[…] Z hotelu należało się
wymeldować o dwunastej, ale Hafni miała rozpalone czoło, a w przewodzie słuchowym
ciągle jej trzeszczało. Dlatego przedłużyła pobyt o jeszcze jeden dzień.
Spytała recepcjonistę, czy mogliby jej przynieść do pokoju spadającą gwiazdę i
butelkę białego wina, mniej więcej o trzynastej. To się dało zrobić. Z ulgą
przyjmując taką perspektywę, wzięła długą kąpiel. Przypomniało jej się, że
słyszała kiedyś o wkładaniu czosnku do ucha w przypadku bólu. Ponownie
zadzwoniła do recepcji i poprosiła jeszcze o przyniesienie czosnku, całej
główki, nie chciała prosić o pojedynczy ząbek.
Helle Helle, Hafni mówi, tłum. Karolina Drozdowska, Filtry, Warszawa 2025, s. 108-109
