Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2025

Klub snów

Jakaś nadzieja, jakaś wiara, ze może być lepiej, coś takiego. (s. 196)

Gdyby nie Geniusz z męskim narratorem, opowiadania zamieszczone w Klubie snów chętnie potraktowałabym jako epizody z życia jednej osoby. Owszem, bohaterki mają różne imiona, ich sytuacja rodzinna jest różna, jednak tak wiele je łączy, że ostatecznie Kornelcia, Żanetka, Mała, Daria i inne zlewają się w jedną postać. To nie zarzut, mnie się podobało, celowo dawkowałam sobie lekturę.


niedziela, 24 września 2023

To nie ja

[…] I uświadamiasz sobie, że po piętnastu wspólnych latach, w ostatnim czasie, owszem, byłaś dla Kepy kwiatem, ale już nie różą, nie goździkiem ani makiem, który rośnie na łące i kołysze się wraz z południowym wiatrem. Skończyłaś jako pelargonia. Pelargonia, która rosła wyprostowana i kwitła, kiedy było trzeba. Ale pelargonie rosną jedynie w oknach i na balkonach u babć, wdów, starszych pań i staruszek. [s. 93]

Narratorka jednego z opowiadań Karmele Jaio mocno na wyrost oceniła swój wygląd, do pelargonii z pewnością jeszcze jej daleko. Ot, wydarzenia oraz autorefleksja skłoniły ja do zgryźliwości pod własnym adresem. Podobnie jak inne kobiety ze zbioru To nie ja trzeźwo osądza sytuację, zna swoje słabe punkty.

środa, 23 sierpnia 2023

Skacząc ku wolności

Lektura Sekretnego życia pobożnych kobiet sprawiła mi bardzo dużo przyjemności, jak żadna inna książka w ostatnich tygodniach. To rzecz całkowicie bezpretensjonalna – dużo w niej zrozumienia i empatii, dużo zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami, jest zdrowa dawka ironii, obecna już w tytule. Prawdziwie pobożne kobiety należą tu do mniejszości, więcej jest takich, które tracą wiarę albo przestają udawać, że w ogóle ją miały. Tak czy owak, religia stanowi w ich życiu trwały fundament i istotny element codzienności, nawet jeśli sprowadza się on wyłącznie do rytuału.

poniedziałek, 5 czerwca 2023

Pokój do smutku

Po przeczytaniu Pokoju do smutku pomyślałam sobie, że historie jawnie romantyczne i zarazem pozbawione ckliwości to obecnie rzadkość. Tymczasem w opowiadaniach ukraińskiego pisarza co drugi bohater jawi się właśnie jako romantyk – zauroczony nieznajomą, tęskniący za zmarłą żoną, albo realista wybierający niespełnienie. I nawet gdy Andrij Lubka pisze o relacji dziecka i rodzica czy opiekunki i psa, jego opowiadania pozostają pięknymi i historiami (miłosnymi).

poniedziałek, 8 maja 2023

Opowiadania bizarne

Z zaskoczeniem stwierdzam, że chyba wyrosłam już z czytania książek Olgi Tokarczuk. Co było dla mnie pociągające jakieś dwie dekady temu, dzisiaj wydaje się po prostu wtórne. Gdyby nie audiobook oraz fakt, że każde z opowiadań czytał(a) inny(a) lektor(ka), raczej porzuciłabym książkę po kilkudziesięciu stronach.

wtorek, 21 marca 2023

Świerzb

Świerzb to bodaj pierwsza książka islandzka, jaką miałam okazję przeczytać. O samej Islandii czytałam, utworu tłumaczonego z języka islandzkiego raczej nie. Zapewne pod wpływem stereotypowych migawek z wyspy nastawiłam się, że u Fríðy Ísberg będzie zimno, wietrznie i surowo, tymczasem spotkało mnie pozytywne zaskoczenie: poszczególne historie są tak uniwersalne, że mogłyby przytrafić się wszędzie.

piątek, 9 września 2022

Twoja kaczka jest moją kaczką

Długo czytałam opowiadania Deborah Eisenberg, można powiedzieć, że delektowałam się tymi sześcioma tekstami, których tytuły brzmią prawie nijako, albo dla odmiany bardzo intrygująco. Być może tak miało być, bo historie zaskakują, przede wszystkim pozornym brakiem logiki czy puenty, jak gdyby bardziej chodziło o uchwycenie emocji i/lub nastroju. I ta sztuka autorce znakomicie się udała: zwracają uwagę oryginalne metafory, plastyczne opisy np. mieszkania starych ciotek czy burzy na prerii, od czasu do czasu dialog zaiskrzy wytrawnym humorem:

wtorek, 9 sierpnia 2022

Ożywczy chłód

Opowiadanie było napisane raczej prostym stylem. W konstrukcji bohaterów i miejscu akcji też nie dostrzegłem nic nowatorskiego. Ale pod warstwą słów czuło się ożywczy chłód rozedrganej wody, która nieprzerwanym strumieniem wsącza mi się prosto w serce. [s. 155]

Tymi słowy jedna z postaci opisuje opowiadanie Popołudnie w cukierni otwierające zbiór i jednocześnie występujące jako rekwizyt w Pełni i pomidorach. Charakterystyka nadzwyczaj celna, pasuje do wszystkich jedenastu tekstów w Grobowej ciszy, żałobnym zgiełku: prostota i brak nowatorstwa pozytywnie wpływają na ich odbiór. Z kolei anonimowość miejsc i bohaterów sprawia, że historie stają się uniwersalne i na dobrą sprawę mogą rozgrywać się gdziekolwiek w Europie, a nie w Japonii. Dość powiedzieć, że nie uświadczymy tu np. potraw z ryżu, ale minestrone i bouillabaisse.;) Mnie to odpowiada, w literaturze japońskiej wolę zwyczajność od dziwności. U Yōko Ogawy na szczęście króluje realizm, wyjątek stanowi serce wykształcone na zewnątrz piersi, istny drobiazg.


środa, 6 lipca 2022

Słońce, frappé i śmierć

Zdarzają się posłowia, które pozwalają czytelnikowi dostrzec to, co być może przeoczył podczas lektury, a co mogło znacząco wpłynąć na odbiór utworu. Tak było w przypadku tekstu Ewy Róży Janion zamykającym Fonos. Zbrodnię po grecku – informacje z zakresu współczesnej historii oraz literatury greckiej pokazały pozornie mało znaczące wątki w szerszym kontekście, dając w konsekwencji lepszą wiedzę o samej Grecji. I tak książka dobra ostatecznie okazała się w moim odczuciu bardzo dobra.;) 

 


sobota, 25 czerwca 2022

Tęsknota za innym światem

Tym razem Ottessa Moshfegh zawojowała mnie już pierwszym opowiadaniem o nauczycielce abnegatce, która śpi w klasie podczas przerw i dla zachowana posady wpisuje w domu właściwe odpowiedzi w testach mało pojętnych uczniów (innych zresztą chyba nie ma). Jej życie prywatne nie wygląda lepiej, niemniej polubiłam tę pokręconą kobitkę za jej luz i pomysły od czapy. Żeby było zabawniej, opowiadanie nosi tytuł Ulepszanie siebie

 

wtorek, 31 maja 2022

Za otrzymane łaski

Valeria Parrella bardzo oszczędnie wydziela słowa; chwilami zdaje się, że wykreśliła całe zdania, by zostawić tylko esencję. Skąpi opisu bohaterów, nie wyjaśnia powiązań między postaciami, nie buduje tła wydarzeń. Fabuła jest skondensowana, ograniczona. I może właśnie dlatego tak skutecznie uwodzi czytelnika, który tym chętniej szuka tropów i próbuje łączyć je w całość.

 


niedziela, 21 listopada 2021

Samosiejki

Ileż to razy nie informowano w mediach, że dzikie zwierzęta zniszczyły rolnikom uprawy, albo że urlopowicze nie mogą kąpać się w Bałtyku, bo na powierzchni wody zakwitły sinice. Kto z nas w dzieciństwie nie był przestrzegany przed wkładaniem ziaren fasoli do nosa czy połykaniem czereśni razem z pestkami („jeszcze ci drzewo w brzuchu wyrośnie”). To zaledwie kilka z przyrodniczych tematów, które posłużyły Dominice Słowik do stworzenia trzynastu intrygujących historii.

sobota, 26 czerwca 2021

Fabrykant obłoków

Wyobraźmy sobie suknię z fioletowej mgły unoszącej się nad wrzosowiskiem, z kroplami rosy zamiast diamentów albo ręcznie wycinane chmury greckie lub obłoki chamsinu i sirocco, które można przywozić jako pamiątkę z zagranicznych wojaży. Albo chmury a la Canaletto zamawiane na weneckie święto czy cumulonimbusy wywarzane dla Arabii, gdzie nie pada deszcz. Pomysł bajeczny, choć jak to w opowiadaniach fantastycznych bywa, sytuacja wymyka się spod kontroli i robi się dziwnie.

wtorek, 1 czerwca 2021

Wieczór w raju

Hope i ja miałyśmy po siedem lat. Nie wydaje mi się, byśmy wiedziały, jaki akurat jest miesiąc, a nawet jaki dzień, o ile nie wypadała niedziela. Lato było bardzo długie i gorące, a każdy dzień taki sam jak poprzedni, więc nie pamiętałyśmy również, że poprzedniego lata padało. Znowu poprosiłyśmy wujka Johna, żeby usmażył jajko na chodniku, więc to przynajmniej pamiętałyśmy

Lucia Berlin potrafiła zawrzeć esencję zjawiska zaledwie w kilku zdaniach. Tak jak w powyższym akapicie, gdzie skupiając się wyłącznie na zdarzeniach, skąpiąc na przymiotnikach, pierwszorzędnie oddała i beztroskę dzieciństwa, i pełnię lata. Nie była rzemieślniczką słowa, która z lubością cyzeluje frazy, jednak jej proza wydaje się niezwykle żywa i prawdziwa, a zarazem nośna. W pamięć zapadają nawet mniej udane teksty, bo takie również znajdziemy w Wieczorze w raju

piątek, 21 maja 2021

Histeryczki?

To nie są opowiadania o histeryczkach, bardziej o kobietach trudnych, jak sugeruje oryginalny tytuł Difficult women. Tytułowa historia nie pozostawia zresztą wątpliwości – występuje w niej dziwka, oziębła, wariatka, matka oraz martwe dziewczyny, którym histeria jest obca. Owszem, nastręczają problemów innym i w tym znaczeniu są trudne, jako że otoczenie nie rozumie zbyt emocjonalnych reakcji lub osobliwych upodobań bohaterek. 

wtorek, 30 marca 2021

Nie tylko baby

Gdyby na podstawie zielonego tomiku Kolibra pokusić się o ogólny portret kobiet, byłby on mało pochlebny dla słabej płci. Okazałoby się, że niewiasty są przede wszystkim próżne i niewierne, niekiedy również egoistyczne i najzwyczajniej w świecie zepsute. Spośród siedmiu bohaterek jedna tylko chórzystka wydaje się poczciwiną, sprzedajną, ale poczciwiną, reszta pań nie jest nawet sympatyczna.
 

piątek, 5 marca 2021

Pierwsza osoba liczby pojedynczej

Od czasu do czasu sięgam po książkę Haruki Murakamiego licząc na dowolną odmianę. Niestety autor od dekad pozostaje wierny swojemu stylowi i tematom, więc o zbytniej satysfakcji nie ma mowy. U innych pisarzy (np. Jerzy Pilch, Philip Roth) powtarzalność mi nie przeszkadza, w przypadku Japończyka nuży mnie coraz szybciej i coraz bardziej.

środa, 9 grudnia 2020

Miriam

Tom Miriam zawiera cztery opowiadania Trumana Capote, z których co najmniej dwa, tytułowe oraz Drzewo nocy śmiało można umieszczać w antologiach z gatunku niesamowitych. Wszystkie osadzone są w rzeczywistości , która w pewnym momencie zaczyna jednak niepokoić, a nawet nieco przerażać. Autor kapitalnie buduje napięcie, bez efektów specjalnych, przeciwnie, bazuje na niuansach. Wystarczy kilka nietypowych skojarzeń, żeby wzmóc czujność czytelnika.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Martwa Pasieka

Jak czytać utwór, którego fabuła według samego autora jest absurdalna i nie ma wielkiego sensu? Jarosław Iwaszkiewicz we wstępie stwierdza, że jego Martwa Pasieka ma formę muzyczną i na nią należy zwrócić uwagę. Nie mam niestety słuchu muzycznego i nie dostrzegłam owej formy, podobnie jak nie dostrzegłam specjalnej pozycji każdego słowa czy zdania. Pan pisarz musi wybaczyć – skupiłam się na treści. 

poniedziałek, 6 lipca 2020

Vida

Vida to moje odkrycie pierwszych tygodni pandemii, kiedy z nadmiaru wolnego czasu przeglądałam strony księgarni i trafiłam na ten niepozorny zbiór opowiadań. Wybór szybko okazał się strzałem w dziesiątkę – proza Patricii Engel jest wyciszona i subtelna, owiana ni to melancholią, ni poczuciem straty. Idealna do powolnego smakowania.