Ja się nie boję, że coś mnie ominie. Boję się, że będę tam, gdzie rzeczy się dzieją.
Tytułowa bohaterka powieści faktycznie przejmuje kontrolę. Jako osoba żyjąca w strachu przed atakiem terrorystycznym, bezustannie kalkuluje ryzyko, dokładnie planuje swoje działania, jest ostrożna w kontaktach z innymi ludźmi, zwłaszcza nowo poznanymi. Pytanie, gdzie przebiega granica między inteligentnie zaplanowanym zdarzeniem a myśleniem katastroficznym, pozostaje bez odpowiedzi, przynajmniej dla narratorki.
Przyznam, że ze względu na odległą tematykę książka była dla mnie niezwykle frapująca i wciągająca. Wynurzenia neurotyków, nawet jeśli całkowitą fikcją, na ogół wypadają dobrze w literaturze, i tak właśnie jest u norweskiej pisarki. Postać Idy niekoniecznie wzbudza sympatię, raczej współczucie, jest natomiast zarysowana z ogromną konsekwencją, szczególnie w momentach, gdy wydaje się postępować niezrozumiale, wbrew regułom. Paradoks, zresztą taki jak studiowanie psychologii przez osobę z problemami, po poważnym załamaniu nerwowym.
Drugie, mało znane z prozy zjawisko, a ujęte w Idzie…, to subkultura inceli. Wątek został świetnie naświetlony i poprowadzony, świetnie został też rozegrany w konfrontacji z lękami głównej bohaterki. Powieść Halvorsen jest bardzo współczesna i zarazem bardzo norweska, niewątpliwie umożliwia wgląd w nieco odmienną, choć geograficznie bliską, kulturę. W sumie mocna rzecz, zdecydowanie warta uwagi. Jedynym mankamentem są niezręczności translatorskie (m.in. lunch na stołówce, dorabiać dodatkowe kursy, czytać między liniami).
______________________________________________________
Kjersti Halvorsen Ida przejmuje kontrolę, przeł. Karolina Drozdowska, Wyd. Marpress, Gdańsk 2024

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz