czwartek, 11 lutego 2016

Od jaskini do globalnej wioski

Benedyktyn Pierre Perrignon w przerwie między modlitwami produkował wino na potrzeby rodzimego klasztoru w Szampanii. Sen z oczu spędzały mu bąbelki, które pojawiały się w niektórych partiach i rozsadzały butelki. Wino szybko zatem sprzedawano m.in. do Anglii, gdzie było przelewane do butelek lepszej jakości oraz korkowane (mnisi używali zatyczek szmacianych). Wyspiarze uznali musujący trunek za interesujący i zaczęli go zamawiać w większych ilościach, z czasem w felernym winie rozsmakowali się Francuzi, a nawet rosyjski car. Po ponad 300 latach Dom Perrignon należy do najbardziej ekskluzywnych marek szampana.


To tylko jedna z dziesiątek opowieści przytoczonych w książce Milion lat w jeden dzień, składającej się niemal wyłącznie z podobnych ciekawostek. Greg Jenner, z wykształcenia historyk, wziął pod lupę codzienne rytuały człowieka i prześledził ich pochodzenie oraz kształtowanie się. Z jego publikacji dowiemy się na przykład, jak wyglądały starożytne toalety, dlaczego jedzenie zaczęto umieszczać w puszkach albo kto wieki temu stroił ulubionego pieska w aksamity. Autor wyjaśni też, dlaczego Ludwik XIV wprowadził ceremonię porannego wstawania, skąd wziął się zwyczaj mówienia „halo” podczas rozmowy telefonicznej oraz jak Marlon Brando przyczynił się do spopularyzowania zwykłego podkoszulka.

Bardzo lubię podobne historyjki, więc książka Jennera to woda na mój młyn. Ilość zaprezentowanych faktów jest imponująca i tylko jedna rzecz przeszkadzała mi podczas czytania: język. O ile styl gawędziarski jest w Milionie lat… jak najbardziej na miejscu – w końcu mamy do czynienia z pozycją przeznaczoną dla szerokiego kręgu odbiorców – to chwilami raził mnie wyjątkowo potoczny styl. Co pasuje do programów telewizyjnych, a takie autor również ma na swoim koncie, nie zawsze dobrze brzmi w formie pisemnej. Poza tym – zajmująca lektura.

___________________________________________________
Greg Jenner Milion lat w jeden dzień. Fascynująca historia życia codziennego od jaskini do globalnej wioski
tłum. Julita Mastalerz, Wyd. PWN, Warszawa 2016

20 komentarzy:

  1. Bawełna jest uniwersalna zupełnie jak Meryl Streep, o ile pamiętam jedną ze złotych myśli autora :D Dobrze, że to dobre, bo po przekartkowaniu stwierdziłem, że ten język dla gimnazjalistów może mnie pokonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ten cytat.;)
      Język rzeczywiście godny gimnazjalisty, na szczęście da się przeżyć. W moim przypadku pomogło czytanie naprzemienne z klasyką.;)

      Usuń
    2. Ja się trochę podłamałem tym stylem. Na dodatek mam wrażenie, że strasznie dużo w tym wody. Ale przekonam się niedługo, kolejka się zbliża:)

      Usuń
    3. Ja też, bo jednak jestem przyzwyczajona do innego stylu. Cóż, konserwa ze mnie.;(
      Wody trochę jest, ale dla takiego laika jak ja zawartość jest do przyjęcia. Historycy na pewno znajdą tu wiele powodów do obfukania.;)

      Usuń
    4. Akurat życie codzienne niewielu historyków ogarnia; mało który podręcznik się nad tym zatrzymuje. Ale będę czytał w podwyższonej gotowości do obfukania :)

      Usuń
    5. Wierzę w Twoją wiedzę. Na pewno będzie okazja do wyłapania "punktów spornych".;) Z dzieciństwa pamiętam program o narodzinach znaczka pocztowego i były zupełnie inne niż u Jennera. Ale przez te wszystkie lata może i te wiadomości uległy rewizji.;)

      Usuń
    6. Postęp w badaniach nad znaczkami pocztowymi? Całkiem możliwe :) Chociaż ja pewnie jestem w tym zakresie sto lat za nowościami.

      Usuń
    7. Poza tym w Teleranku mogli pleść bzdury, bo to z tego programu pochodziła historyjka.;) Ponoć ktoś ze skąpstwa zaczął szyfrować treść listu na kopercie, aby odbiorca nie musiał płacić za odbiór, a wydedukował wszystko właśnie z tych rysunków.

      Usuń
    8. Hm, brzmi mało wiarygodnie :)

      Usuń
    9. Nie takie rzeczy ludzie wymyślali i się przyjęlo.;)

      Usuń
  2. No i masz. Czytaj tu, człowieku, książki z własnych półek, jak co i rusz coś takiego wychodzi. Przyznam się, że mnie informacja o stylu zachęciła - może będzie to miało wpływ na szybkość czytania, gdy już uda mi się Jennera pożyczyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identycznie.;( Ale ze o książce Jennera czytałam kilka miesięcy temu i już wtedy się na nią napaliłam, trudno było mi się oprzeć.;)
      To jest b. dobra lektura do snu albo na krótkie odcinki wolnego czasu - historyjki są krótkie i przyjemne, a czytanie ciurkiem chyba mija się trochę z celem, bo trudno zapamiętać te ciekawostki.

      Usuń
  3. Recenzowana pozycja kojarzy mi się trochę z "Lamusem ciekawostek", o którym na łamach naszego bloga wspominał kiedyś Andrew. Ja osobiście bardzo cenię sobie tego typu pozycje - świetnie unaoczniają, że wiele wynalazków to efekt potrzeby ułatwienia człowiekowi codziennej egzystencji oraz pokazują, że niejedno genialne rozwiązanie zostało odkryte na długo przed tym, niż moglibyśmy się tego spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obadałam Waszą recenzję i faktycznie książka w tematyce podobna. Historia wynalazków to pasjonująca sprawa, z dzieciństwa pamiętam np. serial o Pasteurze - na mój ówczesny gust i potrzeby był znakomity.;)
      Masz całkowitą rację co do wiekowości niektórych rozwiązań - Jenner pisze np. że prototypy plomb w zębach stosowano dobrych kilka wieków wstecz.

      Usuń
  4. lubię takie ciekawostki, ale chyba właśnie nie są one do czytania jednym ciurkiem, bo chyba niewiele bym z tego zapamiętała! mój mózg ma bardzo ograniczoną umiejętność przyswajania nowych informacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie.;) Można dostać zawrotu głowy od nadmiaru wiedzy, mimo że autor zgrabnie pogrupował opowieści zgodnie z rytmem dnia i stosownym czynnościom (czas, śniadanie, toaleta, ubieranie się itp.). I dlatego ta książka jest idealna przed snem albo w drodze do pracy.;)

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie i jednocześnie trochę zmartwiłaś. Temat interesujący, uwielbiam takie książki, ale ten język, jak piszesz z Piotrem- gimnazjalny, trochę mnie zniechęca. Jednak postaram się upolować książkę w bibliotece i przekonam się na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli trochę przesadziliśmy, to język jest potoczny. Jedni to lubią, inni mniej.;(
      Próbka tu: http://cyfroteka.pl/ebooki/Milion_lat_w_jeden_dzien-ebook/p0407018i040
      Ale poza tym książka jest w porządku.;)

      Usuń
  6. Oczywiste jest, że każdy czytelnik ma swój ulubiony typ literatury, ale tak jak wiele z Was tu napisało, że czyta tą książkę naprzemiennie z innymi- tak tez można:)

    OdpowiedzUsuń