poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Wrześniowe spotkanie Klubu Czytelniczego

Wychodzi na to, że we wrześniu znowu będziemy rozmawiać o miłości.;) Proponuję powieść Alberto Moravii „Pogarda” (1953), której akcja rozgrywa się w Rzymie w środowisku filmowców. Młody literat, chcąc zaspokoić potrzeby żony, przyjmuje dobrze płatne zlecenie. Nowa praca przyniesie jednak nowe problemy, co mocno odbije się na relacjach małżeńskich głównych bohaterów. Jeśli lubicie dobre powieści psychologiczne, „Pogarda” powinna przypaść Wam do gustu.


Książkę można kupić za jedyne 7,5 zł w tej księgarni.

Początek dyskusji 20 września 2013 r. Zapraszam!



48 komentarzy:

  1. Moravii jeszcze nie próbowałem. Ale znowu o miłości? Apeluję o coś bardziej krwistego w przyszłości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi uwierzyć, że jeszcze nie próbowałeś Moravii. Nie Ty!:)
      Zbliża się jesień, więc dla odmiany może jakieś duchy i wampiry się pojawią. Albo tematyka wiejska.

      Usuń
    2. Z Włoch to najbardziej pizzę. I lody. Z ichniej literatury Imię róży, Guareschiego i Serce Amicisa. Kropka. Żadne tam Lampedusy, Moravie i inne Oriany, jakoś nigdy mnie nie ciągnęło.
      Krwisty wiejski wampir byłby idealny:)

      Usuń
    3. Do listy kulinarnej dorzucam wszelkie makarony. Kuchnia włoska to jest to.;)
      Za tłustość wampira nie mogę ręczyć.;(

      Usuń
    4. Wampiry z definicji tłuste nie są dzięki pożywnej diecie płynnej:)

      Usuń
    5. Tak się wiejskością i krwistością zasugerowałam, że natychmiast włączyła się i tłustość. Zobaczymy, co na wsiach szaleje.;)

      Usuń
    6. A propos dyskusji o sylwetce ziemniaczanej, to może by na wskroś wiejską Konopielkę kiedyś wziąć na warsztat? Osobiście bardzo lubię, a pole do porównań z innymi książkami o wsi szerokie.

      Usuń
    7. Chętnie, jeszcze nie czytałem.

      Usuń
    8. Ja tylko oglądałam i wolę od "Konopielki". Tematyka zbliżona, a tytuł mniej znany. Może być już w październiku.

      Usuń
    9. Świetnie, będzie trochę oddechu po tej włoskiej zgniliźnie moralnej:P

      Usuń
    10. Tak, będzie polskie błoto.;)

      Usuń
    11. Bardzo jesiennie:) A film też widziałem, bo streszczenie utworu jest mi znane.

      Usuń
    12. Pewnie wiele osób widziało, tylko nie każdy kojarzy z Redlińskim. Oglądam przy każdej okazji, bawi mnie tak jak "Rejs".

      Usuń
    13. Widziałem może ze dwa razy, też mi się bardzo podobało.

      Usuń
    14. To świetnie, dzięki za sugestię - nie ma to jak spontaniczne pomysły.;)

      Usuń
    15. Proszę uprzejmie :) Tylko żeby znowu nie podniosły się głosy, że monopolizuję pulę propozycji:P

      Usuń
    16. Chyba jeszcze nikt nie protestował, a za wytypowanie Redlińskiego możemy tylko być Ci wdzięczni.;)

      Usuń
    17. Były jakieś sarkania, zdaje się, ale nie jestem małostkowy, nie będę ich odgrzebywał :D Redliński daje spore pole do porównań, już się cieszę. Ze streszczeń wynika, że Awans może być ciut podobny do Witajcie w Dzyndzylakach, takiej książki-widmo, która kosztuje straszne pieniądze i którą mało kto czytał.

      Usuń
    18. Faktycznie książka-widmo, a zapowiada się przednio. Ciekawe, czy tuż po wydaniu była chętnie czytana.

      Usuń
    19. Nie sądzę. Usłyszałem o niej dzięki Szczygielskiemu, który ją wymienia bodajże w Bierkach, i na początku myślałem, że sobie dzieło wymyślił (co to w ogóle za tytuł:P). Ale potem się okazało, że biały kruk.

      Usuń
    20. Do tego jeszcze główny bohater nazywa się Alojzy Skubany.;) Ja też bym uznała ją za książkę wymyśloną na potrzeby fabuły.

      Usuń
    21. Alojzy Skubany to prawie jak Wieńczysław Nieszczególny. Ja te Dzyndzylaki kiedyś w końcu upoluję :)

      Usuń
    22. Na chomikowie jest, jeśli to Cię urządza.

      Usuń
    23. Właśnie dotarł do mnie Awans, wydanie z 1975 r. Na okładce informacja, że wydanie drugie zostało poważnie zmienione w porównaniu z pierwszym, więc tak ostrzegam na wszelkim wypadek.

      Usuń
    24. Czyli musimy czytać wydanie z 1975 r. lub późniejsze. Dzięki za czujność, "poważne zmiany" mogą mieć wpływ na dyskusję.;)

      Usuń
    25. To są wręcz "radykalne zmiany. Przede wszystkim zmienił się bohater - inne są motywy jego działania, na czym innym polega jego dramat, innym językiem opowiada swoje losy".

      Usuń
    26. Teraz to aż mi się zachciało czytać na dwie ręce - pierwszą i późniejsze wersje.;)

      Usuń
    27. Też mi to przeszło przez głowę :P

      Usuń
  2. Wybór bardzo mi się podoba, teraz się zastanawiam, jak ambitnie do tego projektu podejsć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli, czy czytać po włosku? Próbować warto.;)

      Usuń
    2. Myslę, że spróbuję, własnie zamówiłam sobie z biblioteki, i zobaczę jak mi pójdzie. Nie chciałabym, żeby skończyło się na tym, że nie wezmę udziału w dyskusji bo z książki nic nie zrozumiem ;)

      Usuń
    3. To niemożliwe, żebyś nic nie zrozumiała z tego, co pamiętam, po włosku już czytałaś.;)

      Usuń
  3. Przezornie zaopatrzyłam się dzisiaj w lekturę, zatem do września śpię spokojnie ;-). Dla mnie to również będzie pierwsze spotkanie z Moravią (mam nadzieję, że nie polegnę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie jak Eireann:) Niepokoi mnie trochę ta żona i jej rozbuchane potrzeby...

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że Moravię dobrze się czyta - czytałam kilka jego książek w szkole średniej i miałam pozytywne odczucia. Ile z nich zrozumiałam, to już inna sprawa.;(
      Tak czy inaczej, gorąco zachęcam.

      Usuń
  4. Dla mnie to będzie drugie spotkanie z Moravią. I bardzo się cieszę, bo "Matka i córka" ogromnie mi się podobała :) A czy ta książka jest gruba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koczowniczko, przyznam, że po cichu liczyłam na Twój aplauz, bo pamiętam, że "Matka i córka" podobały Ci się. To wydanie (kieszonkowe) ma 226 stron.

      Usuń
  5. Czytałam tylko "Rzymiankę" i "Matkę i córkę" Moravii, więc tym chętniej poznam uroki "Pogardy". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też tylko te dwie, ale mam przeczucie, że Moravia nie zawiedzie naszych oczekiwań.;)

      Usuń
    2. Ja też. :) Może będzie miły zbieg okoliczności i w najbliższych tygodniach w telewizji powtórzą film Godarda. Nigdy nie oglądałam. :(

      Usuń
    3. Kto wie, kto wie. Ja raczej też nie oglądałam. Swoją drogą Moravia miał chyba szczęście do ekranizacji.

      Usuń
    4. On chyba kiedyś był bardzo modny, stąd może ekranizacje z gwiazdorską obsadą.

      Usuń
    5. Ta moda wynikała z klasy literatury, mam nadzieję.

      Usuń
    6. Przekonamy się o tym już we wrześniu. :)

      Usuń
  6. Bardot i Piccoli - doskonały film Godarda, lepszy od książki, hipnotyczny... Moravia ma taki dydaktyczny styl, jego proza mocno akademicka, bez fajerwerków, ale zawsze celny w moralizatorstwie, dobrze ekranizowany. Klasyk, którego warto czytać, żeby porównywać dzisiejsze mdłe literackie "bestsellery" do prawdziwej literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacja lepsza od książki - to się rzadko zdarza. Jeśli "Pogarda" jest dydaktyczna, tym lepiej dla nas, będzie o co się spierać.;) A Moravię trzeba znać, absolutnie.

      Usuń