Czytanki Anki
poniedziałek, 2 listopada 2026
sobota, 24 października 2026
W kuchni Jokhi Alharthi
Próbowała czasami przypomnieć sobie, co wtedy czuła. Czy smuciła się po śmierci ojca? Czy tęskniła za matką? Czy ogarniał ją gniew? Nie pamięta. Pamięta wyłącznie to, że świeciło słońce, dym z kuchni wszystko spowijał, a ona czuła tylko jedno: była głodna.
Ludzie rozmawiali o następstwach wojny światowej, o strasznej drożyźnie, o potyczkach między plemionami, a Salima nie rozumiała, jaki ma to wszystko związek ze spojrzeniami stryjenki, którymi przy obiedzie obrzucała jej rękę i usta. Po śmierci ojca, kiedy stryj się uparł, żeby zabrać ją i Mu’aza do swojego domu, Salima zapomniała, co to śniadanie. Dorośli pili kawę i jedli daktyle, a ona czekała aż do obiadu.
Placki ragag (źródło zdjęcia)
piątek, 16 października 2026
Ciała niebieskie
Ciała niebieskie są jak mozaika, w której każdy element jest sam w sobie jest atrakcyjny, ale dopiero połączenie go z dziesiątkami, setkami innych daje pełny obraz, który dla lepszej oceny warto oglądać z pewnego dystansu. U Jokhy Alharthi tak właśnie jest – ciąg epizodów, podanych pozornie bez żadnego porządku i chronologii, ostatecznie układa się w nietuzinkową opowieść o kilku rodzinach, a pośrednio o samym Omanie.
środa, 7 października 2026
Na popiół
Na popiół to zgrabnie napisany kryminał, trzeci w serii o śledczym Tomášu Volfie. Południca oraz Przedawnienie podobały mi się średnio, ten tom okazał się najlepszy, choć wcale nie ze względu na wątki kryminalne. Zbrodnia wydała mi się przekombinowana, trudno też uwierzyć, że jakikolwiek szef zgodziłby się na przeprowadzenie tak osobliwego i mało praktycznego eksperymentu, jaki miał według policjantów poświadczyć winę podejrzanego.
środa, 23 września 2026
Chłodnia czyli grzejnia
Nie wiem,
czego się spodziewałam po Chłodni czyli
grzejni, ale rozczarowała mnie. Wywiad dotyczy kariery zawodowej oraz życia
prywatnego Małgorzaty Szejnert, a pytania zostały tak ułożone, że odpowiedzi
ułożyły się w biografię dziennikarki. Rozmowa wydała mi się naiwna, jakby pisana
z myślą o czytelniku, który mało wie o głównej bohaterce i dopiero zaczyna
poznawać świat reportażu. Dobrze się to czyta, niemniej bez szczegółów
dotyczących długoletniego romansu Szejnert mogłabym się obejść. Okazuje się, że
co nie razi podczas spotkania autorskiego, na papierze wypada już gorzej.
Za najciekawsze uważam fragmenty o pracy reportera oraz technikach pisania, zwłaszcza jeśli porównamy dziennikarstwo obecne z tym podlegającym cenzurze. Tych fragmentów jest niestety niewiele, a szkoda. W sumie powstała publikacja lekka w tonie, niezobowiązująca. Zapewne lepiej poczytać reportaże głównej zainteresowanej, bo trzeba przyznać, że tematy (przynajmniej po 1989 r.) wybierała sobie nietuzinkowe - Wyspę klucz oraz Śród żywych duchów wspominam bardzo dobrze.



