czwartek, 7 lipca 2016

Grzybowska 6/10

Przy ulicy Grzybowskiej 6/10 w Warszawie stoi potężny blok z wielkiej płyty, wybudowany ponad 50 lat temu. Nic szczególnego go nie wyróżnia, Aleksandrę Domańską zaciekawiła jednak przeszłość budynku, w którym mieszka jej matka: „Bo przecież - pomyślałam - ten skrawek ziemi zadeptany jest pospiesznymi krokami tysięcy ludzkich istnień, starających się niegdyś, jak my dziś, nadać sens swojemu życiu i poddanych przez los różnym próbom.”


Z informacjami dotyczącymi samej Grzybowskiej i okolicy w zasadzie nie ma kłopotu. Dość szybko dało się na przykład ustalić, że podczas I wojny światowej kilka podwórek dalej, na ulicy Krochmalnej, mieszkała rodzina I.B. Singera, który w kilku powieściach (m.in. Urząd mojego ojca, Szumowiny) odmalował okolicę – tętniącą życiem i biedną. Przytoczone w książce opisy żydowskiego mikroświatka są naturalnie literacką fikcją, ale dają wyobrażenie o specyficznym charakterze dzielnicy i wnoszą niezwykłą aurę do opowieści Domańskiej.

Materiałów źródłowych na temat działki spod numeru 6/10 było niewiele: stare plany, kilka fotografii, przedwojenna książka telefoniczna, wypisy z ksiąg rachunkowych i listy. Okazało się, że jeszcze na początku okupacji niemieckiej stała tu duża kamienica należąca do Salomona Graffa, właściciela składu żelaza. Autorce udało się dotrzeć do mieszkającego w Izraelu Jerzego Glassa, który przez osobę ojca, lekarza, był powiązany z rodziną Graffów i pomógł odtworzyć losy kilkorga mieszkańców z Grzybowskiej. Losów na ogół tragicznych, ponieważ ulica znalazła się w obrębie getta.

Domańska wydobywała fakty niemal z nicości, mając najczęściej do dyspozycji zaledwie szczątki informacji. Żmudne poszukiwania przyniosły kilka ciekawych, acz smutnych historii i jedną ważną znajomość. Przygnębia świadomość, że niektóre nazwiska, a więc osoby, ocalały od zapomnienia tylko dzięki temu, że figurowały na liście dłużników warszawskiej gazowni. A przecież po dziesiątkach innych mieszkańcach nie pozostał nawet tak nikły ślad.

____________________________________________
Aleksandra Domańska Grzybowska 6/10. Lament 
Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2016

8 komentarzy:

  1. Zapowiada się. Byłażby to pierwsza monografia parceli z nieistniejącą kamienicą? Miałem to w planach, ale gdzieś mi się zapodziało, muszę odkurzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że gdyby poszukać, znalazłaby się jeszcze jakaś monografia parceli. Jest np. "Kamienica przy Krak. Przedmieściu 7" Jaroszewskiego, ale to chyba nie o placu jako takim.
      Książka godna polecenia, ma swój klimat.

      Usuń
    2. O Kamienicy nawet nie słyszałem, muszę pogrzebać. W każdym razie monografie kamienic to miła odmiana po monografiach miast i poszczególnych lat.

      Usuń
    3. Zgadza się. Kilka monografii kamienic pewnie da się jeszcze znaleźć, to był pierwszy wgląd do katalogu śródmiejskiej biblioteki.

      Usuń
    4. To donoś na bieżąco o znaleziskach, chętnie poczytam.

      Usuń
  2. Ha, lubię sięgać po utwory, których fabuła osnuta jest wokół konkretnych budowli, miast czy przedmiotów. O rzeczach martwych jako swoistych nośnikach informacji interesująco pisali choćby Nabokov ("Przeźroczyste przedmioty") czy Faulkner ("Requiem dla zakonnicy", "Azyl"). "Grzybowska 6/10. Lament" w pewnym sensie wpisuje się w ten klucz i z tego powodu jawi mi się ona jako lektura całkiem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że "Grzybowska 6/10" jest ciekawsza, bo to historia prawdziwa.;) Z lukami, ale prawdziwa.

      Usuń