piątek, 6 czerwca 2025

150

Równo 150 lat temu w Lubece urodził się Tomasz Mann, autor ceniony głównie za Czarodziejską górę oraz Buddenbrooków. U mnie fragment z jego ostatniej, pełnej czarnego humoru powieści czyli Wyznań Feliksa Krulla: 

Inna znowu zagadka zaprzątała wówczas i bawiła nieraz mój umysł i do dziś dnia nie utraciła dla mnie uroku i sensu. Oto, na czym polegała. „Co jest pożyteczniejsze — pytałem sam siebie — widzieć świat małym czy wielkim?” Tkwiła zaś w tym następująca myśl: wielcy ludzie, dumałem, wodzowie naczelni wojsk, suwerenne głowy państw, zdobywcy i władcy wszelkiego pokroju, wyniesieni przemocą nad pospólstwo, muszą już tak być stworzeni przez naturę, że świat wydaje im się mały jak szachownica; inaczej zabrakłoby im bezwzględności i zimnej krwi, niezbędnej do tego, aby rządzić światem zuchwale, wedle z góry powziętych planów, nie zważając na dobro lub krzywdę jednostki. Z drugiej jednak strony, może taki zacieśniający pogląd łatwo i niechybnie sprawić, że się w życiu w ogóle niczego nie osiągnie; kto bowiem ma świat i ludzi za hetkę-pętelkę albo też za nic zgoła i kto przepoi się wcześnie poczuciem ich nieważności, ten będzie skłonny ugrzęznąć w zobojętnieniu i gnuśności oraz przekładać wzgardliwie absolutny bezruch nad jakiekolwiek oddziaływanie na umysły; pomijając już, że człowiek taki będzie na każdym kroku — z powodu swej nieczułości, niespołecznej postawy i niechęci do trudzenia się czymkolwiek — gorszył wszystkich i każdym swym postępkiem obrażał świadomy swej wartości świat, a tym samym odetnie sobie drogę do sukcesów, choćby mimowolnych.

Tomasz Mann, Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla, tłum. Andrzej Rybicki, Warszawa 1987

 

 

Tomasz Mann (1875-1955)


piątek, 30 maja 2025

Hotel Grand Babylon

Aż do tej chwili nie zdawał sobie sprawy  z wartości i cudownej siły prozaicznych pieniędzy, tej ozdoby życia, której filozofowie udają, że nienawidzą, a dla której ludzie sprzedają duszę.

Hotel Grand Babylon to przyjemna ramotka z 1902 r. z akcją osadzoną w londyńskim przybytku dla koronowanych głów. Miejscu dyskretnym i specyficznym, do którego trafił nowojorski milioner z córką, a ponieważ nie mógł napić się ulubionego trunku i zjeść ulubionego befsztyku, postanowił zagrać złośliwemu kelnerowi na nosie i po prostu zakupił hotel. I tu zaczyna się seria niefortunnych i tajemniczych incydentów, z kilkoma denatami po drodze i romantycznym finałem. Fabuła jest dość naiwna i mocno nierealna, ale na szczęście do zaakceptowania.

środa, 21 maja 2025

Jak dmuchawiec

Tadeusz Kubiak

Trawa taka, że tylko na niej klęczeć,
każde źdźbło całować o świtaniu,
słucha¢, jak w niej rosną koniczyny i wiersze,
jak o zmierzchu wiersze świerszczami grają.

Trawa taka, że tylko twarz w nią wtulić,
Zaglądać  niżej korzeni koniczyn,
nie czując nawet, że przez płótno koszuli
oset cierniem żywe żebra liczy.

Trawa taka, że tylko leżeć w tej trawie,
patrzeć z bliska na dmuchawce wśród trawy.

I głęboko westchnąć, i sprawić,
by się rozwiać nad nią jak dmuchawiec.

(Wzajemność, 1974)

Jean François Millet, Dmuchawce

(źródło zdjęcia: Wikipedia)

poniedziałek, 12 maja 2025

Ostatnia zagadka

Począwszy od tytułu, Ostatnia zagadka opiera się na postaci Sherlocka Holmesa. Śledztwo prowadzi aktor znany z roli słynnego angielskiego detektywa, pomaga mu udawany Watson oraz doskonała znajomość literatury i kinematografii detektywistycznej. Obaj dżentelmeni przerzucają się cytatami z opowiadań i filmów o Holmesie, przywołują rozwiązania rozmaitych przypadków i o dziwo, to zastosowanie fikcji do ustalenia prawy daje rezultaty.

czwartek, 1 maja 2025

Za wszystko płacą

Równo rok temu cytowałam książkę Lekka praca nie istnieje, a dziś coś o zupełnie innej wymowie:

Kiedy Balzak się obudzi, musi opowiedzieć obecnym swój sen - jest to jeden z podstawowych wymogów ich kontraktu. Hary i Hryhorij słuchają go uważnie, przerywają w najciekawszych miejscach, prosząc o dokładność i niepomijanie szczegółów w kwestii zapachów i kolorów, następnie zaś dają zmęczonemu i wyczerpanemu Balzakowi dziesięć hrywien, tak jak za normalną roboczą dniówkę. Taki zarobek podoba się Balzakowi dużo bardziej niż wszystkie poprzednie. Często powtarza Lizie, że człowiek powinien robić to, do czego ma wrodzony talent.