sobota, 23 kwietnia 2011

Rozprawa o stolikowych baranach - Miron Białoszewski

Fantazjo warszawskiej Pragi,
masz assyryjskie rogi
i jedną nogę
czerwono
lakierowaną.
O bazar! bazar! bazar!
O baran! baran! baran!
To jego profil
— jak z lewej ręki —
i jego baranica piękna —
ach! dwa profile Nefretet
z liworyzacją tête à tête.
Cztery czerwone kropki uszu.
Babilony
trefione w srebra z tłuczonego lusterka
i czerwone chorągiewki,
kożuchów złote Homery,
lazurowe cokoły.
A dalej: barany
w koronkach brabanckich
i barany z Bizancjum,
i barany w koronach oryniackich...

Jaki zwrotnik?
„Wiek który? — — Czas który?”
Magie — religie — rytuały.
A to wszystko z jaskiń
pod miastem,
nieustanne Mentony gminne,
a to
nieprzerwane dylu-dylu
dyluwium
peryferyjne.


czwartek, 21 kwietnia 2011

Blogiem w książkę

Nasza blogowa Koleżanka Dea najpierw sprowokowała dyskusję o blogach książkowych, a później napisała na ten temat artykuł. Tekst "Blogiem w książkę" dostępny jest tutaj.


Na tym samym portalu jest zresztą sporo ciekawych artykułów dot. szeroko pojętej kultury (i nie tylko);) Być może zainteresuje Was artykuł o przekładach "Alicji w Krainie Czarów" lub o Gabrieli Zapolskiej. Mnie podobał się np. ten o kulturystach w Afganistanie i relacja z wyprawy do Gruzji.

Przyjemnej lektury;)

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Wielki Tydzień - Jerzy Andrzejewski

Wielki Tydzień 1943 r. był szczególny - w poniedziałek 19 kwietnia w warszawskim getcie wybuchło powstanie. Po jednej stronie muru, w środku miasta, rozlegały się strzały, paliły kamienice, ginęli ludzie, a po drugiej życie toczyło się niemal bez zmian: Warszawiacy pracowali, spotykali się ze znajomymi, trwały przygotowania do świąt. Owszem, wiele osób przejęło się losem Żydów, ba, byli i tacy, którzy wystawali pod murem i komentowali sytuację. O tym właśnie jest opowiadanie Andrzejewskiego - o postawach Polaków wobec powstania w getcie.


W książce bardzo spodobał mi się pomysł na wplecenie losów młodej Żydówki w liturgię Wielkiego Tygodnia. Jej tułaczka po Warszawie to pretekst do pokazania nastrojów społecznych, a te były mocno spolaryzowane - od głębokiej i nieskrywanej niechęci wobec Żydów po współczucie i solidarność z walczącymi w powstaniu. Najbardziej poruszyły mnie jednak postawy "pośrednie", a więc całkowita bierność czy mówiąc dobitniej - tchórzostwo. Psychologia postaci jest w ogóle mocną stroną tego opowiadania - bohaterowie nie są postaciami papierowymi; choć mało sympatyczni, wydają się bardzo wiarygodni. Jedyną rzeczą, która mnie raziła, było tłumaczenie ich moralnych dylematów - to zbędne elementy.

Moja przygoda z "Wielkim Tygodniem" zaczęła się tak naprawdę od ekranizacji Andrzeja Wajdy. Film zrobił na mnie duże wrażenie, zwłaszcza rola Beaty Fudalej. Do dzisiaj wracam do niego myślami w okolicy świąt wielkanocnych i szukam go w programie telewizyjnym. Wiele razy obiecywałam sobie dotrzeć do pierwowzoru literackiego i wreszcie stało się. Teraz, po lekturze opowiadania, widzę, że ekranizacja jest bardzo wierna, reżyser uwzględnił prawdopodobnie wszystkie epizody. Ciekawy tekst, ciekawy (aczkolwiek bolesny) kawałek polskiej historii. Te same wydarzenia są tematem wiersza Czesława Miłosza "Campo di Fiori".

********************************

Jak się okazuje, film Wajdy "Wielki Tydzień" będzie można obejrzeć w najbliższy czwartek (21.04) w TVP Kultura o godz. 22.25.


_______________________________________________________

Jerzy Andrzejewski "Wielki Tydzień", Czytelnik, Warszawa, 1993
_______________________________________________________


piątek, 15 kwietnia 2011

Klub czytelniczy (odc. 4) - Pełnia życia panny Brodie

Mini-powieść Muriel Spark została wydana po raz pierwszy równo 50 lat temu i do dzisiaj pozostaje jedną z najchętniej czytanych książek tej pisarki. Mnie jej popularność nie dziwi, ciekawe, czy Was również;) Myślę, że dyskusja pokaże, czy "Pełnia życia Panny Brodie" to tylko lektura lekka, łatwa i przyjemna czy coś więcej.


Pytania na dziś:

1. Jakie są Wasze ogólne wrażenia po lekturze? Czy podobał Wam się styl książki?

2. Główna bohaterka słynie z niekonwencjonalnych metod nauczania. Co o nich sądzicie?

3. Panna Brodie w powieści dwukrotnie mówi:

Znów dano mi do zrozumienia, że powinnam ubiegać się o posadę w jednej z tych postępowych szkół, gdzie moje metody byłyby znacznie stosowniejsze niż w Blaine. Ale nie mam zamiaru starać się o posadę w żadnej z tych zwariowanych szkół. Pozostanę w tej fabryce wychowania. Zdrowy ferment jest potrzebny. Dajcie mi jakąkolwiek dziewczynkę w okresie największej chłonności, a jest moja do końca życia. [str.10]

Dlaczego Waszym zdaniem nie chciała odejść do "postępowej" szkoły?

4. Jak wytłumaczyć fascynację głównej bohaterki faszyzmem?

5. Panna Brodie miała właściwie nadzieję, że Rose nawiąże romans z nauczycielem rysunku. Dlaczego?

6. Panna Brodie to bohaterka pozytywna czy negatywna?

7. Dlaczego Sandy zdradziła pannę Brodie?

8. Jak bardzo (w świetle powieści) różni się życie/sytuacja społeczna panny Brodie od życia dzisiejszych singielek?



Nie trzeba odpowiadać na wszystkie pytania, można natomiast zadawać własne.


Do dyskusji można się przyłączyć w dowolnej chwili - dzisiaj, jutro, za kilka dni...


Zapraszam;)

środa, 13 kwietnia 2011

Pokój - Emma Donoghue

U mnie zachwytu nie będzie. Może dlatego, że nie przepadam za książkami, których głównym bohaterem są dzieci lub nastolatki. Może dlatego, że "Pokój" okazał się dość przewidywalny. Tak czy owak, dobre recenzje na forach anglojęzycznych zrobiły swoje i na lekturę się skusiłam.



W skrócie treść powieści rysuje się następująco: młoda kobieta od 7 lat więziona jest przez niejakiego Nicka w odizolowanym od otoczenia pomieszczeniu. Wraz z nią przebywa tam 5-letni synek Jack, który z racji uwięzienia nie był nigdy na zewnątrz. Tzw. "prawdziwy" świat zna tylko z telewizji, aczkolwiek traktuje go jak fikcję. Jak łatwo się domyślić, ten stan nie może trwać wiecznie - kobieta postanowi uciec.

"Pokój" to przede wszystkim rzecz o sile matczynej miłości czyli coś, co w literaturze opisywano już wiele razy. Dziecięcy narrator również nie jest nowością, choć u Donoghue ciekawy jest język Jacka (widzę tu pewne wyzwanie dla tłumacza). W moim odczuciu to sprawnie napisany dramat rodzinny, który z pewnością znajdzie wielu zwolenników także w Polsce. Mnie w powieści zainteresował problem względności pewnych pojęć, w tym przypadku wolności. To, co dla ogółu jest podstawowym warunkiem życia, dla innych (czyli żyjących w odosobnieniu) może okazać się koszmarem. Frapującym wątkiem była dla mnie również kreatywność matki Jacka - w dobie galopującego konsumpcjonizmu wielokrotne używanie opakowań bądź wynajdywanie nowych zastosowań dla przedmiotów daje do myślenia.

Poruszająca fabuła i dobre tempo są dużym plusem "Pokoju", ta powieść potrafi czytelnika rzeczywiście wciągnąć. W moim przypadku lista zalet na tym niestety się kończy, z perspektywy czasu wiem, że nie była to dla mnie lektura wielkiej wagi. Przeszkadzał mi posmak tabloidowej sensacji i wrażenie pisania pod publiczkę. Ale to są naturalnie moje bardzo subiektywne odczucia;)

Książka ma się ukazać w polskim przekładzie w maju.

_________________________________

Emma Donoghue 'Room', Picador, 2010
_________________________________