środa, 4 lutego 2026

4.2.80: Śnieg V

Stanisław Barańczak

 

Milczkiem opadający, chyłkiem bielący się śniegu,
cóż w lutym, za oknem, nad ranem może być w tobie jasnego
 
bardziej niż to, że trzeba pod kołdrą jedną i ciepłą
objąć się, spleść ze sobą obydwa sny, nim uciekną
 
przed świtem; niż to, że trzeba do nastroszonej piersi
przemówić ciepłym językiem (już drzwiami trzaskają pierwsi
 
punktualni sąsiedzi, już przez dwie ściany winda
swą listę obecności szumi); niż to, że pokój rozwidnia
 
ten chłód nagi, wilgotny, przed którym tylko nagie,
wilgotne ciepło chroni — i to, co zrywa się nagle,
 
dwoiste, jednolite, zdławione, nie do zniesienia,
wzbijające się z krzykiem, jawne i mroczne jak ziemia

 
(Wiersze zebrane, Kraków 2006)

piątek, 30 stycznia 2026

Trzewia

Tak, książka Aleksandry Paduch trzewiami stoi. Jej narratorka pisze, aby wyrzucić z siebie, co jej od dawna nomen omen leży na wątrobie, pisze w celach terapeutycznych, bo Inaczej skręciłoby mi kiszki. Sporo tu ciała i jedzenia, choć może należałoby powiedzieć: bebechów i żarcia, bo w rodzinie narratorki raczej się opycha niż je. Problemów się nie omawia, nie tłumaczy, one są pomijane i najwyraźniej zajadane.

piątek, 23 stycznia 2026

Dumala

Wiatr gnał po równinie drobne wiry śniegu, niczym białe chmurki dymu. Malutkie punkciki światła, powsypywane w noc, gubiły się w białej, wybladłej poświacie. Tamten rząd jasnych punktów –  to są okna w zamku Dumala.

Na tle setek współczesnych książek mikropowieść Eduarda von Keyserlinga opublikowana pierwotnie w 1907 r. jest jak haust chłodnego i krystalicznie czystego powietrza. Nie tylko ze względu na scenerię, czyli mroźną zimę na kurlandzkiej wsi, ale również ze względu na styl – elegancki, miejscami poetycki, i choć oszczędny w środkach, to jednak doskonale oddaje powolny i nieuchronny rozpad starego świata.


środa, 14 stycznia 2026

"Wszystko mija"

Jane Hirshfield


"Wszystko mija” – 
ta myśl goryczą towarzyszy każdej stracie.

„Wszystko mija” – 
to także obietnica pocieszenia.

Smutek i nadzieja
dwa końce skakanki,
córki-bliźniaczki niecierpliwości.

Jedna w wełnianej sukience, druga – w bawełnianej.



/Uważność, 2002/

tłum. Magda Heydel






środa, 7 stycznia 2026

Kolacja à la Jurica Pavičić

Zaproponowali mu lampkę czerwonego wina. Mate na początku odmawiał, ale w końcu doszedł do wniosku, że i tak jest już zbyt zmęczony. Usiadł i z rąk Chilijczyka wziął lampkę wina. Wypił trochę chilijskiego caberneta, smakował mu. Wino przyjemnie rozeszło się po całym ciele i przywróciło mu energię. Gdy po raz pierwszy zobaczył tę Bułgarkę, opuściły go wszystkie siły, a ciało było jak pusty balon, z którego uszło powietrze. Teraz wino sprawiło, że odzyskał wigor. Dotarło do niego, jak bardzo jest zmęczony. Przypomniał sobie, że od wczoraj nic nie jadł.