niedziela, 1 października 2017

Anarchia, sjurealizm, moderna

Lola to atrakcyjna, wygadana i energiczna siedemnastolatka. Marzy jej się lepszy świat: bez władzy, wojska i więzień, z równymi prawami i płacami. Ona, dziewczyna z dobrej żydowskiej rodziny, chce zmieść z powierzchni ziemi fabrykantów, ziemian i kościoły. Zanim jednak tego dokona, w Hiszpanii wybuchnie wojna domowa i panna Moel rzuci się na pomoc republice. Po prostu anarchia, sjurealizm, moderna, jak mawia jej kompanka.


Fantastyczna postać, choć w powieści Jakuba Kamińskiego ma status widma. Lolę zniszczyła Historia, ale wciąż żyje w pamięci Lidki, dawnej towarzyszki broni i kochanki. Dla tej prostej, niewykształconej dziewczyny stała się prawdziwym kompasem życiowym. To dzięki niej Lidka wyrwała się z banału i zamiast zostać robotnicą lub urzędniczką, po wojnie znalazła się wśród tych, którzy tworzyli nowy ład. Gdy w latach 60. trafiła do telewizji, zaczęła współtworzyć propagandowy program dla młodzieży: kształtowała gusty i wyobrażenia tysięcy ludzi. Można powiedzieć, że spełniło się dawne marzenie Loli o władzy, tyle że w groteskowej formie.

I tu do akcji wkracza druga ważna bohaterka książki czyli Nina – siostrzenica Loli, z gatunku młodych zdolnych i ambitnych. Lidka widzi w niej przedłużenie miłości swojego życia, szansę na odrodzenie, niestety obie kobiety zbyt wiele dzieli, stoją właściwie po dwóch stronach barykady. Tymczasem jest rok 1967 r. i coraz częściej słychać hasła nacjonalistyczne, a telewizja staje się jednym z celów wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Lidka nie wie, a później długo jeszcze nie zrozumie, że trwają właśnie przygotowania do większej akcji, której kulminacja nastąpi w marcu 1968 r. Walczy o Ninę, a jednocześnie wplątuje się w czystkę w redakcji.

Czytelnik od początku poznaje naprzemiennie dwie wersje wydarzeń: z nieskładnych zapisków Lidki prowadzonych w szpitalu psychiatrycznym oraz z obszernych komentarzy Niny. Ten dwugłos nadaje książce kapitalny sznyt, zwłaszcza że każda z narracji ma odmienny, specyficzny styl. To w ogóle jest wyjątkowo mięsista powieść o Historii i ludziach mielonych przez jej tryby. Szkoda, że dobry efekt psuje epilog, w którym autor podsuwa poniekąd analizę utworu.

_____________________________________________________
Jarosław Kamiński, Tylko Lola, Wyd. WAB, Warszawa 2017


12 komentarzy:

  1. Ha, samym tytułem wpisu poczułem się ogromnie zachęcony, by sięgnąć po tę powieść. Tym bardziej, że: 1) cenię sobie serię "Archipelagi", 2) w Hiszpanii gościłem niedawno za sprawą "Znaków tożsamości" Goytisolo (były też liczne wzmianki o wojnie domowej), 3) z literaturą polską jest mi jakoś po drodze w tym roku czytelniczym. Bardzo podoba mi się też koncepcja narracyjnego dwugłosu. Liczę po cichu, że za jakiś czas trafię na tę pozycję w Taniej Książce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam słabość do Archipelagów, sporo dobrych książek ukazało się w tej serii.
      Mnie temat wojny domowej w Hiszpanii zawsze odstraszał, tu na szczęście jest marginalny, ale kto wie, może się przekonam.;) Goytisolo mnie interesuje od dawna, tylko do tej pory nie zdarzyło mi się trafić na jego książki w bibliotece. Bardzo mnie intryguje jego "Makbara".
      Tak, może Kamiński trafi do Taniej Książki, jakiś czas temu widziałam tam jego "Vivarium".

      Usuń
    2. Ja na Goytisolo trafiłem przypadkiem - szlajałem się w dziale lit. iberyjskiej i wspomniana książka wpadła mi w ręce (czyli są jeszcze w Polsce biblioteki z prozą tego autora). Nie wiedziałem jednak z kim przyjdzie mi mieć do czynienia. Dopiero w domu przekonałem się, że trafiła mi się prawdziwa perełka.

      Usuń
    3. Skoro tak zachwalasz, to zwrócę na niego uwagę. O dziwo, jest nawet w mojej powiatowej bibliotece.
      Poczytałam o Goytisolo - szkoda, że nie tłumaczono go na polskim w większym stopniu, ale może taki los lit. hiszpańskiej u nas.;(

      Usuń
  2. Doprawdy, czemu pochwaliłaś tę książkę? Usiłowałem nie przyjmować powszechnych zachwytów do wiadomości :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowana się czuję, i tematyką, i dwugłosem. Lata 60., Marzec '68 to interesujący mnie okres. Mam też ochotę na ciekawe kobiece postaci. A do tego "Archipelagi" zazwyczaj mnie nie rozczarowują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w związku ze zbliżającą się rocznicą Marca może pojawić się więcej książek na ten temat. W sumie mało ich.
      Archipelagi to solidna seria, rzeczywiście zazwyczaj nie rozczarowuje.;)

      Usuń