Pan Wonka i hinduski książę
– Książę Pondicherry napisał do pana Willy’ego Wonki list – zaczął dziadek Joe – z prośbą, żeby zechciał wybrać się do niego, do Indii, i zbudować mu kolosalny pałac, cały tylko i wyłącznie z czekolady.
– I co, i co, dziadziu, czy pan Wonka go zbudował?
– Tak jest, zbudował. A co to był za pałac! Miał sto pokoi, a wszyściuteńko zrobione było z czekolady deserowej albo mlecznej. Cegły były z czekolady i cement, na którym się trzymały, był z czekolady, i okna były z czekolady, i wszystkie ściany i sufity też były z czekolady, i tak samo dywany, obrazy, meble, łóżka. A kiedy się odkręciło kurki w łazience, to też leciała czekolada! Gdy pałac był już gotowy, pan Wonka powiedział do księcia Pondicherry: „Ostrzegam pana, ekscelencjo, że ta budowla długo nie przetrwa, więc radzę już zabrać się do jedzenia”. „Bzdura! – wykrzyknął książę. – Nie mam najmniejszego zamiaru zjadać swojego pałacu! Nie zamierzam nawet uszczknąć balustrady przy schodach ani polizać którejś ściany! Ja mam zamiar w tym pałacu zamieszkać!”. Ale pan Wonka miał oczywiście rację, bo już niebawem nadszedł bardzo gorący dzień, słońce zaczęło prażyć i pałac zaczął się rozpuszczać, a następnie powolutku wsiąkł w ziemię. No i ten szurnięty książę, który akurat drzemał sobie w swojej sypialni, obudził się, pływając w wielkim, lepkim czekoladowym jeziorze.[…]
___________________________________________________________________________



