Soukupová po raz kolejny dowodzi, że historie rodzinne są jej mocną stroną. Problemy znane wielu czytelnikom, zgrabnie zawiązana fabuła oraz pełnowymiarowe postaci powodują, że jej książki chłonie się z zainteresowaniem. Nawet jeśli po raz kolejny opowiada o tym samym, czyli o pozornej bliskości. W powieściach czeskiej pisarki rodzice niby interesują się swoimi potomkami, a jednak nie mają pojęcia o ich prawdziwych potrzebach.
Nie inaczej jest w książce Najlepiej dla wszystkich. Antypatyczni bohaterowie – babcia, córka i wnuczek – pochodzą z jakby całkowicie odrębnych światów; zapatrzeni w siebie, z pretensjami, nie potrafią ze sobą rozmawiać, chyba po prostu nie lubią się nawzajem. Przymusowa przeprowadzka chłopca na wieś zintensyfikuje napięcia i ostatecznie okaże się cezurą dla całej trójki. Co więcej, cały ten ambaras pokaże, że ewentualne kłopoty dotykają nie tylko głównych zainteresowanych, ale i dalszą część rodziny. Na dobrą sprawę wszyscy dorośli nadawaliby się tutaj na terapię grupową i indywidualną.
Najlepiej dla wszystkich nie traktuje o dziedziczonej traumie, doskonale natomiast pokazuje, jak niegdyś popełnione i nie naprawione błędy potrafią po latach zepsuć i tak kiepskie już relacje. Ta książka również sygnalizuje, że okłamując siebie, okłamujesz innych, co na ogół działa na najbliższe otoczenie destrukcyjnie. Autorka na szczęście daleka jest od moralizatorstwa, nie podsuwa rozwiązań. Stworzyła wciągającą, inteligentną powieść.
______________________________________________________________________________
Petra Soukupová, Najlepiej dla wszystkich, tłum. Julia Różewicz, Wyd. Afera, Wrocław 2019

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz