Odbyłem tę podróż, siedząc nad kolejną kawą i bazgrząc nieistniejące słowa długopisem w zeszycie. Pod spojrzeniami przechodniów czułem się, jak gdybym rył na glinianej tabliczce, wszyscy wokół wciskali klawisze i stukali w ekrany. Ręka odwykła od tej czynności, której przecież uczyłem się tyle lat, zaczęła mnie boleć i sam drwiłem z siebie, jakbym próbował wejść do wczoraj przez bramę z rozłożonych kartek. Pamiętam, udzielając kiedyś wywiadu dla telewizji, skleciłem podobną frazę: zajmuję się wchodzeniem do wczoraj i potem dalej, ile się da, pod prąd czasu. Wtedy wydawało mi się to bardzo błyskotliwe, dziś, czując, jak nieprzechodnie, twarde i oporne są wczoraj, przedwczoraj i wszystkie stojące z tamtej strony czasu tygodnie, miesiące i lata, uśmiechnąłem się nad swoją naiwnością. To pewnie przez to ściśnięte ze strachu powietrze poczułem, jak teraźniejszość trzyma mnie w uścisku. Jak z żadnej sekundy i minuty życia nie ma ucieczki.
Paweł Sołtys, Sierpień,
Wyd. Czarne 2025
Odręczne pisanie- jak dawno od niego odwykłam, już tak bardzo, że nawet nie potrafię odczytać sama siebie. Czasami w podróży próbuję robić odręczne notatki, ale kto je odczyta. Przydałby się mały elektroniczny notes, w którym niczym w laptopie można by zapisywać myśli. Niestety nie ma powrotu, przynajmniej dla mnie do wczoraj. Ale mi się marzy wyłączenie zasięgu wszystkich komórek i wolność od szumu medialnego. Tylko jak wtedy podróżowałabym po obcym kraju, chyba trzeba by wrócić do map
OdpowiedzUsuńMam identyczny problem z pisaniem. Charakter pisma mam obecnie fatalny. Nie chcę nawet myśleć, co odczytałby z niego grafolog.;) I również mam potrzebę robienia notatek.;)
UsuńWyłączenie zasięgu komórek byłoby wspaniałe, ciekawe, jak młode pokolenia dałyby sobie z tym radę. Dla nas przejście do rzeczywistości analogowej byłoby wykonalne, także w kwestii podróżowania, dla młodych byłby to raczej szok poznawczy.;(