poniedziałek, 8 czerwca 2026

Ida przejmuje kontrolę

Ja się nie boję, że coś mnie ominie. Boję się, że będę tam, gdzie rzeczy się dzieją.

Tytułowa bohaterka powieści faktycznie przejmuje kontrolę. Jako osoba żyjąca w strachu przed atakiem terrorystycznym, bezustannie kalkuluje ryzyko, dokładnie planuje swoje działania, jest ostrożna w kontaktach z innymi ludźmi, zwłaszcza nowo poznanymi. Pytanie, gdzie przebiega granica między inteligentnie zaplanowanym zdarzeniem a myśleniem katastroficznym, pozostaje bez odpowiedzi, przynajmniej dla narratorki.

 

Przyznam, że ze względu na odległą tematykę książka była dla mnie niezwykle frapująca i wciągająca. Wynurzenia neurotyków, nawet jeśli całkowitą fikcją, na ogół wypadają dobrze w literaturze, i tak właśnie jest u norweskiej pisarki. Postać Idy niekoniecznie wzbudza sympatię, raczej współczucie, jest natomiast zarysowana z ogromną konsekwencją, szczególnie w momentach, gdy wydaje się postępować niezrozumiale, wbrew regułom. Paradoks, zresztą taki jak studiowanie psychologii przez osobę z problemami, po poważnym załamaniu nerwowym.

Drugie, mało znane z prozy zjawisko, a ujęte w Idzie…, to subkultura inceli. Wątek został świetnie naświetlony i poprowadzony, świetnie został też rozegrany w konfrontacji z lękami głównej bohaterki. Powieść Halvorsen jest bardzo współczesna i zarazem bardzo norweska, niewątpliwie umożliwia wgląd w nieco odmienną, choć geograficznie bliską, kulturę. W sumie mocna rzecz, zdecydowanie warta uwagi. Jedynym mankamentem są niezręczności translatorskie (m.in. lunch na stołówce, dorabiać dodatkowe kursy, czytać między liniami).

______________________________________________________

Kjersti Halvorsen Ida przejmuje kontrolę, przeł. Karolina Drozdowska, Wyd. Marpress, Gdańsk 2024


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz