piątek, 18 grudnia 2015

Iwaszkiewiczowe rzeczy

Jako dziecko dość często podróżowałam trasą żyrardowską przebiegającą w pobliżu domu Iwaszkiewiczów. Nie było go widać z szosy, ale wysadzana drzewami aleja prowadząca do Stawiska rozbudzała wyobraźnię, zwłaszcza wieczorem, w świetle latarń. Kiedy już dorosłam i chciałam zwiedzić muzeum, z różnych powodów było zamknięte. Wielu pamiątek po pisarzu do kolekcji zresztą nie włączono, bo jak tu prezentować zwiedzającym zżarte przez mole marynarki, gęsto zapisane karteluszki czy resztki kremu do golenia.


Teraz dzięki książce „Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie” jest okazja zobaczyć kilkanaście eksponatów z muzealnego „czyśćca” i wczuć się w atmosferę Stawiska. Anna Król zajrzała do prywatnych pomieszczeń Iwaszkiewiczów, zbadała zawartość szaf i szuflad, po czym niektóre z odkurzonych przedmiotów potraktowała jako punkt wyjściowy do stworzenia nietypowego portretu pisarza. Łóżko stało się przyczynkiem do opowieści o śmierci i pogrzebie Jarosława w 1984 r., order – o rozmaitych funkcjach pełnionych w środowisku literackim i w polityce, fotografia żony – o jej chorobie. Są rozdziały poświęcone mniej znanym aspektom życia Iwaszkiewicza: miłości do zwierząt, pobytom w ukochanym Sandomierz oraz w Zakopanem u Karola Szymanowskiego czy związkowi z Jerzym Błeszyńskim. Dowiemy się, że główny bohater szanował i papier, i pieniądze, że miał obsesję na punkcie notowania oraz że cenił piękno i elegancję.

Publikację Anny Król poprzedziły badania archiwów i lektury, tak więc zasadniczą część książki stanowią fakty. W każdym rozdziale pojawia się też scena fikcyjna będąca fantazją autorki na temat wybranego epizodu z życia Iwaszkiewicza – moim zdaniem zabieg całkowicie zbędny, ponieważ „Rzeczy” są wystarczająco interesujące i bez takich chwytów, natomiast atmosferę Stawiska dobrze podkreślają zdjęcia Olgi Świąteckiej. Całość jak najbardziej zasługuje na uwagę – może być uzupełnieniem wiedzy o klasyku lub wstępem do znajomości z jego twórczością.

________________________________________________________________
Anna Król Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie, Wilk & Król, Warszawa 2015

sobota, 12 grudnia 2015

Sycylijska rozmowa

Narrator „Sycylijskiej rozmowy” mówi o sobie, że jest pusty myśląc o rodzaju ludzkim, który się zatracił, pusty i spokojny bez nadziei. Rzeczywiście, młody mężczyzna wydaje się wypalony i zrezygnowany, pogrążony w apatii. W takim nastroju, pod wypływem impulsu, wyrusza do rodzinnej wioski położonej w skalistych górach Sycylii, u Vittoriniego wyspy chłodnej i surowej, nękanej biedą i chorobami.


Zanim Silvestro dotrze do celu, spotka podczas podróży zagadkowe postaci, na miejscu także będzie dziwnie. Szybko okaże się, że po długiej nieobecności niewiele pamięta z dzieciństwa i poniekąd będzie poznawał je od nowa, wypytując matkę o szczegóły. Coś każe jednak podejrzewać, że ta „amnezja” jest udawana i wynika z chęci powrotu, choćby w wyobraźni, do beztroskich lat utożsamianych ze szczęściem. To nie zaskakuje, zważywszy na okoliczności: wiadomości o wydarzeniach ze świata nie nastrajają głównego bohatera optymistycznie, a wokół siebie wciąż dostrzega nędzę (wyczulenie na warunki życia proletariatu to bardzo ciekawy rys powieści). Podczas wędrówki po osadzie będzie miał okazję poznać niewidzialnych ludzi ze skalnych jaskiń, zawrze znajomość ze szlifierzem noży i sukiennikiem cierpiącymi za znieważaną ludzkość (jakkolwiek kuriozalnie to brzmi), na koniec trafi na zmarłego żołnierza. Doprawdy trudno o optymizm.

Podczas lektury „Sycylijskiej rozmowy” rodzi się w pewnej chwili pytanie, czy na pewno poruszamy się w realnym świecie. Być może wszyscy rozmówcy Silvestra są zjawami lub po prostu wytworami zmęczonego umysłu – mężczyzna zmagał się przecież wcześniej z własnymi „demonami”. I sama już nie wiem, co bardziej mnie w książce urzekło: niesamowity, lekko oniryczny nastrój czy smagana zimowym wiatrem Sycylia.;)

_____________________________
Elio Vittorini Sycylijska rozmowa
przeł. Barbara Sieroszewska Wyd. PIW, Warszawa 1984

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Ucieczka z raju

Przebywanie z Tołstojami na ponad 600 stronach stanowi nie lada wyzwanie. Nie ze względu na pokaźną dawkę informacji zebranych przez Pawła Basińskiego, ale ze względu na przytłaczającą atmosferę Jasnej Polany dającą się odczuć również czytelnikowi. Powiedzieć bowiem, że Lwa Nikołajewicza i Sofię Andriejewnę łączyła skomplikowana relacja, to nic nie powiedzieć – w rzeczywistości ponad trzydzieści z wspólnie przeżytych 48 lat było dla obojga udręką.


Po lekturze tego opasłego tomu nie dziwię się już pisarzowi, że mimo podeszłego wieku postanowił nagle i bez planu opuścić domowe pielesze. Zmęczony ciągłymi pretensjami i intrygami najbliższych, w szczególności żony, miał prawo czuć się osaczony i rozgoryczony. Powodów tak radykalnej decyzji było więcej, jednak źródła nieporozumień między małżonkami należy dopatrywać się głównie w przemianie duchowej, jaką Tołstoj przeszedł na przełomie lat 70. i 80. XIX wieku, a która mogła mieć poważne (czyli nieprzyjemne) konsekwencje dla małżonki oraz dzieci. Pisarz uznał bowiem, że między naukami Chrystusa a praktyką wyznawców prawosławia istnieje duży rozdźwięk. Krytykował cerkiew, przeszkadzać zaczęło mu życie w rzekomym zbytku, stał się przeciwnikiem samodzierżawia. Sofia Andriejewna, na której barkach spoczywało zarządzanie Jasną Polaną, opieka nad liczną rodziną (urodziła 13 dzieci) oraz kuratela nad dorobkiem literackim Lwa Nikołajewicza, doskonale wiedziała, że idealistyczne zapędy męża mogły doprowadzić do katastrofy finansowej. Stąd jej podejrzliwość i zaborczość, stąd szpiegowanie i podstępy.

Basiński w przejrzysty sposób pokazuje genezę i narastanie wieloletniego konfliktu, przyglądając się życiorysom obojga małżonków. Posiłkuje się ich zapiskami z dzienników i listami, wspomnieniami bliskich oraz znajomych, a także utworami Tołstoja. Ilość przytoczonych źródeł oraz wiedza autora doprawdy imponują, podobnie jak duża łatwość w snuciu opowieści. Podkreślić należy też bezstronność, której tak często brakuje osobom piszącym o Tołstojach. Mówiąc krótko: warto zanurzyć się w świecie Jasnej Polany, jakkolwiek duszny mógłby się wydawać.


_______________________________________
Pawieł Basiński Lew Tołstoj. Ucieczka z raju
tłum. Jerzy Czech, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2015


środa, 2 grudnia 2015

Nowojorskie migawki

Album "Ludzie Nowego Jorku" oglądałam w połowie listopada, kiedy nie było jeszcze ciemno, zimno i wietrznie, ale brak słońca stawał się już dotkliwy. Tymczasem zdjęcia Stantona Brandona wydają się doskonałym lekiem na całe (jesienne) zło – one po prostu kipią kolorem i emanują witalnością. Na ok. 400 amatorskich fotografiach uwiecznione zostały osoby odstające wyglądem od nowojorskiego tłumu i te całkiem zwyczajne. Czasami w zastępstwie wystąpiły ich wyjątkowo oryginalnie przyozdobione części ciała, czasami były to zwierzaki. I nawet jeśli wybór był tendencyjny, widać jak na dłoni, że Nowy Jork jest skupiskiem wielu nacji i jeszcze większej ilości oryginałów.

Album idealnie nadaje się jako odtrutka na szarzyznę za oknem próbka poniżej.;)







 


Więcej o historii powstania albumu poczytać można TU.

Stale powiększającą się kolekcję Stantona Brandona również warto przejrzeć.
 
 ***

Stanton Brandon  
Humans of New York. Ludzie Nowego Jorku
Wyd. Sine Qua Non, Kraków 2015



piątek, 27 listopada 2015

Sprawa Meursaulta

W „Sprawie Meursaulta” jest wszystko, co cenię w powieściach: oryginalny pomysł i styl, wielowarstwowość oraz wyrafinowana gra z literaturą, w tym przypadku z „Obcym” Alberta Camusa. Kamel Daoud oddaje głos Harunowi, bratu Araba, którego w książce Francuza (główny bohater ani razu nie użyje tytułu klasyka) zastrzelił na plaży niejaki Meursault.

Dobry Boże, jak można zabić kogoś i odebrać mu nawet jego śmierć? To mój brat zginął od kuli, a nie on! Musa, a nie Meursault, no nie? Jest coś, co mnie zdumiewa. Nikt, nawet po odzyskaniu niepodległości, nie był ciekawy, jak brzmiało nazwisko ofiary, gdzie mieszkała, kim byli jej przodkowie, ewentualne dzieci. Nikt. Wszyscy oniemieli z zachwytu nad doskonałością języka, który lśni jak diament, i współczuli pogrążonemu w samotności zbrodniarzowi, składając mu niesłychanie uczone kondolencje. [s. 12]


Pełna gniewu i goryczy opowieść starca napędza gniew i gorycz wzięła się z niezgody na anonimowość ofiary. Po ponad 70 latach znalazł cierpliwego słuchacza, któremu może wreszcie opowiedzieć własną historię. Nie wersję wydarzeń, ponieważ nigdy nie poznał okoliczności zabójstwa, ale historię. Podczas kolejnych wieczornych spotkań w barze opowiada zatem o rodzinie i o własnym śledztwie. Pod wpływem emocji i wypitego alkoholu, może też za sprawą wypitego alkoholu, wielokrotnie podejmie te same wątki. Jak bumerang będą powracać słowa: Musa, Meursault, matka, kraj, niepodległość, natomiast rzadko dadzą się usłyszeć słowa: Algieria i Francuzi. To nie przypadek – narrator świadomie ruguje z języka pojęcia kojarzące mu się z opresorami.

Monolog Haruna jest monologiem Araba, co daje diametralnie inną perspektywę niż u Camusa, ale jeśli porównać go z opowieścią Francuza Meursaulta, szybko dostrzeżemy pewne zbieżności. Obydwaj są wyobcowani i wypaleni, obydwaj sprawiają wrażenie niezdolnych do miłości lub jakichkolwiek głębszych uczuć. Podobieństwa widać również w podejściu do wiary w Boga oraz w relacjach z kobietami. Daoud wchodzi w dialog z „Obcym” także od strony formalnej i robi to błyskotliwie: tworzy sceny analogiczne (np. rozmowa aresztowanego z duchownym), wplata cytaty lub zgrabnie je parafrazuje, czyni dość czytelne aluzje (jak np. w pierwszym zdaniu: „Mama żyje do dziś”, u Camusa: „Dzisiaj umarła mama”). Efekt jest znakomity.

„Sprawy Meursaulta” nie da się w pełni docenić po jednorazowej lekturze. Już drugie czytanie pokazuje, że u Daouda nie ma akapitów zbędnych lub przypadkowych. To książka o przemyślanej kompozycji, bogata w treści i wysmakowana językowo. Naturalnie nie mogłaby powstać, gdyby nie „Obcy” [To arcydzieło, przyjacielu. Lustro, w którym widzę swoją duszę i to, czym miałem się stać w tym kraju, między Allahem a znudzeniem.], śmiem jednak twierdzić, że algierski autor przerósł mistrza.

_____________________________
Kamel Daoud Sprawa Meursaulta
przeł. Małgorzata Szczurek, Wyd. Karakter, Kraków 2015