Soukupová po raz kolejny dowodzi, że historie rodzinne są jej mocną stroną. Problemy znane wielu czytelnikom, zgrabnie zawiązana fabuła oraz pełnowymiarowe postaci powodują, że jej książki chłonie się z zainteresowaniem. Nawet jeśli po raz kolejny opowiada o tym samym, czyli o pozornej bliskości. W powieściach czeskiej pisarki rodzice niby interesują się swoimi potomkami, a jednak nie mają pojęcia o ich prawdziwych potrzebach.
środa, 25 marca 2026
czwartek, 24 października 2024
poniedziałek, 18 grudnia 2023
Kolekcjoner śniegu
Każdej zimy robili z tatą nowego bałwana, następnie wsadzali kawałek do zamrażarki, żeby zachować go na zawsze, na przyszłość.
Kolekcjonowanie śniegu to osobliwe hobby. Przede wszystkim bardzo niepraktyczne, bo zamrażarek potrzeba wielu, na dodatek trwałość kolekcji jest uzależniona od zasilania prądem. Najbardziej nurtującą kwestią pozostaje celowość przechowywania śniegu, ale tego Dominik nie potrafiłby wyjaśnić, tak jak nie wytłumaczył mu tego w dzieciństwie ojciec, który rozpoczął rodzinną tradycję. Śniegowe hobby dobrze charakteryzuje chłopaka: niepraktyczny, bez pomysłu na życie, wiecznie z głową w chmurach.
wtorek, 19 lipca 2022
Zniknąć
Zniknąć zawiera trzy dłuższe opowiadania, które łączy motyw rodzeństwa, a dokładniej – animozji między rodzeństwem. Animozje to zresztą eufemizm, dzieci po prostu się nie znoszą i nawzajem zwalczają. Interesujący temat, raczej rzadko przedstawiany tak jaskrawo jak u Petry Soukupovej.
niedziela, 14 czerwca 2020
No i tak tu sobie żyjemy
wtorek, 3 marca 2020
Straszydła na co dzień
— No, niby tak — zastanawiał się zastępca. — Ale co będzie, jeśli jednak go ktoś zobaczy?
— Tego, kto go zobaczy, ukarzemy – powiedział stanowczo oficer Mikys i zapiął kołnierzyk. — To jest szerzenie niepokojących wieści i podkopywanie morale. Jasne? Rachunek! [s. 81]
środa, 5 czerwca 2019
W ciemność
piątek, 22 marca 2019
Pieniądze od Hitlera
środa, 11 lipca 2018
Lwiątko
wtorek, 26 czerwca 2018
Ciotka bełkotka
sobota, 17 marca 2018
Walc pożegnalny
poniedziałek, 5 lutego 2018
Rok koguta
____________________________________________________________________
Tereza Boučková, Rok koguta, tłum. Olga Czernikow, Wyd. Afera, Wrocław 2017
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Na rozdeptanych morwach
__________________________________
Matěj Hořava Palinka. Prozy z Banatu
tłum. Anna Radwan-Żbikowska,
Książkowe Klimaty, Wrocław 2017
środa, 18 czerwca 2014
Zaziemie
piątek, 1 lutego 2013
Śledztwo prowadzi radca Heumann
Ladislav Fuks bałwanem nie był i znalazł inny sposób na napisanie kryminału: stworzył powieść psychologiczną, w której zbrodnia i śledztwo stanowią tło. Od poszukiwań sprawcy ważniejsze są rozgrywki pomiędzy tytułowym Heumannem, szefem stołecznej policji, a jego dorastającym synem. W sumie nic nowego – dwóch skonfliktowanych mężczyzn w jednym domu, młodszy powodowany hormonami i słabo skrywanym żalem, starszy – poczuciem obowiązku i honorem. Teoretycznie powinno buzować i iskrzyć, tymczasem historia przypomina danie spreparowane w laboratorium i serwowane na zimno. Bez przystawek i deseru, za to z kleksem ostrej musztardy podawanej na koniec posiłku.
Początkowo lektura wydała mi się nawet smakowita. Wszak akcja książki nie zawsze musi toczyć się wartko, a z bohaterami nie trzeba się utożsamiać, żeby całość uznać za dobrą. O problemach rodzinnych można opowiadać także bez emocji. Lekka niestrawność pojawiła się dopiero po kilku dniach, a sprawcą okazało się zakończenie „Śledztwa…”. W pierwszej chwili było zaskakujące, z czasem jednak straciło na wiarygodności. Na nic zdała się psychologia postaci i chłodny styl Fuksa - efekt dobrze napisanej powieści został zepsuty. W ostatecznym rozrachunku finał niestety nie przekonuje i pozostawia absmak. A mogło być to wytrawne danie pobudzające apetyt.
_____________________________________________________________________________________
Ladislav Fuks „Śledztwo prowadzi radca Heumann” przeł. Emilia Witwicka, Czytelnik, Warszawa, 1976
_____________________________________________________________________________________
poniedziałek, 22 października 2012
Tylko spokój nas uratuje
Ach, ten wyuzdany poeta! Ach, ta literatura!
Kiedyż znowu usłyszę o szlachetnych cierpieniach duchowych, kiedyż doczytam się, że ktoś turbuje się z sobą samym? Kiedyż literatura wyjdzie poza burdy i burdele? Kiedy zarzuci śpiewanki i niskie powszednie tematy? Kiedy się zwróci ku nieskazitelnym cnotom obywatelskim?
Kiedyż się spotkam w tych księdza książkach bodaj ze stroniczką o sprzedaży i kupnie, ze stroniczką, która traktuje o szkodliwości planowanych plajt, o miłości do ojczyzny, o spieniężaniu bydła i o melioracji?
Kiedy ukażą się nowe Georgiki? Kiedy wyjdzie książka poetycka o tężyznie fizycznej i o zasadach agitacji ze słusznego, klasowego punktu widzenia? Kiedy to nastąpi i ile wody upłynie w Orszy do tego czasu? (s. 60)
Podobne rozważania można usłyszeć nad Orszą, gdzie czas płynie powoli, a trzej główni bohaterowie z upodobaniem oddają się drobnymi przyjemnościom. Mistrz, ksiądz i major przede wszystkim rozmawiają. Teoretyzują, deliberują i polemizują. Niekiedy plotkują i dowcipkują. Na kąpielisku, w gospodzie i na rynku. W negliżu i kompletnym stroju.
Bez względu na okoliczności styl rozmów pozostaje zawsze na wysokim poziomie. I najwyraźniej tylko jeden drobiazg może wybić panów z rytmu: powab kobiecej urody. Występy magika (podrzędnego, fakt) nie wprowadzą tyle fermentu w sennym miasteczku co osoba jego asystentki. Młodość i ujmujący sposób bycia dziewczęcia skłonią niejednego mężczyznę do wciągania brzucha i podkręcania wąsa. Niektórzy zaryzykują nawet uszczerbkiem na zdrowiu.
"Kapryśne lato" ma dużo uroku, który najlepiej daje się odczuć podczas niespiesznej lektury. Spokój płynący z opowiadania Vančury jest po prostu zniewalający. Jest również lekarstwem na wszystkie problemy: nie warto się spieszyć, ekscytować - wszystko ułoży się samo z biegiem czasu. Lepiej delektować się życiem i porozmawiać z przyjacielem.
_______________________________________________________________________
Vladislav Vančura "Kapryśne lato" tłum. Józef Waczków, Wyd. Agora, Warszawa 2011
_______________________________________________________________________
piątek, 22 czerwca 2012
Balabán

Powyższy fragment dobrze ilustruje nastrój i główne tematy opowiadań Balabána, w których przeważa melancholia, poczucie straty i osamotnienia. Nie znajdziemy tu ciepła i humoru, do których przyzwyczaiła nas czeska literatura. Raczej refleksję nad niewykorzystaną szansą i brakiem perspektyw na świetlaną przyszłość. Bohaterowie sprawiają wrażenie przegranych, ale też na niczym im specjalnie nie zależy, bez ekscytacji żyją z dnia na dzień, chyba już nic - oprócz świętego spokoju - nie oczekują. Pozornie ciągle są w ruchu, wciąż się przemieszczają, jednak te wycieczki bardziej przypominają brnięcie niż podróżowanie dla przyjemności. Niewesoło jest.
Nie jest łatwo pisać o tej książce. U Balabána większe znaczenie ma nastrój niż akcja, może dlatego trudno jego opowiadania zaszufladkować. Zresztą po co, skoro lepiej poddać się atmosferze i zanurzyć w leniwym świecie Emilów, Jaromirów i Kviet. Może nie nastroi nas ta lektura optymistycznie, ale z pewnością da chwilę wytchnienia, zmusi do zmniejszenia tempa. Dla mnie to cenne.
_____________________________________________________________________________
Jan Balabán "Wakacje. Możliwe, że odchodzimy" przeł. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2011
______________________________________________________________________________















