niedziela, 23 listopada 2014

Nawroty nocy

Notkę na okładce "Nawrotów nocy" lepiej pominąć, ponieważ wydawca jak na tacy podaje to, co Modiano z rozmysłem kamufluje i pozostawia nienazwanym. Czytelnik zostaje wepchnięty w środek głośnego przyjęcia, przysłuchuje się strzępom rozmów podejrzanego towarzystwa i po krótkim czasie orientuje się, że autor wodzi go za nos. Długo nie będzie wiadomo, jaką rolę odgrywają poszczególne osoby dramatu i czy narrator rzeczywiście jest taką miernotą, za jaką się uważa. Samodzielne torowanie sobie drogi w tym gąszczu niewiadomych wymaga cierpliwości, ale też daje dużo satysfakcji.


W „Nawrotach nocy” Modiano co prawda powtarza chwyty obecne w innych utworach, jednak tym razem po mistrzowsku zagęszcza akcję. Czytelnik jest skołowany i nie dziwne, bo narracja powieści oparta jest na kole;). Pewne wydarzenia będą wracać, za każdym razem w innej konfiguracji, w coraz większym pędzie. Nie bez powodu w jednej ze scen (genialnej moim zdaniem) narrator ma złudzenie szalonej jazdy na karuzeli – podobne wrażenie można odnieść podczas lektury. Zabieg celowy, spełnia co najmniej dwie funkcje: stanowi oś fabuły i pozwala wczuć się w sytuację głównego bohatera.

Repetycje są zresztą znakiem rozpoznawczym „Nawrotów nocy” (co sygnalizuje również tytuł, w oryginale La Ronde de Nuit), oprócz karuzeli powtarzać będzie się motyw muzyki ciemności, ten drugi bardzo symboliczny w kontekście miejsca akcji – Paryż uchodzący za miasto świateł oglądamy u Modiano głównie nocą, mroki spowijają go również w sensie metaforycznym. Tu dochodzimy do kolejnego refrenu czyli pytania wielokrotnie stawianego przez narratora: „kim jestem?”. Jedni nazywają go Swing Trubadurem, inni księżniczką de Lamballe, chłopak mówi o sobie jako młodszym bracie Judasza. Każdy z przydomków jest znaczący, każdy jest zasadny.

W „Nawrotach nocy” forma wzięła górę nad treścią, ale najwyraźniej autor taki ma po prostu styl. Być może nie interesuje go roztrząsanie dylematów moralnych (jego bohater dokonał już wyboru), skupia się natomiast na zbudowaniu atmosfery i przekazaniu emocji. Zarysował całkiem interesującą postać wyposażoną w dość rozbudowane „zaplecze”. O bohaterze Modiano można wreszcie coś konkretnego powiedzieć, nie jest człowiekiem znikąd, bez korzeni. Wszystkie te elementy powodują, że tym razem książkę noblisty przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza, który jest imponujący - nic tylko czerpać z niego garściami.

____________________________________________________________________________
Patrick Modiano, Nawroty nocy, przeł. Ewa Bekier, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1983

24 komentarze:

  1. gdybym miała przeczytać wszystko co zachwalasz... Jestem mocno zacofana w lekturze... Nie, żebym miała Komuś kraść nick, stwierdzam tylko fakt... A tak nawiasem pisząc co polecasz jako pierwsze M?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę korzystać do woli :)

      Usuń
    2. @5000lib

      Myślę, że lwia część blogerów książkowych jest mocno zacofana w lekturze.;(
      Na początek chyba lepiej sięgnąć po "Uliczkę ciemnych sklepików", bo nie każdemu może odpowiadać wątek "agenturalny", a ten w "Nawrotach..." jest wiodący. Sama go zbytnio nie lubię, ale Modiano uwiódł mnie tym razem konstrukcją książki. Zresztą - cokolwiek wybierzesz, po dwóch godzinach będziesz miała własną opinię, to są na szczęście b. krótkie utwory.;)

      Usuń
    3. O, to, to, jakbym o sobie czytała. Właśnie niedawno pomyślałam, że to raczej mnie przysługuje miano beznadziejnie zacofanej w lekturze... ;-) i że życia by mi nie starczyło, żeby przeczytać to, co czeka u mnie w stosach, a do tego jeszcze książki polecane przez blogerów (i to tylko te oceniane najwyżej!). Za to śledząc blogi uczę się, jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało, a to też coś ;-)))

      Usuń
    4. ;D
      Umieć rozmawiać o książkach, których się nie czytało (jest chyba nawet taki poradnik;)) to duża sztuka, ale do opanowania.;) Człowiek czasem się nasłucha i naczyta tyle informacji o pewnych powieściach, że ma wrażenie lektury za sobą. Sama tak mam np. z "Wichrowymi wzgórzami", wstyd się przyznać, bo w końcu była to nawet lektura obowiązkowa na studiach;(

      Usuń
    5. Owszem, jest taki poradnik - czy muszę dodawać, że go... nie przeczytałam?
      Wrażenie lektury bezcenne; Aniu, jestem Ci niewymownie wdzięczna, że czytasz Modiano, bo dzięki temu ja już nie muszę... ;-D

      Usuń
    6. Nawet Cię o to nie posądzam.;)
      Aż tak Cię zniechęca noblista? Na pewno są ciekawsi laureaci, ale może warto dać mu szansę?

      Usuń
  2. To, co napisałaś, bardzo mnie zachęciło do sięgnięcia po kolejną książkę noblisty. A jak oceniasz tłumaczenie? Czy Ewa Bekier lepiej sobie poradziła niż Wiktor Dłuski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumaczenie jest znacznie lepsze niż w "Zagubionej dzielnicy", choć też pozostawia nieco do życzenia. Drażniło mnie pozostawianie nazw własnych, zwłaszcza ulic, w oryginale. I tak np. w pewnym momencie mowa jest o Polach Elizejskich i cieniach bohaterów, a w tekście widzimy Champs Elysees.
      Tak czy owak, gorąco zachęcam do lektury.

      Usuń
  3. Wygląda na najciekawszą i najlepszą książkę Modiano, o jakiej dotąd czytałem. Natomiast zastanawiam się, czy jednak brnąć w prozę, która na pierwszy rzut oka wygląda jak zupełnie nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka też nie jest z mojej bajki, a jednak siedziałam do północy i czytałam.;) Zapewniam, że jako "konstruktor" Modiano spisuje się świetnie, atmosfera też jest oddana pierwszorzędnie. No i dodatkowy plus - tylko ok. 120 stron.;)

      Usuń
    2. No ale wiesz, konstrukcja koła, repetycje, to tak poważnie brzmi :) Ale ok, ostatecznie kiedyś 120 stron można zaryzykować.

      Usuń
    3. Koło jest przecież takie nieskomplikowane.;) Fabuła jest skromna, trik polega na tym, że z każdym "obrotem" otrzymujemy dodatkowe informacje o bohaterach. Dla Ciebie interesujący może być Paryż podczas wojny, choć o wojnie nie mówi się tu wprost. Co też jest dużym plusem.;)

      Usuń
    4. Jestem skromnym humanistą, geometria mnie przeraża. Chociaż to akurat nieprawda :) Ale wojenny Paryż to jest jakaś zachęta :)

      Usuń
    5. Geometria to piękna dziedzina wiedzy.;) Z Twoim zacięciem historycznym znajdziesz może tutaj nawet więcej smaczków niż ja.;)

      Usuń
  4. No wreszcie, chciałoby się rzec :) Wiedziałem, że któraś z książek Modiano, które dotychczas ukazały się na polskim rynku, okaże się godna uwagi. Ta zabawa z formą, liczne repetycje, niejasność, zwodzenia czytelnika ogromnie mnie kuszą. Będę rozglądać się za ta lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sugeruj się moim wcześniejszym wybrzydzaniem, wybredna jestem i tyle.;) Może akurat Tobie spodoba się coś innego? Ale akurat "Nawroty..." mogą Cię zainteresować z powodów, które wymieniłeś.;)

      Usuń
  5. Ha, czyli do trzech razy sztuka ;). U mnie też czeka na czytanie następny Modiano, mam nadzieję ze nie gorszy od poprzedniego. A to ze autora nie interesuje zapodawanie moralnych zawiłości jest dla mnie tylko atutem, nigdy nie interesowały mnie dylematy w stylu Jodi Picoult ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak pomyślałam, do trzech razy sztuka.;) I dobrze, bo ta książka rozbudziła mój apetyt na inne utwory Modiano.
      Ja jednak lubię, kiedy autor zmusza mnie do zajęcia stanowiska w sprawie, albo każe zrewidować opinię. Tu tego nie ma, ale są inne zalety. Cóż, coś za coś.;)

      Usuń
  6. Hm, już wiem, od czego zacząć poznawanie świeżo upieczonego noblisty. I już bardziej rozumiem, co mieli na myśli dziennikarze pisząc o aurze i mglistości Modiano:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lekturze trzech książek Modiano mogę się zgodzić: aura i mglistość to jego znak rozpoznawczy.;) Nie zawsze to się sprawdza (np. w "Zagubionej dzielnicy"), ale tutaj - bardzo. Ciekawa jestem pozostałych książek Modiano, liczę na kolejne pozytywne zaskoczenie.

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu podczytuję Twój blog i czekałam na tę notkę :). Byłam bardzo ciekawa Twojej reakcji na "Nawroty nocy", zwłaszcza biorąc pod uwagę Twoje opinie o innych książkach Modiano. Bo oczywiście po ogłoszeniu tegorocznego laureata Nobla pobiegłam do biblioteki i znalazłam tam właśnie "Nawroty nocy". I muszę powiedzieć, że chyba jeszcze nigdy żadna książka tak mnie nie znudziła. Cóż, może i jest to mistrzostwo formy, ale ja nad formę przedkładam treść. Tutaj mi jej zabrakło - ja akurat jestem zwolenniczką roztrząsania dylematów moralnych. Nie, autor nie zwodził mnie, nie wciągnął w żadną grę, bo do tego konieczne jest wzbudzenie zainteresowania. Dla mnie był to przede wszystkim zły sen, z którego jak najszybciej chciałam się obudzić. Chyba uznam, że Modiano to autor nie dla mnie i poczytam sobie kolejną Alice Munro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta książka podobała się, ponieważ dwie poprzednie były do siebie zbytnio podobne. Od czasu do czasu mogę zrezygnować z treści na rzecz formy, ale również wolę bohaterów bardziej złożonych od strony psychologicznej. U Modiano tego niestety nie znajduję, jak dotąd jego narratorzy byli obli.;(
      Porównanie ze złym snem bardzo mi się podoba, historia z "Nawrotów nocy" ma coś w sobie z męczącego i powracającego koszmaru. A chęć na poczytanie Munro rozumiem, ma znacznie więcej do oferowania.;)

      Usuń