piątek, 15 stycznia 2021

W kraju Putina

Nie mam zbyt wielkiego zaufania do Amerykanów piszących o Rosji, jako że często nie są w stanie zrozumieć słowiańskiej kultury i piszą dość powierzchownie, na szczęście Anne Garrels nie należy do tej grupy. Do Federacji zaczęła przyjeżdżać jako korespondentka w 1993 roku i z krótkimi przerwami spędziła tu łącznie blisko 30 lat. Mówi na tyle dobrze po rosyjsku, że obywa się bez tłumacza, co w przypadku książki W kraju Putina miało ogromne znaczenie. 

niedziela, 10 stycznia 2021

Breughel (II)

Stanisław Grochowiak

Ja – Malarz – już nie żyję. Zziębnięty jak blacha
Toczona po śniegu, duszę dałem Bogu.
Jest teraz mała, luta,
Podobna do klucza,
Na którym niekiedy Bóg zimę wyśwista.

Ja – Malarz – już nie żyję. A jednak oczyma
Moimi patrzycie na śnieg i na wodę,
Przyprószoną zaledwie. I to ja ustawiam
Wysokie słupy światła nad mrokiem lodowisk.

Biegnie pies z uchem postrzępionym w bójce. Gawron
Kroczy, kłaniając się śniegom to w lewo, to w prawo.
Człowiek wór niesie. Dzieci do sanek przywiązane.
A z kominów – aż do mnie – wznosi się woń jadła.

Ja – Malarz – już nie żyję. Ale przecie widzę
Te trzy stare kobiety, idące od boru
Jak dzwon od kościoła. Zaplątane w szleje,
Chrust wloką po śniegu, a w ich ciemnych twarzach
Mróz pozaplatał biegające iskry.

Zimo – Majestacie,

Śmierci – pusty dźwięku.

Wiersze wybrane (1978)



Pieter Breughel - Myśliwi na śniegu (źródło)



poniedziałek, 4 stycznia 2021

Mozart, seks i śmierć

Nie ma jak pompa – chciałoby się rzec, czytając Bal noworoczny Brigid Brophy. Ale jeśli motywem przewodnim tytułowego balu w okazałej londyńskiej rezydencji jest wiek osiemnasty, nie mogło obejść się bez przepychu: bogatych kostiumów z epoki, orkiestry, tańców z figurami i naturalnie erotyki. Są zaloty, nieporozumienia, ucieczki i pościgi, zupełnie jak na maskaradzie sprzed wieków.

środa, 30 grudnia 2020

Złuda

Złuda ukazała się po raz pierwszy w Hiszpanii w 1944 r., więc zakładam, że portretując Barcelonę z początku lat czterdziestych ubiegłego wieku, autorka opisywała znane sobie realia. Oglądamy zatem Hiszpanię krótko po zakończeniu wojny domowej, czego domyślać można się z półsłówek o zburzonych kościołach czy pobytach w więzieniu. Samej polityki w powieści nie ma, doskonale za to widać jej skutki w ludziach: wypalonych, straumatyzowanych, żyjących z dnia na dzień. 

 

piątek, 25 grudnia 2020

Boże Narodzenie po hiszpańsku

Antonia przyszła nakryć do stołu. Na środku, niby bukiet kwiatów, postawiła wielką paterę z tortem migdałowym. Ciotka Angustias oświadczyła, że nie przyjdzie do stołu. Zasiedliśmy więc: babcia, Gloria, Juan, Roman i ja, do tego dziwnego obiadu gwiazdkowego, dokoła wielkiego stołu przykrytego wystrzępionym obrusem w kratę. Juan z zadowoleniem zacierał ręce. 

  – Cieszmy się i radujmy!  powiedział, odkorkowując butelkę. 

Juan był tego dnia niezwykle ożywiony. Gloria, zamiast chleba, zagryzała kawałkiem tortu wszystko, począwszy od zupy. Babcia śmiała się i trzęsła głową, podniecona kieliszkiem wina.

  – Nie ma indyka ani kury, ale dobry królik to najlepsza potrawa  oświadczył Juan. 

Tylko Roman, jak zawsze, wydawał się obojętny i daleki. Krajał także kawałki tortu i rzucał je psu. Ktoś mógłby nas wziąć w tej chwili za zwykłą, spokojną i szczęśliwą rodzinę, która swoje ubóstwo znosi po prostu, nie pragnąc niczego więcej. 

Carmen Laforet, Złuda, przeł. Kalina Wojciechowska, Warszawa 2007, s. 70-71

ciasto migdałowe (źródło zdjęcia)