Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afrikaans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afrikaans. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 marca 2021

mama się spóźni

Antjie Krog
 
to że do was wracam
zmęczona bez pamięci
że drzwi do kuchni są otwarte a ja
 
wsuwam się z torbami pośpiesznymi prezentami
w korytarzu przekradam się obok smutnych snów
mojej rodziny okien pokrytych
 
ich opuszczonym językiem w ostrym
świetle łazienki myję zęby
kładę pigułkę na język: Czw.
 
to że przechodzę obok mojej śpiącej córki
jej pościel gładka naciągnięta pod brodę
na toaletce majaczą jedwabniki oprawne w złoto
 
to że mogę przejść obok synów zaciśniętych
na poduszkach jak pięści marszczących czoła
niespokojne półtony odbijają się po pokoju
 
to że nocną koszulę wysupłuję z szuflady
w mroczną szparę za twoimi plecami się wsuwam
to że ciepło mnie opływa
 
nie czyni ze mnie ani poetki ani człowieka
w pułapce oddechu
polegnę w kobiecie
 
 
przeł. Jerzy Koch
(Ciało ograbione, Wyd. Literackie, Kraków 2017)
 

wtorek, 27 października 2020

Paternoster

Antjie Krog

Stanęłam na gigantycznej skale w Paternoster
morze wywija w powietrzu zakrętasy
zielonkawe spienione
nieustraszona wyglądam każdego sakramenckiego grzywacza
wpatruję się w jego trzewia zanim się załamie
skała dygocze pod moimi podeszwami
mięśnie ud się napinają
miednica wyrzuca z siebie wyuczony stateczny trzask
cholera to ja jestem skałą głazem wydmą
moje cycki czysto śpiewają miedzianym sercem dzwonu
moje dłonie pochwytują Zatokę Morderców i Zatokę Mord
ramiona rozwierają się ekstatycznie nad głową:
jestem
jestem
panie ty słyszysz
jestem kobietą wolną
jak cholera

przeł. Jerzy Koch

(Ciało ograbione, Wyd. Literackie, Kraków 2017)