czwartek, 23 sierpnia 2012

Prztyczek w nos

Po lekturze "Gangsterów" Östergrena można poczuć się niekomfortowo. Okazuje się bowiem, że historia opisana we wcześniejszych o 25 lat "Gentlemanach" była jedną wielką bujdą. Żadnych dżentelmenów nie było; jeśli już, ich liczba ograniczała się do jednego (czytaj: narratora). Pora otworzyć oczy, nic nie jest tak, jak się Państwu zdaje.


Zdradzać szczegółów owej mistyfikacji nie należy, niechaj inni czytelnicy samodzielnie zgłębiają kulisy sprawy. Można natomiast napisać, że nastrój w "Gangsterach" jest minorowy, główni bohaterowie wplątani są w paskudne afery, których rozmiary trudno nawet ogarnąć. Uciec od nich trudno, a i odmówić drobnych przysług tajemniczym zleceniodawcom nie sposób, bo niepozorny wysłannik ma niesamowity dar przekonywania. Bez użycia siły, łagodną perswazją i dzięki kilku fotografiom potrafi wyegzekwować pożądane działanie. Siatki przestępcze nie są niespodzianką, u Östergrena zaskakuje ich zasięg. Podejrzane machinacje zdążyły najwyraźniej opanować całą gospodarkę - od sklepów z używaną odzieżą po wielki biznes zbliżony do kręgów rządowych. Źle się dzieje w państwie szwedzkim, bardzo źle.

O ile "Gentlemanów" można było czytać jako miejscami pogodną powieść przygodową, to "Gangsterzy" są pesymistyczną powieścią sensacyjną. Autor definitywnie pozbawia czytelnika iluzji względem swoich bohaterów, burząc przy okazji mit praworządnej Szwecji. Taki obrót sprawy może wywoływać u czytelnika dezorientację, ale poczytuję to Östergrenowi na plus. Minusem książki jest natomiast rozwlekłość, przydałyby się spore skróty. Tak sobie teraz myślę: może lepiej tkwić w świecie złudzeń?;)

__________________________________________________________________

Klas Östergren "Gangsterzy" przeł. Maria Murawska, DodoEditor, Kraków 2011
__________________________________________________________________

22 komentarze:

  1. Jak to czytam, to jakbym czytała o wizji Szwecji snutej w tle przez Mankella...
    A szwedzcy patrioci nie protestują przeciwko tej książce, tak nic a nic?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobne skojarzenia, tyle że z Larssonem.
    Z tego, co wiem, to Ostergrena chwalą i przyznają mu nagrody.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie, jeśli piszesz, że to literatura sensacyjna, to Larsson bardziej pasuje.
    A co do nagród, cóż, za 50 lat może i u nas tak będzie. A może nie:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Sensacyjna i włos się na głowie jeży, kiedy się czyta o załatwianiu pewnych spraw w białych rękawiczkach. Nie jestem tylko pewna, czy nagrody są obnażanie brutalnej prawdy, czy za pisanie w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, na ile ten obraz Szwecji jest prawdziwy, a na ile cechą wrodzoną Szwedów jest skłonność do marudzenia. W każdej powieści, nawet w kryminałach, mnóstwo miejsca poświęcane jest ponurym problemom społecznym.

      Usuń
    2. Może świadomość społeczna/obywatelska jest u Szwedów inna?

      Usuń
    3. Musi być chyba bardzo wysoka.
      Czy oryginalna forma graficzna (widziałam w księgarni i dotykałam grzbietów) ma jakiś związek z treścią, czy jest tak trochę sztuka dla sztuki? Pomysł oryginalny, podoba mi się.

      Usuń
    4. Czytałam kilka szwedzkich kryminałów i miałam wrażenie, że nawet w nich daje zauważyć się inna mentalność. Powiedziałabym: wyższa kultura.
      Oryginalna szata graficzna jest zarezerwowana dla kryminałów i sensacji w DodoEditor. Bardzo przyjemna w dotyku i obsłudze - książki nie rozpadają się.;)

      Usuń
    5. Ale Szwedzi mają też chyba malkontenckie skłonności, w każdym razie takie wrażenie odniosłam czytając ich książki.
      Bardzo podoba mi się nazwa serii: Dreszczyk kulturalny. :) Przed Tobą jeszcze "Cudowne dzieci". Już pierwsze zdanie noty wydawcy elektryzuje: Wszystko zaczyna się, kiedy tajemnicza przyrodnia siostrzyczka sama jak palec przyjeżdża autobusem z Grorud, „z ładunkiem atomowym w błękitnej walizce”. Zapowiadają się spore emocje! :)

      Usuń
    6. Chyba za mało czytam lit. szwedzkiej i nie dostrzegłam jeszcze malkontenctwa. Bohaterowie nie tryskają naturalnie optymizmem, ale czy żyjąc w takim klimacie można inaczej?;)
      Co do serii, to we wrześniu pojawi się kolejna powieść Ostergrena "Ostatni papieros". A "Cudownych dzieci" (faktycznie zapowiadają się nieźle) można posłuchać tu, do końca miesiąca jeszcze bezpłatnie.

      Usuń
    7. Fakt, na przykład z literaturą norweską też nie kojarzę szczególnie radosnych nastrojów. :) Nawet baśnie Andersena są melancholijne. Wielkie dzięki, z przyjemnością wysłucham fragmentów "Cudownych dzieci".

      Usuń
    8. Melancholijny to za mało powiedziane, Andersen był dla mnie zawsze smutny, co nie przeszkadzało mi go lubić. Wydaje mi się, że "Muzyka pop z Vittuli" była dość optymistyczna.;)

      Usuń
    9. A zwłaszcza pewien cytat. :)

      Usuń
  5. mówisz: "Tak sobie teraz myślę: może lepiej tkwić w świecie złudzeń?;)" - a wiesz, że to samo pomyślałam, po przeczytaniu pierwszego paragrafu Twojej notki? że ja bym wolała nie wiedzieć ;) więc dla mnie Gentelmani tak, Gangsterzy już niekoniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stanowczo jestem za zostaniem w świecie złudzeń. Czemu daje wyraz odmawiając doczytania Gangsterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie to.;) I chyba nie jesteś odosobniona w tej decyzji. A taki fajny gość był z Henry;ego Morgana...;)

      Usuń
  7. Z fajnymi gośćmi już tak jest. Z biegiem czasu okazuje się, że nigdy nie istnieli ;)

    OdpowiedzUsuń