poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Przy stole z Jeanette Winterson

Na dole zadzwonił telefon. Chciałam jeszcze pospać, ale telefon uparcie dzwonił. Był to Joe. Panikował. Czy przyjdę przygotować stypę, ugotować posiłek i podać go do stołu? On musi prowadzić karawan i doglądać trumny. Kobieta spadła ze skutera, kiedy wracali do domu z filmu z Gary Cooperem. Niczego sobie nie połamała, ale przez kilka dni musi pozostać w łóżku. Ledwo co udało się jej skończyć wieniec. Próbowałam wytłumaczyć Joemu, co się stanie, jeśli pojawię się na pogrzebie.
- W porządku – powiedział – nie będę za nimi tęsknił, następnym razem mogą sobie iść do tego ponuraka Alfa.
Alf prowadził zupełnie inny rodzaj zakładu, w którym oferował kompletne pogrzeby po stałych cenach. „Jak jakaś chińska knajpa z żarciem na wynos”, drwił Joe.
Zgodziłam się więc, zabrałam jakieś ciuchy do przebrania i poszłam przygotowywać zrazy z indyka na dwadzieścia osób.

 

Trzymałam się z dala od ich oczu dopóty, dopóki nie wyruszył kondukt, a potem pospieszyłam nakryć do stołu. Wymyśliłam, że mogę rozstawić koktajl z krewetek, a kiedy każdy dostanie talerz indyka, sami mogą nałożyć sobie warzywa. Czterdzieści pięć minut później byli z powrotem, więc wybiegłam z gorącymi wazami pełnymi dymiących warzyw i porozstawiałam je na stole. Joe mógł teraz wydawać talerze i była szansa, że nam się uda. Wszystko szło dobrze aż do lodów. Porcje stały przygotowane na tacy; Joe obiecał je roznieść, potem poprosić wszystkich, by odeszli od stołu i przeszli do salonu na kawę i ciastka, żebym mogła posprzątać. Nagle wikary z cmentarza wstał i kiwnął na Joego, by podszedł do drzwi. Zdjęty przerażeniem Joe rozejrzał się, po czym podszedł do mnie, kiedy wyglądałam sobie przez kuchenne okno.
- Będziesz musiała podać lody. Chce ze mną porozmawiać.
- Ale Joe… - Byłam przerażona, lecz już go nie było.
Wzięłam pierwszą tacę i starałam się nadać mojej twarzy odmieniony wygląd.
- Waniliowe? – spytałam panią White i z hukiem postawiłam je przed nią.
- Waniliowe, pastorze? - spytała, rozlewając odrobinę.
- Waniliowe, May? Waniliowe, Alice? – Waniliowo przedefilowałam wzdłuż stołu, aż w końcu dotarłam do mojej matki. Wpatrywała się we mnie z lekko otwartymi ustami.
- Ty? – I perły na jej szyi zadrżały.
- Ja. Waniliowe?
Krewni Elsie z Morecambe pomyśleli, że zwariowaliśmy. Pastor wstał.

Jeanette Winterson "Nie tylko pomarańcze", tłum. Waldemar Łyś, Rebis Poznań, 1997 s. 168-169
 
źródło zdjęcia


Koktajl z krewetek


Składniki: 250 g mrożonych krewetek koktajlowych, 100 g majonezu, 100 g śmietany kremówki, 2 łyżki keczupu, 50 ml białego wytrawnego wina, 2-3 ząbki czosnku, słodka papryka, sól, pieprz, ewentualnie: 1 łyżka soku z cytryny.


Przygotowanie: Na patelni zagotowujemy wodę pół na pół zmieszaną z winem. Solimy, pieprzymy i wrzucamy krewetki. Gotujemy 3-5 minut (płyn powinien w tym czasie odparować). Przygotowujemy sos: mieszamy śmietanę, majonez, keczup, sok z cytryny. Doprawiamy papryką, solą i pieprzem. Wrzucamy do sosu krewetki i całość podajemy w pucharkach koktajlowych, udekorowanych wybranymi dodatkami. Gotowe.;)

piątek, 5 kwietnia 2013

Majowe spotkanie Klubu Czytelniczego

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami lekturą majową będzie „Poczucie kresu” Juliana Barnesa. Jak pisze polski wydawca, to książka o kwestiach najważniejszych: o przyjaźni, miłości, poczuciu winy i śmierci. W 2011 r. powieść uhonorowano nagrodą Bookera.


Początek dyskusji w piątek 17 maja 2013 r.

Zapraszam do wspólnej lektury i rozmowy.



wtorek, 2 kwietnia 2013

Trafny wybór?

Joanne K. Rowling w książce dla dorosłych nie pozostawia złudzeń: dzieje się źle. Jeśli nie w całym państwie brytyjskim, to w fikcyjnym Pagford na pewno. Ilość nieprawidłowości i patologii przypadających na to prowincjonalne miasteczko jest tak duża, że bez problemu dałoby się stworzyć katalog problemów społecznych z początku XXI wieku.


Czytając „Trafny wybór” można odnieść wrażenie, że śmierć radnego spowodowała nie tylko tymczasowy wakat, ale rozbudziła liczne upiory chowające się w domostwach Pagford. I tak na światło dzienne zaczynają wychodzić kradzieże, przemoc w rodzinie, handel narkotykami i zdrady małżeńskie. Uzależnienia, zaburzenia psychiczne, seks wśród nieletnich czy nękanie w szkole to tylko pomniejsze zmory z rejestru bolączek angielskiego miasteczka, a jest ich znacznie więcej.

Nie sposób odmówić autorce celności spostrzeżeń i dużej umiejętności ich przedstawiania. Sposób, w jaki dokonuje przeglądu społeczeństwa z uwzględnieniem różnych jego grup, imponuje. Równie dobrze opisuje przepychanki dorosłych, co frustracje nastolatków. Z podobnym znawstwem portretuje rodziny o wysokim statusie majątkowym, jak i te z marginesu społecznego. To naprawdę świetnie się czyta.

Opamiętanie po lekturze przychodzi za jakiś czas. Widoczne staje się, że przy całej bystrości i lekkości pióra Rowling ma do zaoferowania niewiele więcej niż zdeformowany obraz angielskiej prowincji. Zdeformowany, bo nienaturalnie zepsuty i niepozostawiający cienia nadziei. Nawet gdyby chcieć uznać „Trafny wybór” za pesymistyczną wizję społeczeństwa, całość trąci przerysowaniem. Gdyby jednak świat wyglądał tak, jakim widzi go Rowling, książka pozostanie tylko sprawnie napisaną powieścią obyczajową.

________________________________________________________________

J. K. Rowling „Trafny wybór”, przekł. Anna Gralak, Wyd. Znak, Kraków, 2012
________________________________________________________________

piątek, 29 marca 2013

Domysły

Zbigniew Herbert

Domysły na temat Barabasza

Co stało się z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie
Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę
mógł skręcić w prawo iść naprzód skręcić w lewo
zakręcić się w kółko zapiać radośnie jak kogut
On Imperator własnych rąk i głowy
On Wielkorządca własnego oddechu

Pytam bo w pewien sposób brałem udział w sprawie
Zwabiony tłumem przed pałacem Piłata krzyczałem
tak jak inni uwolnij Barabasza Barabasza
Wołali wszyscy gdybym ja jeden milczał
stałoby się dokładnie tak jak się stać miało

A Barabasz być może wrócił do swej bandy
W górach zabija szybko rabuje rzetelnie
Albo założył warsztat garncarski
I ręce skalane zbrodnią
czyści w glinie stworzenia
Jest nosiwodą poganiaczem mułów lichwiarzem
właścicielem statków - na jednym z nich żeglował Paweł do Koryntian
lub - czego nie można wykluczyć -
stał się cenionym szpiclem na żołdzie Rzymian

Patrzcie i podziwiajcie zawrotną grę losu
o możliwości potencje o uśmiechy fortuny

A Nazareńczyk
został sam
bez alternatywy
ze stromą
ścieżką
krwi


środa, 27 marca 2013

Aniela Dulska - reaktywacja

We wczesnych latach szkolnych Dulska miała dla mnie twarz Aliny Janowskiej, później została zdetronizowana przez Annę Polony. Musiało upłynąć ponad 30 lat, aby pojawiła się godna konkurentka. Owszem, zdarzały się po drodze inne odtwórczynie roli Anieli, niestety były najczęściej marną kopią swoich poprzedniczek. Dużą odmianę wprowadził bez wątpienia telewizyjny spektakl Marcina Wrony.


Drugim zaskoczeniem był pomysł na postać Dulskiej. To już nie jest niechlujnie ubrana megiera, ale dystyngowana pani domu, która swoim zachowaniem przypomina dyrektora zarządzającego przedsiębiorstwem: wciąż wydaje polecenia, podejmuje decyzje, rozlicza innych z wykonania zadań. Wszystko odbywa się szybko i sprawnie, niemal automatycznie, bez chwili odpoczynku – w salonie pani Anieli nawet kawa z kuzynką jest zawoalowanym spotkaniem biznesowym. Nieprzypadkowo chyba dom Dulskich przypomina firmę także swoją pozornie przyjazną atmosferą i luźnymi relacjami pomiędzy członkami rodziny.


Trzecia niespodzianka dotyczy scenerii i kostiumów. W czasach, kiedy dramaty klasyczne (z antycznymi włącznie) dopasowuje się do dzisiejszej rzeczywistości, Wrona postawił na epokę oryginału, dyskretnie podrzucając gadżety z XXI wieku: telewizor, telefon komórkowy, stepper, spryskiwacz do szyb. Pojawiają się stopniowo i, podobnie jak coraz nowocześniejsze stroje bohaterów dramatu, zgrabnie wtapiają się w krakowski salon sprzed wieku. Dopiero w finale zaistnieją en masse, tworząc płynne przejście do współczesności.


W stosunku do poprzednich adaptacja Wrony jest stonowana i wyciszona. Tekst Zapolskiej lekko okrojono i tak np. Felicjanowi (Robert Więckiewicz) pozostawiono do wypowiedzenia tylko jedną, acz znaczącą kwestię. Tu zresztą sporo dzieje się w sferze pozawerbalnej: wymowne spojrzenia, pauzy, powtórzenia tej samej czynności - nie bez powodu u Dulskich ściera się niewidoczne plamy na lustrze. O dramacie Anieli równie wiele co słowa mówi zmieniający się wyraz twarzy Magdaleny Cieleckiej.


W spektaklu nie wszystko przekonuje, głównie za sprawą upływu czasu. Tekst mocno się zestarzał i dawne skandale nie mają obecnie takiej siły rażenia jak sto lat temu. Ewentualne mezalianse nie bulwersują, a brudy coraz częściej pierze się publicznie. Wolę traktować telewizyjną „Moralność…” jako rzecz o rodzinie w ogóle, jej obraz wydaje mi się prawdziwy. Po jednokrotnym obejrzeniu spektakl Wrony uważam za całkiem niezłą adaptację z całkiem dobrą rolą Magdaleny Cieleckiej.


********************************************************
Gabriela Zapolska „Moralność pani Dulskiej”

Reżyseria: Marcin Wrona
Scenografia: Anna Wunderlich
Kostiumy: Aleksandra Staszko, Małgorzata Karpiuk

Obsada: Magdalena Cielecka (Pani Dulska), Robert Więckiewicz (Pan Dulski), Jakub Gierszał (Zbyszko), Jaśmina Polak (Hesia), Zofia Wichłacz (Mela), Dominika Kluźniak (Juliasiewiczowa), Agata Buzek (Lokatorka), Klara Bielawka (Hanka), Maria Maj (Tadrachowa)

Premiera 25.03.2013
Źródło zdjęć i więcej informacji o spektaklu TU.