wtorek, 3 marca 2020

Straszydła na co dzień

— No tak. Po prostu będziemy udawać, że go nie ma i że nikt go nie widział. Żaden normalny człowiek nie widzi duchów, ponieważ duchów nie ma. To logiczne, prawda?
— No, niby tak — zastanawiał się zastępca. — Ale co będzie, jeśli jednak go ktoś zobaczy?
— Tego, kto go zobaczy, ukarzemy – powiedział stanowczo oficer Mikys i zapiął kołnierzyk. — To jest szerzenie niepokojących wieści i podkopywanie morale. Jasne? Rachunek!
[s. 81]


W każdym z siedmiu opowiadań Karela Michala główny bohater zostaje postawiony w irracjonalnej i zarazem kłopotliwej sytuacji. A to w jednostce wojskowej pojawia się szpetna, zielonkawa zjawa, a to w szaratickim zamku zaczyna straszyć najprawdziwsza Biała Dama. Duchy można zamurować, ale co zrobić z martwym kotem, który mówi, na dodatek logicznie, i ma ugruntowane poglądy niezgodne z linią partii? Albo z Kłobukiem, który uparł się służyć leniwemu brukarzowi i niepotrzebnie zawyża normę całej brygadzie? Doprawdy, trudna sprawa.

Straszydła na co dzień są zabawne, niemniej stopniowo wywołują u czytelnika coraz większy dyskomfort. Z jednej strony bowiem te pozornie niewinne historyjki obśmiewają absurdy socjalistycznego ustroju, z drugiej pokazują małość człowieka uwypukloną w zderzeniu z prostolinijnością i uczciwością dziwnych stworów. Autor nie moralizuje, raczej podstawia czytelnikowi lustro, pytając, kto faktycznie jest bardziej odrażający: paskudne stwory pokroju Poddasznika i Kokesza, czy tzw. zwykli, normalni ludzie.

W sumie dość gorzka lektura, zwłaszcza w świetle posłowia Violi Fischerovej, wieloletniej partnerki tragicznie zmarłego pisarza. Dużą atrakcją książki są ilustracje Tomáša Přidala.

__________________________________________________________
Karel Michal, Straszydła na co dzień, tłum. Dorota Dobrew
Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2008



14 komentarzy:

  1. Brzmi interesująco. Nie słyszałem o autorze, ale poguglałem, i widzę, że dość klasyczny biogram niepokornego literata z CZechosłowacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie Szczygłowe "Nie ma", pewnie też bym o nim nie usłyszała.;) Jest tam rozdział o Violi Fischerovej i przy okazji o Michalu. Rzeczywiście, biogram niemal klasyczny.

      Usuń
    2. Programowo odpuściłem sobie Nie ma, a widzę, że to źródło inspiracji :)

      Usuń
    3. Trochę tak. Na szczęście, bo moim zdaniem "Nie ma" to rzecz pisana pod publiczkę.

      Usuń
    4. Takie miałem wrażenie. Obawiam się, że Szczygieł zamienił się w celebrytę na pełny etat :(

      Usuń
    5. Też mam takie wrażenie. Cóz, daje odbiorcom to, co lubią u niego najbardziej.;(

      Usuń
    6. Zapewne. Ale przesadza, moim zdaniem.

      Usuń
    7. Ponad rok temu przestałam go podglądać na FB, ING i w Dużym Formacie, tak więc nie jestem na bieżąco.;)

      Usuń
    8. No ja go mam na IG i zdarzają mu się odloty.

      Usuń
    9. Ciągle jeszcze? Aż sobie podejrzę.;)

      Usuń
  2. Kolejna perełka, którą skądś wygrzebałaś i przetarłaś z kurzu :) Brzmi bardzo ciekawie. Lubię takie historie pokazujące, że nierzadko pozornie normalni i zwyczajni ludzie okazują się największymi potworami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadania Michala może nie są arcydziełem, ale nie zawadzi ich przeczytać. Dla mnie były zdecydowanie czymś nowym w literaturze czeskiej, w takim wymiarze, w jakim ją dotychczas poznałam. Wydaje mi się, że świetnie zabrzmią w formie audiobooka, bo nagrali je świetni aktorzy.
      Co do Twojego ostatniego zdania - piekło to my.;(

      Usuń