środa, 13 października 2021

Wielka gra

Wczoraj zakończył się II etap XVIII Konkursu Chopinowskiego i w oczekiwaniu na ciąg dalszy podczytuję wspomnienia Jerzego Waldorffa dotyczące tej imprezy. Tak pisał o III Konkursie, który odbył się w 1937 r.: 

Publiczności przez cały czas trwania imprezy, przed i po południu, było pełno. Składała się i odtąd już zawsze składać się będzie w większości z melomanów — wielbicieli Chopina, ale także i z ludzi odwiedzających salę Filharmonii w Warszawie tylko co pięć lat, właśnie podczas Konkursów Chopinowskich, kiedy obstawiają młodych kandydatów, jak się obstawia konie wyścigowe na turfie, a potem szalenie się emocjonują tym, który dojdzie pierwszy do mety nagród i dzięki owym „sportowym" melomanom towarzyszy Konkursom warszawskim tradycyjnie atmosfera niesłychanego podniecenia.

piątek, 8 października 2021

Obiad à la Jana Beňová

Z Rebeką spotykałam się zawsze przed samym obiadem. Robiłyśmy razem zakupy. A potem spokojnie, bez pośpiechu  wysączałyśmy flaszkę krajowego wina. Zero siedem. Rebeka w tym czasie gotowała, bo w przeciwieństwie do mnie nie była amatorką kanapek, tylko mięsa w sosie. Największe wrażenie robiły na niej dania tradycyjne i treściwe przyrządzone w domu, na przykład gulasz szegedyński albo kurczak z ryżem i z kompotem. Przypominały jej rodzinę i posiłki z mamą, która umarła.

Rebeka lubiła gotować również dlatego, że przy jedzeniu dobrze się piło wino. „I tak to, droga Elzo, upływa nam życie: gotujemy, sprzątamy, popijamy. Ale wiesz, ja czasem sobie mówię, my to przecież robimy zamiast pracy, ale pomyśl tylko, że te kobiety, co siedzą do czwartej w robocie, muszą potem wyrobić się ze wszystkim, na co my mamy cały dzień".     

Jana Beňová, Café Hiena (Plan odprowadzania) przeł. Marek Kędzierski, Nisza 2015, s. 19

 


sobota, 2 października 2021

Café Hiena

Café Hiena stawia początkowo silny opór, nie daje się łatwo przeniknąć. To rodzaj pisarstwa, które się akceptuje bezwarunkowo, albo odrzuca po kilku stronach. W powieści Jany Beňovej długo nie wiadomo, o co chodzi, dokąd zmierza fabuła. Niby jest czwórka bohaterów, coś im się przydarza, ale  właściwie nic istotnego. Wszyscy ewidentnie dryfują, od czasu do czasu markując planowe działanie. To zresztą specyficzne towarzystwo, oddające się wyjątkowo specyficznej twórczości: przesiadywaniu w kawiarni, chodzeniu po mieście, badaniom i obserwacjom. Walce o życie.

niedziela, 26 września 2021

Noc w Caracas

W tym kraju, jedynym sprawnie działającym systemem była machina zabijania i grabienia, inżynieria rabunku. Widziałam, jak rosła, tworząc panoramę, w którą wpasowała się z niezrównaną naturalnością: obecność zamaskowana bałaganem i chaosem, chroniona i zasilana przez Rewolucję. [s. 54] 

Głównej bohaterce Nocy w Caracas przyszło pochować matkę w wyjątkowo niespokojnych czasach. Jej starania o godny pogrzeb dobitnie pokazują, że wszystkie świętości zostały już zbrukane – dla rzutkich i bezwzględnych absolutnie każda sytuacja staje się okazją do zarobku. Adelaidzie jest szczególnie trudno odnaleźć się w nowym „ładzie”: po pierwsze jest młodą kobietą, po drugie żyje samotnie, po trzecie została wychowana inaczej niż pseudo-obrońców ojczyzny. A jednak wbrew okolicznościom w tej, wydawałoby się, totalnie bezbronnej osobie nieoczekiwanie budzi się duch przetrwania.

poniedziałek, 20 września 2021

Kończy się lato

Josif Brodski


* * *


Kończy się lato. Wrzesień. Dozwolone odstrzały
kaczek, jarząbka, słonki. „Jakże się postarzałeś!”
powie ci taka jedna. Podrywasz więc dwururkę,
aby głębszym westchnieniem nie przestraszyć przepiórki.
Płuco lekko zadrżało. Na straganach morele.
Mimo to w świecie, wokół obserwujesz tak wiele
Nagłych zmian, jakby zaczął głupotą cię zadręczać,
Którą wziął od jakiegoś ciemnego cudzoziemca.