piątek, 13 września 2019

Espresso

Tomas Tranströmer 

Czarna kawa w kawiarnianym ogródku
gdzie stoły i krzesła barwne jak insekty

To cenne schwytane krople
równie mocne co Tak i Nie.

Wynoszona z mrocznych kawiarni
patrzy w słońce bez mrugnięcia.

W blasku dnia punkt zbawiennej czerni
co szybko wlewa się w bladego klienta.

Niczym krople czarnej zadumy
które czasem  wyławia dusza

dając ożywczy impuls: Naprzód!
Natchnienie by otworzyć oczy.


przeł. Leonard Neuger
Wiersze i proza 1954-2004, Warszawa 2012

68 komentarzy:

  1. Och, żeby to jeszcze był ożywczy impuls. Ostatnio mam wrażenie, że kawa to tylko sposób na lekkie podsycenie podstawowych funkcji życiowych, a nie natchnienie do czegokolwiek :) Pan Poeta widać wysypiał się do południa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natchnienia lepiej szukać w sobie, nie w kawie.;) Mnie też kawa nieszczególnie stawia na nogi (co innego intensywna zielona herbata), ale sam rytuał parzenia i picia uwielbiam. No i ten zapach!.;)

      Usuń
    2. W kawie też można, czemu nie. Ale przychodzą takie momenty, że kawa nie daje rady. W każdym razie u mnie :) A rytuał ważna rzecz, też uwielbiam.

      Usuń
    3. Ja piję w miarę regularnie dopiero od tego roku i przyznaję, że najpiękniejszy jest sam moment zaparzania. Aromat jest niepowtarzalny ;)

      Usuń
    4. @ Piotr

      Chyba nie zdarzyło mi się nigdy znaleźć natchnienia w kawie, może coś ze mną nie tak.;) Tak, małe rytuały potrafią bardzo poprawić nastrój.

      Usuń
    5. @ Ambrose

      Jestem w stanie się zgodzić co do momentu zaparzania.;) Natomiast aromat kawy to dla mnie najpiękniejszy zapach świata, tuż po zapachu pieczonego chleba.;) Żadne perfumy nie przebiją tych dwóch.

      Usuń
    6. Ja bym dorzucił cytrynę z miętą :)

      Usuń
    7. Mięta jak najbardziej, z cytryna u mnie gorzej.;(

      Usuń
    8. Ja mogę cytrynowo bez ograniczeń :)

      Usuń
    9. Ja w zasadzie tylko rano z wodą na czczo.;) Albo duszone z kurczakiem, ew. w cieście cytrynowym.

      Usuń
    10. Duszone z kurczakiem? Coś mnie chyba kulinarnie ominęło...

      Usuń
    11. Bardziej kurczak z cytryną, przepis z kuchni chińskiej. Polecam.;) Dawno już nie jadłam, muszę odszukać przepis.

      Usuń
  2. Wiersz wierszem, ale ilekroć "wlezę" na ten blog, napawam się widokiem tego kubeczka z kawą na górnym zdjęciu.... niemal już czuję jej smak... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnesto, dlatego właśnie nie zmieniłam tego zdjęcia.;) Na mnie też działa pozytywnie, na dodatek filiżanka piękna (niestety nie moja).

      Usuń
  3. Nie jestem kawoszem, ale ostatnio popróbowałem i ... Na razie nie kupuję sprzętu, bo boję się wpaść w kolejne uzależnienie, ale powoli zaczynam się łamać. Na pewno nie będzie to ciśnieniówka, bo droga i żeby była opłacalna i funkcjonalna (czyszczenie), to trzeba pić tej kawy sporo albo zapraszać kawoszy grupami :P Myślałem o jakiejś kawiarce i spieniaczu elektrycznym, bo ja z tych co ich kawie bliżej kakałku niż espresso właśnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawiarka dobra rzecz, ale popatrz sobie na aeropress, bardzo pożyteczne urządzenie.

      Usuń
    2. @ Bazyl

      Faktycznie dobra ciśnieniówka jest droga - mamy w pracy i po samych środkach czyszczących widzę, ile to kosztuje. Masz całkowitą rację co do (nie)opłacalności zakupu do domu. Bo niestety nie jest tak, że ona się nie zużywa.;(

      Usuń
    3. @ Piotr

      Używasz aeropressu? Polecasz?

      Usuń
    4. Próbujemy ogarnąć. Nawet przy pierwszych próbach kawa była lepsza niż z ekspresu przelewowego i ze szklanej zaparzarki z sitkiem. A pewnie po ogarnięciu metody to już w ogóle będzie super.

      Usuń
    5. Aha. Rozważę, bo niedługo mój Delonghi po 18 latach pracy może odmówić posłuszeństwa, więc może akurat aeropress by się nadał w zamian. Czego to ludzie nie wymyślą, swoją drogą.;)

      Usuń
    6. Prawda? Takie proste, a takie wyrafinowane :) Na jutubie jest mnóstwo filmików z trikami kawowymi na aeropressa, można godzinami oglądać.

      Usuń
    7. Nie kuś, bo wsiąknę.;) Chyba napiję się kawy na to konto.;)

      Usuń
    8. Sprawdź, może masz gdzieś w okolicy kawiarnię z aeropressem, dla spróbowania.

      Usuń
    9. I to jest pomysł! Dzięki.;)

      Usuń
    10. @Piotr uprzedziłeś mnie, bo miałem wspomnieć o aeropressie :) Rozważałem jako alternatywę, ale nie wiem czy kawiarka nie prostsza w użyciu, a ja lubię proste rozwiązania. Da się aero prać w zmywarce, bo nie doczytałem? Swoją drogą mam już za sobą kilkanaście serwisów o kawie i ze dwa fora, bo jak już się biorę do sprawy, to risercz robię konkretny :P I wychodzi mi, że równie ważny co zaparzacz jest młynek. Fachowcy twierdzą, że niżej 500 PLN nie warto nawet oglądać :P Macie spieniaczyk, czy walicie czarną? :D
      @czytanki Jak już popróbujesz tej kawy z aero, daj znać :D

      Usuń
    11. Młynek niekoniecznie za 500, ale żarnowy, z regulacją grubości mielenia. Mleka nie spieniamy, jakby nam się chciało, to ekspress spieni, ale od wieków się nie bawiliśmy. Podgrzewamy w rondelku. Aero zasadniczo się nie brudzi, wystarczy opłukać wodą po wierzchu.

      Usuń
    12. Ktoś, gdzieś polecał azjatycki Xeoleo jako dobrą i tanią alternatywę młynków bardziej wypaśnych :) Spieniać muszę, bo Kitek też (jak to Kitki), łakomy na piankę i wytwory kakałkopodobne, ale na bazie kawusi. Na razie popijamy na wyjazdach do miasta korzystając z oferty sieciówek albo u znajomych z ciśnieniówką na stanie, ale może by poszedł w baristostwo, czy jak to się tam zwie :D

      Usuń
    13. Do spieniania mleka to Ikea ma taki dyngs za 5 złotych, na baterie. Wytrzymuje całkiem długo.

      Usuń
    14. I chyba w Biedronce bywają spieniarze.
      Czytam Wasze uwagi i zaczynam się zastanawiać nad zmianą profesji.;) Żartuję. Mam koleżankę w sieciówce i twierdzi, że zrobić dobrą kawę wcale nie jest łatwo. Za to zwykłe espresso łatwo schrzanić.

      Usuń
    15. Aha. Tylko w domu wypijesz to, co sobie sam zrobisz i nie możesz mieć do siebie pretensji :D

      Usuń
    16. Mnie najlepiej z domowych kaw najbardziej smakuje właśnie ta, którą sama sobie zrobię.;) Nie żeby była taka boska.;(

      Usuń
    17. Ja tam się robię wybredny dopiero, kiedy zapłacę 9 zł za lurę. Bo dla siebie sam kiedyś robiłem nawet te rozpuszczalne 3 w 1 i nie narzekałem :P

      Usuń
    18. Fakt, zdarzają się wpadki, na szczęście rzadko.

      Usuń
    19. Kojarzę jakiś film, być może sensacyjny, gdzie jakiś mięśniak i zabijaka ma taki wypasiony w kosmos ekspres do kawy i jest celebrantem jej parzenia, ale za ChRL nie mogę sobie przypomnieć tytułu i obsady (ot, wartość kina rozrywkowego) :) Swoją drogą w sporej ilości filmów kubek z kawą jest rekwizytem. Dobrze, że ta używka nie ma tak złej prasy jak fajki, bo też by praktycznie znikła z ekranu :P

      Usuń
    20. Filmu nie kojarzę, za to w którymś tomie Larssona zdaje się pomocnik głównej bohaterki miał wypasiony ekspres do kawy.;)

      Usuń
    21. Wczorajszy wieczór spędziłem zagłębiając się w temat i chyba jednak pozostanę przy okazjonalnej latte w sieciówkach. Sprzęt do alternatywnego parzenia, to w rozbiciu tyle co połowa ciśnieniówki. Czajniczek typu konewka, młynek, termometr, wiercidełko do spieniania lub spieniacz i tak końca nie widać :P Moje nadciśnienie mi podziękuje :D

      Usuń
    22. I na co Ci było to zgłębianie? Kupiłbyś zaparzacz i z głowy, a tak się przejąłeś.

      Usuń
    23. Zawsze się przejmuję i potem albo nie kupuję wcale, ale funduję sobie, jak raczyłeś zauważyć, przerost formy nad treścią :)

      Usuń
    24. Pozostaje jeszcze satysfakcja z zaoszczędzonego grosza.;)

      Usuń
    25. @Bazyl mam podobnie, zwykle w kierunku przerostu. Chociaż akurat ekspress udało nam się kupić bardzo skromny, choć zamiary były że hoho :P

      Usuń
    26. Ja już się przynajmniej odzwyczaiłem jeśli chodzi o drobnicę i zostało mi tylko przy rzeczach droższych :)

      Usuń
    27. Przeczytałem ostatnio, że nad każdym wydatkiem powyżej stu złotych trzeba się zastanowić tydzień :P Ostatnia akcja z telewizorem dokładnie pokazała, gdzie można mieć takie rady.

      Usuń
    28. To bym musiał tydzień obiadów nie jadać, bo dla pięcioosobowej rodziny, to właśnie taki wydatek :P A co do tych droższych fanaberii, to przy takim zastanawianiu się efekt był dwojaki. Albo przepadały mi świetne okazje, albo przepłacałem jak za zboże :)

      Usuń
    29. Bazyl, jak ja Cię rozumiem.;( Czasem nie ma sensu się czaić.

      Usuń
    30. No nie ma :P Zawsze żałuję, gdy nie ulegnę instynktowi :P Albo zaraz wykupią, albo się okazyjna cena skończy.

      Usuń
    31. Lepiej jednak grzeszyć i żałować, że się zgrzeszyło.;)

      Usuń
    32. Bosz, książkoluby optujące za dziką konsumpcją. Dokąd zmierzamy w tej wymianie zdań? :D

      Usuń
    33. Nie skorzystać z okazji w księgarni to grzech.

      Usuń
    34. Albo w rowerowym, albo w planszówkowym, albo ... :P

      Usuń
    35. Aż musiałam sprawdzić, co to jest.;)

      Usuń
    36. Takie tam zabawki dużych chłopców :) Małych zresztą też :D

      Usuń
  4. Jeśli kawa, to... https://www.youtube.com/watch?v=97wHluV2vnI

    OdpowiedzUsuń
  5. Odgrzebię temat i pochwalę się pierwszym krokiem do, mam nadzieję, nie kolejnego nałogu, ale drobnej przyjemności raz na jakiś czas. Kupiłem Areopressa :) Teraz jeszcze tylko młynek, dobra kawa i spieniacz i będę mógł sobie robić własne kakałko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trwam przy starym DeLonghi, tylko mielę ziarna różnych mieszanek i też jest super.;)))
      Nie wiem, czy lubisz/lubicie kogel mogel - jeśli tak, pyszna jest kawa właśnie z tym dodatkiem.;)

      Usuń
    2. Stawiam w świecie kawy pierwsze kroki i uznałem, że wielka ciśnieniówka byłaby przesadą. Poza tym nie mam na nią miejsca w kuchni, a Aeropress chowam w półeczkę i nie zawadza :) Poza tym wyczytałem, że można w nim parzyć herbatę i zioła :)

      Usuń
    3. No, po tak zaparzonej herbacie albo ziołach chyba można mieć odlot.;)))
      Wielka ciśnieniówka natychmiast kojarzy mi się z odcinkiem "Zmienników", kiedy to młode małżeństwo zamiast talonu na meble dostało talon na ekspres kawiarniany.;)

      Usuń
    4. O, trzeba by Zmienników powtórzyć, bo nie pamiętam. W sumie oprócz ulubionej sceny z miodkiem, to niewiele zostało w głowie :(

      Usuń
    5. Z kokainą schowaną w ulu i rozpieszczonym, dorosłym synkiem niejadkiem :P

      Usuń
    6. Fakt, było tam coś takiego.;)

      Usuń