czwartek, 14 maja 2026

Matrioszki czyli koszmar w koszmarze

Pomyślałaś o śladach. Niedługo nic już nie zostanie. To nie lata rozmywają wspomnienia; to zapominanie z rozmysłem, odświeżanie wizerunku. Konieczność życia z cynizmem zaprzeczających wam ludzi. Teraz oni chcą zawłaszczyć ból, który sami zadawali. [s. 19]

Jeśli w opisie książek widzę hasła: trauma, wojna, gwałt, zemsta, na ogół je odkładam jako potencjalnie zbyt bolesne. W przypadku Matrioszek górę wzięła ciekawość, co  łączyć Katalonię z Bośnią, choć w fikcji wszystko jest przecież prawdopodobne. Odpowiedź była prosta – emigracja, dla głównej bohaterki przymusowa. Hana ucieka przed wspomnieniami, ze strachu przed dawnymi oprawcami, ale i wskutek braku zrozumienia ze strony bliskich i społeczeństwa.

Ten brak zrozumienia wynika z różnych doświadczeń, a w konsekwencji z odmiennego podejścia do mówienia o koszmarze wojny. Bo kiedy wydaje się, że nadszedł czas rozliczenia, mówienia wprost, zabrania głosu, ludzie o tym nie mówią. Sąsiedzi o tym nie mówią. Matka o tym nie mówi, a przede wszystkim zachowuje się tak, jakby nic się nie stało – nie żeby oszczędzić sobie cierpienia, ale uniknąć konieczności usprawiedliwiania się. [s. 30]. Roztrząsania typu: mówić czy milczeć, domagać się zadośćuczynienia czy wybaczać, są być może dylematami dla publicystów, ale nie dla Hany. Jej pamięć o zaznanym okrucieństwie jest wciąż żywa, poczucie krzywdy również nie słabnie: I może nawet kupiłabym tę narrację, o stawaniu po stronie pokonanych, gdyby nie było tak ewidentne, że to zawsze zwycięzca proponuje, by iść dalej, zostawić przeszłość za sobą i nie oglądać się wstecz. Milczenie jest negowaniem, I nie możesz ani nigdy nie zechcesz zachować bólu tylko dla siebie w imię wymaganego od was dobrego wychowania. [s. 19].

Kwestia pamięci zbiorowej i indywidualnej to tylko jeden z głównych wątków powieści, drugim ważnym są wielcy zapomniani wojny czyli dzieci narodzone z gwałtów – ich osobisty dramat oraz miejsce w historii. Marta Carnicero Hernanz świetnie oddała złożoność problemu bez powielania klisz, za to – w moim odczuciu – udało jej się powiedzieć coś nowego na tak często poruszany w prozie temat. Pomogła w tym także dwutorowa narracja kobiet pochodzących poniekąd z zupełnie innych światów. Jestem pod wrażeniem.

__________________________________________________________________________

Marta Carnicero Hernanz, Matrioszki; przeł. Marta Pawłowska, Biuro Literackie 2025

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz