środa, 17 czerwca 2026

Do konwulsji

Odczuwałam matkę jako przestrzeń. Jak matrycę. Miejsce. Po jej śmierci miejsce zniknęło. Świat nie zniknął, ale zniknęła złożona symboliczna sieć, która pozwalała orientować się w terenie. Matryca — to nieustanna interpretacja zdobywanego doświadczenia. s. 85

Rana jest w dużej mierze autobiograficzna, intymna i szczera. To po części dziennik żałoby, po części rozważania o naturze śmierci i jej przedstawieniach w sztuce. To również wspaniała rzecz o kobietach i pisaniu, Wasiakina pisze sercem i trzewiami, co zostało podkreślone przez pomieszanie gatunków – jej książka to skrzyżowanie wspomnień z esejem, także z poezją.

W pisaniu rosyjskiej autorki zastanawia jej przekonanie, że była niechciana i niekochana, że matka wolała i umiała kochać tylko mężczyzn. Z przytoczonych epizodów wynika coś innego, trudno doszukać się przejawów jawnego odrzucenia dziecka. Oschłości – być może, zaniedbania – w żadnym wypadku. Tymczasem Oksana, jak wyznaje, uwielbiała matkę do konwulsji, przynajmniej w dzieciństwie. Złakniona bliskości, kontaktu cielesnego, ma osobliwe wrażenie przejęcia kontroli nad Angieliną w chwili, gdy ta umiera. Peregrynacje z prochami i podróż na Syberię stają się swoistą pielgrzymką, Oksana – pątniczką, która w długim procesie pochówku składa hołd zmarłej. A czytelnicy karnie i z zainteresowaniem w tym pogrzebie uczestniczą.

Autentyczność zapisu doświadczenia w Ranie jest nie do przecenienia, szczególnie że przy całej swojej otwartości autorka pozostaje taktowna i dyskretna. Imponuje także wielowymiarowość i oryginalność utworu. Czy można na przykład wyrazić miłość, opisując ukochaną osobę w scenie jedzenia mortadeli? Można, Wasiakinie się to udało. Fascynująca lektura, jedna z najlepszych książek o miłości, jakie w ogóle czytałam.

______________________________________________

Oksana Wasiakina, Rana, tłum. Agnieszka Sowińska, Wyd. Marpress, Gdańsk 2025


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz