I wtedy Kleopatra tak jak stała, wybiegła z teatru. Czarne strumienie łez płynęły jej z oczu, bo nawet nie zmyła makijażu. W czarnej peruce na głowie przemknęła przez śródmieście, w diademie ze szklanych diamentów i staniku wyszywanym szklanymi rubinami, w sandałach na nogach i w szalu ze sztucznego jedwabiu na ramionach – tak jak wzorując się na afiszu pewnej francuskiej rewii, wyobrażała sobie Kleopatrę bratanica towarzysza Fenyő. Ludzie nie dowierzali własnym oczom, matki wychodzące z domu towarowego Pionier odwracały głowy dzieciom, jak ukręca się głowy kurczakom, żony na środku ulicy policzkowały gapiących się z otwartymi ustami mężów, siódemka jadąca od placu Felszabadulás do Astorii zwolniła, bo pasażerowie uprosili kierowcę, żeby nie wyprzedzał Kleopatry. Ale nikt nie domyślił się, kim jest ta półnaga kobieta w powiewającej narzutce. Nie rozpoznali swojej aktorki, bo nigdy nie widzieli u niej prawdziwych łez, ale tylko takie, jakimi płakała, kiedy w odpowiedniej chwili skórę pod oczami posmarowano jej wietnamskim balsamem. (s. 44-45)
Pytania do rozważenia:
1. „Pisanie jest samobójstwem tchórzy” (s. 10) stwierdza narrator powieści na spotkaniu autorskim. Czy była to rzeczywiście tylko niezręczna, improwizowana wypowiedź czy szczerość?
2. Po pogrzebie aktora Judit mówi do brata: „Przecież człowiek żyje, dopóki bez mrugnięcia potrafi kłamać innym prosto w oczy. A jak już nie potrafi, bierze do ręki żyletkę.” (s. 96) Czy z tego właśnie powodu kilka lat później popełniła samobójstwo?
3. Co było przyczyną rozpadu rodziny Weerów?
4. Związek Andora z Eszter to miłość czy mania (s. 206)?
5. Jak oceniacie powieść Bartisa? Jakie są jej mocne i słabe strony?
6. Miejsce na Wasze pytania.
Serdecznie zapraszam do dyskusji.






