W najnowsze książce Marty Kozłowskiej podobało mi się wszystko – od okładki projektu Kamila Rekosza po bibliografię.;) Ta miejscami lekko odstręczająca i jednocześnie wielce zabawna historia postapo proponuje wycieczkę w osobliwy świat przypominający amerykańską prowincje, tyle że opanowaną przez dziwne, paskudne istoty. Nowe realia poznajemy stopniowo, wraz z przerażonym Karolem Pytanko, który najwyraźniej trafił tu przypadkiem z innej czasoprzestrzeni.
Wizja przyszłości zaproponowana przez autorkę nie jest oczywiście dla nas optymistyczna. Dość powiedzieć, że przetrwają głównie proste formy białka – jeszcze człapiące, jeszcze jedzące, ale już niemyślące. Nie potrzeba było wielkiej katastrofy, wystarczyło nadmierne przywiązanie ludzkości do internetu i technologii cyfrowych kosztem zwykłego kontaktu z rzeczywistością. Ten raczej niespodziewany kierunek „ewolucji” człowieka opisany został z polotem i na szczęście bez dydaktyzmu.
Czas pokaże daje dużo frajdy, ale to przede wszystkim dobra proza – z doskonałym rytmem, niesztampowym językiem i plastycznością opisu. I naturalnie z materiałem do przemyśleń i ewentualnej dyskusji. Podobały mi się również zgrabne zapożyczenia z literatury (od Gonczarowa po Vonneguta) i kinematografii, inspiracje mitologiami różnych kultur. Jest w tym wszystkim świeżość i lekkość, jest inteligentny humor. Zachęcam do lektury, bo zdecydowanie warto.
___________________________________________________________
Marta Kozłowska, Czas pokaże, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz