poniedziałek, 6 czerwca 2011

Symultanka - Ingeborg Bachmann

Podoba mi się styl Bachmann - pokrętny, rozedrgany, miejscami lekko neurotyczny. Doskonale oddaje zwichrowaną osobowość bohaterek pięciu opowiadań zamieszczonych w "Symultance" (nie mylić z symulantką;)). Pięć różnych kobiet, a jednak wiele ją łączy. Wszystkie pochodzą z Wiednia, wszystkie są uwikłane w niezdrowe związki damsko-męskie. Niepewne, z poczuciem bliżej nieokreślonej winy, bezustannie analizują swoje problemy, chętnie uciekają od rzeczywistości.


Te ucieczki przybierają niecodzienne formy: w języki obce, w nieostre widzenie, w skupienie na wyglądzie zewnętrznym. Bohaterki Bachmann potrafią być wręcz nieznośne w swoich maniach. Mimo to wchodzi się w ich niepoukładany świat z ciekawością i cierpliwie kluczy po tym labiryncie poplątanych myśli. I podobnie jak w labiryncie trzeba niekiedy się wrócić, odnaleźć wcześniejszy trop, żeby całkowicie się nie zgubić. Błądzenie po zakamarkach kobiecej duszy bywa żmudne i męczące, ale owocne.

Opowiadania Bachmann były (i są) dla mnie nie lada odkryciem. Mało kto tak pisze, zwłaszcza obecnie. To rodzaj literatury, z którą trzeba się zmagać i odczytywać na nowo, bo każda kolejna lektura wnosi coś nowego. Książka zdecydowanie warta wysiłku intelektualnego;) Mam nadzieję, że przy okazji wznowienia "Maliny" także "Symultanka" doczeka się nowego wydania oraz przekładu - ten z lat 70-tych aż się prosi o poprawki.

_________________________________________________________________________________

Ingeborg Bachmann "Symultanka", tłum. Anna M. Linke, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa, 1979
_________________________________________________________________________________

23 komentarze:

  1. och, tą lekturą mnie zaciekawiłaś! ingeborg bachmann jest dla mnie odkryciem jako osoba, to chyba ona powiedziała kiedyś: "nie, nie zażywam narkatyków, zażywam książki". zastanawiałam się właśnie jak pisze. nie muszę chyba dodawać, że teraz to dopiero mnie zachęciłaś do przeczytania? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli mi się udało, to bardzo się cieszę, bo trudno mi było pisać o tych opowiadaniach;)
    Tak, cytat z Bachmann;)
    Zaskakuje mnie, że w sieci nie ma właściwie artykułów, notek itp. odnośnie "Symultanki". Ale może to się zmieni, skoro zaczęto (dobrze) pisać o "Malinie"?
    Bardzo ciekawa jestem, jak Tobie się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałem do tej pory żadnej książki autorstwa Ingeborg Bachmann. Chyba najwyższa pora to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam "Malinę" i czeka w kolejce, a bardzo ciekawa jestem również jej drugiej powieści, bo słyszałam, że bardzo dobra, no i T. Bernhard poleca! - Ramona

    OdpowiedzUsuń
  5. --> dr Kohoutek

    Mój apetyt na twórczość Bachmann został pobudzony. Tobie też tego życzę;)

    --> Ramona i Natalia

    Masz (macie) na myśli korespondencję z Celanem? Bo Bachmann napisała tylko jedną powieść, "Malinę" właśnie. Bernhard polecał, Jelinek poleca... czyli warto przekonać się osobiście;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze „Przypadek F.” – smutna historia o kobiecie zniszczonej psychicznie przez męża i szukającej śmierci. To powieść nieukończona, ale da się czytać. :) Z posłowia dowiedziałam się, w „Przypadku” i „Symultance” pojawiają się te same postacie, np. Franciszka Jordan. Ja z książek Bachmann czytałam tylko tę nieukończoną, pozostałe jeszcze przede mną.

      Usuń
    2. Dziękuję za informację, Przypadek F. umknął mi. A zapowiada się interesująco.

      Usuń
  6. Z nieznanych powodów uważałam, że "Malina" jest jedyną książką Bachmann wydaną w Polsce. Opowiadania, o których piszesz, bardzo mnie zaintrygowały.
    "Maliny" jeszcze nie czytałam, ale noszę się z zamiarem od dłuższego czasu.
    Aniu, czy "Malina" nadaje się na lekturę klubową? Z dostępnością chyba nie byłoby kłopotu, bo jest i wersja stara, i wznowiona.
    A rekomendacja Jelinek we mnie budzi raczej niepokój. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest jeszcze jeden zbiór opowiadań - "Rok trzydziesty";).
    Moim zdaniem "Malina" nadaje się znakomicie, ale ma ok. 320 stron. Jeśli więcej osób wyrazi chęć przeczytania i porozmawiania - proszę bardzo, możemy czytać:)
    Nie przejmuj się proszę rekomendacją Jelinek, to jednak inne podejście do kobiecości. Nie ma tu opresji i dewiacji. Ale przyznam, że właśnie z tą pisarką miałam skojarzenia podczas lektury;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na lekturę klubową objętość "Maliny" wydaje się jednak spora. Widziałam ją w serii Nike i chyba dlatego zapamiętałam błędnie jako powieść niewielkich rozmiarów. Myślę, że ideałem są pozycje zbliżone liczbą stron do "Jądra ciemności" czy "Pełni życia panny Brodie".
    Wzmaga się mój apetyt na prozę Nałkowskiej i Wharton, więc cieszę się, że być może w przyszłości zagoszczą w Klubie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mi się wydaje, że na klubowe lektury najlepiej nadają się książki nie grubsze niż 200 stron. Nałkowska i Wharton zagoszczą, to tylko kwestia czasu;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musze wbić sobie do głowy to nazwicko i pamiętać o nim przy następnej wizycie w antykwariacie bądź bibliotece...

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoro w mojej prowincjonalnej bibliotece znalazłam taki skarb (jest i "Malina"), to w innych też może się trafić;). Czego Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, ja też niedawno przeczytałam książkę z serii Nike:). Przekład "Z zimną krwią" wydaje mi się dobry, natomiast przydałaby się drobna korekta. tu i ówdzie

    OdpowiedzUsuń
  13. To była i nadal jest dobra seria;) Mój przekład Bachmann też jest nieco przestarzały, ale np. aparat do golenia to błąd stylistyczny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie czytam "Malinę"... a miałam inne plany na dziś. Trudno się oderwać, więc sięgnę na pewno po "Symultantkę".

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja na pewno sięgnę po "Malinę":)

    OdpowiedzUsuń
  16. Skończyłem niedawno czytać ten zbiór i faktycznie, to bardzo ciekawa i intrygująca lektura. Najbardziej przypadło mi do głowy opowiadanie "Trzy drogi do morza" - przyroda jest opisana na tyle plastycznie, że z chęcią wybrałbym się na spacer nad jezioro z Elisabeth i jej ojcem ;) Świetnie zdiagnozowano też międzyludzkie (a w szczególności damsko-męskie) relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, relacje damsko-męskie są u Bachman świetnie opisane. Na co oczywiście składa się też jej specyficzny styl, dla mnie rewelacyjny. W ogóle autorka była dla mnie odkryciem, może wreszcie trzeba sięgnąć po Malinę.;)

      Usuń
    2. Ha, ja też będę rozglądać się za tą powieścią. Zobaczymy, komu pierwszemu uda się ją przeczytać :)

      Usuń
    3. Ha, znalazłem ją dzisiaj w antykwariacie. Cena całe 4 zł:)

      Usuń
    4. Nie mam swojej, więc kapkę zazdroszczę.;)

      Usuń