poniedziałek, 25 marca 2013

Ojciec.p(r)l

To musi być COŚ, mieć idola w rodzicu. Osobę, która imponuje wiedzą, jest alfą i omegą, ostatnią wyrocznią. Nawet jeśli nie potrafi skręcać w lewo podczas jazdy samochodem albo znaleźć miejsca noclegowego późno w nocy w górach.  O wiele ważniejsze są światy, które przed dzieckiem odkrywa ojciec.  Oraz swoboda i zaufanie, którymi potrafi obdarzyć nastolatka.


Tak naprawdę figura ojca posłużyła narratorowi książki za pretekst do opowieści o samym sobie i o tym wszystkim, co go ukształtowało. Z racji wczesnej śmierci matki był to głównie ojciec, z racji urodzenia się pod koniec lat 60-tych – również PRL.  Dojrzewanie głównego bohatera zbiega się z dogorywaniem socjalizmu, i tak jak z hukiem upada system polityczny, tak z hukiem w dorosłe życie wchodzi Wojtek, któremu krótko po maturze rodzi się dziecko. Dwie dekady później dojdzie do kolejnego ważnego „rozjazdu”: Wojtek zacznie podróżować w przeciwnym kierunku niż jego ojciec, aż do momentu zmiany warty. Schorowany, starszy pan zacznie wymagać stałej opieki i kontroli syna, obaj mężczyźni zamienią się rolami.

Książkę Staszewskiego można czytać jako opowieść o różnych obliczach ojcostwa, a co istotne - obliczach niepoddanych retuszowi. O rzeczach przykrych pisze się tu wprost, braki i słabości (także własne) nazywa się po imieniu – bez eufemizmów i dorabiania filozofii.  W rezultacie powstał bardzo ciekawy i prawdziwy portret czterdziestolatka, a przy okazji drobiazgowy obraz epoki, bez której nie byłoby przecież dzisiejszego Wojciecha. Napisany zgrabnie i z pomysłem (choć chwilami zbyt efekciarsko),  „Ojciec.prl” zdecydowanie zasługuje na uwagę.

______________________________________________________

Wojciech Staszewski „Ojciec.prl”, Wyd. Agora, Warszawa, 2012
______________________________________________________




piątek, 22 marca 2013

Nie wszystko złoto

Nie wszystko złoto, co się świeci, nie wszystkie reportaże z serii Czarnego reprezentują dobry poziom. Przykładem „14:57 do Czyty” czyli zbiór tekstów Igora Miecika drukowanych wcześniej w Polityce w latach 2000-2005. Mam poważne wątpliwości, czy one w ogóle zasłużyły na książkowe wydanie, na dodatek w twardej oprawie.


Reportaże Miecika z pewnością mają walor poznawczy. Do najciekawszych zaliczyć można ten o dawnym Domu Rad w Moskwie, o konkursie piękności w kobiecej kolonii karnej i o krasnojarskim gimnazjum żeńskim dla przyszłych dam. Pozostałe teksty to powtórka dobrze znanych i wielokrotnie poruszanych tematów (zatonięcie „Kurska”, atak terrorystyczny w szkole w Biesłanie i teatrze na Dubrowce) oraz rzeczy nowe, ale bez większego znaczenia. W odbiorze książki nie pomaga również przeciętny styl i nie najlepszy warsztat reportera.

Na okładce napisano, że Rosja przeraża, fascynuje i nieustająco zdumiewa. Niestety nie w ujęciu zaprezentowanym na kartach „14:57 do Czyty”. Być może zawinił wybór reportaży, być Miecik ma niewiele do zaproponowania. Dla mnie jego książka to rozczarowanie.

___________________________________________________________________

Igor T. Miecik „14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji”, Wyd. Czarne, Wołowiec, 2012
___________________________________________________________________


środa, 20 marca 2013

Literatura i moda

W ubiegłym miesiącu w jednym z ekskluzywnych sklepów odzieżowych na Piątej Alei w Nowym Jorku pojawiły się niezwykłe wystawy. Nowe kolekcje znanych kreatorów mody (m.in. Prady, Balenciagi, Toma Forda) pojawiły się w literackiej scenerii. Każda z pięciu witryn stanowiła ilustrację do znanej powieści. Efekty niecodziennego mariażu literatury z modą wyglądały następująco:

Franz Kafka "Przemiana"


Rudyard Kipling "Księga dżungli"


Charles Dickens "Opowieść o dwóch miastach"


George Orwell "Folwark zwierzęcy"


Marcel Proust "W poszukiwaniu straconego czasu"

Dla mnie rewelacja. A co Państwo na to?


źródło zdjęć

poniedziałek, 18 marca 2013

Wszystko ma swój czas

Tytułowe miasteczko długowieczności to włoskie Campodimele (w rzeczywistości wioska) położone w środkowych Włoszech. Długowieczność i dobre zdrowie mieszkańców nie są chwytem reklamowym - potwierdzone zostały badaniami i zauważone także przez zagranicznych lekarzy. Recepta nie jest zaskakująca: górskie powietrze, spokojny tryb życia i bodaj najważniejsze – odpowiednia dieta. Ta zaś przewiduje: świeże, sezonowe, wolne od chemikaliów owoce i warzywa, niewielką ilość mięsa i ryb oraz proste domowe gotowanie. Proste, prawda?


Lawson dowodzi, że spełnienie powyższych warunków jest możliwe, wymaga jedynie (sic!) pracowitości i dostosowania się do rytmu natury. Okoliczni rolnicy powtarzają, że wszystko ma swój czas i w książce doskonale zostało to pokazane. Styczeń to czas zbioru oliwek i świniobicia, a przy okazji wyrabiania kiełbas. W lutym dojada się dostępne jeszcze rośliny zielone i zajada makaronem, natomiast marzec, z racji zbliżającej się Wielkanocy, pachnie anyżkiem i cynamonem. Kwiecień to już primavera, a więc sezon pierwsze sałaty (np. z bobem lub fasolką) i pierwsze sery z koziego mleka. Będzie czas pieczenia chleba, robienia przetworów, suszenia ziół i winobrania. Będzie czas postu i kulinarnego rozpasania – wszystko w zgodzie z kalendarzem i naturą.

„W miasteczku długowieczności” to lektura wyborna: napisana ze znawstwem i pomysłem, w ciekawy sposób prezentuje miejsce, jego mieszkańców i prostą filozofię życia. Autorka pobudza i wyobraźnię, i kubki smakowe – nie wiadomo, czy najpierw przyrządzić danie według jednego z zamieszczonych w książce przepisów, czy zarezerwować wakacje we Włoszech. Takie książki lubię i chcę czytać.


Bakłażany z czerwoną papryką i ziemniakami (4 porcje)

2 duże bakłażany – najlepiej krótkie i długie
kilka łyżek oliwy extra vergine
1 duża czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w duże plastry
1 duża żółta cebula, grubo posiekana
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
500 ml sosu pomidorowego
suszone oregano
4 duże, twarde ziemniaki pokrojone w równe kawałki
miałka sól morska
garść świeżej natki pietruszki, grubo posiekanej

Przekrój bakłażana wzdłuż na dwie części i każdą przekrój jeszcze na sześć kawałków. Jeśli to konieczne, należy je posolić i pozostawić do odsączenia na sitku. Następnie podgrzej oliwę w dużym, głębokim garnku i powoli przez kilka minut podsmażaj paprykę i cebulę. Wrzuć posiekany czosnek i smaż jeszcze minutę. Dodaj bakłażan, dokładnie wymieszaj i podsmażaj kolejną minutę lub dwie. Dodaj sos pomidorowy, posyp suszonym oregano, doprowadź wszystko do wrzenia i duś przez dziesięć minut. Wrzuć do garnka pokrojone ziemniaki i kilka szczypt soli do smaku; duś na małym ogniu, aż ziemniaki będą miękkie. Podawaj posypane świeżą natką pietruszki lub dużą ilością świeżej bazylii, z dodatkiem świeżego chleba. (str. 231-232)

_________________________________________________________________________________________

Tracey Lawson „W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole” tłum. Dobromiła Jankowska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2012
_________________________________________________________________________________________


piątek, 15 marca 2013

Klub Czytelniczy (odc. 27) - Szarańcza

Nagle, jakby trąba powietrzna zapuściła korzenie w samym środku miasteczka, zjawiła się kompania bananowa, a w ślad za nią szarańcza. Wymieszana, wrzaskliwa szarańcza, złożona z odpadków ludzkich, resztek z innych miasteczek; plewy wojny domowej, która wydawała się coraz bardziej odległa i nierzeczywista. Szarańcza była bezlitosna. Zatruwała wszystko zbełtaną wonią tłumów, odorem wydzielin skóry i skrytej śmierci. W niespełna rok rozrzuciła po miasteczku zgliszcza wielu wcześniejszych od niej katastrof, rozsiała po ulicach swój zagmatwany bagaż odpadków. A odpady te, błyskawicznie, w oszałamiającym, nieoczekiwanym rytmie burzy, zaczęły oddzielać się, indywidualizować, by to, co było uliczką ograniczoną z jednej strony rzeką, a z drugiej zagrodą dla zmarłych, przemienić z czasem w odrębne, splątane miasteczko, wzniesione z odpadków innych miast.


Pytania na dziś:

1. Jak oceniacie „Szarańczę”? Co stanowi o atrakcyjności tej prozy, a co przeszkadza w odbiorze?

2. Debiut Marqueza to zwykły realizm czy już realizm magiczny?

3. Co do powieści wnosi narracja trzyosobowa?

4. Dlaczego Waszym zdaniem doktor odmówił zajęcia się rannymi? Czy zasłużył na odmowę pochówku?

5. Czy przy założeniu, że tytuł odnosi się do szarańczy ludzkiej, jest on adekwatny do treści? O czym według Was jest ta powieść?

6. Czy chętnie sięgacie po literaturę iberoamerykańską? Czy są książki z tego obszaru kulturowego, które zrobiły na Was szczególne wrażenie?

7. Miejsce na Wasze pytania



Zapraszam do dyskusji.