Nowoczesność, Piero. Policja musi być nowoczesna. Pańskie metody, choćby nie wiem jak skuteczne, należą do przeszłości, kiedy nie było prasy, nie było telewizji. W tamtych czasach pracował pan w pojedynkę i dokonywał cudów. W tamtych czasach jakoś udałoby się pana przemycić.
Komisarz
Piero Trotti jest bohaterem sześciotomowego cyklu, w Polsce ukazała się tylko jedna
część, nagradzana zagranicą Czarny
sierpień. Od premiery minęło z grubsza 30 lat, a więc mamy do czynienia z
kryminałem starej daty – bez brutalnych zbrodni i bez porywającej fabuły.
Bynajmniej nie dyskwalifikuje to powieści Williamsa, która tak czy owak pozostaje
świetną pozycją obyczajową.
Akcja
osadzona jest północnych Włoszech, na początku lat 90. ubiegłego wieku. Morderstwo
emerytowanej nauczycielki wyjątkowo mocno porusza głównego bohatera, który
niegdyś znał ofiarę. Z tego powodu zostaje odsunięty od sprawy, dostaje jedynie
zgodę na tzw. cichy udział. Policjant, owszem, jest skuteczny; ma też trudny
charakter i szybko zraża do siebie ludzi, z kolegami i przełożonym włącznie.
Śledztwo przynosi efekty, a czytelnik przy okazji dużo dowiaduje się o państwie
włoskim. Wciąż pamięta się o latach ołowiu i porwaniach, często słychać
narzekania na imigrantów i polityków. Daje się wyraźnie odczuć, że kraj, w tym
policja, przechodzą spore zmiany, nie zawsze dobre dla tych funkcjonujących najniżej
w hierarchii.
Imponujące,
jak wiele autor opowiedział o społeczeństwie, nie wchodząc w szczegóły. Dużo tu
dialogów, niekiedy osobliwych – rozmówcy często nie odpowiadają na pytania, w
zamian kontynuują swoje opowieści. Ale z przemilczeń, półsłówek, można wszak
coś wyczytać. To „coś” przyniesie wstecznie więcej prawd o człowieku niż zmęczony komisarz
Trotti chciałby usłyszeć. Polecam.
___________________________________________________________________
Timothy
Williams, Czarny sierpień, przeł. Anna Mencwel, PIW, Warszawa 1995

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz