środa, 27 stycznia 2021

Spojrzeć śmierci w oczy

Książka Yoshimoto Banana zawiera dwa teksty: Kuchnię oraz Moonlight Shadow. Oba opowiadają o młodych osobach, które właśnie straciły kogoś bliskiego: matkę, babcię, narzeczonego. I jak to w japońskiej literaturze często bywa, mamy do czynienia z prozą refleksyjną i nastrojową, zmuszającą do wyhamowania. Albo się to lubi, albo nie, drogi pośredniej nie widzę.

czwartek, 21 stycznia 2021

Ostatnie słowo

Lekko psychodeliczna okładka Ostatniego słowa raczej odstręcza niż zachęca, ale zapewniam, że skrywa kawał znakomitej prozy sprzed półwiecza. O Gabrielle Rolin wiadomo jedynie tyle, że była znaną dziennikarką i krytyczką literacką; sądząc wyłącznie na podstawie omawianego tu utworu, niewątpliwie znała się na rzeczy. Znała również doskonale środowisko literackie, które barwnie, aczkolwiek nie bez uszczypliwości opisała. 

piątek, 15 stycznia 2021

W kraju Putina

Nie mam zbyt wielkiego zaufania do Amerykanów piszących o Rosji, jako że często nie są w stanie zrozumieć słowiańskiej kultury i piszą dość powierzchownie, na szczęście Anne Garrels nie należy do tej grupy. Do Federacji zaczęła przyjeżdżać jako korespondentka w 1993 roku i z krótkimi przerwami spędziła tu łącznie blisko 30 lat. Mówi na tyle dobrze po rosyjsku, że obywa się bez tłumacza, co w przypadku książki W kraju Putina miało ogromne znaczenie. 

niedziela, 10 stycznia 2021

Breughel (II)

Stanisław Grochowiak
 
Ja – Malarz – już nie żyję. Zziębnięty jak blacha
Toczona po śniegu, duszę dałem Bogu.
Jest teraz mała, luta,
Podobna do klucza,
Na którym niekiedy Bóg zimę wyśwista.

Ja – Malarz – już nie żyję. A jednak oczyma
Moimi patrzycie na śnieg i na wodę,
Przyprószoną zaledwie. I to ja ustawiam
Wysokie słupy światła nad mrokiem lodowisk.

Biegnie pies z uchem postrzępionym w bójce. Gawron
Kroczy, kłaniając się śniegom to w lewo, to w prawo.
Człowiek wór niesie. Dzieci do sanek przywiązane.
A z kominów – aż do mnie – wznosi się woń jadła.

Ja – Malarz – już nie żyję. Ale przecie widzę
Te trzy stare kobiety, idące od boru
Jak dzwon od kościoła. Zaplątane w szleje,
Chrust wloką po śniegu, a w ich ciemnych twarzach
Mróz pozaplatał biegające iskry.

Zimo – Majestacie,

Śmierci – pusty dźwięku.
Wiersze wybrane (1978)



Pieter Breughel - Myśliwi na śniegu (źródło)

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Mozart, seks i śmierć

Nie ma jak pompa – chciałoby się rzec, czytając Bal noworoczny Brigid Brophy. Ale jeśli motywem przewodnim tytułowego balu w okazałej londyńskiej rezydencji jest wiek osiemnasty, nie mogło obejść się bez przepychu: bogatych kostiumów z epoki, orkiestry, tańców z figurami i naturalnie erotyki. Są zaloty, nieporozumienia, ucieczki i pościgi, zupełnie jak na maskaradzie sprzed wieków.