Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. arabska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. arabska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 kwietnia 2014

Dziennik czasu okupacji

„Dziennik czasu okupacji” był dla mnie podwójną niespodzianką. Po pierwsze, trafił do mnie zupełnie nieoczekiwanie; po drugie, mimo głębokiej niechęci do polityki i bardzo powierzchownej wiedzy o Palestynie, wciągnął mnie bez reszty. A to stąd, że Raja Shehadeh odkrywa przed czytelnikiem rzeczywistość wykraczającą poza zwyczajowe migawki z mediów, takie jak kolejki w punktach kontrolnych, ciągnące się kilometrami wysokie mury, wzgórza upstrzone białymi domami, smutne twarze Palestyńczyków. Shehadeh jest również smutny, przede wszystkim jest jednak zmęczony i zniechęcony polityką Izraela i własnego kraju.


Nie ma czemu się dziwić. Zapiski z okresu 2009-2011 dobitnie pokazują, że codzienne życie na Zachodnim Brzegu wymaga ogromnych pokładów cierpliwości i pokory. Dojazd do Jerozolimy oznacza uciążliwe i czasochłonne kontrole, podróż dłuższymi i gorszymi drogami, być może także ataki ze strony osadników. Na terenach podległych Autonomii Palestyńskiej wcale nie jest lepiej, jako że okupanci wprowadzają coraz więcej ograniczeń, uprzykrzających życie Palestyńczykom. Pod dowolnymi, często absurdalnymi pretekstami, wysiedlają właścicieli ziemi, zmniejszają dostawy prądu i wody, niszczą pola uprawne albo zakazują remontów domów, aby później przejąć je za bezcen.Rugowanie języka arabskiego z urzędów, zakazy obchodzenia świąt czy brak zgody na wizyty ludzi nauki i kultury to inne przykłady represjonowania społeczności palestyńskiej.


Autor "Dziennika..." nie jest na szczęście fanatykiem, który na każdym kroku doszukuje się przejawów niegodziwości popełnianych przez Izraelczyków. Jest realistą i potrafi trzeźwo ocenić dążenia swoich rodaków, także te niepożądane. Dostrzega niebezpieczeństwo kryjące się w hasłach radykałów, jest zaniepokojony pogłębiającym się podziałem społeczeństwa i coraz większą dominacją islamistów nad świeckimi liberałami. Pod znakiem zapytania staje ustalenie jednolitej polityki krajowej, co z kolei odsuwa w czasie, jeśli nie niweczy, możliwość porozumienia z Izraelem. Shehadeh, prawnik i obrońca praw człowieka z wieloletnim stażem, jest zbyt doświadczony, aby mieć nadzieję na Arabską Wiosnę nad Jordanem.


Jakkolwiek trudno żyje się Arabom na Zachodnim Brzegu, jest miejsce i czas na małe przyjemności: wyjścia na imprezy kulturalne, uprawianie drzewek oliwnych czy sączenie wina o zachodzie słońca. Albo na czytanie młodzieńczego pamiętnika matki i wspominanie dawnej świetności rodziny i kraju. „Dziennik…” nie napawa optymizmem, ale wyraźnie daje się odczuć, że pisał go człowiek szczerze oddany swojemu krajowi i zdeterminowany żyć godnie wbrew niesprzyjającym okolicznościom. Jego notatki są tym bardziej cenne, że pokazują konflikt palestyńsko-izraelski z perspektywy strony okupowanej, co wciąż należy do rzadkości. Nadzwyczaj frapująca lektura.

_______________________________________
tłum.: Anna Sak
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2014

poniedziałek, 11 lutego 2013

Szaleniec z Placu Wolności

Nie często mamy szczęście spotkać kogoś tak z tak wspaniałą i ekscytującą opowieścią, jak opowieść tego niezwykłego mężczyzny. Lepiej powiedzieć „niezwykłego” niż „szalonego”, ponieważ „niezwykłość” przemawia do ludzi, w odróżnieniu od koszmarów, przerażenia i bólu. (s. 93)


Hasan Blasim zapewne wie, o czym pisze. Ten urodzony w Bagdadzie pisarz i poeta, od 2004 r. mieszkający w Finlandii, niejedno w życiu już widział i słyszał. Być może dlatego w każdym z jego czternastu opowiadań występują „niezwykli” bohaterowie. Jasnowłosi młodzieńcy regularnie przechodzący przez nędzną dzielnicę przyczyniają się do jej rozkwitu, porwany z karetki sanitariusz jest zmuszany do odgrywania terrorysty w filmach kręconych przez ekstremistów, redaktor gazety awansuje ubarwiając przeznaczone do druku listy żołnierzy, a sprzedawca z targu znajduje wśród owoców części intymne kobiety, która wcześniej się wysadziła przy pomocy ładunków wybuchowych.

O reżimie, wojnie i terrorze Blasim nigdy nie opowiada wprost, bolesne tematy pojawiają się mimochodem. Można się domyślać, że pod obłędem bohaterów skrywają się traumy i lęki, których skalę da się zmierzyć poziomem absurdu w przytaczanych opowieściach. Salim dokonujący przedziwnych rytuałów w celu zapanowania nad snami, emigrant Ali podróżujący z walizką zawierającą kości matki czy mężczyzna, który nie potrafi się nie uśmiechać to tylko kilka osobliwych przykładów. Szaleństwo czy też „niezwykłość” naznacza bohaterów również w inny sposób – są skazani na niezrozumienie i samotność, nie tylko w obcym kraju, ale i wśród najbliższych.

Siłą opowiadań Blasima jest dyskrecja, z jaką przemyca ponure treści, nadając im niecodzienny, niekiedy nawet szokujący wydźwięk. Nie jest to literatura zaangażowana politycznie, a jednak zmusza do pochylenia się nad tragedią zwykłych obywateli i czyni to skuteczniej niż setki obrazków z krajów arabskich, które można zauważyć w mediach, a które najczęściej ledwie przyjmuje się do wiadomości. Pisać o terrorze i jego ofiarach bez epatowania brutalnością i drastycznością to sztuka. Blasim najwyraźniej ją posiadł.

_________________________________________________________________________________________

Hasan Blasim „Szaleniec z Placu Wolności”, tłum. Agnieszka Piotrowska, Wyd. Biuro Literackie, Wrocław, 2013
_________________________________________________________________________________________

środa, 18 listopada 2009

Hakawati - Rabih Alameddine

Doprawdy trudno nie pogubić się w gąszczu opowieści przytoczonych w powieści Alameddine'a przez różnych hakawatich czyli bajarzy. Najlepiej czytać książkę bez przerw, ale w przypadku 662 stron jest to trudne. Ja w połowie lektury miałam problemy z identyfikacją pomniejszych bohaterów, na szczęście nie chodzi tu o zapamiętanie wszystkich osób ani ich przygód, ale o samą przyjemność w poznawaniu opowieści. A jest ich tu bez liku, przypuszczam, że kilkaset.

W zasadzie można wyróżnić trzy główne, na których książka bazuje: historia rodziny narratora - Osamy al-Charrata, historia Fatimy - kochanki dżinna oraz historia księcia Bajbarsa (opowiadana zresztą przez pana Fatimy) . Do tego całe mnóstwo równie ciekawych opowieści pobocznych. Na nudę nie sposób narzekać: są tu latające dywany, dżinny, demony, magiczne eliksiry, są tu również wojny, nieszczęśliwe miłości, porwane dzieci, okrutne władczynie, zawistni wezyrowie. Dla tych, którzy wolą wątki współczesne i realistyczne jest historia libańskiej rodziny z wojnami na Bliskim Wschodzie w tle. Opowieści przeplatają się, co daje znakomity efekt zwłaszcza w przypadku bohaterów o tych samych imionach, ale pochodzących z różnych epok.

Moją ulubioną częścią powieści są przygody Fatimy - sprytnej i odważnej niewolnicy emira. Pomagają jej różnokolorowe demony o biblijnych imionach (np. Hiob, Ezra, Eliasz, Adam itp.). Akurat ich historia najczęściej wywoływała u mnie rozbawienie np. w scenie, gdy demony "aranżowały" pokój Fatimy, każdy w swoim ulubionym kolorze. Zapytana o ocenę efektu końcowego ta odrzekła: "Jest koszmarny. Uwielbiam go."

Inne wyróżniające się postaci kobiece w powieści to Lajla, żona Otmana oraz matka narratora. Podobnie jak Fatima są bystre i przedsiębiorcze, doskonale radzą sobie z problemami. Można nawet powiedzieć, że sterują swoimi mężczyznami. Są również niezwykle atrakcyjne.

Interesujący jest także narrator, paradoksalnie wskutek małomówności (sic!). Owszem, znamy losy rodziny Osamy, historię jego dzieciństwa i młodzieńczych lat, jednak na temat jego obecnego życia niewiele wiadomo - jest informatykiem w Los Angeles. Być może dlatego, że jako opowiadacz nie powinien zajmować słuchaczy własną osobą. Ma to swój urok.

Czytając "Hakawatiego" przyszło mi na myśl, że chęć słuchania opowieści jest dzisiaj równie silna jak przed wiekami. O ile forma przekazu zmieniła się wraz postępem technicznym, o tyle ludzie nadal pasjonują się losami innych osób i z upodobaniem je śledzą. Były powieści w odcinkach drukowane w prasie, były audycje radiowe (np. "Matysiakowie"), a dzisiaj mamy m.in. tasiemcowe seriale. Wątki też pozostały podobne: miłość, zdrada, intrygi, kariera, władza. Tak, pod pewnymi względami ludzie się nie zmieniają;)

Podsumowując - książka doskonała zwłaszcza na długie wieczory, choć dla mnie mogłaby być trochę krótsza. Chętnie sięgnę jednak po inne książki tego autora.

Moja ocena: 8/10