Na barze stoi mała choinka, która nie pochodzi ani z Karkonoszy, ani z Wysokiego Jesionika, z cała pewnością nie z Czeskiego Raju, tylko z Azji. Poza tym nic w lokalu nie wskazuje na to, że mamy Boże Narodzenie. Ludzie w Kotwicy siedzą tu tak samo, jak każdego innego dnia. Z szafy grającej dobiega heavy metal.
– Nie wiem,
dlaczego w dzisiejszych czasach ludzie nie pilnują wartościowych rzeczy. A
potem się dziwią się, że wiecznie coś ginie. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie
są tak głupi. A jak smakował wigilijny karpik?
– Nie jem
karpia – odpowiada Kafka.
– Ja też nie.
Jest dla mnie za tłusty. Jem tylko kiełbaski z rusztu. Znaleźliście już jakiś
ładny prezent pod choinką?
– Wciąż
czekamy na Dzieciątko – mówię.




