*** kobieta, która straciła wszystkich krewnych, czuła pełnię szczęścia.
wszyscy krewni umarli nagle, jednego dnia. mogliby przegrać z ciężką chorobą albo na przykład zginąć w karambolu na drodze, paść ofiarą niefortunnego wypadku w pracy. wybrali jednak inną śmierć: głupią, żałosną, śmieszną. sczeźli w wojnie informacyjnej, utonęli w zgniłych falach propagandy.
krewni pędzili swoje nędzne żywoty gdzieś w rosji, ale dla kobiety już nie istnieli.
szczerze się starała, dzwoniła, rozmawiała, przekonywała, krzyczała, rzucała słuchawką. Wysyłała zdjęcia i nagrania zrujnowanych miast, martwych ciał, wypalonej ziemi. Krewni byli ślepi i głusi, radzili kobiecie cierpliwie poczekać. niebawem ją oswobodzą. my odin narod – powtarzali jak mantrę. „poddajcie się i będziecie żyć tak jak my”.
kobieta się poddała, ale nie tak, jak sobie życzyli jej krewni.
z czystym sercem i jasną duszą, przy wysokich tonach alarmu lotniczego. posłała ich na chuj, powiedziała „amen” i się uśmiechnęła.
_____________________________________________________________________________

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz