim i tabloidom. W wywiadzie wyśmiałby kolegę po fachu, z innym pobiłby się w restauracji - i już news gotowy. Gdyby to nie wystarczyło do wywołania szumu medialnego, można jeszcze pojawić się pijanym na wykładzie i spaść z katedry lub stawić na rozprawie sądowej w szortach i sandałach. Media byłyby syte, a Capote bez wątpienia zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IxzSP42vSVM/TfcsRozNIJI/AAAAAAAAA-U/2N9sZNOA9lE/s1600/capote.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-IxzSP42vSVM/TfcsRozNIJI/AAAAAAAAA-U/2N9sZNOA9lE/s320/capote.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czytając wywiad przeprowadzony (podczas kilku spotkań) pod koniec życia pisarza trudno dociec, w którym momencie mówi prawdę. Capote ewidentnie nakłada coraz to nowe maski, nagina fakty na potrzebę chwili, bywa, że przeczy sam sobie. Bezpardonowo wyraża swoje zdanie o znanych osobach, często nie pozostawiając na nich suchej nitki. Z literatów ceni głównie tych nieżyjących (Woolf, Flaubert, Forster), bo nie mogą stanowić już konkurencji. Współcześni mu pisarze są upiorni (Pynchon), nudni (Roth, Updike), podrzędni (Borges) lub po prostu nieutalentowani (Mailer). Wielki jest natomiast sam Truman (nomen omen ledwie 160 cm wzrostu:), któremu słowo "skromność" jest raczej obce:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zawsze, gdy biorę do ręki "Z zimną krwią", czytam ją od deski do deski, zupełnie jakbym to nie ja napisał. Wiesz, to jest naprawdę doskonała książka. Nie zmieniłbym w niej niczego&lt;/i&gt;. [str. 21]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy sądzisz, że miałeś jakiś wpływ na pisarstwo w Ameryce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiem, że odcisnąłem znaczne piętno na pisarstwie w Ameryce. To dlatego, że wpłynąłem na innych pisarzy poprzez dziennikarstwo. Mój Boże, przecież to ja wymyśliłem to wszystko. Inni zbierają tylko za to nagrody. (Śmiech)&lt;/i&gt; [str. 94]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowa toczy się w podobnym tonie niemal przez cały czas. Chwilami można jednak odnieść wrażenie, że pod maską tego pyszałka i gwiazdy amerykańskich salonów kryje się samotny, nieszczęśliwy (i schorowany) człowiek. W moim odczuciu Capote to mistrz pozorów i medialne zwierzę żądne poklasku. Po przeczytaniu książki uwierzyłam mu tu tylko w jedno: jego miłość do psów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;************************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że od czasu wydania "Rozmów..." pan tłumacz dowiedział się, że Pearl Buck to kobieta, a nie mężczyzna, jak utrzymuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lawrence Grobel "Rozmowy z Capote'em", tłum. Waldemar Łyś, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań, 1997&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-4764134288967146464?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/4764134288967146464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/rozmowy-z-capoteem-lawrence-grobel.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4764134288967146464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/4764134288967146464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/rozmowy-z-capoteem-lawrence-grobel.html' title='Rozmowy z Capote&apos;em - Lawrence Grobel'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IxzSP42vSVM/TfcsRozNIJI/AAAAAAAAA-U/2N9sZNOA9lE/s72-c/capote.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-804076998980427300</id><published>2011-06-12T14:25:00.002+02:00</published><updated>2011-06-12T14:29:28.346+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><title type='text'>W galerii sztuki</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;i&gt;W jednej z kopenhaskich galerii sztuki podziwiałem instalację złożoną z długiego szeregu odbiorników telewizyjnych z napisem "Ziemia obiecana" na ekranach. Uznałem pomysł za natchniony, a instalację za natchnienie dla myśli, a szczególnie z powodu miotły i wiadra ustawionych pod ostatnim z telewizorów. Zanim jednak zdążyłem do końca przemyśleć zamysł i przesłanie artysty, sprzątaczka zabrała swe narzędzia pracy, jakie zostawiła w kącie sali idąc napić się kawy. &lt;/i&gt;[str.21]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Xd8FpwDRZpU/TfSxEfgEnnI/AAAAAAAAA9Q/CHWX5_C7qN4/s1600/bauman_sztuka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="231" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Xd8FpwDRZpU/TfSxEfgEnnI/AAAAAAAAA9Q/CHWX5_C7qN4/s320/bauman_sztuka.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Fragment pochodzi z jednego z esejów Zygmunta Baumana zamieszczonych w książce „Między chwilą a pięknem. O sztuce w rozpędzonym świecie”. Autor pisze m.in. o potrzebie piękna i dążeniu do doskonałości, o znaczeniu pamięci i umiejętności opisywania otaczającego nas świata. Sporo miejsca poświęca pracom Grzegorza Klamana i Mirosława Bałki. W tekstach pojawiają się nazwiska Borgesa, Kundery, Kapuścińskiego, Camusa i wielu innych znanych twórców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erudycja prof. Baumana jest imponująca, pozostaje tylko wygodnie rozsiąść się w fotelu (najlepiej z kieliszkiem wina pod ręką;) i delektować się lekturą. Teksty nie najłatwiejsze w odbiorze, ale z pewnością inspirujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zygmunt Bauman „Między chwilą a pięknem. O sztuce w rozpędzonym świecie”, Wydawnictwo Officyna, Łódź 2010&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-804076998980427300?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/804076998980427300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/w-galerii-sztuki.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/804076998980427300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/804076998980427300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/w-galerii-sztuki.html' title='W galerii sztuki'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Xd8FpwDRZpU/TfSxEfgEnnI/AAAAAAAAA9Q/CHWX5_C7qN4/s72-c/bauman_sztuka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6357049063991517957</id><published>2011-06-10T10:42:00.001+02:00</published><updated>2011-06-10T10:53:49.419+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><title type='text'>Jak wydawać klasykę</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Wydawnictwo Penguin dokłada starań, aby kolejne wydania klasyki były atrakcyjne pod względem edytorskim. Po sukcesie serii "atramentowej" &lt;a href="http://www.penguinbooks75.com/penguinink.html"&gt;Penguin Ink&lt;/a&gt; poprzeczka najwyraźniej została podniesiona, jako że tym razem okładki będą stanowić bodziec nie tylko wzrokowy, ale i dotykowy;). Jesienią w Stanach Zjednoczonych w serii &lt;i&gt;Penguin Threads Deluxe Classics&lt;/i&gt; ukażą się książki, których okładki będą haftowane (sic!). Projekt dotyczy trzech tytułów, a efekt pracy kanadyjskiej ilustratorki &lt;a href="http://www.jilliantamaki.com/embroidery/penguin-threads/"&gt;Jillian Tamaki&lt;/a&gt;, wygląda następująco:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jH7V8THMoHA/TfHbfSg5IZI/AAAAAAAAA84/uOYjLWLPlm0/s1600/penguin1a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="191" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-jH7V8THMoHA/TfHbfSg5IZI/AAAAAAAAA84/uOYjLWLPlm0/s400/penguin1a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xlejOLN3wLU/TfHacDmHe1I/AAAAAAAAA8o/fLrEAeQIamE/s1600/penguin2a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="187" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-xlejOLN3wLU/TfHacDmHe1I/AAAAAAAAA8o/fLrEAeQIamE/s400/penguin2a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kQa4sNy-JKM/TfHWiinFDRI/AAAAAAAAA8Y/61MM6QfmhL8/s1600/penguin3a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="187" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-kQa4sNy-JKM/TfHWiinFDRI/AAAAAAAAA8Y/61MM6QfmhL8/s400/penguin3a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że okładka np. do sienkiewiczowskiej "Trylogii" mogłaby okazać się nie mniejszym wyzwaniem;). Co Wy na to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6357049063991517957?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6357049063991517957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/jak-wydawac-klasyke.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6357049063991517957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6357049063991517957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/jak-wydawac-klasyke.html' title='Jak wydawać klasykę'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jH7V8THMoHA/TfHbfSg5IZI/AAAAAAAAA84/uOYjLWLPlm0/s72-c/penguin1a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5764617792411497165</id><published>2011-06-08T13:48:00.000+02:00</published><updated>2011-06-08T13:48:52.232+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Czytelniczy'/><title type='text'>Lipcowe spotkanie Klubu Czytelniczego</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Jeśli mimo letniego rozprężenia macie ochotę na wspólne czytanie, proponuję przygodę ze "Sztukmistrzem z Lublina" Isaaca Bashevisa Singera.  Schyłek XIX wieku, kultura żydowska i kuglarskie sztuczki - oto niektóre z atrakcji tej książki wydanej po raz pierwszy w 1960 r.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iMcI1Z30m_o/Te9hiv6_SJI/AAAAAAAAA7I/Us3x__kNoVs/s1600/singer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="202" src="http://3.bp.blogspot.com/-iMcI1Z30m_o/Te9hiv6_SJI/AAAAAAAAA7I/Us3x__kNoVs/s320/singer.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dyskusję rozpoczynamy w piątek &lt;b&gt;22 lipca 2011 r&lt;/b&gt;., a kontynuujemy bez ograniczeń czasowych;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Nie trzeba się rejestrować ani prowadzić własnego bloga&lt;/u&gt; - kto ma ochotę, ten czyta i komentuje;)  O zasadach działania klubu można poczytać &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam serdecznie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5764617792411497165?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5764617792411497165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/lipcowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5764617792411497165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5764617792411497165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/lipcowe-spotkanie-klubu-czytelniczego.html' title='Lipcowe spotkanie Klubu Czytelniczego'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iMcI1Z30m_o/Te9hiv6_SJI/AAAAAAAAA7I/Us3x__kNoVs/s72-c/singer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2116266796593628608</id><published>2011-06-06T13:53:00.001+02:00</published><updated>2011-06-07T19:21:49.375+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. austriacka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Symultanka - Ingeborg Bachmann</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Podoba mi się styl Bachmann - pokrętny, rozedrgany, miejscami lekko neurotyczny. Doskonale oddaje zwichrowaną osobowość bohaterek pięciu opowiadań zamieszczonych w  "Symultance" (nie mylić z symulantką;)). Pięć różnych kobiet, a jednak wiele ją łączy. Wszystkie pochodzą z Wiednia, wszystkie są uwikłane w niezdrowe związki damsko-męskie. Niepewne, z poczuciem bliżej nieokreślonej winy, bezustannie analizują swoje problemy, chętnie uciekają od rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OFFsbehmpwY/Tey_RgQ05DI/AAAAAAAAA64/FQYe78wqji4/s1600/symultanka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="209" src="http://1.bp.blogspot.com/-OFFsbehmpwY/Tey_RgQ05DI/AAAAAAAAA64/FQYe78wqji4/s320/symultanka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Te ucieczki przybierają niecodzienne formy: w języki obce, w nieostre widzenie, w skupienie na wyglądzie zewnętrznym. Bohaterki Bachmann potrafią być wręcz nieznośne w swoich maniach. Mimo to wchodzi się w ich niepoukładany świat z ciekawością i cierpliwie kluczy po tym labiryncie poplątanych myśli. I podobnie jak w labiryncie trzeba niekiedy się wrócić, odnaleźć wcześniejszy trop, żeby całkowicie się nie zgubić. Błądzenie po zakamarkach kobiecej duszy bywa żmudne i męczące, ale owocne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadania Bachmann były (i są) dla mnie nie lada odkryciem. Mało kto tak pisze, zwłaszcza obecnie. To rodzaj literatury, z którą trzeba się zmagać i odczytywać na nowo, bo każda kolejna lektura wnosi coś nowego. Książka zdecydowanie warta wysiłku intelektualnego;) Mam nadzieję, że przy okazji wznowienia "Maliny" także "Symultanka" doczeka się  nowego wydania oraz przekładu - ten z lat 70-tych aż się prosi o poprawki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ingeborg Bachmann "Symultanka", tłum. Anna M. Linke, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa, 1979&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2116266796593628608?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2116266796593628608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/symultanka-ingeborg-bachmann.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2116266796593628608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2116266796593628608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/symultanka-ingeborg-bachmann.html' title='Symultanka - Ingeborg Bachmann'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-OFFsbehmpwY/Tey_RgQ05DI/AAAAAAAAA64/FQYe78wqji4/s72-c/symultanka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-2172677888248983467</id><published>2011-06-02T14:15:00.001+02:00</published><updated>2011-06-02T14:17:33.337+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. australijska'/><title type='text'>Jeźdźcy - Tim Winton</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Tytułowi jeźdźcy nawiązują do mitologii zachodnioeuropejskiej i tzw. Dzikiego Gonu (ang. &lt;i&gt;Wild Hunt&lt;/i&gt;) czyli orszaku widm pojawiających się w jesienne i zimowe noce. Ich obecność zwiastuje katastrofę, w najlepszym przypadku śmierć osób, które miały pecha zobaczyć kawalkadę. Wierzono, że takie osoby porywane są podczas snu w zaświaty lub stają się członkami gonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie inaczej jest u Wintona. Nieświadomy niczego Scully remontuje dom na przyjazd ukochanej żony i córki - cała rodzina właśnie zdecydowała się  przenieść z Australii do Irlandii. Do Dublina przylatuje jednak tylko 7-letnia Billie, która zszokowana zniknięciem matki nie potrafi ojcu nic wyjaśnić. Rozpoczynają się poszukiwania (zaznaczam, że to nie jest powieść sensacyjna), które prowadzić będą przez Grecję, Włochy i Francję aż do Holandii. Poszukiwania, które wywrócą świat Scully'ego do góry nogami i zmuszą do poznania prawdy. Okazuje się, że można żyć złudzeniami i oceniać rzeczywistość na swój własny, wypaczony sposób. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tlFRDJe-Yaw/Ted8UZEpy8I/AAAAAAAAA6s/Mbz1O6WzH2w/s1600/winton.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://4.bp.blogspot.com/-tlFRDJe-Yaw/Ted8UZEpy8I/AAAAAAAAA6s/Mbz1O6WzH2w/s320/winton.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Odkrywanie prawdy przez czytelnika jest w przypadku "Jeźdźców" wyjątkowo interesującym doświadczeniem. Przez dłuższy czas realia poznajemy tylko z perspektywy niedźwiedziowatego Australijczyka, ślepo zakochanego w żonie i córce. Później kilka razy odezwą się głosy osób postronnych i wprowadzą lekki dysonans. Zaczną rodzić się wątpliwości, aż wreszcie pojawi się pewność, że Scully to po prostu duże naiwne dziecko. Nie bez powodu córka porównuje go do Quasimodo - paskudnego olbrzyma o dobrym sercu. Scully nie jest bynajmniej tak męski, jak mu się zdaje. To nie on jest tą silną stroną w związku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Wintona jest gęsta od niesztampowej symboliki: oprócz mitu o Dzikim Gonie kluczem do zrozumienia są również fragmenty piosenek pojawiające się w tekście. Sama historia przywodzi na myśl "Odyseję" i Telemacha ruszającego w obłędną podróż. Duże wrażenie robią opisy miejsc - są niezwykle plastyczne, a zarazem wiele mówią o bohaterach. Oryginalnie poprowadzona narracja i pomysłowe zakończenie dodatkowo wzmacniają wymowę całości. Dla mnie mocna rzecz. Wymagająca, ale i satysfakcjonująca lektura, która nie daje czytelnikowi gotowych odpowiedzi. To lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tim Winton "Jeźdźcy", tłum. Krzysztof Mazurek, Wydawnictwo Rebis, Poznań, 1998&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-2172677888248983467?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/2172677888248983467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/jezdzcy-tim-winton.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2172677888248983467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/2172677888248983467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/06/jezdzcy-tim-winton.html' title='Jeźdźcy - Tim Winton'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tlFRDJe-Yaw/Ted8UZEpy8I/AAAAAAAAA6s/Mbz1O6WzH2w/s72-c/winton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-5481170465387131611</id><published>2011-05-30T14:46:00.000+02:00</published><updated>2011-05-30T14:46:07.210+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><title type='text'>20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;Zastanawiam się, co pomyślałby cudzoziemiec, który chciałby dowiedzieć się czegoś o naszym kraju i w ramach szkolenia przeczytał reportaże z antologii Szczygła. Kto wie, może uwierzyłby nawet w białe niedźwiedzie chodzące po ulicach. Większość tekstów skupia się bowiem na sytuacjach wyjątkowych, a przez to jaskrawych, co przecież nie daje rzetelnego obrazu całego społeczeństwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D-PJ5KTXucw/TeOQ_uxQ95I/AAAAAAAAA6k/Zu16CDrjzT0/s1600/20-lat-nowej-Polski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="176" src="http://4.bp.blogspot.com/-D-PJ5KTXucw/TeOQ_uxQ95I/AAAAAAAAA6k/Zu16CDrjzT0/s400/20-lat-nowej-Polski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W "20 latach..." daje o sobie znać historia i polityka (lustracja, początki kapitalizmu), słychać echa spraw, którymi żyła cała Polska (historia z filmu "Dług", działalność Rydzyka). Pokazano gorące niegdyś tematy, które obecnie straciły na aktualności, ale z pewnością pozostaną znakiem czasów. Są też reportaże o zwykłych ludziach i ich mniej zwykłych przeżyciach (przemyt narkotyków, nielegalne usuwanie ciąży) oraz reportaże o nowych zjawiskach społecznych (budowa dużych centrów handlowych, muzyka Disco Polo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo że niektóre teksty wydają się zbędne, całość jest interesująca. Mnie najbardziej spodobał się zabawny "Pamiętnik znaleziony na parkiecie" Karola Podgórskiego czyli zapiski początkującego inwestora giełdowego oraz przygnębiający "Wal się, szkoło" Anny Fostakowskiej o kłopotach z uczniami krakowskiej szkoły. Zbiór jak najbardziej godny polecenia, nie tylko miłośnikom literatury faktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;i&gt;"20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła" pomysł, układ i koment. Mariusz Szczygieł Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-5481170465387131611?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/5481170465387131611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/20-lat-nowej-polski-w-reportazach-wedug.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5481170465387131611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/5481170465387131611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/20-lat-nowej-polski-w-reportazach-wedug.html' title='20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-D-PJ5KTXucw/TeOQ_uxQ95I/AAAAAAAAA6k/Zu16CDrjzT0/s72-c/20-lat-nowej-Polski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-875016384728234329.post-6570958421891728850</id><published>2011-05-27T15:52:00.001+02:00</published><updated>2011-05-27T15:53:54.402+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit. polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Męka kartoflana - Janusz Rudnicki</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;p/&gt;"Męka kartoflana" to miszmasz: z jednej strony historyjki o życiu na obczyźnie, z drugiej wrażenia z lektury. Cokolwiek wybrać, można być pewnym, że prędzej czy później trafi się jakiś smakowity fragment. U Rudnickiego podoba mi się przede wszystkim jego żonglerka słowna, "zezowate" postrzeganie rzeczywistości i zgryźliwość. A tej ma niemało i kąsa dotkliwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Kph9C8Nh_9A/Td-sDHZemMI/AAAAAAAAA6c/iqNVtbxUY4k/s1600/meka-kartoflana-b306643.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="322" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-Kph9C8Nh_9A/Td-sDHZemMI/AAAAAAAAA6c/iqNVtbxUY4k/s400/meka-kartoflana-b306643.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej dostało się Brunonowi Schulzowi, co niektórzy mieli zresztą Rudnickiemu za złe. Bo jak tu spokojnie przejść koło takich enuncjacji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mnie nie chodzi o konkordancję, ja uczepiłem się tych nóg, bo ilekroć wkracza Schulz do sfery leżącej pomiędzy nimi, proza jego nabiera rumieńców. Poza tą sferą, wyjąwszy&lt;/i&gt; Sierpień, Ulicę Krokodyli, &lt;i&gt;naturalnie&lt;/i&gt; Emeryta &lt;i&gt;i parę mniejszych wyjątków, wlecze się ona jak statek do Młocin i przypomina szkolną na nim wycieczkę. Początek jej był zawsze bijatyką o miejsce przy burcie, potem rozczarowanie wzrastało proporcjonalnie do ilości węzłów. Wrażliwych mdliło pod koniec, inni zabawiali się własną śliną, gapiąc się na jej niknące w dali placki. Ze statku wycieczka schodziła na ląd z taką samą ulga, z jaką ląd opuszczała.&lt;/i&gt; [str. 143]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnych fragmentów jest w książce więcej. Rudnicki pastwi się nad klasykiem i znęca, ale jednego nie można mu przy tym odmówić: dogłębnej znajomości tematu. Dokładnie analizuje teksty, bada z lewej i prawej, prześwietla kawałek po kawałku. To nie są stwierdzenia gołosłowne, rzucone ot tak sobie, ale opinie kogoś, kto Schulza zna niemal na pamięć. Że nieprawomyślne? To się zdarza, także tuzom literatury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W "Męce kartoflanej" znalazły się również uwagi autora po lekturze dzienników Nałkowskiej i Dąbrowskiej. Porównał przemyślenia obu pisarek na te same tematy czyli wojny, zwierząt, miłości, znajomych itp. Tu także pozwolił sobie na docinki, i tu także nie sposób odmówić mu trzeźwości umysłu;). Rudnicki rzetelnie (czytaj: nie na kolanach;)) przeczytał notatki pań i ośmielił się wejść z nimi w dyskusję. W końcu nigdzie nie jest powiedziane, że do klasyków trzeba podchodzić bezkrytycznie;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka nie należy do lektur łatwych i przyjemnych, ale jest cenna m.in. ze względu na literackie polemiki Rudnickiego. Dla mnie stanowią erratę do szkolnych lekcji polskiego i świetny materiał do spierania się. No i ten język, ten styl... Teksty wcześniejsze o ponad dekadę od &lt;a href=" http://czytankianki.blogspot.com/2011/03/smierc-czeskiego-psa-janusz-rudnicki.html"&gt;"Śmierci czeskiego psa"&lt;/a&gt;, zbiór na pewno mniej spójny, niemniej według mnie nie do pogardzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Janusz Rudnicki "Męka kartoflana", Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2000&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;___________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;p/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/875016384728234329-6570958421891728850?l=czytankianki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytankianki.blogspot.com/feeds/6570958421891728850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/meka-kartoflana-janusz-rudnicki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6570958421891728850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/875016384728234329/posts/default/6570958421891728850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/meka-kartoflana-janusz-rudnicki.html' title='Męka kartoflana - Janusz Rudnicki'/><author><name>czytanki.anki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00924936554265295862</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Kph9C8Nh_9A/Td-sDHZemMI/AAAAAAAAA6c/iqNVtbxUY4k/s72-c/meka-kartoflana-b306643.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry></feed>
