Nie wiem,
czego się spodziewałam po Chłodni czyli
grzejni, ale rozczarowała mnie. Wywiad dotyczy kariery zawodowej oraz życia
prywatnego Małgorzaty Szejnert, a pytania zostały tak ułożone, że odpowiedzi
ułożyły się w biografię dziennikarki. Rozmowa wydała mi się naiwna, jakby pisana
z myślą o czytelniku, który mało wie o głównej bohaterce i dopiero zaczyna
poznawać świat reportażu. Dobrze się to czyta, niemniej bez szczegółów
dotyczących długoletniego romansu Szejnert mogłabym się obejść. Okazuje się, że
co nie razi podczas spotkania autorskiego, na papierze wypada już gorzej.
Za najciekawsze uważam fragmenty o pracy reportera oraz technikach pisania, zwłaszcza jeśli porównamy dziennikarstwo obecne z tym podlegającym cenzurze. Tych fragmentów jest niestety niewiele, a szkoda. W sumie powstała publikacja lekka w tonie, niezobowiązująca. Zapewne lepiej poczytać reportaże głównej zainteresowanej, bo trzeba przyznać, że tematy (przynajmniej po 1989 r.) wybierała sobie nietuzinkowe - Wyspę klucz oraz Śród żywych duchów wspominam bardzo dobrze.




