Soukupová po raz kolejny dowodzi, że historie rodzinne są jej mocną stroną. Problemy znane wielu czytelnikom, zgrabnie zawiązana fabuła oraz pełnowymiarowe postaci powodują, że jej książki chłonie się z zainteresowaniem. Nawet jeśli po raz kolejny opowiada o tym samym, czyli o pozornej bliskości. W powieściach czeskiej pisarki rodzice niby interesują się swoimi potomkami, a jednak nie mają pojęcia o ich prawdziwych potrzebach.
Czytanki Anki
środa, 25 marca 2026
sobota, 21 marca 2026
Żadnych wierszyków
Tomasz Różycki
A najgorsza ze wszystkich jest poezja,
nikt jej nie lubi, a czytanie wierszy
to prawdziwy koszmar i nie wiesz nigdy,
co właściwie poeta miał na myśli.
Zamiast napisać to, co miał na myśli,
tak długo wymyśla, żeby napisać
w końcu absolutnie wszystko, z wyjątkiem
tego, co na myśli ma rzeczywiście.
i z chytrą miną gryzmoli te swoje
Listy do Kamyka, Hamleta, Kota
w pustym mieszkaniu, do Ludożerców
albo do Biednej Mowy, ale nie chce
nic po ludzku do Ludzi, jak ty czy ja,
którzy kontakt z wierszem miewają w złych snach.
(Ręka pszczelarza, 2022)
czwartek, 12 marca 2026
Świnia nie kolega
Świnia nie kolega, to bardziej powieść obyczajowa niż pełnokrwisty kryminał. Krew, owszem, jest, morderstwo i śledztwo również, jednak znalezienie mordercy pozostaje tu kwestią drugorzędną. Na pierwszy plan wysuwa się codzienność policjanta, czyli niezadowolona żona w domu, natomiast w pracy żmudne, wręcz nierokujące dochodzenie oraz poważny konflikt z przełożonym i kolegami. I to jest bardzo wiarygodne ujęcie tematu, na dodatek łatwo przekładalne na polskie realia.
wtorek, 3 marca 2026
W Światowym Dniu Pisarza
Odbyłem tę podróż, siedząc nad kolejną kawą i bazgrząc nieistniejące słowa długopisem w zeszycie. Pod spojrzeniami przechodniów czułem się, jak gdybym rył na glinianej tabliczce, wszyscy wokół wciskali klawisze i stukali w ekrany. Ręka odwykła od tej czynności, której przecież uczyłem się tyle lat, zaczęła mnie boleć i sam drwiłem z siebie, jakbym próbował wejść do wczoraj przez bramę z rozłożonych kartek. Pamiętam, udzielając kiedyś wywiadu dla telewizji, skleciłem podobną frazę: zajmuję się wchodzeniem do wczoraj i potem dalej, ile się da, pod prąd czasu. Wtedy wydawało mi się to bardzo błyskotliwe, dziś, czując, jak nieprzechodnie, twarde i oporne są wczoraj, przedwczoraj i wszystkie stojące z tamtej strony czasu tygodnie, miesiące i lata, uśmiechnąłem się nad swoją naiwnością. To pewnie przez to ściśnięte ze strachu powietrze poczułem, jak teraźniejszość trzyma mnie w uścisku. Jak z żadnej sekundy i minuty życia nie ma ucieczki.
Paweł Sołtys, Sierpień,
Wyd. Czarne 2025
wtorek, 24 lutego 2026
*** kobieta, która
*** kobieta, która straciła wszystkich krewnych, czuła pełnię szczęścia.
wszyscy krewni umarli nagle, jednego dnia. mogliby przegrać z ciężką chorobą albo na przykład zginąć w karambolu na drodze, paść ofiarą niefortunnego wypadku w pracy. wybrali jednak inną śmierć: głupią, żałosną, śmieszną. sczeźli w wojnie informacyjnej, utonęli w zgniłych falach propagandy.
krewni pędzili swoje nędzne żywoty gdzieś w rosji, ale dla kobiety już nie istnieli.
szczerze się starała, dzwoniła, rozmawiała, przekonywała, krzyczała, rzucała słuchawką. Wysyłała zdjęcia i nagrania zrujnowanych miast, martwych ciał, wypalonej ziemi. Krewni byli ślepi i głusi, radzili kobiecie cierpliwie poczekać. niebawem ją oswobodzą. my odin narod – powtarzali jak mantrę. „poddajcie się i będziecie żyć tak jak my”.
kobieta się poddała, ale nie tak, jak sobie życzyli jej krewni.
z czystym sercem i jasną duszą, przy wysokich tonach alarmu lotniczego. posłała ich na chuj, powiedziała „amen” i się uśmiechnęła.
_____________________________________________________________________________


