środa, 13 października 2021

Wielka gra

Wczoraj zakończył się II etap XVIII Konkursu Chopinowskiego i w oczekiwaniu na ciąg dalszy podczytuję wspomnienia Jerzego Waldorffa dotyczące tej imprezy. Tak pisał o III Konkursie, który odbył się w 1937 r.: 

Publiczności przez cały czas trwania imprezy, przed i po południu, było pełno. Składała się i odtąd już zawsze składać się będzie w większości z melomanów — wielbicieli Chopina, ale także i z ludzi odwiedzających salę Filharmonii w Warszawie tylko co pięć lat, właśnie podczas Konkursów Chopinowskich, kiedy obstawiają młodych kandydatów, jak się obstawia konie wyścigowe na turfie, a potem szalenie się emocjonują tym, który dojdzie pierwszy do mety nagród i dzięki owym „sportowym" melomanom towarzyszy Konkursom warszawskim tradycyjnie atmosfera niesłychanego podniecenia.

piątek, 8 października 2021

Obiad à la Jana Beňová

Z Rebeką spotykałam się zawsze przed samym obiadem. Robiłyśmy razem zakupy. A potem spokojnie, bez pośpiechu  wysączałyśmy flaszkę krajowego wina. Zero siedem. Rebeka w tym czasie gotowała, bo w przeciwieństwie do mnie nie była amatorką kanapek, tylko mięsa w sosie. Największe wrażenie robiły na niej dania tradycyjne i treściwe przyrządzone w domu, na przykład gulasz szegedyński albo kurczak z ryżem i z kompotem. Przypominały jej rodzinę i posiłki z mamą, która umarła.

Rebeka lubiła gotować również dlatego, że przy jedzeniu dobrze się piło wino. „I tak to, droga Elzo, upływa nam życie: gotujemy, sprzątamy, popijamy. Ale wiesz, ja czasem sobie mówię, my to przecież robimy zamiast pracy, ale pomyśl tylko, że te kobiety, co siedzą do czwartej w robocie, muszą potem wyrobić się ze wszystkim, na co my mamy cały dzień".     

Jana Beňová, Café Hiena (Plan odprowadzania) przeł. Marek Kędzierski, Nisza 2015, s. 19

 


sobota, 2 października 2021

Café Hiena

Café Hiena stawia początkowo silny opór, nie daje się łatwo przeniknąć. To rodzaj pisarstwa, które się akceptuje bezwarunkowo, albo odrzuca po kilku stronach. W powieści Jany Beňovej długo nie wiadomo, o co chodzi, dokąd zmierza fabuła. Niby jest czwórka bohaterów, coś im się przydarza, ale  właściwie nic istotnego. Wszyscy ewidentnie dryfują, od czasu do czasu markując planowe działanie. To zresztą specyficzne towarzystwo, oddające się wyjątkowo specyficznej twórczości: przesiadywaniu w kawiarni, chodzeniu po mieście, badaniom i obserwacjom. Walce o życie.

niedziela, 26 września 2021

Noc w Caracas

W tym kraju, jedynym sprawnie działającym systemem była machina zabijania i grabienia, inżynieria rabunku. Widziałam, jak rosła, tworząc panoramę, w którą wpasowała się z niezrównaną naturalnością: obecność zamaskowana bałaganem i chaosem, chroniona i zasilana przez Rewolucję. [s. 54] 

Głównej bohaterce Nocy w Caracas przyszło pochować matkę w wyjątkowo niespokojnych czasach. Jej starania o godny pogrzeb dobitnie pokazują, że wszystkie świętości zostały już zbrukane – dla rzutkich i bezwzględnych absolutnie każda sytuacja staje się okazją do zarobku. Adelaidzie jest szczególnie trudno odnaleźć się w nowym „ładzie”: po pierwsze jest młodą kobietą, po drugie żyje samotnie, po trzecie została wychowana inaczej niż pseudo-obrońców ojczyzny. A jednak wbrew okolicznościom w tej, wydawałoby się, totalnie bezbronnej osobie nieoczekiwanie budzi się duch przetrwania.

poniedziałek, 20 września 2021

Kończy się lato

Josif Brodski


* * *


Kończy się lato. Wrzesień. Dozwolone odstrzały
kaczek, jarząbka, słonki. „Jakże się postarzałeś!”
powie ci taka jedna. Podrywasz więc dwururkę,
aby głębszym westchnieniem nie przestraszyć przepiórki.
Płuco lekko zadrżało. Na straganach morele.
Mimo to w świecie, wokół obserwujesz tak wiele
Nagłych zmian, jakby zaczął głupotą cię zadręczać,
Którą wziął od jakiegoś ciemnego cudzoziemca.

niedziela, 12 września 2021

Kolacja à la Oliver Bottini

Olar wskazała mu stół, na którym stały dwa nakrycia, kieliszki do wody, kieliszki do wina. Stała tam też otwarta butelka rumuńskiego czerwonego wina, Cantus Primus, nietani trunek. Cozma usiadł. Nasłuchiwał, jak Olar krząta się po kuchni. Wkrótce weszła z dwoma talerzami, młynek do pieprzu trzymała pod pachą, medalion kołysał się niespokojnie na jej piersi. Pasta Alla Norma, wyjaśniła, makaron, bakłażan, owczy ser, pomidory. Wydawała się blada i zdenerwowana, miała lekko zapuchnięte powieki i cienie pod oczami. Sprawiała wrażenie trochę rozkojarzonej. 
– Przy jedzeniu ni rozmawiamy o pracy – powiedziała i postawiła przed nim talerz. – Nie, oczywiście, że nie. 
– Nie – potwierdził. 
 Oliver Bottini, Śmierć w cichym zakątku życia, przeł. Katarzyna Sosnowska, Wrocław 2021, s. 387-388
   


poniedziałek, 6 września 2021

W cichym zakątku życia

Ioan Cozma, pięćdziesięciokilkuletni policjant w Timișoarze, najchętniej już do emerytury pozostałby w cichym zakątku życia – prowadząc błahe sprawy, nie zwracając na siebie uwagi przełożonych, a tym bardziej instytucji ściągającej byłych oficerów Securitate. Niestety musi znaleźć mordercę młodej kobiety, córki niemieckiego rolnika posiadającego w okolicy ogromne połacie ziemi. Ziemia okaże się zresztą nieoczywistym, aczkolwiek kluczowym elementem śledztwa oraz powieści.

 

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Normalni

Marianne  nie jest już ani podziwiana, ani napiętnowana. Ludzie o niej zapomnieli. Jest teraz normalna. [s. 288]

Dobrze jest nie mieć 20 lat, a tym bardziej problemów, jakimi żyją młodzi bohaterowie Normalnych ludzi – tak bardzo chcą być lubiani, że prędzej wyprą się sensownej przyjaciółki niż narażą się średnio fajnym kolegom i koleżankom. Liczy się bowiem akceptacja i sympatia, mile widziany jest również podziw towarzystwa. Mówimy tu o zwykłej młodzieży z małego irlandzkiego miasta, zróżnicowanej pod względem klasowym, ale niezbyt snobistycznej.

wtorek, 24 sierpnia 2021

Dewocje

Sierpień to jest dziwny miesiąc. Spod niego we wsi prześwituje goła ziemia, spod ludzi prześwitują kości. W sierpniu mieszają się ze sobą życie i śmierć, dzień i noc, ciemne i jasne. W sierpniu mamy wszystkiego dużo i jednocześnie odczuwamy brak. Cieszymy się i popadamy w głęboką melancholię. W sierpniu zieleń przebrzmiewa i kładzie się nisko, kruszy się od upału, wypalają się w słońcu zgliniałe twarze, podpalają się psie brzuchy. [s. 135]

Piękny opis sierpnia, chciałoby się powiedzieć. Gdy jednak przeczytać fragment ponownie, słowo po słowo, okaże się, że to pozory – oryginalne skojarzenia mieszają się z frazesami i obiegowymi twierdzeniami. Podobnie jest z całą książką, wyrosłą niewątpliwie z kapitalnego pomysłu, a w ostatecznym rozrachunku przekombinowaną i efekciarską. 

czwartek, 19 sierpnia 2021

ziemia

Antjie Krog
 
pod rozkazami przodków stałaś się własnością 
gdybym miała język pisałabym bo byłaś ziemio moją ziemią 
 
mnie jednak nigdy nie chciałaś 
jakbym się nie kładła by się rozłożyć 
w szemrzących błękitnie eukaliptusach 
w bydle co opuszcza rogi w Diepvlei 
marszcząc wodę pije z drżącym podgardlem 
w taftowych frędzelkach kapiącej żywicy 
w akacjach zsuniętych w pustkę 
 
mnie nigdy nie chciałaś 
ścierpieć mnie nigdy nie mogłaś 
raz po raz strząsasz mnie 
rozwałkowałaś mnie 
ziemio stopniowo staję się w ustach bezimienna 
 
teraz walczą o ciebie 
paktują dzielą parcelują odsprzedają paserują zastawiają 
ja chcę zejść do podziemia z twoją ziemią 
ziemio która mnie nie chcesz 
ziemio która nigdy do mnie nie należałaś 
 
ziemio którą daremniej niż dawniej kocham 
 
 
przeł. Jerzy Koch 
(Ciało ograbione, Wyd. Literackie, Kraków 2017) 
 
 

wtorek, 10 sierpnia 2021

W drodze do Berlina

Exodus nie jest książką tak porywającą jak jej poprzedniczka czyli Unorthodox, bo – stwierdzam to z dużym żalem – jest po prostu gorzej napisana. Podczas lektury męczą przede wszystkim dłużyzny oraz styl przepełniony nieznośnym patosem. Zastanawia również głęboka naiwność autorki (np. w kwestii antysemityzmu) oraz „niesamowite” zbiegi okoliczności, które podważają wiarygodność relacji. Jeśli jednak uzbroimy się w cierpliwość i przymkniemy oko na pisarskie braki, otrzymamy interesującą opowieść o poszukiwaniu własnego „ja”, co w przypadku młodej mężatki i matki odchodzącej z ortodoksyjnej społeczności jest sprawą złożoną.

środa, 4 sierpnia 2021

Gotując z Shirley Jackson

 — ...pieczone jagnię z miętową galaretką, z mięty, którą Constance hoduje w ogrodzie. Młode ziemniaki, groszek, sałata, wszystko z ogródka. Doskonale pamiętam, łaskawa pani. Jest to do dziś jedno z moich ulubionych dań. Zanotowałem, rzecz jasna, bardzo dokładnie przebieg owego posiłku i, co więcej, całego dnia. Zauważy pani natychmiast, że wszystko kręciło się wokół mojej bratanicy. Był początek lata, ogród rozkwitał; pamiętam, że tamtego roku była piękna pogoda. Nie mieliśmy już później drugiego takiego lata, choć może to starość przeze mnie przemawia. Tylko Constance mogła nam dostarczyć pewnych drobnych przysmaków; oczywiście nie mam tu na myśli arszeniku. 

— Ale istotną rolę odegrały jagody. — Głos pani Wright zabrzmiał nieco chrapliwie.

Holcus lanatus czyli kłosówka wełnista 

środa, 28 lipca 2021

Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Tytułowy zamek jest po prostu posiadłością gdzieś na peryferiach, ale dla jego mieszkańców zawsze stanowił coś w rodzaju twierdzy. Był doskonałym schronieniem przed bezbarwnymi i nieokrzesanymi mieszkańcami pobliskiego miasteczka, szarego i popadającego w ruinę. Dom zamieszkują lcokolwiek demoniczna Katherine-Ann, jej anielsko cierpliwa i dobra siostra Constance oraz cierpiący na demencję stryj Julian – trójka tyleż osobliwa, co zagadkowa.

czwartek, 22 lipca 2021

Taniec wokół słońca

Być może to wcale nie jest autobiografia, to jest terapia. Wrzucam do komputera rozpacz i radość, szczęście i nieszczęście, przeszłość, która może tak nie wyglądała, przyszłość, na którą mam nadzieję, kto wie, czy nadejdzie? To właśnie napisałam, to jestem ja. [s. 41] 

Vedrana Rudan wciąż w formie – szczera aż do bólu, również wobec siebie. W Tańcu wokół słońca opowiada głównie o życiu zawodowym i tu zaskoczenie: pisarką została właściwie przypadkiem, po tym, kiedy rozczarowało ją dziennikarstwo oraz pośrednictwo na rynku nieruchomości. A ponieważ mieszka w Chorwacji, gdzie ponoć wszystko jest polityczne, w jej wspomnieniach znajdziemy sporo anegdot i komentarzy dotyczących polityków. 

 

czwartek, 15 lipca 2021

Wakacyjnie

Czytam wspomnienia Vedrany Rudan, która opisuje m.in. swoją pracę w branży turystycznej w Jugosławii w latach 70-tych. Nawyki turystów chyba niewiele się zmieniły od tamtego okresu:

Przedstawiciele dużych agencji turystycznych mieli w hotelach szczególną pozycję, różniliśmy się od zwykłych przewodników. Nie towarzyszyliśmy gościom w czasie wycieczek, czekaliśmy na nich na lotnisku, byliśmy do dyspozycji dwadzieścia cztery godziny na dobę. Goście byli różni. Anglicy wciąż jeździli poznawać piękno Jugosławii, „moim" Niemcom i Austriakom nie przychodziło to nawet do głowy. Przedstawiciele angielskich firm zarabiali dużo więcej niż my, „Niemcy". W ciągu pierwszego roku zrozumiałam, że nie zarobię dużo. Napoje w hotelu, jedyna rzecz, za którą musieliśmy płacić, były drogie, moi goście przyjeżdżali samochodami, nawet w chwili szaleństwa nie wsiedliby do autokaru, który mógłby ich zawieźć na wycieczkę do Opatii. Pensje dostawaliśmy nieregularnie, trzysta pięćdziesiąt marek miesięcznie. Ale uczyłam się. […]

czwartek, 8 lipca 2021

Song nauczycielki

Jej praca zawsze dotyczyła teatru, stosunku między sztuką a rzeczywistością, kamuflażu i prawdy

Song nauczycielki to z grubsza powieść o maskach. Nie tych teatralnych, a metaforycznych, nakładanych przez bodaj każdego z nas. Główna bohaterka od lat zgłębia teatr, na dodatek będzie miała szansę się przekonać, czy sama na co dzień cokolwiek udaje. Bierze bowiem udział w projekcie studenta, który bada związki między nauczaniem a życiem wykładowców, filmując ich podczas pracy oraz prywatnie.

piątek, 2 lipca 2021

Mała księga

Mała księga to dla mnie kolejna przypadkowa lektura. Gdyby nie kiermasz starych egzemplarzy w bibliotece, długo pewnie o niej bym się jeszcze nie dowiedziała. Kazimierz Brandys (1916-2000) opisał w niej dzieciństwo spędzone w Łodzi, przy czym już na pierwszej stronie sugeruje, że jego zapiski należy traktować z przymrużeniem oka – już na wstępie przedstawia się bowiem jako osobnik, który według zodiakalnej klasyfikacji głównie męczy siebie i innych.

sobota, 26 czerwca 2021

Fabrykant obłoków

Wyobraźmy sobie suknię z fioletowej mgły unoszącej się nad wrzosowiskiem, z kroplami rosy zamiast diamentów albo ręcznie wycinane chmury greckie lub obłoki chamsinu i sirocco, które można przywozić jako pamiątkę z zagranicznych wojaży. Albo chmury a la Canaletto zamawiane na weneckie święto czy cumulonimbusy wywarzane dla Arabii, gdzie nie pada deszcz. Pomysł bajeczny, choć jak to w opowiadaniach fantastycznych bywa, sytuacja wymyka się spod kontroli i robi się dziwnie.

niedziela, 20 czerwca 2021

Na plaży

Anna Kamieńska 

Wychodzi na plażę ostatnia 
kiedy odejdą już rozebrane ciała 
i tylko wróble skaczą 
na granicy suchego piasku
 
Przysiada jak czarna wrona 
a na jej plecach leżą dwa 
szare sznureczki włosów 
wzdycha głęboko jak morze 
 
Nie trzeba się krzątać około bardzo wiela 
ani szamotać się ani lękać 
wystarczy oddychać cierpliwie 
wystarczy odbijać w sobie światło i mrok 
 
W opuszczeniu w starości 
jest jakieś ukryte znaczenie 
trzeba się w sobie uciszyć 
i przystać na wszystko 
 
Nawet na to 
czego serce nie umie zrozumieć 
 
(Rękopis znaleziony we śnie, Czytelnik 1978) 
 
 
 

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Portrety pani Marii

Czytać wspomnienia Marii Iwaszkiewicz to jak przeglądać bardzo stary album ze zdjęciami osób w większości nieznanych, ale interesujących. Dzieje się tak głównie dlatego, że Portrety są zbiorem gawęd, a autorka opowiada żywo – do każdego z bohaterów ma stosunek osobisty, każdy w jakiś sposób zapisał się w jej życiu. Duża część portretowanych to przyjaciele rodziców, są koledzy z redakcji Czytelnika, jest nawet fryzjer. Nie zabrakło opowieści o kolejce EKD, sklepie Wedla oraz stołecznym barze Jontek.

wtorek, 8 czerwca 2021

Topaz

Tytułowy Topaz to ogromny sklep jubilerski w najpopularniejszym kurorcie Turcji, a więc biorąc pod uwagę ruch turystyczny, pierwszorzędne miejsce dla handlowców. Rzeczywiście, o zamożnego klienta zabiega się tu intensywnie na wiele sposobów, zanim ten w ogóle pomyśli o zagranicznych wakacjach. Bo też dla właściciela centrum liczy się wyłącznie zysk, a wartość pracownika jest wprost proporcjonalna do uzyskanej wartości sprzedaży. Przy całej swej urodzie diamenty i szafiry pozostają tutaj kwestią drugorzędną, zresztą w tak specyficznym otoczeniu nie mają szans na zabłyśnięcie – można powiedzieć, że bledną przy cynizmie sprzedawców.


wtorek, 1 czerwca 2021

Wieczór w raju

Hope i ja miałyśmy po siedem lat. Nie wydaje mi się, byśmy wiedziały, jaki akurat jest miesiąc, a nawet jaki dzień, o ile nie wypadała niedziela. Lato było bardzo długie i gorące, a każdy dzień taki sam jak poprzedni, więc nie pamiętałyśmy również, że poprzedniego lata padało. Znowu poprosiłyśmy wujka Johna, żeby usmażył jajko na chodniku, więc to przynajmniej pamiętałyśmy

Lucia Berlin potrafiła zawrzeć esencję zjawiska zaledwie w kilku zdaniach. Tak jak w powyższym akapicie, gdzie skupiając się wyłącznie na zdarzeniach, skąpiąc na przymiotnikach, pierwszorzędnie oddała i beztroskę dzieciństwa, i pełnię lata. Nie była rzemieślniczką słowa, która z lubością cyzeluje frazy, jednak jej proza wydaje się niezwykle żywa i prawdziwa, a zarazem nośna. W pamięć zapadają nawet mniej udane teksty, bo takie również znajdziemy w Wieczorze w raju

czwartek, 27 maja 2021

Śniadanie à la Roxane Gay

Najpopularniejszym w Koivu daniem jest pannukakku, fiński naleśnik. Kiedy Stary Larsen jest za bardzo skacowany, Hanna rozgrzewa żelazną patelnię w piekarniku i miesza ciasto naleśnikowe: najpierw wbija jajka, lekko je roztrzepuje, potem powoli dodaje miód, sól, mleko, wreszcie dosypuje mąki. Lubi dźwięk mechanizmu zapadkowego, gdy pociąga za spust sita. Kołysze się na boki i wyobraża sobie, że jest tancerką flamenco w Hiszpanii, gdzie jest ciepło, słonecznie i pięknie. Lubi smażyć pannukakku z dodatkiem masła, dzięki czemu brzeżki naleśnika są kruche i złociste. Czasem ostrożnie je oddziera i zjada bez niczego. Ciągle jest jeszcze w Hiszpanii, zajada się chlebem z panaderii, popijając go może odrobiną wina, kiedy ktoś krzyczy: „Ile można czekać?!" - i już nie jest w Hiszpanii. Jest w środku niczego i stoi nad gorącą zatłuszczoną płytą.

piątek, 21 maja 2021

Histeryczki?

To nie są opowiadania o histeryczkach, bardziej o kobietach trudnych, jak sugeruje oryginalny tytuł Difficult women. Tytułowa historia nie pozostawia zresztą wątpliwości – występuje w niej dziwka, oziębła, wariatka, matka oraz martwe dziewczyny, którym histeria jest obca. Owszem, nastręczają problemów innym i w tym znaczeniu są trudne, jako że otoczenie nie rozumie zbyt emocjonalnych reakcji lub osobliwych upodobań bohaterek. 

piątek, 14 maja 2021

Sofia Pietrowna

Sofię Pietrownę Lipatow poznajemy w roku 1933, krótko po śmierci męża, lekarza, kiedy to zmuszona jest szukać pracy, aby utrzymać siebie i studiującego syna. Znajduje posadę maszynistki w wydawnictwie, gdzie dzielnie sobie radzi i nawet dość szybko awansuje. Gdyby należała do partii, mogłaby uchodzić za prawdziwie „radzieckiego człowieka” – jest uczciwa, pracowita i aż do bólu prawomyślna. 

sobota, 8 maja 2021

Po śniadaniu

Po śniadaniu to zbiór siedmiu gawęd o pisarzach ważnych dla Eustachego Rylskiego. Ważnych w młodości (Hemingway, Capote), ważnych do dziś (Turgieniew, Camus, Błok i Malraux), oraz idolach (Iwaszkiewicz). Siedmiu klasyków, z których co najmniej dwóch mało kto dzisiaj pamięta, a tym bardziej czyta.

niedziela, 2 maja 2021

Majówka

Nadeszły hordy wycieczkowiczów, którzy, niczym oddziały szturmowe, rzucili się na krzewy bzu i w mgnieniu oka wszystkie je ogołocili. Dzieci wspinały się na drzewa, by ściągać gniazda. Krzaki przemawiały ludzkim językiem, drzewa myślały za pomocą ludzkich zwojów mózgowych i nawet w kamieniach biło ludzkie serce. Wszędzie pulsowało życie istot ludzkich, które do świata natury przyniosły własne pragnienia. Las huczał. Wszystko mu ludzie wyjedli, pokradli, ze wszystkiego ograbili. Deptali jego kwiaty, kłócąc się jedni z drugimi, odłamywali zwilżone rosą gałęzie, wdychali jego aromaty. Staruszki wciągały woń hiacyntów tak, jakby miały od tego natychmiast wyładnieć. Tymczasem na zaspanym jeszcze niebie słońce całkiem się rozbudziło. Skąpało okolicę triumfalnym potokiem ciepła, przeniknęło poprzez korony drzew ukośnie padającymi promieniami, kipiało światłem w żółtych kałużach, podgrzewało krew, łaskotało w płucach, rozkosznie swędziało w gardle, do granic napinało radość życia, w której były przekora, wyzwanie, pragnienie zarówno istnienia, jak i śmierci. I w to wszystko wtargnęła ze swoją muzyką orkiestra strażacka — jej członkowie podnieśli wprost ku wiośnie trąbki, a te lśniły igrały wraz z feerią światła. 

Dezső Kosztolányi, Złoty latawiec, przeł. Irena Makarewicz, Officyna, 2020. s. 15

 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Wegetarianka

Pod wyjątkowo ożywczą okładką Wegetarianki skrywa się studium wyobcowania oraz postępującego obłędu, a więc nic optymistycznego. Ta zgrabnie skonstruowana i napisana powieść bez wątpienia może uwodzić, nie tylko dzięki egzotycznej koreańskiej scenerii oraz jakże aktualnemu tematowi wegetarianizmu.

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Wszystko naprawdę było

Helena Birenbaum

dostałam starą płytę

pieśni które śpiewano w domu

kiedyś dawno...

słowa i melodie

przenoszą do minionych dni innych

do dzieciństwa, rodziny

obrazów zamglonych z Wtedy –

słucham

strząsam z siebie czas

z drżeniem i łzami obejmuję

pustą przestrzeń

duchy

- dowód

że to wszystko naprawdę było

i ja

  

13 stycznia 1985

 

Nawet gdy się śmieję, KAW, Rzeszów 1990

 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Przy stole z Édouardem Louisem

W pokoju unosił się smród spalonego tłuszczu, bo matka przygotowywała ulubione danie ojca — frytki. Ja tam lubię porządne męskie żarcie, nie te burżujskie wymysły, co to im drożej, tym mniej masz na talerzu. Było to nie tylko jego ulubione danie, ale także jedno z nielicznych, którymi się żywiliśmy — i on, i my — bo to ojciec decydował o treści posiłków. Nawet jeśli matka udawała, że decyzja należy do niej, to zdradzała się, mówiąc: Chętnie bym sobie od czasu do czasu zrobiła fasolkę albo sałatę, ale twój ojciec będzie marudził. Na nasze posiłki składały się wyłącznie frytki, makaron, z rzadka ryż i mięso: kupowane w dyskoncie mrożone kotlety mielone albo szynka. Szynka nie była różowa, tylko w kolorze fuksji, i ociekała tłuszczem.

środa, 7 kwietnia 2021

Koniec z Eddym

Zbrodnią jest nie tyle robić, ile być. A zwłaszcza wyglądać na. [s. 129] 

Książka o stawaniu się, o szukaniu własnej drogi, a właściwie nowego otoczenia. Narrator miał bowiem pecha dorastać w miasteczku, w którym liczy się bycie twardzielem i umiejętność wychowania synów na twardzieli. Wśród sąsiadów Eddy uchodzi w najlepszym wypadku za „specyficznego” , w najgorszym za „pedała”, głównie dlatego, że jest chudy, ma wysoki tembr głosu, dużo gestykuluje i kołysze biodrami. Co więcej, nie lubi piłki nożnej i ma dość „dziewczyńskie” zainteresowania.

wtorek, 30 marca 2021

Nie tylko baby

Gdyby na podstawie zielonego tomiku Kolibra pokusić się o ogólny portret kobiet, byłby on mało pochlebny dla słabej płci. Okazałoby się, że niewiasty są przede wszystkim próżne i niewierne, niekiedy również egoistyczne i najzwyczajniej w świecie zepsute. Spośród siedmiu bohaterek jedna tylko chórzystka wydaje się poczciwiną, sprzedajną, ale poczciwiną, reszta pań nie jest nawet sympatyczna.
 

środa, 24 marca 2021

Kolacja à la Milena Moser

Na krótko przed wpół do ósmej wszystko byto gotowe. Nakryłam stół dla dwóch osób. Postanowiłam, że przy przekąsce — awokado i krewetki, do tego resztka korzennego wina — spróbuję z nim porozmawiać. Chciałam dać mu jeszcze jedną szansę, choćby ze względu na to zamglone spojrzenie jego szarych oczu, które mnie tak często i zawsze tak całkowicie wytrącało z równowagi. Potem wniosę główne danie, a wtedy niby przypadkiem wejdzie Bettina. Punktualnie o wpół do ósmej rozległ się dzwonek u drzwi. Otworzyłam. Z uśmiechem wręczył mi butelkę wina marki Rioja na której wisiała jeszcze metka z ceną. Sześć franków siedemdziesiąt pięć centymów. 

— Ach, to nie było konieczne — szepnęłam i poprosiłam go do środka. Drgnął, gdy zobaczył odświętnie nakryty stół. Nie oszczędzałam na świecach ani na świeżych kwiatach. Nie chciałam mu w końcu niczego ułatwiać. — Nie powinnaś była robić sobie tyle zachodu... — Wydawał się zażenowany, jakby w jakiś nieokreślony sposób czuł się winny. 

— Ależ jakiego zachodu? No wiesz! — uśmiechnęłam się łagodnie.

czwartek, 18 marca 2021

Księga samotnic

Gdyby tytuł oryginalny tj. Das Schlampenbuch przetłumaczyć wiernie, mielibyśmy nie Księgę samotnic, a co najmniej księgę suk lub zołz. Mowa bowiem o kobietach, które nie wahają się wziąć spraw w swoje ręce i w chwilach krytycznych stanowczo reagować. Nawet jeśli niektóre dają sobą pomiatać, nie trwa to wiecznie, a wtedy biada dręczyciel(k)om.

piątek, 12 marca 2021

Ziarna kawy

Dla Salme, siedemdziesięciolatki z estońskiego sowchozu, wypicie porannej kawy ze świeżo zmielonych ziaren jest sprawą życia i śmierci. Nie dlatego, że jest namiętną kawoszką (w jej wsi ten napój uchodzi niemal za fanaberię), ale dlatego, że tak zaleciła kobiecie „kształcona” synowa, lekarka z miasta.

poniedziałek, 8 marca 2021

mama się spóźni

Antjie Krog
 
to że do was wracam
zmęczona bez pamięci
że drzwi do kuchni są otwarte a ja
 
wsuwam się z torbami pośpiesznymi prezentami
w korytarzu przekradam się obok smutnych snów
mojej rodziny okien pokrytych
 
ich opuszczonym językiem w ostrym
świetle łazienki myję zęby
kładę pigułkę na język: Czw.
 
to że przechodzę obok mojej śpiącej córki
jej pościel gładka naciągnięta pod brodę
na toaletce majaczą jedwabniki oprawne w złoto
 
to że mogę przejść obok synów zaciśniętych
na poduszkach jak pięści marszczących czoła
niespokojne półtony odbijają się po pokoju
 
to że nocną koszulę wysupłuję z szuflady
w mroczną szparę za twoimi plecami się wsuwam
to że ciepło mnie opływa
 
nie czyni ze mnie ani poetki ani człowieka
w pułapce oddechu
polegnę w kobiecie
 
 
przeł. Jerzy Koch
(Ciało ograbione, Wyd. Literackie, Kraków 2017)