Czytanki Anki
wtorek, 5 maja 2026
Duńskie smaki u Helle Helle
środa, 29 kwietnia 2026
Hafni mówi
Hafni to antybohaterka
jakich mało – mistrzyni niepewności, królowa niezdecydowania . Zmęczona życiem
i sobą samą, rusza w odkładaną od dawna wycieczkę kulinarną po Danii. A
ponieważ podróżuje bez towarzystwa, może bez ograniczeń oddawać się zmienności,
dlatego niekiedy zbacza z wytyczonej trasy, wybiera inne niż zarezerwowane miejsca
noclegu. Innymi słowy, poddaje się biegowi wydarzeń i czasu. W tym szaleństwie
jest metoda – kobieta powoli uwalnia się od dawnych przyzwyczajeń, przymusu
bycia poukładaną i skuteczną.
środa, 22 kwietnia 2026
Czas pokaże
W najnowsze książce Marty Kozłowskiej podobało mi się wszystko – od okładki projektu Kamila Rekosza po bibliografię.;) Ta miejscami lekko odstręczająca i jednocześnie wielce zabawna historia postapo proponuje wycieczkę w osobliwy świat przypominający amerykańską prowincje, tyle że opanowaną przez dziwne, paskudne istoty. Nowe realia poznajemy stopniowo, wraz z przerażonym Karolem Pytanko, który najwyraźniej trafił tu przypadkiem z innej czasoprzestrzeni.
wtorek, 14 kwietnia 2026
W kwietniu coś ruszyło
Jane Hirshfield
W kwietniu coś stanęło
Jak włączony i zaraz wyłączony silnik —
człowiek, który trzymał kluczyki
z taką, zdawałoby się, pewnością,
z takim przekonaniem,
nagle przypomniał sobie ważną rzecz zostawioną w domu.
Silnik wydaje jeszcze kilka cichych dźwięków.
Tu króciutki tykot, tam ślad ciepła.
Nie ma w tym żadnej winy czy rozczarowania.
To przecież tylko silnik, rzecz z metalu, nie z uczucia.
Nie zna różnicy między dwoma latami a chwilą.
Dekada czy oddech we śnie to dla niego to samo.
Nie, nie, to jest prosta sprawa.
W kwietniu coś ruszyło. W kwietniu coś stanęło.
(Uważność, 2002)
czwartek, 2 kwietnia 2026
Mazanec à la Petra Soukupová
Trochę się boję Wielkanocy, bo pewnie przyjedzie mama, a co, jeśli babcia akurat odpłynie albo znów się pomyli i dosypie na przykład soli do mazanca, czy coś w tym rodzaju, mówiłem nawet Martinie i reszcie, że chyba będę musiał pomagać, żeby mieć babcię na oku, choć to dość szalona myśl, bo nie mam bladego pojęcia o gotowaniu, ale Martina i Franta mówią, że pomogą mi, jakby co, znajdziemy nawet przepis na mazanec, wielkanocne ciasto drożdżowe, i biszkoptowego baranka. Nie ogarniam wprawdzie, o co chodzi z drożdżami, z tym całym wyrastaniem ciasta, chyba pierwszy raz w zyciu słyszę też nazwę „soda oczyszczona”, ale potem dzwoni mama i mówi, że ma tylko dwa dni wolnego, w poniedziałek wielkanocny wracają na zdjęcia, natychmiast odpowiadam, że nic nie szkodzi, że przyjadę do niej jak zwykle, a do babci wrócę na śmigusa, na co mama, że jak chcę, chociaż sądziła, że wypadałoby się pokazać w Rybnej. Mówię jednak, że wcale nie, nawet lepiej, bo babcia będzie miała więcej czasu na pieczenie, ma dużo zamówień na owieczki.
Mama chwilę się nie odzywa: chodzi ci o baranki?
Tak, właśnie.
Petra Soukupová, Najlepiej dla wszystkich, tłum. Julia
Różewicz, Wrocław 2019
Mazanec to tradycyjne czeskie ciasto drożdżowe przypominające okrągły bochenek chleba, z rodzynkami moczonymi w rumie, posypane płatkami migdałowymi. Piecze się je zwykle w Wielką Sobotę. Baranki z kolei to biszkoptowe wypieki polane czekoladą pieczone w formie o kształcie baranka, coraz częściej spotykane i u nas.
Przepisy na oba smakołyki można znaleźć tu.



